W żadnym wypadku. Nie przeżywam zmian pogodowych i nie chcę deszczu gdy jest skwar i odwrotnie. Funkcjonuje we mnie taka zgoda na zmieniające się warunki pogodowe i w ten sposób, jakby mniej mi wtedy doskwierają.
Niczym Pan Palacz w Misiu tłumaczę mojej żonie: Pani kierowniczko jak jest zima to musi być zimno, a latem gorąco. Ona jednak nie zawsze jest do tego przekonana. W takich chwilach przypomina mi się dowcip stary dowcip, suchar jak mawiają. Niby o facetach, ale pasuje gdy tylko w to miejsce podłożysz pogodę.
Otóż : W pewnym mieście powstał sklep, w którym każda kobieta mogła sobie kupić męża. Miał sześć pięter, a jakość facetów rosła wraz z każdym piętrem. Był tylko jeden haczyk: jak już kobieta weszła na wyższe piętro, nie mogła zejść niżej, chyba, że prosto do wyjścia bez możliwości powrotu. Wchodzi, więc tam pewna babka poważnie zainteresowana kupnem męża. Na pierwszym piętrze wisi tabliczka: - Mężczyźni tutaj mają pracę"
- Na drugim piętrze był napis: "Mężczyźni tutaj mają pracę i kochają dzieci"
Na trzecim piętrze była tabliczka: "Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci i są niesamowicie przystojni"
Na czwartym piętrze można było przeczytać: "Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci, są niesamowicie przystojni i pomagają przy pracach domowych" -
Na piątym piętrze stało: "Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci, są niesamowicie przystojni, pomagają przy pracach domowych i są diabelnie dobrzy w łóżku"
Na trzecim piętrze była tabliczka: "Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci i są niesamowicie przystojni"
Na czwartym piętrze można było przeczytać: "Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci, są niesamowicie przystojni i pomagają przy pracach domowych" -
Na piątym piętrze stało: "Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci, są niesamowicie przystojni, pomagają przy pracach domowych i są diabelnie dobrzy w łóżku"
Wiele z nich docierało jednak do ostatniego piętra
Na szóstym piętrze bardzo zdziwiona kobieta przeczytała: "Na tym piętrze nie ma żadnych facetów. Zostało ono stworzone tylko po to, aby udowodnić, że wam babom za nic nie można dogodzić.
Prawdą jest to, że opinie na temat zadowolenia są podzielone. Znam wielu zwolenników i wiele przeciwniczek tego stwierdzenia.
Wracając do pogody, zostawmy tych facetów co to pomagają i są cholernie dobrzy w łóżku, bo tacy z tego co czytam w prasie kobiecej, nie istnieją. Zajmijmy się pogodą bo to fakt. Niektórzy lubią dodawać jeszcze, autentyczny (sic!) dla wzmocnienia przekazu.
Otóż zagościł u nas upał wprost nieprawdopodobny, a życie przerosło kabaret. Utkwił mi w pamięci taki cytat "Rtęć wylazła z termometra i chodzi po ścianie. Sorok stopni tego lata było w Kazachstanie"
Słuchałem tej piosenki w radio w ramach ITR lub IMA w III programie Polskiego Radia. Pochodzi z twórczości kabaretowej lat 70.
To co w latach siedemdziesiątych wydawało się u nas niemożliwe, stało się jakąś szaloną normą.
Mamy i my swoje sorok ( czterdzieści w języku rosyjskim )
Piosenki nie znalazłem w przepastnych zasobach YouTube, ale cytat często przypominany jest dziś w kontekście zmian klimatycznych.
Jakiż upał panował w naszym kraju w 1970 roku gdy Andrzej Kondratiuk kręcił swoją Hydrozagadkę ?
Na szóstym piętrze bardzo zdziwiona kobieta przeczytała: "Na tym piętrze nie ma żadnych facetów. Zostało ono stworzone tylko po to, aby udowodnić, że wam babom za nic nie można dogodzić.
