13 października 2026

Tak się nie robi, a on robi i co mu zrobisz ?

Grupa po Budą od lat śpiewa piosenkę pod tytułem, bardzo smutna piosenka retro.
Zaczyna  się ona od słów:

Lato było jakieś szare
I słowikom brakło tchu
Smutnych wierszy parę,
Ktoś napisał znów
Smutnych wierszy nigdy dosyć,
I zranionych ciężko serc
Nieprzespanych nocy,
Które trapi lęk

No można o tym lecie wiele powiedzieć, ale szare to z pewnością nie było. Gorące, skwarne, piekące, płonące, ale nie szare. Artyści asekurowali się, nazywając ją w tytule " Smutna piosenką retro".  
Synoptycy mówią, że czekają nas lata z jeszcze większą temperaturą i ekspozycją słońca. 
Lato  jednak dobiega końca, a eksperci z portalu Severe Weather Europe (SWE) zaktualizowali prognozy dotyczące opadów śniegu w Europie zimą. Wygląda na to, że będzie ona zróżnicowana i pojawią się okresy, gdy białego puchu zabraknie, jak i takie, gdy spadnie go sporo. Niewykluczone, że najbardziej śnieżnym miesiącem będzie styczeń.
Przeczytałem tę prognozę na nadchodzącą zimę, godna nazwania jej góralską prognozą.
Bo będzie  śnieg, albo i nie. Jak będzie to czasem więcej, a czasem mniej, czyli jak w życiu.
Ja tam przygotowuję się do sezonu jak zwykle. No nie jak zwykle, teraz dołożyłem jazdę na rowerku treningowym aby wzmocnić nogi przed sezonem narciarskim. Z początkiem roku to rzeczywiście podziałało.  
W takie chłodne i deszczowe dni spoglądam bez entuzjazmu w telewizor.  Kanałów ponad setka, a nie ma co oglądać. Może ja jestem trudnym widzem?  Nie schodzę poniżej pewnego poziomu, a wiele ambitnych pozycji filmowych już widziałem. Poza tym odpuszczam sobie te filmy które latają po 23.00.
Ponoć w moim wieku trzeba w końcu zacząć higieniczny tryb życia.
Gdzież te czasy, kiedy telewizja emitowała ambitne filmy, jak kolekcja Ingmara Bergmana po 23.00 właśnie. Wszystkie je obejrzałem choć trwało to nieraz prawie do 1.30.
No ale wtedy miałem 20 lat mniej. 
Zastanawiam się czy gdyby teraz, powiedzmy o 21.00 emitowali - " Det sjunde inseglet" czyli "Siódmą pieczęć" to też zasiadałbym przed TV z takim samym entuzjazmem. No cóż, chcę myśleć o sobie dobrze.
Stacje telewizyjne walczą o widza mainstreamowego. Takiego najłatwiej zadowolić.  Takiemu klientowi próbuje się wejść do d*py, a publisia jak ją ironicznie nazywała Olga Lipińska, głosuje pilotem.
Dlatego jak komuś nie pasuje" Śmierć pod palmami" to alternatywnie może obejrzeć "Śmierć z dala od palm"
 


 

Od pewnego czasu  duże sklepy spożywcze, tak zwane sieciówki, sprzedają masło w rewelacyjnych cenach. Po okresie kiedy kostka dobijała do 10 zł za 200g , nastała totalna taniocha.  Najniższa cena jaką zapłaciłem to było 0,99 zł-/opakowanie przy zakupie trzech sztuk.
Oczywiście to było masło maślane czyli takie o zawartości 82-83% tłuszczu
Przy tej cenie wspomniane masło maślane pojawia się w dużych ilościach dosłownie wszędzie.
Kiedy przeglądamy Internet, nasz ekran robi się cały tłusty.  My zaś powoli przyzwyczajamy się do tej sytuacji i bardziej świadomie lub nie, dokładamy do tego swoją kostkę 
O czy mówię ? O określeniach, takich jak poniżej
  • Fakt autentyczny
  • Cofać do tyłu
  • Spadać w dół
  • Akwen wodny
  • Miesiąc sierpień
  • Okres czasu
  • Dalsze konsekwencje
  • Oliwa z oliwek
  • Kopia oryginału 
  • Efekt końcowy 
 Tak się nie mówi, tak się nie pisze. Weźcie jednak pierwszą z brzegu butelkę z oliwą  i co tam napisano?  A sieć? Proszę bardzo


