” Nie dąż do tego, aby być człowiekiem sukcesu, lecz raczej człowiekiem wartości. Sukces może dać sławę, ale to wartości dają szczęście”. - Albert Einstein
Okazało się, że łatwiej powiedzieć niż zrobić. Założyłem innego bloga, bo niczym potrzeba narkotyku tkwiła we mnie potrzeba pisania.
Nie dotrzymałem danego sobie słowa, nałóg wygrał.
- Wtedy cisnęło mi się na usta - Mam 55 lat i jestem uzależniony. Tak jak to się mówi w grupie terapeutycznej. No i wróciłem do Antoniego na kolejne lata.
Dlaczego alter ego ? Przypomnę tym którzy zapomnieli lub dołączyli do czytelników później.
Ta uśmiechnięta twarz która towarzyszy mi na na blogu jako Antoni Relski nie jest moja prawdziwą twarzą. Zgodne to jest z zasadą bloga, że nic nie jest takie na jakie wygląda. Poszukiwałem odpowiedniego wizerunku Antoniego Relskiego i w Internecie znalazłem kogoś kto spełniał wszystkie moje oczekiwania w tym względzie.
Podpis brzmiał "man" czyli człowiek. To też mi odpowiadało. Dopiero po pewnym czasie kiedy zżyłem się z moim nowym wizerunkiem, otrzymałem informację od kogoś zza wielkiej wody, że jest Dr Phil prowadzący w Stanach jakieś popularne Tv Show.
Mam nadzieję że Dr Phil wybaczy mi to zapożyczenie wynikające z nieświadomości, zresztą w poprzednich tekstach już za to przepraszałem.
Dzisiaj tekst pojawia się dzień wcześniej. Wymyka się więc z pewnego schematu regularności.
W pewnym wieku regularność jest bardzo ceniona. Dzięki tej prostej sztuczce powtarzania czynności o określonej porze, udaje nam się wyrobić w sobie przekonanie, że z naszą pamięcią jest jeszcze wszystko w porządku.
To wyrwanie się ze schematu ma jednak swoje głębokie uzasadnienie. Przedstawiam je poniżej.
Zaprosiłem go do pokoju. On wszedł delikatnie, rozglądając się na boki. W pewnym sensie był tu po raz pierwszy.
- Siadaj proszę - ręką wskazałem jeden z foteli.
- Wolałbym na tym. Ten profil mam lepszy - odpowiedział po chwilowym wahaniu
- Siadaj gdzie chcesz, znam doskonale twoje obydwa profile. Swoją drogą i każdą część która twoją jest.
Nie na darmo przebywamy ze sobą już prawie osiemnaście lat.
- No tak, wchodzę w dorosłość - odpowiedział nad wyraz dojrzale.
- Wchodzisz w dorosłość, to fakt jak niektórzy lubią dodawać autentyczny,
- Ja nie lubię, bo to niepoprawna forma.
- Teraz się boczysz na formy, a pamiętasz swoje początki?
- A ty pamiętasz swój pierwszy raz? - zapytał zaczepnie - Wszystko ci wyszło idealnie?
- To jakby inna inicjacja, ale jeżeli się kiedyś nie przegięło to po latach, nawet wpadki można wspominać z rozczuleniem.
Pyskaty się zrobił jakiś, podsumowałem w myśli. Wziąłem z półki "Siedem grzechów" jeżeli pamiętacie co to jest. Wspominałem o tym w swoich postach na przestrzeni lat
Nowy rok zacząłem od siedmiu grzechówJak widać grzeszyć lubię, bowiem posty publikowałem kolejno w 2014, 2022 i 2025.
Niestety zapas już się kończy, a postawiona na stole butelka jest ostatnią z podarowanej mi przez syna partii. Dla niezorientowanych i niechętnych grzebaniu w historii powiem tylko, że to czerwone wytrawne wino ze szczepu Zinfandel.
Z sentymentem przetarłem kurz z etykiety i wyciągnąłem korek. W końcu On lada chwila będzie pełnoletni
- Nie szkoda Ci ? - zapytał.
- Widzisz, szkoda to jest wtedy kiedy krowa nasra do studni. Wtedy z takiej studni ani wody, ani gnoju.
Uśmiechnął się. Bardzo lubię używać tej definicji szkody.
Codziennie przecież zadajemy sobie i innym, a przede wszystkim Ziemi na której żyjemy, bólu i cierpienia. Robimy to bez mrugnięcia okiem, rozdzieramy szaty nad głupotami niewartymi nawet splunięcia. To wspomniane powyżej powiedzenie, świetnie zamyka to w tych krótkich, żołnierskich słowach.
Wracając do wina, ono pasuje do sytuacji. Spina bowiem klamrą całe 18 lat od narodzin do pełnoletności.
- Za przeszłość! Ta przynajmniej jest wiadoma, a przyszłość niekoniecznie.
- Dobra wypiję za to, ale Ty proszę wypij też za przyszłość. To, że jest niewiadoma to tylko pobudza moją wyobraźnię.
- To Ci trochę w tej wyobraźni namieszam. Jest taki zabawny zwrot, a brzmi on mniej więcej tak: Przyszłość jest niewiadoma, a przeszłość analogicznie.
- Nie mieszaj. Niech Ci jednak będzie, zdrowie.
Wyobraźni czytających pozostawiam rozważenie który z nas wypowiedział które z tych dwóch powyższych kwestii ?
Upiliśmy po łyku, aby nic nie uronić z bukietu i smaku który powstał 16 lat temu i powoli dojrzewał.
- Nie powiesz chyba, że ściągnąłeś mnie to tylko po to by wytrąbić tę flaszkę ?
- Zraz wytrąbić. To był tylko toast - powiedziałem zamykając butelkę odwrotną stroną korka, która to sztuczka ułatwia wciśnięcie uwolnionego i rozprężonego już wcześniej kawałka kory dębu korkowego.
- Widzisz, powspominać chciałem przy okazji, to bardzo dobry pretekst. Oj były czasy!.
Kiedy skończyłem pięćdziesiąt lat, zacząłem się ze sobą rozliczać, tak na poważnie.
Co mi się udało, a co nie. Gdzie byłem, gdzie planuję być, a gdzie z pewnością los mnie już nie poprowadzi. Przy okazji tych rozliczeń zrobiłem się jakiś taki gderliwy, może tym wszystkim zawiedziony. Pomyślałem, że założę bloga i wyleję na jego stronach tę żółć co mi podchodziła do gardła, dając uczucie goryczy.
Tak to się zaczęło. Dość szybko zdałem jednak sprawę, że gderliwych i wkur...nych jest wokół tylu, że nie mam szans w tej konkurencji. Coraz mniej narzekania zaczęło się na tym blogu pojawiać, na korzyść opisów mojej ciekawości tego świata.
- Chcesz powiedzieć, że kierowały tobą statystyki popularności?
- Nie nie jestem influencerem, i popularność mi wisi, Muszę jednak przyznać, że na liczbę odwiedzających spoglądałem przynajmniej jednym okiem.
Poza tym jak powiedział najbardziej znany świecie Albert czyli Einstein :
„Są dwie drogi, aby przeżyć życie. Jedna to żyć tak, jakby nic nie było cudem. Druga to żyć tak, jakby cudem było wszystko”.Starałem się wybierać tę drugą drogę, szczególnie od czasu gdy moja żona siadła na wózku.
Stało się to już po pierwszym roku prowadzenie bloga.
Możesz tego nie pamiętać, ale w pewnej chwili liczniki odwiedzin wystrzeliły. Wszystko za sprawą tego, że Onet zaczął promować swoją blogową platformę i podrzucał na pierwszej stronie linki do ciekawych tekstów.
Załapałem się do tej grupy. Kiedyś ze zdziwieniem zauważyłem, że pod postem pokazało się 115.000 odwiedzin.
Najmilej zaś wspominam pewien krytyczny komentarz pod postem o świniobiciu w górach.
Pewien sceptyczny czytelnik napisał:
"Tym niemniej Hrabal to opisał lepiej."
