Cholera, rzeczywiście nikt mi nigdy nie powiedział, że jestem na coś za duży.
Post ten wpisuje się cykl który od czasu do czasu uskuteczniam, a mianowicie - Znacie? to poczytajcie.
Nie wiem czy ktoś pamięta tę moją bajkę "O lwie" która jest jakby połączeniem myśli Ignacego Krasickiego i Wojciecha Młynarskiego. Panie Boże wybacz mi przy okazji bezczelność porównania.
No ale jak to mówią, napisało się i poszło. Dlatego pewnie tak wielu ludzi boi się słowa pisanego.
Na piśmie zostaje twardy dowód naszej niewiedzy lub głupoty
Przeglądając swoje posty z wczesnych lat, trafiłem przez przypadek na bajkę swojego autorstwa o której całkiem zapomniałem. Ba wpisałem nawet w wyszukiwarkę dwie zwrotki tekstu, by przekonać się czy to rzeczywiście ja jestem ojcem. Wyszło, że jestem.
Przeglądając swoje posty z wczesnych lat, trafiłem przez przypadek na bajkę swojego autorstwa o której całkiem zapomniałem. Ba wpisałem nawet w wyszukiwarkę dwie zwrotki tekstu, by przekonać się czy to rzeczywiście ja jestem ojcem. Wyszło, że jestem.
Muza Euterpe: patronka poezji lirycznej zgrała nade mną na aulosie ( flet podwójny )
Chyba było już po koniec jej dniówki. Muza grając popychała mnie kolanem, bym szybko zebrał się do roboty.
- Szybko, szybko, zaczyna się weekend.
W tym twórczym uniesieniu wyobraziłem sobie lwa w cętki przynależne jaguarowi, panterze lub gepardowi.
Nie zmienia to jednak wymowy bajki, ani jej morału.
To tak dla porządku, abyście nie pisali, że skleroza atakuje mój umysł. To była tylko chwila słabości w natchnieniu.
Jeżeli więc nie macie nic innego do roboty w to gorące popołudnie, poczujcie się przez chwilę jak ten lew na sawannie.
Tak mnie codziennych moc problemów
wgniata w fotela chłodną skórę,
z którego perspektywy smętnie
oglądam świat swój i naturę.
Tak mnie codziennych moc problemów
wgniata w fotela chłodną skórę,
z którego perspektywy smętnie
oglądam świat swój i naturę.
Lecz nawet jednym okiem patrząc,
czy tego chce się czy też nie,
to nie widziałem by depresja
drzemała w takim groźnym lwie.
czy tego chce się czy też nie,
to nie widziałem by depresja
drzemała w takim groźnym lwie.
Pan lew w sawannie leżąc bykiem,
znosi piekące w dupsko słońce.
Ogląda sobie kątem oka
zebry pasące się na łące.
Pazur wyostrzy na kamieniu,
dmuchnie w rozwianą mocno grzywę
i myśli sobie - choć są w paski,
ja się paskami tymi żywię.
Nie ma kryzysu w mej spiżarni,
Kilimandżaro jest daleko.
Wszyscy z mej drogi karnie schodzą
gdy tylko ruszę swą powieką.
W dodatku moja pani lwica
jak tylko wróci z polowania,
to zaraz się przekona sama
jak to przeze mnie jest kochana
Dobrze być lwem co trzęsie grzywą,
dzięki ci Panie za te kły,
bo chociaż chciałeś mieć świat dobra,
najlepiej temu kto jest zły.
znosi piekące w dupsko słońce.
Ogląda sobie kątem oka
zebry pasące się na łące.
Pazur wyostrzy na kamieniu,
dmuchnie w rozwianą mocno grzywę
i myśli sobie - choć są w paski,
ja się paskami tymi żywię.
Nie ma kryzysu w mej spiżarni,
Kilimandżaro jest daleko.
Wszyscy z mej drogi karnie schodzą
gdy tylko ruszę swą powieką.
W dodatku moja pani lwica
jak tylko wróci z polowania,
to zaraz się przekona sama
jak to przeze mnie jest kochana
Dobrze być lwem co trzęsie grzywą,
dzięki ci Panie za te kły,
bo chociaż chciałeś mieć świat dobra,
najlepiej temu kto jest zły.
W tym samym czasie biedna zebra
skubiąc pozostałości trawy,
z daleka obserwuje lwisko
tłumacząc sobie swe obawy.
Przez ten szalony pomysł stwórcy
ni ukryć się, ni zmienić skórę
Jak tu w poczuciu zagrożenia
ćwiczyć świadomość i kulturę.
Żeby ten lew miast zaraz zabić
tylko zapłodnić zechciał mnie,
to może wtedy zebrze dzieci
miały by choćby cętki swe.
Że niby zebra w cętki śmieszna?
to niech się śmieje kto jest zdrów.
Lecz kto by się odważyć zechciał
wykrzywić gębę wobec kłów.
Prosty dylemat ale stały
Nikt nie chce zebrą na sawannie...
Lepiej ze zgrabną lwicą razem,
pijać szampana w dużej wannie.
Ty dobry Boże, zamiast pasków
daj cętki dla ochrony skóry.
I niech mi wtedy kto podskoczy,
z grzbietu polecą tylko wióry.
I tak od wieków jak światem światem
Jak zebra zebrą, a lew lwem
toczą się nieustanne walki,
bo nikt z nas nie chce zostać tłem.