Tak mi się wydawało, że gwiazdor to naprawdę znany i popularny człowiek.
Tylko, że nastąpiła znaczna dewaluacja określeń. Teraz artysta lub gwiazda  to ktoś kto pokaże publicznie d*pę na estradzie, albo opublikuje parę głupot w sieci.
Przy okazji sam uderzę się we własne piersi, bo chociaż mam świadomość, to od czasu do czasu coś mi tam się wyrwie.
Mój kolega z pierwszej pracy, święć panie nad jego duszą, mówił kiedyś: Widziałem u kumpla taki obraz.  Pastelę olejem malowaną. 
Ale czy ja nie mam innych zmartwień? Mam a każdy dzień przynosi nowe Czasem mnie prowokuje podrzucając takie na przykład teksty:

 Na pozycji libero podczas zakończonych niedawno ME mieliśmy Jakuba Popiwczaka i Maksymiliana Graniecznego. Pierwszy z nich o swoich początkach z siatkówką mówił w wywiadzie z "Weszło" tak: "Byłem takim karakanem, że wszyscy z boku, patrząc na mnie, mówili: "Przecież ten chłopaczek nie ma szans z dorosłymi". A później się często dziwili".

Popiwczak ma 180 cm wzrostu, a fakt, że gra dziś w siatkówkę, nie może być dużym zaskoczeniem ze względu na to, że również jego tata wiele lat spędził na parkiecie. "Ojciec, zanim zmieniły się przepisy, był rozgrywającym. Dopóki nie istniała jeszcze pozycja libero, niscy zawodnicy byli wykluczeni. Ciężko im było rywalizować z wysokimi graczami. Libero pojawili się w 1998 roku. To był dla taty nowy start i idealna pozycja. Ojciec grał długo na poziomie II ligi, czyli na trzecim szczeblu rozgrywek. Był ulubieńcem legnickich kibiców" — tłumaczył w Weszło.

No proszę, jeżeli Popiwczak przy swoim wzroście był nazywany karakanem, to co powiedzieć o mnie?
Jestem przecież  zdecydowanie niższy.
A mówcie co chcecie, nie dam się sprowokować.
Wszystko zaś jest na tym świecie względne i tego się będę trzymał.




 

10 komentarzy:

  1. Uwielbiam zespół Pod Budą, piosenki znam na pamięć i mamy kilka płyt:-)
    Dewaluacja słów, wartości, profesji postępuje lawinowo, nawet uznane wydawnictwa wypuszczają książki z błędami, kiedyś to choć errata bywała.
    Błędów językowych wszędzie jest tyle, że czasami zastanawiam się, czy może przegapiłam nowe ustalenia...
    Filmów w kanałach tv prawie nie oglądamy, więcej reklam, niż samego filmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mylić się i popełniać błędy jest rzeczą ludzką. Ważne by wyciągać z tych potknięć wnioski.
      Ja też prawie nie oglądam Tv. Wolę film na platformie streamingowej, pod warunkiem że trzyma pewien poziom. Szkoda mi życia na kiepskie filmy. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Niestety, reklamy są także na niektórych platformach. A co do jakości filmów, to więcej jest chyba nieudanych niż ciekawych.

      Usuń
    3. Masowo reklamy pojawiają się na youtube, czego kiedyś nie było...

      Usuń
  2. Chyba sama popełniałam wiele lapsusów językowych, czego się wstydzę. Ale człowiek uczy się całe życie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byle by tylko ta nauka nie poszła w las. Tak się niestety coraz częściej dzieje. Pozdrawiam

      Usuń
  3. Kiedyś do telewizji nie zapraszano niedouczonych, niewłaściwie ubranych. Nie można było używać publicznie słowa np. "zaj..., a teraz "zaj...isty" to codzienność. Na Fb tłumaczenia są tak niechlujne, że budzą zażenowanie i śmiech, kiedy do przepisu na naleśniki kazano wsypać 1 łyżkę proszku do prania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to byłyby pachnące świeżością naleśniki:-)

      Usuń
    2. Sprawdza się więc kopernikańska teoria "O wypieraniu pieniądza lepszego przez pieniądz gorszy" Niestety. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  4. Nie mam za towarzysza codzienności ani człowieka ani psa. Dlatego pozostaje mi telewizor. Na ekranie mogę zobaczyć ludzi i zwierzęta. Najchętniej oglądam teleturnieje, by sprawdzać, co jeszcze wiem a czego nie. Jednak gdy złe samopoczucie jest fizyczne i psychiczne, to oglądam wszystko. Pewien uczestnik "Milionerów" odpadł, gdy nie umiał wskazać, że ""cofać się w tył" jest sformułowaniem niepoprawnym. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń