14 lipca 2026

Jak cudne są wspomnienia

Było się romantykiem, od czasu do czasu zakochanym. Niestety, wiele razy też nieszczęśliwie. Odnoszę wrażenie, że w wieku 16 lat miałem serce o dwa rozmiary za duże do ogólnej budowy, a gigantem raczej nie byłem.
W myśl przedwojennej piosenki - Na pierwszy znak gdy serce drgnie, ledwo drgnie a już się wie... i tak dalej. Oj rozedrgane to serce miałem i gdyby wtedy panowała moda na tak częste robienie EKG, zdiagnozowano by u mnie arytmię. Niestety koleżanki z mojego rocznika oglądały się za wyższymi kolegami i mnie nawet nie zauważały. Jak psu w d.pę była więc ta strzała amora, która przelatywała przez moje serce, pozostawiając krwawiącą ranę. A co może zrobić nieszczęśliwy w miłości młodzieniec?
Próbuje być poetą, ale nie było to remedium na wszelkie smutki i żale. Poza tym poetą się nie jest, poetą się bywa - jak powiedział CK Norwid. Musi być w tym sporo racji ponieważ powiedzenie to przypisuje się wielu innym poetom, jak na przykład Jonaszowi Kofcie.
I choć analizowano te moje teksty na lekcjach języka polskiego w klasie humanistycznej miejscowego ogólniaka, niewiele zmieniało to w mojej sytuacji. Cierpiałem za miliony, aż z tego cierpienia wyrosłem. Po latach gdy przeczytałem wiersz Andrzeja Bursy Poeta

Poeta cierpi za miliony
od 10 do 13.20
O 11.10 uwiera go pęcherz
wychodzi
rozpina rozporek
zapina rozporek
Wraca chrząka
i apiat
cierpi za miliony

Uśmiechnąłem się wtedy do siebie, wspominając tamto własne cierpienie, przerywane imprezami, wyjściami do teatru i próbami zainteresowania sobą płci przeciwnej. Po wszystkim wracałem do domu, by dalej cierpieć.
Mądry gość z tego Bursy, nie ma co. Ma dystans do siebie jako twórcy.
Nabrałem dystansu do siebie po rocznej pracy na pogotowiu ratunkowym w charakterze sanitariusza.
Wobec bezmiaru ludzkiego cierpienia moje problemy zmalały i  nie były warte nawet wspomnienia.
Kiedy jednak sięgam po tomik poezji własnej, wydany na koszt żony z okazji mojej 40-tki, uśmiecham się. Wspominam tamte czasy ze szczególnym uwzględnieniem czasu beztroskich z pozoru wakacji.
Ileż to człowiek naganiał się za jakimkolwiek odwzajemnieniem uczucia. Niczym przysłowiowy kot z pęcherzem, to tu, to tam. Przypomnę, że były to czasy kiedy nie było takiej swobody obyczajowej jak teraz. Z drugiej strony ganialiśmy za miłością w jej sferze romantycznej, biorąc oczywiście pod uwagę  możliwość miłości zmysłowej. Kto odrzuci taką możliwość w wieku kilkunastu lat ?  Hormony buzują wtedy tak,  jak gotująca się woda w czajniku.
W porywie fascynacji  pomieszałem młodzieńcze wspomnienia  ze współczesną techniką. Korzystając z AI, dałem głos kolejnemu mojemu wierszowi z tamtych lat. Nie pamiętam już do kogo wzdychałem w tamtej chwili. Czas zaciera twarze, wyciągając na wierzch ogrom młodzieńczej naiwności. A może to ta naiwność jest taka ważna i wartościowa?
Wiersz powstał gdzieś w drugiej połowie lat 70 tych.
Ostrzegam wrażliwych i alergików, że muzykę i głos podłożyła Sztuczna Inteligencja





Jak komuś się podobało choć odrobinę, to zacytuję jeszcze pewien fragment  wiersza

Nie przynoście kwiatów poetom
Dajcie wódki bo lubią pić
Takim bilans nie może na zero
Lecz na minus koniecznie ma wyjść

... i trochę dalej 

Oni muszą mieć ciągle za mało
I najlepiej zawsze nie tak
Żeby pięknie się im umierało
Raz na tydzień a nawet i dwa


To fragment tekstu Andrzeja Wawrzyniaka, który do spółki z Michałem Wiśniewskim śpiewają. To piosenka pod tytułem "Nie przynoście kwiatów poetom". Dla zainteresowanych i pozbawionych alergii na Michała,  ta piosenka dostępna jest na YouTube.
Swoją drogą to nie wiem czy gdybym wtedy usłyszał ten utwór, brałbym się za pisanie.
Na pisanie namówił mnie swoim wierszem Jerzy Harasymowicz
Rano wstaję poemat chwalę biorę się za słowo jak za chleb.
Harasymowicz był jednak pierwszy. Wydał tomik z tym wierszem już w 1972. 
Miałem wtedy 14 lat i gorączkowo szukałem ideałów.
Dziś sam jestem dziadkiem - jak mówi pewna reklama słodkich cukierków, ale kiedy  włączę Spotify, polska poezja śpiewana wyświetla mi się jako pierwsza.
Może zostało we mnie choć troszkę tej młodzieńczej, pozytywnej naiwności ?  Kęsek, pyłek, ziarenko piasku ?