Prawdą jest to, że opinie na temat zadowolenia są podzielone. Znam wielu zwolenników i wiele przeciwniczek tego stwierdzenia.
Wracając do pogody, zostawmy tych facetów co to pomagają i są cholernie dobrzy w łóżku, bo tacy z tego co czytam w prasie kobiecej, nie istnieją. Zajmijmy się pogodą bo to fakt. Niektórzy lubią dodawać jeszcze, autentyczny (sic!) dla wzmocnienia przekazu.
Otóż zagościł u nas upał wprost nieprawdopodobny, a życie przerosło kabaret. Utkwił mi w pamięci taki cytat "Rtęć wylazła z termometra i chodzi po ścianie. Sorok stopni tego lata było w Kazachstanie"
Słuchałem tej piosenki w radio w ramach ITR lub IMA w III programie Polskiego Radia. Pochodzi z twórczości kabaretowej lat 70.
To co w latach siedemdziesiątych wydawało się u nas niemożliwe, stało się jakąś szaloną normą.
Mamy i my swoje sorok ( czterdzieści w języku rosyjskim )
Piosenki nie znalazłem w przepastnych zasobach YouTube, ale cytat często przypominany jest dziś w kontekście zmian klimatycznych.
Jakiż upał panował w naszym kraju w 1970 roku gdy Andrzej Kondratiuk kręcił swoją Hydrozagadkę ?
Zdecydowanie mnijszy.
Ogórki wiadomo, są dla ciała, ale staram się też o coś dla ducha,
Teraz gdy temperatura powyżej 35 stopni stałą się normą, wzdychając na trudy życia w skwarze, zadajemy sobie, a szczególnie ta piękniejsza połowa naszego społeczeństwa, zasadnicze pytania egzystencjonalne.
No to jak? Ojciec prać ? I czy prać przy takiej temperaturze?
My faceci mamy bardziej praktyczne podejście do prac porządkowych w czasie trudnym.
To co możesz odłóż na jutro, no chyba, że już bardzo śmierdzi.
Tak też postanowiliśmy ze znajomym spędzić czas gdy temperatura była wyższa niż temperatura ciała normalnego zdrowego człowieka.
Oczywiście wino trzeba było schłodzić do temeperatury pokojowej, ale jedna czy dwie kostki lodu czyniły cuda. Osoby o purytańskim zacięciu uspokajam. W tym przypadku nie chodziło o dosłowne picie, ale delektowanie się winnym szczepem Tempranillo w basenie.
W końcu jak to już kiedyś pisałem, każdy z nas jest Carringtonem na miarę własnych możliwoości.
A propos smrodu o którym wspominałem ze dwa zdania powyżej.
Pewnej nocy obudził mnie dziwny zapach. Kiedy przechodziłem do łazienki tak koło 2.00 w nocy poczułem coś co przypominało mi fermentujące jabłko lub jakiś inny owoc. Może to wnuczka porzuciła coś czego nie dojadła? Sprawdziłem swój pokój, łazienkę a nawet pomieszczenia na dole. Smród szedł z góry. W drugim pokoju na górze, dopiero za tak zwanym drugim rzutem oka zauważyłem leżący na podłodze korek do wina.
Okazało się, że na wskutek wysokiej temperatury, rozpoczęła się wtórna fermentacja. Pod ciśnieniem gazu nastapił wystrzał. Butelka ośmioletniego Rieslinga zalała podłogę i wiklinowy kosz z pościelą.
Przystąpiłem do nocnego sprzątania, bo gdybym czekał do rana, panele podłogowe nie byłyby już do uratowania.
Kiedy pochwaliłem się synowi moimi nocnym zajęciami, odpowiedział tylko, że poddasze to średnie miejsce do przechowywania wina.
Odpowiedziałem mu, że nie mam piwnicy o niższej temperaturze.
Zaraz zaproponował montaż klimatyzatora w tamtym pokoju.
Wiem, że jak rabin, masz dla mnie jeszcze dużo pomysłów. Nie wiem czy mam odpowiednią ilość wina do ich wypróbowania.
