Potem przyszło zderzenie z rzeczywistością i co zostało z waszych planów na starość?
Ja też miałem swój plan na starość. Pod niego właśnie remontowałem swoją gorczańską chałupę. Tu miałem żyć według zmieniających się pór roku. Mieć na wyciągnięcie ręki te płonące żółcią i czerwienią bukowiny i chodzić do nich na spacery z psem. W planach miałem spacery i z żoną, ale w tym dawałem jej swobodę wyboru. Miałem mieć wysokie skórzane buty i przedłużaną skórzaną kamizelkę. Dopracowane to było do takich drobiazgów. Trochę później usłyszałem to powiedzenie Woodego Allena, które pozwoliło mi zrozumieć, dlaczego moje plany rozpadły się na tysiąc drobnych kawałeczków. Powiedzenie to brzmiało:
Chcesz rozśmieszyć Pana Boga? Opowiedz mu o swoich planach na przyszłość.
Kiedy już podźwignąłem tyłek, którym boleśnie uderzyłem o rzeczywistość, zacząłem lepić te resztki co to rozprysły się po kątach. Nie mam chałupy w Gorcach, ale dom w pobliżu Krakowa, Wieliczki i Niepołomic, a więc w równie ciekawym miejscu. Nie mam wysokich oficerek i przedłużanej kamizelki, ale dwie pary kowbojek, i kamizelkę motocyklową, a dodatkowo elegancko już przytartą ramoneskę. Z psem ( dopóki żyła nasza bokserka) chodziliśmy na spacery po wałach wiślanych, a więc też dziko i pięknie, bo nierówno.
Suma sumarum wyszedłem na swoje. Z żoną też mogę wybierać się na spacery. Trudno nam tylko iść obok siebie trzymając się za ręce. Idziemy gęsiego. To znaczy, ona siedzi, a ja pcham wózek. Dobre i to.
Bez zadawania sobie tego ważnego pytania, wybraliśmy wspólną odpowiedź i przestawiliśmy wajchę bardziej na być niż mieć. Zresztą z wiekiem człowiek jakby mniej potrzebuje, a marzy by przeżyć kolejny dzień.
Wybieraliśmy się to tu to tam, pogodzeni z myślą, że najpierw trzeba zadzwonić lub napisać mail z pytaniem, czy dany obiekt jest przystosowany do naszej trochę bardziej skomplikowanej sytuacji.
Tak było i tym razem, a wyprawa dotyczyła wizyty w Dworze Sieraków w związku z pewnym wydarzeniem artystycznym.
20 kilometrów na południe od Krakowa, na drodze pomiędzy Wieliczką a Dobczycami w malowniczej, spokojnej i pełnej zieleni okolicy znajduję się zabytkowy Dwór Sieraków, w którym obecnie mieści się hotel i restauracja. Historyczny polski dwór z XIX wieku położony jest na 4 hektarach oryginalnego starego parku w miejscowości Sieraków w północnej części gminy Dobczyce.
Pierwszym poświadczonym właścicielem wsi folwarcznej Sieraków był niejaki Mikołaj z Sierakowa, który w 1412 roku na wzgórzu wzniósł dwór szlachecki. W rękach Sierakowskich dwór pozostawał do końca XV wieku
Potem posiadłość przeszła w inne ręce, między innymi rodziny Lubomirskich
Po II wojnie światowej w ramach realizacji "słusznej" idei sprawiedliwości społecznej, właścicielem dworu został lud pracujący miast i wsi. Ten trafił w połowie lat 50 tych do Spółdzielni Pracy Gromada
Pod koniec lat 60. XX wieku Spółdzielnia Pracy „Gromada” przeprowadziła nawet remont dworu. Po sprzedaży w 2006 r. budynek został poddany ponownej przebudowie na hotel z restauracją. Modernizacja obiektu była przeprowadzona pod nadzorem Małopolskiego Konserwatora Zabytków.
Potem posiadłość przeszła w inne ręce, między innymi rodziny Lubomirskich
Po II wojnie światowej w ramach realizacji "słusznej" idei sprawiedliwości społecznej, właścicielem dworu został lud pracujący miast i wsi. Ten trafił w połowie lat 50 tych do Spółdzielni Pracy Gromada
Pod koniec lat 60. XX wieku Spółdzielnia Pracy „Gromada” przeprowadziła nawet remont dworu. Po sprzedaży w 2006 r. budynek został poddany ponownej przebudowie na hotel z restauracją. Modernizacja obiektu była przeprowadzona pod nadzorem Małopolskiego Konserwatora Zabytków.
I znów obiekt może służyć ogółowi obywateli, ale tym razem na ściśle określonych zasadach finansowych. To tu właśnie ponad 14 lat temu mój starszy syn wraz żoną zorganizowali swoje wesele.
Wycieczka była więc na poły sentymentalna. Głównym celem który nam przyświecał był jednak występ Zespołu Reprezentacyjnego. Nie idzie mi jednak o grupę śpiewających i grających żołnierzy, strażaków czy policjantów.