Gdy siedzę tak w fotelu swoim,
wniosek nasuwa sam się, gdy
zebr jest mniej na bożym świecie,
snują się wokół głodne lwy.
skubiąc pozostałości trawy,
z daleka obserwuje lwisko
tłumacząc sobie swe obawy.
Przez ten szalony pomysł stwórcy
ni ukryć się, ni zmienić skórę
Jak tu w poczuciu zagrożenia
ćwiczyć świadomość i kulturę.
Żeby ten lew miast zaraz zabić
tylko zapłodnić zechciał mnie,
to może wtedy zebrze dzieci
miały by choćby cętki swe.
Że niby zebra w cętki śmieszna?
to niech się śmieje kto jest zdrów.
Lecz kto by się odważyć zechciał
wykrzywić gębę wobec kłów.
Prosty dylemat ale stały
Nikt nie chce zebrą na sawannie...
Lepiej ze zgrabną lwicą razem,
pijać szampana w dużej wannie.
Ty dobry Boże, zamiast pasków
daj cętki dla ochrony skóry.
I niech mi wtedy kto podskoczy,
z grzbietu polecą tylko wióry.
I tak od wieków jak światem światem
Jak zebra zebrą, a lew lwem
toczą się nieustanne walki,
bo nikt z nas nie chce zostać tłem.
Gdy siedzę tak w fotelu swoim,
wniosek nasuwa sam się, gdy
zebr jest mniej na bożym świecie,
snują się wokół głodne lwy.

Bardzo zgrabna bajka, skojarzyła mi sie z inna, o jeżyku, który chciał zmienić skórę, ale po kiepskich doświadczeniach w innych skórach, wrócił do pierwotnej, nabitej kolcami.
OdpowiedzUsuńPowiedziałabym nawet, że ostatnio raczej hien więcej, niż lwów ...
Też prawda, jak mówił jeden z bohaterów Janosika. Pozdrawiam,
UsuńWielką prawdę o życiu napisałeś: "bo chociaż chciałeś mieć świat dobra, najlepiej temu kto jest zły."
OdpowiedzUsuńObserwuję to dzień po dniu. Smutne to, ale jakże prawdziwe...
Spójrz. Ten wierszyk ma 15 lat, a nadal aktualny. Powiem więcej, jest coraz bardziej aktualny. Pozdrawiam
UsuńProblem jest ponadczasowy.
UsuńCześć Antoni. Pozwoliłem sobie strawestwać nieco dziesìątą zwrotkę
OdpowiedzUsuńI żeby ten lew zamiast mnie zeżreć
Ruszyłby raz tępą swoją głową
I bzyknął mnie, to moje dzieci
Miałyby do pasków piękną grzywę płową.
Pozdrawiam. JerryW_54
Też ciekawa wizja literacka. Pozdrawiam
UsuńŚliczna bajka! Wyobraziłam sobie lwa dmuchającego w kosmyk grzywy spadający na oko - urocze:))
OdpowiedzUsuńMiło mi to czytać. Pozdrawiam
UsuńNajbardziej podobało mi się spojrzenie na bajki nie jako coś, z czego po prostu się wyrasta, ale jako historie, do których z czasem zaczynamy podchodzić zupełnie inaczej. Jako dziecko widzi się głównie przygodę i prosty podział na dobro i zło, a po latach nagle zauważa się rzeczy, które wcześniej były zupełnie niewidoczne. Czasem nawet bardziej docenia się tę pozorną naiwność, bo człowiek dorosły ma już wystarczająco dużo powodów, żeby wszystko komplikować.
OdpowiedzUsuńIdąc za tym rozumowaniem w latach 70 -tych, a więc dawano, dawno temu... jak chce bajka, telewizja emitowała cykl pod nazwą Bajka dla dorosłych .Był to kilkuminutowy satyryczny teatrzyk z narratorem, który przedstawiał prolog, epilog i morał. Fabuły bajek rozgrywały się najczęściej dawno, dawno, temu..., ale pojawiały się również historyjki współczesne. Istotą bajki była zaskakująca pointa-morał wygłaszany w ostatnim zdaniu przez narratora, po którym następowało już tylko „Dobranoc Państwu!”. Narratorem programu był Jan Kobuszewski. To świetnie pasuje do Twojej teorii z którą oczywiście się zgadzam. Pozdrawiam
UsuńPamiętam „Bajkę dla dorosłych” i rzeczywiście trudno o lepszy przykład. Szczególnie ten pomysł z morałem, który dopiero na końcu zmieniał znaczenie całej historii. Kobuszewski świetnie się do tego nadawał — potrafił powiedzieć jedno zdanie tak, że człowiek najpierw się uśmiechał, a chwilę później zaczynał się zastanawiać, czy przypadkiem nie było w tym czegoś więcej. „Dobranoc Państwu!” na zakończenie miało swój niepowtarzalny klimat.
UsuńRzeczywiście bajka w stylu Pana Wojtka, całkiem zgrabny obrazek i morał. Zabawne zdjęcie, moje wnuki właśnie jeżdżą po Parku Krugera w RPA. Czy mogę wysłać im to zdjęcie?
OdpowiedzUsuńBardzo proszę.
UsuńZ bajek się nie wyrasta. A Twoja jest na czasie, ponieważ głodnych lwów pełno wokół, wystarczy otworzyć media.
OdpowiedzUsuńZasyłam serdeczności
Za sprawą wnuczki powracam do świata bajek, a tak naprawdę to nigdy z niego nie wyszedłem. Pozdrawiam serdecznie
Usuń