Dyskusja ustała.
Kiedy opanowałem tematy związane z wysoką temperaturą, ta spadła i pokropił deszcz.
Zaraz też ogórki wezwały do siebie, a żona zaczęła łamać koper i obierać czosnek.
Z naszego zagonu zapewniamy kiszone dla nas i gospodarstw domowych naszych dzieci.
Te ogórki pojechały też z nami do Francji na polską sałatkę. Ponoć u nich ogórki nie kiszą się.
Nie wiem czy to prawda, ale tak mówiły Panie domu.
Rano wychodząc z domu zauważyłem, że mój przegorzaniec zakwitł.
Echinopsis Eyriesa, nazywany również przegorzańcem, to jeden z chętnie uprawianych kaktusów. W odpowiednich warunkach i przy właściwej pielęgnacji wytwarza białe lub różowe kwiaty, które zapierają dech. Są duże, szeroko otwarte i roztaczają wokół przyjemny, słodki zapach.
Echinopsis Eyriesa, nazywany również przegorzańcem, to jeden z chętnie uprawianych kaktusów. W odpowiednich warunkach i przy właściwej pielęgnacji wytwarza białe lub różowe kwiaty, które zapierają dech. Są duże, szeroko otwarte i roztaczają wokół przyjemny, słodki zapach.
Widać że warunki ma odpowiednie i troski ile trzeba, bowiem mój biały od lat kwitnie jak zwariowany. W tym roku również przywitał mnie morzem jednodniowych kwiatów. Krople deszczu na płatkach dodały uroku roślinie.
Mówcie co chcecie, ale kiedy widzę coś takiego, to zachwyt nad darami przyrody powoduje, że staję się lepszy. No może tylko ciut lepszy, bo kto by wytrzymał taką moją diametralną zmianę na lepsze ?
Przecież Ona ( żona) jako rasowa kobieta ma narzekanie wpisane w DNA.
Pozbawić ją tej możliwości ? Nie, zdecydowanie na to nie pozwolę.

.jpg)





Moja matka hodowała kaktusy i taki jak ten Twój też pewnie miała w swej kolekcji. Nie pamiętam jednak by którykolwiek zakwitł. Kwiaty ma naprawdę piękne. Pozdrawiam serdecznie. Iwona Zmyslona.
OdpowiedzUsuńŻelazna zasada jest taka, że nie podlewam tych kaktusów od rudnia do marca. Ponoć to warunek kwitnienia. Potem w kwietniu na pole i rośnie sobie prawie bezobsługowo. Pozdrawiam
UsuńHa ha, dziękuję za poprawienie humoru.
OdpowiedzUsuńCała przyjemność po mojej stronie
UsuńPięknie Wam ten kaktus zakwitł!
OdpowiedzUsuńTeraz się cieszę, że nie mam w domu wina, chyba ostatnią butelkę podarowałam zimą znajomemu w ramach wdzięczności za pomoc przy pewnych pracach montażowych.
Ale w tym basenie bym posiedziała, nawet popijając herbatkę ze świeżej mięty z cytrynką, mogłaby być schłodzona.
Oczywiście i herbatka byłaby do dyspozycji i to z własnej mięty rosnącej w warzywniaku. Pozdrawiam
UsuńAntoni, coś Ty narobił? Czytałem z uśmiechem, podziwiając humor, ale w pewnym momencie ten uśmiech zamarł mi na ustach i zamienił się w niedowierzanie. Ty naprawdę wrzuciłeś kostki lodu do wina? Ty? Gdyby to zrobił jakiś barbarzyńca z USA, to by mnie nie zdziwiło, ale Ty? Znawca win? Żartowałeś, prawda?
OdpowiedzUsuńWino czerwone podaje się w temperaturze pokojowej. Tak winiarze rozumieją temperaturę w przedziale od 16 do 18 stopni. I co zrobić z winem w temperaturze otoczenia 37 stopni. Nawet schłodzone przed podaniem wino szybko przyjmie temperaturę otoczenia. Tak więc aby zachować tę właściwą jego ciepłotę, można wrzucić lód do czerwonego wina w upalne dni. Choć tradycyjni sommelierzy uznają to za faux pas (lód rozwadnia trunek i osłabia aromat), nie ma żadnych przeciwwskazań, by napić się w ten sposób, gdy szukasz orzeźwienia.