Odpowiedziałem mu bardzo uprzejmie:
- Dziękuję bardzo za to podsumowanie. Sam pomysł porównywania mnie z Bohumilem Hrabalem jest tak szalony, że aż brak mi słów na określenie swojej radości. Pozdrawiam"
Nie zaprzeczam, że zawsze kulturalnie i bez emocji odpisywałeś na komentarze. Co zaś się tyczy liczby odwiedzających, to rzeczywiście sporo. Mówią jednak, było minęło. Teraz jesteś raczej niszowy jako twórca blogowy.
No rzeczywiście. Wobec obecnych liderów sieci to ja nawet mrówką nie jestem.
Pragnę ci jednak powiedzieć, że określenie niszowy nie jest w żaden sposób dyskryminujące czy obraźliwe.
Najpopularniejsze synonimy słowa niszowy to: wyspecjalizowany, sprofilowany, niemasowy, unikalny, elitarny, specjalistyczny, nieliczny, mało popularny, autorski lub zawężony.
Oto zestawienie synonimów w zależności od kontekstu:
W kontekście popularności będzie to : unikalny, elitarny, alternatywny, kameralny, niemasowy.
W kontekście zasięgu: zawężony, specyficzny, wyselekcjonowany.
W kontekście popularności będzie to : unikalny, elitarny, alternatywny, kameralny, niemasowy.
W kontekście zasięgu: zawężony, specyficzny, wyselekcjonowany.
No naprawdę nie ma się czego wstydzić.
- Niech Ci będzie. Powiedz mi jednak do czego zmierza ta rozmowa ? - zaczął mnie pospieszać.
- Jacy wy młodzi jesteście niecierpliwi. Moje dzieci też wolałyby gdybym wypowiadał się w formie SMS - ów. Skrótowo i bez językowych upiększeń. Aż chciałoby się powtórzyć rozmowę węglarza z pewnym przeniesionym w przestrzeni aktorem w filmie "Zakochany Anioł":
- A gdzie wy na boga tak pędzicie? Do czego? Śmierci i tak pan nie przegonisz
- Z roboty mnie wywalą.
- Co panu zrobią? Przecież Pana nie zjedzą, a jak pana zjedzą to pana wysrają.
Koniec cytatu
- A bez metafor- spytał
- A wiesz, że to też cytat, tylko, że z filmu Vabank?
Wobec widocznego już choć lekkiego poirytowania dodałem:
Widzisz, przez te osiemnaście lat uczyłem Cię tego co sam wiedziałem lub czego właśnie się nauczyłem.
To było dokładnie 24 sierpnia 2008 roku. Wtedy zacząłem pisać swojego bloga, a pięć lat później chciałem rzucić to wszystko w diabły.
Powody opisałem w okolicznościowym poście " Zamknąć za sobą drzwi tak na zawsze" TutajOkazało się, że łatwiej powiedzieć niż zrobić. Założyłem innego bloga, bo niczym potrzeba narkotyku tkwiła we mnie potrzeba pisania.
Nie dotrzymałem danego sobie słowa, nałóg wygrał.
- Wtedy cisnęło mi się na usta - Mam 55 lat i jestem uzależniony. Tak jak to się mówi w grupie terapeutycznej. No i wróciłem do Antoniego na kolejne lata.
"To jeden z ciekawszych niszowych blogów" - napisała pewna blogerka w komentarzu.
Znaczy się wpadłem w dziurę i wydaje mi się, że chyba w tej dziurze dalej tkwię.
Nie miałem ambicji, by być pokarmem duszy dla gimbazy, W ogóle nie miałem żadnych oczekiwań. O braku wyobrażeń już nawet nie wspominam. Tak mówiłem po 10 latach prowadzenia bloga, czyli w 2018 roku.
Znaczy się wpadłem w dziurę i wydaje mi się, że chyba w tej dziurze dalej tkwię.
Nie miałem ambicji, by być pokarmem duszy dla gimbazy, W ogóle nie miałem żadnych oczekiwań. O braku wyobrażeń już nawet nie wspominam. Tak mówiłem po 10 latach prowadzenia bloga, czyli w 2018 roku.
Broniłem się rękami i nogami przed tanią popularnością.
Westerplatte broni się jeszcze - chciałoby się powiedzieć i zaraz przypominam sobie utwór kabaretu TEY sprzed wielu lat
Westerplatte broni się jeszcze
Profesor Władysław Bartoszewski ujął to w jedno piękne i proste zdanie - Warto być przyzwoitym.
