Najdroższe w winie jest rozczarowanie.
Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem Nie dalej jak w ostatnią sobotę, tknięty jakąś dobrocią wobec mojej małżonki i siebie, wyciągnąłem z zakamarków butelkę dobrego czerwonego wina.
Kupaż Merlota z Pinot Noir to bardzo udane połączenie, do tego solidna winnica w której go przygotowano i lata wyczekiwania. Tak, na etykiecie pysznił się rok 2017.
Dziewięć lat leżakowania w pozycji jak sama nazwa wskazuje leżącej, pobudzało moja wyobraźnię i oczekiwania.
Z miną pełną nabożnego skupienia sięgnąłem po trybuszon jak winiarze z francuska nazywają korkociąg barmański. Ostrze zagłębiło się w korek i .... rozerwało go, pozostawiając w środku szyjki jakąś jedną trzecią.
Naszły mnie ciemne myśli, które jednak szybko odgoniłem z głowy. Wkręciłem jeszcze raz i pozbyłem się resztki korka.
Nalałem odrobinę do kieliszka i podniosłem do światła pokręcając szkłem.
Wino było mętnawe, ale to może zdarzyć się przy długim leżakowaniu czerwonych win.
Intensywnie potrząsnąłem kieliszkiem, aby napowietrzyć wino. Podniosłem do nosa i zmierzyłem się z zapachem. Zamiast nuty czerwonych owoców, kakao i wanilii, spotkało mnie to co winiarze nazywają winem korkowym
Smak nie pozostawił już żadnych wątpliwości Wino było zepsute.
Naszły mnie ciemne myśli, które jednak szybko odgoniłem z głowy. Wkręciłem jeszcze raz i pozbyłem się resztki korka.
Nalałem odrobinę do kieliszka i podniosłem do światła pokręcając szkłem.
Wino było mętnawe, ale to może zdarzyć się przy długim leżakowaniu czerwonych win.
Intensywnie potrząsnąłem kieliszkiem, aby napowietrzyć wino. Podniosłem do nosa i zmierzyłem się z zapachem. Zamiast nuty czerwonych owoców, kakao i wanilii, spotkało mnie to co winiarze nazywają winem korkowym
Smak nie pozostawił już żadnych wątpliwości Wino było zepsute.
Wino korkowe – jak tak nazywają winiarze tę niedyspozycje trunku, jest wtedy kiedy po otwarciu butelki nie czuć charakterystycznego aromatu. Zamiast tego można rozpoznać nieprzyjemny zapach stęchlizny, zepsutej żywności (przede wszystkim ziemniaków), butwiejącego drewna, czy zużytej ścierki lub mokrego kartonu. Warto też wspomnieć, że o ile w teorii wydaje się to proste, to w praktyce wymaga choć odrobiny doświadczenia i praktyki w degustacji wina. Bywa, że nieprzyjemny smród jest wręcz odpychający, a zdarza się, że zmiana jest tak subtelna, że równie dobrze można by się pomylić i podać korkowe wino, co może być nawet niebezpieczne dla zdrowia. Co ważne, zapach stęchlizny, czy starej ścierki często łączy się bezpośrednio z aromatem wina, co może wpłynąć na zły osąd stanu wina przez degustatora.
W moim przypadku wino było zepsute w stopniu nieznacznym, ale doświadczenie zrobiło swoje
Podczas kilku lat pracy w winnicy, dane mi było zapoznać się zapachem i smakiem takiego wina.
Nie miałem żadnych wątpliwości. Pozostało tylko jedno rozwiązanie. Z żalem wylałem zwartość butelki do zlewu.
Potem, jeszcze raz obejrzałem etykietę, przeciągnąłem palcem po roku produkcji. Czułem pod palcami kolejne cyfry 2 0 1 7. I to by było na tyle.
Wyrzuciłem pusta butelkę do zielonego worka na odpady segregowane i wróciłem do rzeczywistości.
Korek który się rozsypał był pierwszym sygnałem ostrzegawczym w który nie chciałem uwierzyć
Korek to po prostu kora pewnego drzewa. Narażony jest więc na na choroby jak jak każdy żywy organizm.
Choroba grzybicza TCA występuje m.in. w korze dębu korkowego. Kontakt kory tego typu z wodą i chlorem, który następuje w trakcie procesu produkcji korka, powoduje powstanie związku 2-4-6-trójchloroanizolu. Wino, które zostanie zamknięte takim korkiem ma bardzo wielkie szanse na zakażenie, a co za tym idzie – jego niemożność do spożycia. Istnieją przypadki, że przy wąchaniu korka czuć wyraźnie TCA, jednak samo wino jest jeszcze nieskażone. Co ciekawe, choroba grzybicza może występować także w beczkach, czy innych drewnianych elementach, które mają bezpośredni kontakt z winem podczas procesu przemiany soku gronowego w wino na skutek fermentacji.
