07 lipca 2026

O upałach prawią, a tu deszcz nadciągnął

Miniona niedziela. Poranna temperatura wynosi 15,5 stopnia, zachmurzone niebo i lekkie opady. Mogę powiedzieć, że bardzo lekkie. Nie nasyci to roślin wodą, a jedynie uspokoi sumienie leniwego ogrodnika. Nie wszędzie jednak jest tak jak u nas. Dochodzą mnie wieści o interwencjach straży pożarnej po ulewach i wichurach. Do wiatru to mam akurat szczęście. Rozwiewa mi po całym ogrodzie akcesoria basenowe i zabawki wnuczki. Skrupulatnie zbieram i układam wszystko na miejscu, jakbym chciał wiatrowi powiedzieć, że się nie poddam. Czy marudzę?
W żadnym wypadku. Nie przeżywam zmian pogodowych i nie chcę deszczu gdy jest skwar i odwrotnie. Funkcjonuje we mnie taka zgoda na zmieniające się warunki pogodowe i w ten sposób,  jakby mniej mi wtedy doskwierają.
Niczym Pan Palacz w Misiu tłumaczę mojej żonie: Pani kierowniczko jak jest zima to musi być zimno, a latem gorąco. Ona jednak nie zawsze jest do tego przekonana. W takich chwilach przypomina mi się dowcip stary dowcip, suchar jak mawiają. Niby o facetach, ale pasuje gdy tylko w to miejsce podłożysz pogodę.
Otóż : W pewnym mieście powstał sklep, w którym każda kobieta mogła sobie kupić męża. Miał sześć pięter, a jakość facetów rosła wraz z każdym piętrem. Był tylko jeden haczyk: jak już kobieta weszła na wyższe piętro, nie mogła zejść niżej, chyba, że prosto do wyjścia bez możliwości powrotu. Wchodzi, więc tam pewna babka poważnie zainteresowana kupnem męża. Na pierwszym piętrze wisi tabliczka:   - Mężczyźni tutaj mają pracę"
 - Na drugim piętrze był napis: "Mężczyźni tutaj mają pracę i kochają dzieci"
Na trzecim piętrze była tabliczka: "Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci i są niesamowicie przystojni"
Na czwartym piętrze można było przeczytać: "Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci, są niesamowicie przystojni i pomagają przy pracach domowych" -
Na piątym piętrze stało: "Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci, są niesamowicie przystojni, pomagają przy pracach domowych i są diabelnie dobrzy w łóżku"
Wiele z nich docierało jednak do ostatniego piętra  
Na szóstym piętrze bardzo zdziwiona kobieta przeczytała: "Na tym piętrze nie ma żadnych facetów. Zostało ono stworzone tylko po to, aby udowodnić, że wam babom za nic nie można dogodzić.
Prawdą jest to, że opinie na temat zadowolenia są podzielone. Znam wielu zwolenników i wiele przeciwniczek tego stwierdzenia.
Wracając do pogody, zostawmy tych facetów co to pomagają i są cholernie dobrzy w łóżku, bo tacy z tego co czytam w prasie kobiecej, nie istnieją. Zajmijmy się pogodą bo to fakt. Niektórzy lubią dodawać jeszcze, autentyczny (sic!) dla wzmocnienia przekazu.
Otóż zagościł u nas upał wprost nieprawdopodobny, a życie przerosło kabaret. Utkwił mi w pamięci taki cytat "Rtęć wylazła z termometra i chodzi po ścianie. Sorok stopni tego lata było w Kazachstanie"
Słuchałem tej piosenki w radio w ramach ITR lub IMA w III programie Polskiego Radia. Pochodzi z twórczości kabaretowej lat 70.
To co w latach siedemdziesiątych wydawało się u nas niemożliwe, stało się jakąś szaloną normą.
Mamy i my swoje sorok ( czterdzieści w języku rosyjskim )
Piosenki nie znalazłem w przepastnych zasobach YouTube, ale cytat często przypominany jest dziś w kontekście zmian klimatycznych.

Jakiż upał panował w naszym kraju w 1970 roku gdy Andrzej Kondratiuk kręcił swoją Hydrozagadkę ?
Zdecydowanie mnijszy.

