12 maja 2026

Nadrabiam zaległości

Mam dwóch kumpli z którymi najczęściej jeżdżę na motocyklu. Każdy z nich to inny typ człowieka, ale udaje nam się zgrywać ze sobą i czasem w trzy maszyny jedziemy tam gdzie oczy poniosą. Każdy z nich ma jakieś swoje ulubione miejsce i tak, Romek lubi Lanckoronę. Utarło się już tak, że w ramach rozpoczęcia i zakończenia sezonu jedziemy tam, by w miłej atmosferze knajpki wypić kawę w jej ogrodzie. Bardzo miła atmosfera. Nie będę rozpisywał się o urokach tego miejsca, bo wpis ma być krótki. Każdy w nas ( Krakusów z okolicznymi przydatkami) był choć raz w życiu w tym miejscu. Osoby z poza Małopolski w najgorszym razie mają do dyspozycji Wikipedię.
Zbyszek, drugi z moich kumpli, lubi czystą jazdę, która to jazda wypełnia w całości sens posiadania motocykla. No nie, Zbyszek lubi jeszcze zloty. Jako wykształcony mechanik uwielbia podpatrywać rozwiązania zastosowane w innych maszynach. Jest jednak miejsce do którego lubi jeździć poza wszystkimi zjazdami, spędami i zlotami. To miejsce to Szczurowa, miejscowość oddalona od Krakowa o jakieś 50 kilometrów. Za każdym razem pada więc propozycja takiego wyjazdu.
Co takiego jest w Szczurowej? Ta wieś w XVIII wieku uzyskała lokację miejską, którą straciła w 1933 roku i tak już zostało. Jak w każdej wsi centralnym miejscem jest kościół. I ten widoczny jest na naszych pamiątkowych zdjęciach z pobytu, jako jej charakterystyczny element. Poza tym gdzieś koło Szczurowej rzeka Raba wpada do Wisły. Nie obrażając nikogo z tamtych okolic mogę stwierdzić, że tu nie ma nic. Podjeżdżamy na parking, siadamy na ławeczce i po krótkim odpoczynku ruszamy w drogę powrotną. Dlaczego jeździmy właśnie tą trasą? Bo jest przyjemna, o zróżnicowanych widokach i spełnia kryteria motocyklistów, że nie liczy się cel, ważna jest sama droga do niego.
Czasem droczymy się ze Zbyszkiem i na pytanie dokąd jedziemy pewien Marcin mówi

- Tylko ja bardzo k***a proszę, nie do Szczurowej

Ja mam w swoim zwyczaju łagodzenie oporu i pojednawczo stwierdzam:

- Jedźmy już do tej Szczurowej i miejmy to z głowy w tym roku.

Tak czy siak nigdy z tego powodu nie pokłóciliśmy się, a to przecież najważniejsze.
Pytacie czy ja mam swoje miejsce? A tak, lubię jeździć pod Zamek w Pieskowej Skale, zawrócić na rondku pod nim i zatrzymać się trochę dalej. W każdym roku robię sobie zdjęcie pod Maczugą Herkulesa. To też wypada jakoś tak w maju.



                                                               
                                                                             Szczurowa 2026


Całkiem niedawno obchodziłem kolejne, zbliżające mnie do siedemdziesiątki urodziny.
Z tego powodu pojawiły się dzieci z życzeniami.
Od jednego z synów dostałem Voucher na oponę do motocykla. Bogaty prezent.
Okazuje się że motocyklowe opony są droższe od samochodowych. Warto jednak regularnie je zmieniać, bowiem awaria opony motocyklowej to zawsze opłakane skutki dla kierującego. Moja opona przednia miała już 9 lat.


                                                               
                       Właśnie dostarczył ją kurier, pójdzie do wymiany zaraz po długim weekendzie.


Pierwszy w boju, pierwszy w szkoleniu, to hasło znajdowało się na sztandarach wszystkich jednostek wojskowych w PRL. Co prawda ja nie byłem w wojsku, ale trochę tej dyscypliny odziedziczyłem po ojcu, który swoją zasadniczą służbę odbywał w pierwszym okresie lat 50 tych XX wieku. Wiem więc jak tam było, choćby z samych opowiadań.
Tak więc zadbałem z wyprzedzeniem o ogród, a nawet posadziłem sadzonki pomidorów w tunelu foliowym.
Niestety mróz który przeszedł przez ogród pod koniec kwietnia, zmroził te sadzonki.
Padły więc pomidory, papryka i cukinia.
Nie pomógł nawet tunel foliowy
W sobotę 2 maja wymieniłem przemarznięte sadzonki i kiedy nie miałem już nic w planach na ten dzień, dokonałem wymiany oleju w motocyklu. Czas najwyższy, bo przecież pierwsze jazdy mam już za sobą.

