Zbyszek, drugi z moich kumpli, lubi czystą jazdę, która to jazda wypełnia w całości sens posiadania motocykla. No nie, Zbyszek lubi jeszcze zloty. Jako wykształcony mechanik uwielbia podpatrywać rozwiązania zastosowane w innych maszynach. Jest jednak miejsce do którego lubi jeździć poza wszystkimi zjazdami, spędami i zlotami. To miejsce to Szczurowa, miejscowość oddalona od Krakowa o jakieś 50 kilometrów. Za każdym razem pada więc propozycja takiego wyjazdu.
Co takiego jest w Szczurowej? Ta wieś w XVIII wieku uzyskała lokację miejską, którą straciła w 1933 roku i tak już zostało. Jak w każdej wsi centralnym miejscem jest kościół. I ten widoczny jest na naszych pamiątkowych zdjęciach z pobytu, jako jej charakterystyczny element. Poza tym gdzieś koło Szczurowej rzeka Raba wpada do Wisły. Nie obrażając nikogo z tamtych okolic mogę stwierdzić, że tu nie ma nic. Podjeżdżamy na parking, siadamy na ławeczce i po krótkim odpoczynku ruszamy w drogę powrotną. Dlaczego jeździmy właśnie tą trasą? Bo jest przyjemna, o zróżnicowanych widokach i spełnia kryteria motocyklistów, że nie liczy się cel, ważna jest sama droga do niego.
Czasem droczymy się ze Zbyszkiem i na pytanie dokąd jedziemy pewien Marcin mówi
- Tylko ja bardzo k***a proszę, nie do Szczurowej
Ja mam w swoim zwyczaju łagodzenie oporu i pojednawczo stwierdzam:
- Jedźmy już do tej Szczurowej i miejmy to z głowy w tym roku.
Tak czy siak nigdy z tego powodu nie pokłóciliśmy się, a to przecież najważniejsze.
Pytacie czy ja mam swoje miejsce? A tak, lubię jeździć pod Zamek w Pieskowej Skale, zawrócić na rondku pod nim i zatrzymać się trochę dalej. W każdym roku robię sobie zdjęcie pod Maczugą Herkulesa. To też wypada jakoś tak w maju.

Szczurowa 2026
Całkiem niedawno obchodziłem kolejne, zbliżające mnie do siedemdziesiątki urodziny.
Z tego powodu pojawiły się dzieci z życzeniami.
Od jednego z synów dostałem Voucher na oponę do motocykla. Bogaty prezent.
Okazuje się że motocyklowe opony są droższe od samochodowych. Warto jednak regularnie je zmieniać, bowiem awaria opony motocyklowej to zawsze opłakane skutki dla kierującego. Moja opona przednia miała już 9 lat.

Właśnie dostarczył ją kurier, pójdzie do wymiany zaraz po długim weekendzie.
Pierwszy w boju, pierwszy w szkoleniu, to hasło znajdowało się na sztandarach wszystkich jednostek wojskowych w PRL. Co prawda ja nie byłem w wojsku, ale trochę tej dyscypliny odziedziczyłem po ojcu, który swoją zasadniczą służbę odbywał w pierwszym okresie lat 50 tych XX wieku. Wiem więc jak tam było, choćby z samych opowiadań.
Tak więc zadbałem z wyprzedzeniem o ogród, a nawet posadziłem sadzonki pomidorów w tunelu foliowym.
Niestety mróz który przeszedł przez ogród pod koniec kwietnia, zmroził te sadzonki.
Padły więc pomidory, papryka i cukinia.
Nie pomógł nawet tunel foliowy
W sobotę 2 maja wymieniłem przemarznięte sadzonki i kiedy nie miałem już nic w planach na ten dzień, dokonałem wymiany oleju w motocyklu. Czas najwyższy, bo przecież pierwsze jazdy mam już za sobą.

Tak mi to poszło sprawnie, że w jakimś mechanicznym odruchu wymieniłem olej w silniku kosiarki.
Klepnąłem Yamaszkę po baku.
- Oby nam się w tym roku poszczęściło. Ja zadbam o ciebie i liczę na wzajemność - powiedziałem do niej pieszczotliwie, a ona nic nie odpowiedziała, bo z pewnością doszła do wniosku ,że to co mówię to truizm, a sprawa jest oczywista. Jak to między przyjaciółmi.
Uzupełnienie z 6 maja
Klepnąłem Yamaszkę po baku.
- Oby nam się w tym roku poszczęściło. Ja zadbam o ciebie i liczę na wzajemność - powiedziałem do niej pieszczotliwie, a ona nic nie odpowiedziała, bo z pewnością doszła do wniosku ,że to co mówię to truizm, a sprawa jest oczywista. Jak to między przyjaciółmi.
Uzupełnienie z 6 maja
Zaliczyłem już także pierwszy deszcz w trakcie jazdy. Zlało mnie choć liczyłem w tej kwestii na tak zwany łut szczęścia. Zlało mnie solidnie w trakcie jazdy na spotkanie z pewnymi młodymi ludźmi. Obnosiłem jednak to mokre ubranie z wyjątkową dumą. Powtarzałem też słowa pierwszego Dyrektora w mojej pierwszej pełnowymiarowej pracy:
Dobry ser, dobra i serwatka.
W drodze powrotnej pęd wiatru osuszył odzież i tylko w butach nie przestało chlupać.
Nie, nie, nie. Ja wcale nie narzekam.





.jpg)