Zespół Reprezentacyjny – to grupa muzyczna wywodząca się z kręgu kultury studenckiej działająca aktywnie w latach 80. XX w., zaliczana do nurtu poezji śpiewanej.
W jej repertuarze znajdowały się głównie utwory zaczerpnięte z twórczości Lluísa Llacha i Georges’a Brassensa, które członkowie grupy sami tłumaczyli i aranżowali.
Grupa rozpadła się z początkiem lat 90 tych, ale w 2005 wznowiła działalność.
Zespół założony został w 1983 w Warszawie przez iberystów: Jarosława Gugałę (fortepian, śpiew) i Filipa Łobodzińskiego (gitara, śpiew)
Dla przypomnienia Jarosław Gugała to dziennikarz, prezenter wiadomości TV i były Ambasador Nadzwyczajny w Urugwaju.
Filip Łobodziński - Kiedyś znany dziecięcy aktor ( Podróż za jeden uśmiech) obecnie dziennikarz i tłumacz.
Dwór Sieraków dość regularnie organizuje takie spotkania artystyczne, które kończą się kolacją z dedykowanymi specjalnie do potraw winami. Nawiasem mówiąc jeden ze współwłaściciel związany jest z branżą winiarską. Gestem dla miłośników części artystycznej (chociaż potrawy i wina to też artyzm w swoim rodzaju) jest możliwość zakupu biletów na tę pierwszą cześć kolacji, czyli kolacji dla ducha. Pomijając inne delikatne kwestie, sama logistyka transportu jest dość skomplikowania zwłaszcza w sobotę późnym wieczorem. Pojechaliśmy więc swoim samochodem.
Kiedy zauważyłem na Facebooku taką możliwość od razu złożyłem zamówienie. Bilet czekał na nas w recepcji Hotelu przed koncertem
Wróćmy więc do muzyki.
Zespół w trakcie swojej historii wydał parę płyt z tłumaczeniami autorstw Panów Łobodzińskiego lub Gugały
- 1985: Za nami noc przed nami świt to pieśni Lluisa Llacha który jest autorem tak popularnej pieśni Mury najbardziej znanej u nas w tłumaczeniu Jacka Kaczmarskiego.
- 1986: Śmierć za idee – ballady Georgesa Brassensa
- 1991: Sefarad - pieśni tradycyjne Żydów sefradyjskich
- 1993: Pornograf z piosenkami Bassensa
- 2007: Kumple to grunt – złota płyta
- 2014: Mur – piosenki Lluisa Llacha
nie brakło też utworów Serge Ginsburga.
A dla tych co nie słyszeli nigdy, mała próbka z YouTube.
„Dzielna Margot” (oryg. Brave Margot) to słynna, ironiczna i nieco kontrowersyjna piosenka francuskiego barda Georgesa Brassensa z 1953 roku Serge Gainsbourg, właściwie Lucien Ginsburg to francuski bard, kompozytor i filmowiec, którego album Histoire de Melody Nelson został okrzyknięty poematem symfonicznym epoki pop. Gainsbourg tworzył jazz, rock and roll, reggae, nawet rap. Komponował muzykę do filmów, reżyserował, grywał niewielkie role. Dla zwykłego zjadacza chleba Gainsbourg kojarzy się z utworem który śpiewał w duecie z Jane Birkin czyli Je T'aime Moi Non Plus.
No i na koniec kawałki z Boba Dylana.
Jak widać po menu, duchowa uczta była wyborna.
Wszystko okraszone konferansjerką obu Panów z dużą ilością humoru i limeryków ich autorstwa.
Jak na dobrym występie idola, publiczność śpiewała na głos refreny piosenek zwłaszcza tych których autorem był Brassens.
Publiczność w naszym wieku, Ze sto osób ( koncert był kameralny) może trochę więcej. Wszystko w opcji 50+. Można czuć się swobodnie. I tak też się czuliśmy. Zapowiadany czas trwania koncertu został oczywiście przekroczony o ponad 20 minut, co świadczy o tym, że chyba wszyscy dobrze się bawili.
Dlaczego podaję czas? Z tym bywa różnie.
Byłem kiedyś na koncercie pewnego saksofonisty jazzowego, który odegrał swoje od A-Z, a kiedy publiczność chciała bisów, spojrzał na zegarek i powiedział, że nie może, bo miałby problem ze związkami zawodowymi.
Wychodzi na to, że Zespół Reprezentacyjny do związków nie należy. Kiedy artyści udali się do podpisywania płyt, część z nas skierowała się do wyjścia, a ci którzy mieli numery stolików na swoich biletach przeszli do sąsiedniej sali. Pełni wrażeń wróciliśmy do domu. Tam pozwoliłem sobie zakończyć dzień, a jakże, czerwonym winem. Na ten wieczór z Brassensem wybrałem francuskie.
Miałem też i swój drugi ważny powód na ten wybór, ale o tym może innym razem.
Swoją drogą to mamy już plan na nasze "być w listopadzie", ale biorąc pod uwagę Woody Allena nie chwalę się zbyt głośno. Ba wcale się nie chwalę.
A dla tych co nie słyszeli nigdy, mała próbka z YouTube.