Czy przez te lata udało mi się zachować przyzwoicie ?. Mam takie poczucie, ocena nie należy jednak do mnie.
Nie będzie deklaracji i zobowiązań, bo najłatwiej nie złamać deklaracji których się nie złożyło.
Cieszyło mnie kiedyś takie rekordowe liczby wejść w ciągu jednego dnia, zastanawiały posty którym poświęciłem kupę czasu, a nie zasłużyły nawet na 1 komentarz.
Samo życie.
Zdecydowanie jednak nie chciałem się rozwijać i budować własnej satysfakcji na lajkach.
Tkwię więc w tej niszy niejako na własne życzenie.
Czy żałuję ?
Non, je ne regrette rien - jak śpiewała Edith Piaf - Nie, niczego nie żałuję.-
Westerplatte broni się jeszcze
Profesor Władysław Bartoszewski ujął to w jedno piękne i proste zdanie - Warto być przyzwoitym.
Czy przez te lata udało mi się zachować przyzwoicie ?. Mam takie poczucie, ocena nie należy jednak do mnie.
Nie będzie deklaracji i zobowiązań, bo najłatwiej nie złamać deklaracji których się nie złożyło.
Cieszyło mnie kiedyś takie rekordowe liczby wejść w ciągu jednego dnia, zastanawiały posty którym poświęciłem kupę czasu, a nie zasłużyły nawet na 1 komentarz.
Samo życie.
Zdecydowanie jednak nie chciałem się rozwijać i budować własnej satysfakcji na lajkach.
Tkwię więc w tej niszy niejako na własne życzenie.
Czy żałuję ?
Non, je ne regrette rien - jak śpiewała Edith Piaf - Nie, niczego nie żałuję.-
Patetyczny to Ty jesteś - przerwał mi siedzący w drugim fotelu On.
- Cholera. Rzeczywiście wyszło jak zwykle patetycznie, a miało być tylko jasno i prosto.
- Jest to proste jak precel - ocenił mój interlokutor.
Widzę, że teraz on sam wchodzi w fazę zadziornej pełnoletności.
- Może by wobec twojej rozkwitającej niezależności, pozwolić Ci byś sam zajął się sobą?
Może ktoś zarzuci mi nadmierną fascynację AI.
- Jest to proste jak precel - ocenił mój interlokutor.
Widzę, że teraz on sam wchodzi w fazę zadziornej pełnoletności.
- Może by wobec twojej rozkwitającej niezależności, pozwolić Ci byś sam zajął się sobą?
Twórz kreację która wyjdzie poza tą wyśmiewaną przez ciebie niszowość.
- To znaczy co? Mam sobie być sterem, żeglarzem i okrętem?
- O widzisz. Ty też lubisz cytaty i powiedzonka
- A tak wprost?
Tak wprost, czyli po prostu. Świat się zmienia, a ja się starzeję. Powiedzmy, że ostatnio bardziej się starzeję.
Producenci środków na witalność określenie srebrny wiek zaczynają od pięćdziesiątki.
- Motocykliści mówią, że wszyscy zaczynają od pięćdziesiątki, a potem okazuje się, że najlepiej jest dopiero od pół litra w górę.
- Patrzcie go jaki mądry, a Ty skąd to wiesz?
- Mogłem gdzieś przeczytać, choćby w którymś z twoich postów?
- No tak, tematy motocyklowe i alkoholowe nie były mi obce. Mówiąc krótko, bierzesz to?
- Co ?
- Nie chcesz decydować o sobie? Teraz jesteś jedynie nośnikiem, a gdybyś chciał zostać autorem pełną gębą?
- Że niby ja mam to wszystko zapełniać treścią i odpowiadać?
- No tak, a ja idę na emeryturę, mogę nawet powiedzieć, zasłużoną.
- Muszę to przemyśleć, to duża odpowiedzialność.
- Ja Cię rozumiem. Zawsze to lepiej wpaść, pokrytykować i wrócić do swojej norki, nie?
- Wulgaryzujesz stary. Przemyślę, ale zacznijmy może tak pół na pół? Ja się jeszcze uczę, cały czas się uczę.