                                                              

Tak mi to poszło sprawnie, że w jakimś mechanicznym odruchu wymieniłem olej w silniku kosiarki.
Klepnąłem Yamaszkę po baku.
- Oby nam się w tym roku poszczęściło. Ja zadbam o ciebie i liczę na wzajemność - powiedziałem do niej pieszczotliwie, a ona nic nie odpowiedziała, bo z pewnością doszła do wniosku ,że to co mówię to truizm, a sprawa jest oczywista. Jak to między przyjaciółmi.

Uzupełnienie z 6 maja
Zaliczyłem już także pierwszy deszcz w trakcie jazdy.  Zlało mnie choć liczyłem w tej kwestii na tak zwany łut szczęścia. Zlało mnie solidnie w trakcie jazdy na spotkanie z pewnymi  młodymi ludźmi. Obnosiłem jednak to mokre ubranie z wyjątkową dumą. Powtarzałem też słowa pierwszego Dyrektora w  mojej pierwszej pełnowymiarowej pracy:
Dobry ser, dobra i serwatka.
W drodze powrotnej pęd wiatru osuszył odzież i tylko w butach nie przestało chlupać.
Nie, nie, nie. Ja wcale nie narzekam. 



13 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, taka jazda jest zdecydowanie bardziej bezpieczna.

      Usuń
  2. Podziwiam Cię, ja się boję motocykli.
    Kiedyś jakimś wsiobusem jechało - chyba ze szkoły - dwóch chłopaków. I słyszę taki oto dialog:
    - No i wiesz, te motory dzielom sie na te czerwone i te czarne.
    - Aha, i które lepsze?
    - Te czarne to som te pryntsze, a te czerwone som chujowsze.
    Widzę, że masz czerwony... niedobrze... 🤣

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na samym początku sprostowanie. Kolor mojej Yamahy jak to określił producent to jest metalik orange a na boku baku navy blue. Pomarańcz i granat, pierwsze malowanie Drag Starów w 1997r. Nie jeżdżę szybko, bo wtedy nikt by nie zauważył ile musiałem natrudzić się przy polerowaniu tych wszystkich chromów i woskowanych lakierów. Cruisery nie są z resztą zaprojektowane do szybkiej jazdy, są za to bardzo wygodne. Tak jakbyś siedziała na kanapie przed telewizorem. Co zaś do kolorów powszechnie uważa się że czerwone samochody jeżdżą lepiej niż inne. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Uff. Ten pomarańczowy całkowicie zmienia postać rzeczy 😁

      Usuń
    3. Kiedyś, na początku chciałem go przemalować na czarny, jak to w kolorze dla dorosłych cruiserów, ale przyzwyczaiłem się. Teraz uważam, że przez ten kolor jest wyjątkowy.

      Usuń
    4. Pewnie, że wyjątkowy!

      Usuń
  3. Fajnie jest mieć kumpli "od czegoś":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, wspólna pasja bardzo fajnie łączy. Pozdrawiam

      Usuń
  4. Deszcz i wiatr to dwaj wrogowie motocyklistów. Szerokiej drogi w tej Twojej pasji. Przy okazji zobaczyłam pracowitość w ogrodzie i przy sadzonkach. Ja dopiero pomidory, paprykę sadzę po Zośce i zimnych ogrodnikach.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia. Chciałem być z sadzeniem pierwszy we wsi, a obecne pomidory to już drugie sadzenie. Poprzednie nie wytrzymały temperatury w małym tunelu foliowym. Ta Zośka ma sens. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  5. Spóźnione ale bardzo serdeczne życzenia Urodzinowe. Mój ojciec(bardzo dobry kierowca) mawiał, że zawsze można trafić na takiego, który dla innych lub siebie będzie zagrożeniem. Dlatego życzę,, abyś na takiego nigdy nie trafił. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia, a w życiu liczę na tę odrobinę szczęścia. Pozdrawiam

      Usuń