26 maja 2026

Do czego prowadzi dobrobyt, czyli historia pewnego eksperymentu

A żeby nie było tak słodko w naszym grajdołku, pozwolę sobie  teraz poruszyć nieco bardziej kontrowersyjne treści. 

Można powiedzieć, że żyjemy w dobrobycie. Oczywiście zaraz znajdą się antagoniści tej tezy, bowiem naturą Polaka jest narzekać. Ogólny dobrobyt rozkłada nas na łopatki i jako naród zamieszkujący ten kraj zaczynamy się kurczyć. Nie w dosłownym  tego słowa znaczeniu, a ilościowo. Jest to oczywiście wbrew założeniom idei ubezpieczeń społecznych. ZUS ma z tym niesamowity zgryz i tylko perspektywa, że nas czyli pokolenie boomersów to chyba nie dotknie, pozwala mi spokojnie czekać na kolejny przelew kwoty emerytury. Dzieci emerytów, w tym także moje, liczą zaś i kombinują. To na nie bowiem spadnie obowiązek finansowania emerytur własnych rodziców, co przy spadającym przyroście naturalnym jest znacznym ciosem dla tej piramidy finansowej jaką jest ubezpieczenie społeczne.
Co się stało? Dlaczego rodzi się mniej dzieci?
Politycy prawicy oskarżają o to lewicową modę na gender, LGBT i co tam` jeszcze diabelskiego mogła wymyślić lewica
Politycy z lewej strony, oskarżają  decyzje prawicowych rządów.  O kiepski dostęp do antykoncepcji w tym tej awaryjnej, utrudnienia w opiece medycznej nie wyłączając ewentualnych możliwości aborcyjnych.
Jedni drugich zaś o brak perspektyw dla młodych rodzin.
Ganiałem tak w tych swoich myślach z lewa na prawą i z prawej na lewą ponieważ nic w tym życiu nie jest czarno - białe, ale posiada całą paletę szarości.
Wszystko zaś stało się niemal jasne kiedy na Facebooku przeczytałem tekst Wojciecha Wasiakowskiego na  temat pewnego eksperymentu. Wcześniej słyszałem co nieco na ten temat, teraz dostałem wersję skondensowaną.  
Nie będę bawił się w AI i skracał tekstu, ponieważ on sam jest skróconym opisem dwuletniego eksperymentu.
Oto ten tekst:
Eksperyment „Universe 25” to jeden z najbardziej przerażających eksperymentów w historii nauki, który poprzez zachowanie kolonii szczurów jest próbą wyjaśnienia ludzkich społeczeństw przez naukowców.
Pomysł „Universe 25” powstał od amerykańskiego naukowca Johna Calhouna, który stworzył „idealny świat”, w którym setki szczurów mogłyby żyć i rozmnażać się. Konkretnie Calhoun zbudował tzw. "Szczurzy Raj”, specjalnie zaprojektowaną przestrzeń, w której gryzonie miały mnóstwo jedzenia i wody, a także szeroką przestrzeń do życia.




Początkowo umieścił cztery pary, które wkrótce zaczęły się rozmnażać, co skutkowało gwałtownym wzrostem populacji. Jednak po 315 dniach ich rozmnażanie zaczęło znacząco spadać. Gdy liczba gryzoni osiągnęła 600, powstała między nimi hierarchia, a potem pojawiła się tzw. "hańba". Większe gryzonie zaczęły atakować grupę, w wyniku czego wiele samców zaczęło "zapadać" psychicznie. W efekcie samice nie chroniły się i z kolei stały się agresywne wobec swoich dzieci. Z biegiem czasu samice wykazywały coraz agresywniejsze zachowania, elementy izolacji i brak nastroju reprodukcyjnego. Nastąpił niski wskaźnik urodzeń, a jednocześnie wzrost śmiertelności wśród młodszych gryzoni. Wtedy pojawiła się nowa klasa samców gryzoni, tzw. "piękne szczury". Odmówiły parzenia z samicami lub "walki" o swoją przestrzeń. Jedyne o co im zależało to jedzenie i sen. W pewnym momencie większość populacji stanowiły „piękne samce” i „izolowane samice”. Według Calhouna etap śmierci składał się z dwóch faz: „pierwsza śmierć” i „druga śmierć”. Pierwszy charakteryzował się utratą celu w życiu poza zwykłą egzystencją - brak chęci do łączenia się, dorastania, młodości czy ustanowienia roli w społeczeństwie. Z czasem śmiertelność młodzieży osiągnęła 100%, a rozmnażanie osiągnęła zera. Wśród zagrożonych szczurów zaobserwowano homoseksualizm, a jednocześnie wzrósł kanibalizm mimo, że jedzenia było mnóstwo. Dwa lata po rozpoczęciu eksperymentu przyszło na świat ostatnie dziecko kolonii. W 1973 roku zdechł ostatni szczur we "Wszechświecie 25". John Calhoun powtórzył ten sam eksperyment jeszcze 25 razy i za każdym razem był to ten sam wynik. Praca naukowa Calhouna została wykorzystana jako model interpretacji upadku społecznego, a jego badania służą jako punkt centralny dla badań socjologii miejskiej.
Obecnie doświadczamy bezpośrednich paraleli w dzisiejszym społeczeństwie... słabi i kobiecy mężczyźni z niewielkimi umiejętnościami lub bez instynktu ochronnego... i nadmiernie poruszone i agresywne kobiety bez instynktu macierzyńskiego. "