                                                   

Teraz gdy temperatura  powyżej 35 stopni stałą się normą, wzdychając na trudy życia w skwarze, zadajemy sobie, a szczególnie ta piękniejsza połowa naszego społeczeństwa, zasadnicze   pytania egzystencjonalne.


No to jak? Ojciec prać ? I czy prać przy takiej temperaturze?
My faceci mamy bardziej praktyczne podejście do prac porządkowych w czasie trudnym.
To co możesz odłóż na jutro, no chyba, że już bardzo śmierdzi.
Tak też postanowiliśmy ze znajomym spędzić czas gdy temperatura  była wyższa niż temperatura ciała normalnego zdrowego człowieka. 


Oczywiście wino trzeba było schłodzić do temeperatury pokojowej, ale jedna czy dwie kostki  lodu czyniły cuda. Osoby o purytańskim zacięciu uspokajam. W tym przypadku nie chodziło o dosłowne picie, ale delektowanie się winnym szczepem Tempranillo w basenie. 
W końcu jak to już kiedyś pisałem, każdy z nas jest  Carringtonem na miarę własnych możliwoości.
A propos smrodu  o którym wspominałem ze dwa zdania powyżej. 
Pewnej nocy obudził mnie dziwny zapach. Kiedy przechodziłem do łazienki tak koło 2.00 w nocy poczułem coś co przypominało mi fermentujące jabłko lub jakiś inny owoc. Może to wnuczka porzuciła coś czego nie dojadła?  Sprawdziłem swój pokój, łazienkę a nawet pomieszczenia na dole. Smród szedł z góry. W drugim pokoju na górze, dopiero za tak zwanym drugim rzutem oka zauważyłem  leżący na podłodze  korek do wina. 
Okazało się, że na wskutek  wysokiej temperatury,  rozpoczęła się wtórna fermentacja. Pod ciśnieniem gazu nastapił wystrzał. Butelka  ośmioletniego Rieslinga zalała podłogę i wiklinowy kosz  z pościelą.
Przystąpiłem do nocnego sprzątania, bo gdybym czekał do rana, panele podłogowe nie byłyby już do uratowania. 


Kiedy pochwaliłem się synowi moimi nocnym zajęciami, odpowiedział tylko, że poddasze to średnie miejsce do przechowywania wina. 
Odpowiedziałem mu, że nie mam piwnicy o niższej temperaturze.
Zaraz zaproponował montaż klimatyzatora w tamtym pokoju.
Wiem, że jak rabin, masz dla mnie jeszcze dużo pomysłów.  Nie wiem czy mam odpowiednią ilość wina do ich wypróbowania.
Dyskusja ustała. 
Kiedy opanowałem tematy związane z wysoką temperaturą, ta spadła i pokropił deszcz.
Zaraz też ogórki wezwały do siebie, a żona zaczęła łamać koper i obierać czosnek. 
Z naszego zagonu zapewniamy kiszone dla nas i  gospodarstw domowych naszych dzieci.  
Te ogórki pojechały też z nami do Francji na polską sałatkę. Ponoć u nich ogórki nie kiszą się. 
Nie wiem czy to prawda, ale tak mówiły Panie domu. 
 

Ogórki wiadomo, są dla ciała, ale staram się też o coś dla ducha,
Rano wychodząc z domu zauważyłem, że mój przegorzaniec zakwitł. 
Echinopsis Eyriesa, nazywany również przegorzańcem, to jeden z chętnie uprawianych kaktusów. W odpowiednich warunkach i przy właściwej pielęgnacji wytwarza białe lub różowe kwiaty, które zapierają dech. Są duże, szeroko otwarte i roztaczają wokół przyjemny, słodki zapach.
Widać że warunki ma odpowiednie i troski ile trzeba, bowiem mój  biały od lat kwitnie jak zwariowany. W tym roku również przywitał mnie morzem  jednodniowych kwiatów. Krople deszczu na płatkach dodały uroku roślinie. 

                                                                

Mówcie co chcecie, ale kiedy widzę coś takiego, to zachwyt nad darami przyrody powoduje, że staję się lepszy. No może tylko ciut lepszy, bo kto by wytrzymał taką moją diametralną zmianę na lepsze ?
Przecież Ona ( żona) jako rasowa kobieta ma narzekanie wpisane w DNA.
Pozbawić ją tej możliwości ? Nie, zdecydowanie na to nie pozwolę.



A upały ponoć wracają już w połowie lipca