Podczas kilku lat pracy w winnicy, dane mi było zapoznać się zapachem i smakiem takiego wina.
Nie miałem żadnych wątpliwości. Pozostało tylko jedno rozwiązanie. Z żalem wylałem zwartość butelki do zlewu.
Potem, jeszcze raz obejrzałem etykietę, przeciągnąłem palcem po roku produkcji. Czułem pod palcami kolejne cyfry 2 0 1 7. I to by było na tyle.
Wyrzuciłem pusta butelkę do zielonego worka na odpady segregowane i wróciłem do rzeczywistości.
Korek który się rozsypał był pierwszym sygnałem ostrzegawczym w który nie chciałem uwierzyć
Korek to po prostu kora pewnego drzewa. Narażony jest więc na na choroby jak jak każdy żywy organizm.
Choroba grzybicza TCA występuje m.in. w korze dębu korkowego. Kontakt kory tego typu z wodą i chlorem, który następuje w trakcie procesu produkcji korka, powoduje powstanie związku 2-4-6-trójchloroanizolu. Wino, które zostanie zamknięte takim korkiem ma bardzo wielkie szanse na zakażenie, a co za tym idzie – jego niemożność do spożycia. Istnieją przypadki, że przy wąchaniu korka czuć wyraźnie TCA, jednak samo wino jest jeszcze nieskażone. Co ciekawe, choroba grzybicza może występować także w beczkach, czy innych drewnianych elementach, które mają bezpośredni kontakt z winem podczas procesu przemiany soku gronowego w wino na skutek fermentacji.
Wina zakręcane, a nie zakorkowane, „z urzędu” nie są uznawane za nieobarczone wadą korkową. Choć warto podkreślić, że w większości chorobą dotknięte są wina z naturalnym korkiem, rzadziej właśnie z nakrętkami i korkiem syntetycznym.
Dane statystyczne dowodzą, że ponad 2% win cierpi na tę chorobę i nie da się jej powstrzymać, ani wyeliminować. W najgorszym wypadku nawet wino za kilka tysięcy złotych może okazać się korkowym. Reklamacja w takim przypadku jest obowiązkowa. Tylko jak i gdzie reklamować wino po 10 latach leżakowania?
Jeżeli myślicie że taka odrobina wiedzy jaką posiadałem na temat win pozwoliła mi przejść nad tematem do porządku dziennego, to się mylicie.
Jeżeli myślicie że taka odrobina wiedzy jaką posiadałem na temat win pozwoliła mi przejść nad tematem do porządku dziennego, to się mylicie.
Cały czas plątało mi się po głowie to hasło o rozczarowaniu związanym z winem.
Nie pomogła mi także świadomość, że należę do statystycznej elity 2% pechowców.
Gdyby los decydował o tym, że 2% osób otrzyma dodatkową butelkę za na przykład wierność marce to z pewnością nie znalazłbym się w takim elitarnym gronie.
Aby jednak nie popaść w dołujące rozmyślania z powodu nieutulonej straty, postanowiłem: miała być degustacja, będzie degustacja.
Sięgnąłem do argentyńskiego Malbeca. Świetny do wołowiny, pasztetów i długodojrzewających serów.
Zakupiony dwa tygodnie wcześniej w dziale winnym popularnej sieci zamykany na zakrętkę . Wiele win z nowego świata jest zamykanych w ten sposób, do czego zdążyłem się już przyzwyczaić.
Nie czułem rozczarowania, ponieważ staram się stosować w życiu inne amerykańskie powiedzenie:
Nigdy nie oczekuj od towaru więcej niż za niego zapłaciłeś.
Może z tego właśnie powodu miałem tak duże oczekiwania do wina opisanego na wstępie.
Ponieważ moja miłość do wina pozostała niezmienna, pozwolę sobie podrzucić jeszcze jeden utwór przygotowany razem z AI. Oczywiście tekst jest mój, a muzyka inteligencji sztucznej.
Nie czułem rozczarowania, ponieważ staram się stosować w życiu inne amerykańskie powiedzenie:
Nigdy nie oczekuj od towaru więcej niż za niego zapłaciłeś.
Może z tego właśnie powodu miałem tak duże oczekiwania do wina opisanego na wstępie.
Ponieważ moja miłość do wina pozostała niezmienna, pozwolę sobie podrzucić jeszcze jeden utwór przygotowany razem z AI. Oczywiście tekst jest mój, a muzyka inteligencji sztucznej.
Mnie się nawet podoba, ale ja nie jestem, obiektywny. Zamieszczam zaś to ostrzeżenie dla tych co AI nie tolerują. Uprzedzam też, że jak na utwór z pogranicza rapu zawiera on (delikatne) wulgaryzmy.
Dla tych którzy nie mają z tym problemu życzę przyjemnego odbioru.





.jpg)



