A żeby nie było tak słodko w naszym grajdołku, pozwolę sobie teraz poruszyć nieco bardziej kontrowersyjne treści.
Można powiedzieć, że żyjemy w dobrobycie. Oczywiście zaraz znajdą się antagoniści tej tezy, bowiem naturą Polaka jest narzekać. Ogólny dobrobyt rozkłada nas na łopatki i jako naród zamieszkujący ten kraj zaczynamy się kurczyć. Nie w dosłownym tego słowa znaczeniu, a ilościowo. Jest to oczywiście wbrew założeniom idei ubezpieczeń społecznych. ZUS ma z tym niesamowity zgryz i tylko perspektywa, że nas czyli pokolenie boomersów to chyba nie dotknie, pozwala mi spokojnie czekać na kolejny przelew kwoty emerytury. Dzieci emerytów, w tym także moje, liczą zaś i kombinują. To na nie bowiem spadnie obowiązek finansowania emerytur własnych rodziców, co przy spadającym przyroście naturalnym jest znacznym ciosem dla tej piramidy finansowej jaką jest ubezpieczenie społeczne.
Co się stało? Dlaczego rodzi się mniej dzieci?
Politycy prawicy oskarżają o to lewicową modę na gender, LGBT i co tam` jeszcze diabelskiego mogła wymyślić lewica
Politycy z lewej strony, oskarżają decyzje prawicowych rządów. O kiepski dostęp do antykoncepcji w tym tej awaryjnej, utrudnienia w opiece medycznej nie wyłączając ewentualnych możliwości aborcyjnych.
Jedni drugich zaś o brak perspektyw dla młodych rodzin.
Ganiałem tak w tych swoich myślach z lewa na prawą i z prawej na lewą ponieważ nic w tym życiu nie jest czarno - białe, ale posiada całą paletę szarości.
Wszystko zaś stało się niemal jasne kiedy na Facebooku przeczytałem tekst Wojciecha Wasiakowskiego na temat pewnego eksperymentu. Wcześniej słyszałem co nieco na ten temat, teraz dostałem wersję skondensowaną.
Nie będę bawił się w AI i skracał tekstu, ponieważ on sam jest skróconym opisem dwuletniego eksperymentu.
Oto ten tekst:
Eksperyment „Universe 25” to jeden z najbardziej przerażających eksperymentów w historii nauki, który poprzez zachowanie kolonii szczurów jest próbą wyjaśnienia ludzkich społeczeństw przez naukowców.
Pomysł „Universe 25” powstał od amerykańskiego naukowca Johna Calhouna, który stworzył „idealny świat”, w którym setki szczurów mogłyby żyć i rozmnażać się. Konkretnie Calhoun zbudował tzw. "Szczurzy Raj”, specjalnie zaprojektowaną przestrzeń, w której gryzonie miały mnóstwo jedzenia i wody, a także szeroką przestrzeń do życia.
Może więc dla rozwoju społeczeństwa niezbędna jest odrobina chociaż przeciwności i trudności w pozyskiwaniu środków do życia? Piszę tu o środkach do życia, a nie o powiększaniu stanu posiadania.
Powiecie, że to tylko szczury.
Szczury przetrwały testy nuklearne na Atolu Bikini, ponieważ żyły w głębokich norach, co pozwoliło im uniknąć bezpośredniego niszczycielskiego uderzenia wybuchu i dużej dawki promieniowania, zaskakując naukowców, którzy spodziewali się braku ocalałych wyższych form życia w rejonie eksplozji.
My Polacy przez swoją historię zaborów i komunizmu przyzwyczajeni byliśmy do trudnych warunków.
Stefan Kisielewski, popularny Kisiel powiedział nawet swego czasu :
„To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać”
No cóż, macie jakiś inny pomysł, by odpowiedzieć na pytanie:

Bardzo ciekawy eksperyment i na pewno nie można go lekceważyć. Trochę się zgadza z moim myśleniem w kwestii demografii. Bo przecież dzieci rodziły się licznie w czasach biedniejszych od obecnych. Ale chyba nie tylko status materialny ma tu decydujące znaczenie ani dostępność do mieszkań - model życia się zmienił i priorytety. Szczury wieszczą zmierzch ludzkości.