Może więc dla rozwoju społeczeństwa niezbędna jest odrobina chociaż przeciwności i trudności w pozyskiwaniu środków do życia?  Piszę tu o środkach do życia, a nie o powiększaniu stanu posiadania.
Powiecie, że to tylko szczury. 
No cóż szczury to bardzo inteligentne zwierzęta, potrafiące dostosować się do każdych warunków.  
Szczury przetrwały testy nuklearne na Atolu Bikini, ponieważ żyły w głębokich norach, co pozwoliło im uniknąć bezpośredniego niszczycielskiego uderzenia wybuchu i dużej dawki promieniowania, zaskakując naukowców, którzy spodziewali się braku ocalałych wyższych form życia w rejonie eksplozji.
My Polacy przez swoją historię zaborów i komunizmu przyzwyczajeni byliśmy do trudnych warunków.
Stefan Kisielewski, popularny Kisiel powiedział nawet swego czasu :
„To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać”
 No cóż, macie jakiś inny pomysł, by odpowiedzieć na pytanie: 
Co się z nami stało?

13 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy eksperyment i na pewno nie można go lekceważyć. Trochę się zgadza z moim myśleniem w kwestii demografii. Bo przecież dzieci rodziły się licznie w czasach biedniejszych od obecnych. Ale chyba nie tylko status materialny ma tu decydujące znaczenie ani dostępność do mieszkań - model życia się zmienił i priorytety. Szczury wieszczą zmierzch ludzkości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzi na to, że wstrząsy typu wojny, działają korzystnie na rozwój ludzkości i powrót do szlachetnych zasad życia. To smutne, że tak nas zaprogramowano.

      Usuń
  2. Tak, stało nam się to samo, co szczurom w szczurzym raju. Jest na to lapidarne sformułowanie: "Ludziom się w d***ach przewraca z dobrobytu".

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja babcia, która przeżyła dwie wojny, mawiała: "Ludzie robią się coraz gorsi, bo dawno wojny nie było".

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć Antoni. Wpisałem w przeglądarkę pytanie: gdzie jest największy przyrost naturalny? AI odpowiedziało że w krajach afrykańskich, przede wszystkim w Nigrze (gdzie wskaźnik ten przekracza 35 promili, a współczynnik dzietności wynosi niemal 7 dzieci na kobietę). W czołówce znajdują się również inne kraje tego kontynentu, takie jak Angola czy Demokratyczna Republika Konga. Następnie spytałem o PKB Nigru i AI (nie przeceniam prawdomówności AI, ale w takich danych chyba się nie myli) udzieliło następującą odpowiedź: Niger znajduje się na 126. miejscu na świecie pod względem nominalnego Produktu Krajowego Brutto (PKB), którego wartość wynosi około 24,8 miliarda dolarów. W ujęciu realnym, ze względu na bardzo dużą liczbę ludności, PKB per capita (na mieszkańca) plasuje ten kraj w grupie najuboższych państw na świecie. Wniosek: Im biedniej tym więcej dzieci. Czyli poziom trudności mobilizuje do rozrodu, wygoda demobilizuje. To pokrywałoby się z faktem, że w Polsce bardzo wysoki wskaźnik urodzeń odnotowano w latach 1982 i 83 czyli w czasach w których bogato nie było, a i życie na pewno nie było łatwe. Cóż. I my ludzie, i gryzonie należymy do ssaków. Nasz behavior jest po prostu podobny, niezależnie od tego jak bardzo nadymamy się swoją ważnością. Pozdrawiam. JerryW_54

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnie słowa Twojego komentarza, choć smutne są nad wyraz prawdziwe.

      Usuń
  5. Słyszałem o tym eksperymencie. Nie nastraja optymistycznie. Wychodzi z niego, że państwa dobrobytu muszą upaść. Upadek Europy zachodniej już się zaczął. Teraz Polska rośnie w siłę, ale i u nas widać już pierwsze oznaki fazy końcowej. Po nas palmę przejmą Ukraina, Gruzja, może Turcja. Kto to wie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są chwilę kiedy cieszę się, że mam już tyle lat na karku.

      Usuń
  6. Też myślę o tym czasem. Calhoun zatytułował pracę opisującą ten eksperyment "Śmierć do kwadratu", bo stwierdził tam śmierć na różnych poziomach. Wychodzi na to, że kiedy stworzenie nie musi o nic się starać ani walczyć, to tak jakby przestaje wiedzieć, co jest ważne dla niego. Zatraca zdrowy instynkt. Fizyczne wymieranie populacji jest ostatnim stadium tej "choroby" społecznej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fatalne są dla nas te wieści. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  7. Nie brzmi to optymistycznie ale niestety całkiem realnie. Luksus rozleniwia a bieda hartuje. Najlepszy jest złoty środek ale my go już przekroczyliśmy. I to niestety w tym złym kierunku. Moja córcia już na szczęście nie doczeka, moje wnuki pewnie też jeszcze nie a na prawnuki narazie się nie zanosi. Czyli granica przekroczona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robiąc sobie lepiej, paradoksalnie zrobiliśmy gorzej. Pozdrawiam

      Usuń