14 komentarzy:

  1. Ja znam takie mądre - pomyślał, powiedział, napisał Jonas Jonansson : " Szczęśliwym się nie jest, szczęśliwym sie bywa" - tyż piknie!
    Zaintrygowałeś mnie tymi uczuciami młodego, niewysokiego mężczyzny, nie myślałam, że to aż tak bolało.
    "Jesienna zaduma "w wykonaniu Elżbiety Adamiak to jedna z moich ulubionych jesiennych pieśni. " Nic nie mam ... Nawet nie wiem ... Nie zważam ... "

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest tak, że nasz ból wydaje się nam największy, bo jest nasz
      Bólu innych czasem nawet nie zauważamy. Jet nawet takie powiedzenie - Nie ma takiego cudzego bólu, którego nie bylibyśmy w stanie znieść. A poezja wydaje mi się świetnym na taki ból remedium. Pozdrawiam

      Usuń
    2. A Kazik śpiewał::
      "Bo Twój ból jest lepszy niż mój
      Twój ból jest lepszy niż mój"
      Mam wnuka młodego, niewysokiego - stąd uważnie przeczytałam Twój post.

      Usuń
  2. Nie zgadzam się z Norwidem. Poetą nie tylko się JEST. Albo się NIE JEST.
    Poetą nie można zostać. To dar (albo przekleństwo), z którym człowiek się rodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam się z nim zgadzam czemu dałem wyraz w tekście powyżej. Bywały chwile gdy wszystko pięknie spływało spod pióra i chwile gdy dwa zdania nijak nie pasowały do siebie. No ale ja z pewnością na wyrost postawiłem wypowiadać się w imieniu tych tworzących.

      Usuń
  3. Cześć Antoni. Podziwiam Twoje zdolności poetyckie, ponieważ ja, kiedy już coś zrymowanego napisałem, to było to raczej tekściarstwo niezbyt wysokich lotów. Pamiętam tekst, który napisałem w wieku 16. lat zainspirowany koleżanką z sąsiedztwa. A brzmiał on mniej więcej tak:
    Tylko z Tobą chciałbym być
    Tylko o twych oczach śnić
    Bo one tak uwiodly mnie
    Że kocham Cię
    I gdzieś daleko pośród gwiazd
    Znajdziemy miłość Ty i ja
    Gorącą jak tysiące słońc
    Nasz będzie cały świat
    Dołożyłem do tego prostą melodię na dwa akordy, bo niewiele tych akordów wówczas znałem i śpiewałem ją na balkonie, kiedy przechadzała się po swoim ogrodzie, oczywiście udając, że jej nie widzę. Ponieważ dalej nie zwracała na mnie uwagi, uznałem ze to wina moich pryszczy, których trochę miałem i przestałem sobie zawracać nią głowę. W muzyce przerzuciłem się na bluesa bo też jest na trzy akordy. Ale trzeba przyznać, uczucia nastolatków to piękna rzecz. Pozdrawiam z Ustki. JerryW_54

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło wspomnieć po latach te pierwsze zauroczenia. Rzeczywiście to jest piękne. Pozdrawiam morze i Was nad nim.

      Usuń
  4. No to mamy punkty wspólne.
    Nigdy nie cierpiałam ani nie cierpię "za milijony", bo "za milijony" cierpiał Konrad z III cz. "Dziadów i nie było to cierpienie związane z miłością do kobiety (ani mężczyzny). Natomiast ja również "bywam" poetką, zdobywam nagrody w konkursach literackich i właśnie wydałam mój trzeci tomik wierszy. Ciebie zawsze podziwiam. Przybij piątkę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeżeli o młodzieńcze i niemłodzieńcze miłości, to byłam kiedyś bardzo kochliwa, już od podstawówki. Aż przyszła miłość życia i rozwój wydarzeń upośledził mnie uczuciowo. Nie wiem, czy potrafiłabym jeszcze w kimś się zakochać. Serce mi się skurczyło i nie ma miejsca na innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ograniczenie apetytu po znalezieniu miłości życia wydaje mi się uczciwe. Trauma zaś potrafi zniechęcić do wszystkiego, co też potrafię zrozumieć. Sam mam naturę łabędzia.

      Usuń
  6. Dzień dobry Antoni-gdybyś zechciał zajrzeć na mój blog, to na końcu postu, znalazłbyś informację, że zamierzam Cię "obsmarować". Przyznaję, że przygotowując część o Tobie pt. "Pan R" miałam ogromną ochotę skopiować kilka fotografii(m.in. suki Coco) dla zilustrowania napisanych słów. Ponieważ nie ma informacji o adresie e-mail, żebym w ten sposób poprosiła o zgodę(a także na życzenie przesłała tekst do autoryzacji), to w tym miejscu pytam czy mogę? Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wielką przyjemnością wyrażam zgodę na skorzystanie w Twoim tekście z moich zdjęć. Pod żadnym pozorem nie przesyłaj mi tekstu do autoryzacji. Będę miał okazję przeczytać jak postrzegają mnie inni, Nie zamierzam w ten wizerunek ingerować. Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
    2. Za wyrażenie zgody dziękuję. nie znając adresu nie jestem w stanie przesłać tekstu do autoryzacji. Zamierzam napisać prawdę-będzie ona moja w oparciu o twoje posty. Do miłego...

      Usuń