OdpowiedzUsuńWychodzi na to, że wstrząsy typu wojny, działają korzystnie na rozwój ludzkości i powrót do szlachetnych zasad życia. To smutne, że tak nas zaprogramowano.
UsuńTak, stało nam się to samo, co szczurom w szczurzym raju. Jest na to lapidarne sformułowanie: "Ludziom się w d***ach przewraca z dobrobytu".
OdpowiedzUsuńMoja babcia, która przeżyła dwie wojny, mawiała: "Ludzie robią się coraz gorsi, bo dawno wojny nie było".
OdpowiedzUsuńWychodzi na to że Twoja babcia miała rację
UsuńCześć Antoni. Wpisałem w przeglądarkę pytanie: gdzie jest największy przyrost naturalny? AI odpowiedziało że w krajach afrykańskich, przede wszystkim w Nigrze (gdzie wskaźnik ten przekracza 35 promili, a współczynnik dzietności wynosi niemal 7 dzieci na kobietę). W czołówce znajdują się również inne kraje tego kontynentu, takie jak Angola czy Demokratyczna Republika Konga. Następnie spytałem o PKB Nigru i AI (nie przeceniam prawdomówności AI, ale w takich danych chyba się nie myli) udzieliło następującą odpowiedź: Niger znajduje się na 126. miejscu na świecie pod względem nominalnego Produktu Krajowego Brutto (PKB), którego wartość wynosi około 24,8 miliarda dolarów. W ujęciu realnym, ze względu na bardzo dużą liczbę ludności, PKB per capita (na mieszkańca) plasuje ten kraj w grupie najuboższych państw na świecie. Wniosek: Im biedniej tym więcej dzieci. Czyli poziom trudności mobilizuje do rozrodu, wygoda demobilizuje. To pokrywałoby się z faktem, że w Polsce bardzo wysoki wskaźnik urodzeń odnotowano w latach 1982 i 83 czyli w czasach w których bogato nie było, a i życie na pewno nie było łatwe. Cóż. I my ludzie, i gryzonie należymy do ssaków. Nasz behavior jest po prostu podobny, niezależnie od tego jak bardzo nadymamy się swoją ważnością. Pozdrawiam. JerryW_54
OdpowiedzUsuńOstatnie słowa Twojego komentarza, choć smutne są nad wyraz prawdziwe.
UsuńSłyszałem o tym eksperymencie. Nie nastraja optymistycznie. Wychodzi z niego, że państwa dobrobytu muszą upaść. Upadek Europy zachodniej już się zaczął. Teraz Polska rośnie w siłę, ale i u nas widać już pierwsze oznaki fazy końcowej. Po nas palmę przejmą Ukraina, Gruzja, może Turcja. Kto to wie?
OdpowiedzUsuńSą chwilę kiedy cieszę się, że mam już tyle lat na karku.
UsuńTeż myślę o tym czasem. Calhoun zatytułował pracę opisującą ten eksperyment "Śmierć do kwadratu", bo stwierdził tam śmierć na różnych poziomach. Wychodzi na to, że kiedy stworzenie nie musi o nic się starać ani walczyć, to tak jakby przestaje wiedzieć, co jest ważne dla niego. Zatraca zdrowy instynkt. Fizyczne wymieranie populacji jest ostatnim stadium tej "choroby" społecznej...
OdpowiedzUsuńFatalne są dla nas te wieści. Pozdrawiam serdecznie
UsuńNie brzmi to optymistycznie ale niestety całkiem realnie. Luksus rozleniwia a bieda hartuje. Najlepszy jest złoty środek ale my go już przekroczyliśmy. I to niestety w tym złym kierunku. Moja córcia już na szczęście nie doczeka, moje wnuki pewnie też jeszcze nie a na prawnuki narazie się nie zanosi. Czyli granica przekroczona.
OdpowiedzUsuńRobiąc sobie lepiej, paradoksalnie zrobiliśmy gorzej. Pozdrawiam
Usuń