UsuńKonserwatyści winni ratują się kostkami granitowymi lub ze stali nierdzewnej, ale czy idzie nam o zachowanie form czy bardziej na styl hiszpański korzystanie z radości życia . Hiszpańskie orzeźwienie czyli Tinotinto powstaje jeśli używasz klasycznego lodu z wody. Wybierasz wtedy lekkie, owocowe wina czerwone o niskiej zawartości tanin . Może to być na przykład hiszpańskie Tempranillo którą to nazwę wymieniam właśnie w tekście. W Hiszpanii pije się je w upały z lodem, cytryną i wodą sodową.
Ja ograniczyłem się do schłodzenia dwiema kostkami w kształcie serca i rzeczywiście poczułem radość życia. Życząc tego samego, serdecznie pozdrawiam
Schłodzone wino nie przyjmie temperatury otoczenia, jesli nadal będzie trzymane w chłodnym miejscu. Po lampce i butelka z powrotem do lodówki.
UsuńNo, ale skoro Ci to smakuje, to ja nie mam nic do gadania. Sam lubię czasem zrobić sobie zimnego szprycerka, zwłaszcza w upalne dni. Ale bez lodu. Ja generalnie nie lubię napojów z lodem. Nawet jeśli schładzam je lodem, to w kielichu zawsze muszę mieć napój już odcedzony. No, może z wyjątkiem mojito, bo tego chyba inaczej pić się nie da.
Świat jest ciekawy przez to, że się różnimy. W naszym przypadku różnimy się ładnie.
UsuńPrzy 38 do 40 stopniach nie mam siły by dowlec się na basen a i tam pewnie niewiele chłodniej. Kapelusze i okulary były? Nieważne co w kieliszkach, plasterek cytryny i kostki lodu dają moc.
OdpowiedzUsuńKapeluszy i okularów słonecznych nie było ponieważ taras po południu jest zacieniony, a basen znajduje się zaraz koło srebrnych świerków. Aby jednak być bezpiecznym powrzucaliśmy do kieliszków właśnie po te dwie kostki lodu. Zadziałało. Pozdrawiam
UsuńZauważyłam, że stosujesz fajne, blogowe jednostki czasu: "cztery wpisy temu" oraz "dwa zdania powyżej" - czekam na kolejne:))
OdpowiedzUsuńMam zamrożone kostki soku z cytryny oraz zamrożoną w kostki kranówkę - świetnie chłodzą wodę gazowaną, a listek świeżej mięty dodaje uroku takiemu drinkowi. Tak się nawadniam tego lata i polecam wszystkim:)
Dla orzeźwienia jak najbardziej. Gdy zaś idzie o podtrzymanie przyjaźni są już inne metody. W myśl pewnej piosenki :
UsuńHerbata
Też zbrata;
Ale martini
Szybciej to czyni.
Pozdrawiam
Cześć Antoni. We wtorek to my uciekaliśmy z Czorsztyna bo tak lało. Ale i tak prawie cztery dni jeździliśmy rowerkami po wszelakich tamtejszych Velo z Velo dookoła jeziora przede wszystkim. W niedzielę solidnie zmokliśmy przy powrocie ze Szczawnicy do Czorsztyna. Czyli było fajnie. A jeżeli chodzi o Rieslinga to nigdy nie przypuszczałem że można go tak długo leżakować. I oczywiście dlatego wypijałem w dniu zakupu. Pozdrawiam, JerryW_54
OdpowiedzUsuńRiesling ma potencjał i nabiera smaku po latach. Aby docenić jego walory to powinno się go pić tak po 5 latach. Piłem 10 letniego z miejscowej winnicy, był fantastyczny. Pozdrawiam
Usuń