- Tak. Były prezydent też się ciągle uczył a był około 50-tki. Żeby Ci to nie weszło w krew.
- Nie żeby zaraz weszło, ale nawet w naszym prawie jest tak, że jak się dziecko uczy to rodzic ma go finansować do 25 roku życia. Nie?
- Patrzcie go jaki cwany. Ok. bądź mi dzieckiem kochanym i utrzymywanym.
- To powiedz mi na koniec bo nigdy o to nie pytałem. W tych moich danych - "Suma lat z biegu dni" to co jest imieniem a co nazwiskiem?
- Czy Ty się za bardzo nie personifikujesz? Na razie to prostu Blog, Mój Blog.
- O kurde to prawie jak Bond, James Bond
- Nich Ci będzie.
Kiedy wyszedł zauważyłem, że butelka wina opróżniła się całkowicie w jakiś dziwny i nieco tajemniczy sposób. A może tylko nie potrafię robić naraz kilku rzeczy. Argumentować i nalewać.
Wspomniałem Bałtroczyka - wszyscy wiedzą, że flaszka kiedyś się skończy, a gdy to się stanie to jesteśmy zdziwieni.
Spojrzałem na etykietę. Siedem grzechów. Do którego najbardziej zbliżyłem się tego wieczoru ?
Jakoś tak po północy, pojawił się On. Wsadził głowę przez uchylone drzwi i powiedział:
- Słuchaj stary to się chyba nie uda. Skoro ty mnie stworzyłeś, to jak ja mogę iść na swoje?
Zawsze będą o mnie mówić - Blog Antoniego.
Cholera, ma rację.
Spojrzałem na zegarek wyświetlane cyfry wskazywały 2.30. No to po spaniu. Pozostaje teraz czekać do świtu, przewalając przez swoją głowę setkę myśli. Któraś z nich pewnie zaowocuje kolejnym postem.
I jak tu udać się na emeryturę, kiedy nawet drzwi nie potrafię porządnie zamknąć za sobą
Jako bonus do okolicznościowego tekstu dorzucam swoje zdjęcie wykonane do pierwszego dowodu osobistego w życiu, a więc w chwili gdy osiemnastka wkraczała do mojego życia przez otwarte drzwi. Było to jakieś pół wieku temu. Dziś mój blog kończy 18 lat. Można by rzec stary koń.
Tak zaś AI wyobraża mnie sobie w tamtym czasie, na Rynku w Krakowie, u stóp pomnika Mickiewicza.
Za wzór posłużyło je to powyższe dowodowe zdjęcie.
Mam prostą odpowiedź na te zarzuty. Powiem wam, że tylko AI bez szemrania robi to o co ją poproszę.
Teraz właśnie wygenerowała moje alter ego w ulubionym otoczeniu. Nie ma tu butelki wina o którym tyle piszę, aby ktoś nie pomyślał, że jeżdżę po alkoholu. Nie jeżdżę.
Dlaczego alter ego ? Przypomnę tym którzy zapomnieli lub dołączyli do czytelników później.
Ta uśmiechnięta twarz która towarzyszy mi na na blogu jako Antoni Relski nie jest moja prawdziwą twarzą. Zgodne to jest z zasadą bloga, że nic nie jest takie na jakie wygląda. Poszukiwałem odpowiedniego wizerunku Antoniego Relskiego i w Internecie znalazłem kogoś kto spełniał wszystkie moje oczekiwania w tym względzie.
Podpis brzmiał "man" czyli człowiek. To też mi odpowiadało. Dopiero po pewnym czasie kiedy zżyłem się z moim nowym wizerunkiem, otrzymałem informację od kogoś zza wielkiej wody, że jest Dr Phil prowadzący w Stanach jakieś popularne Tv Show.
Mam nadzieję że Dr Phil wybaczy mi to zapożyczenie wynikające z nieświadomości, zresztą w poprzednich tekstach już za to przepraszałem.
Pozdrawiam wszystkich, którzy towarzyszą mi w tej podróży przez słowa i dziękuję za wsparcie.
To zaszczyt mieć wokół siebie tak kulturalnych czytelników.




18 lat! Jak ten czas szybko mija w milym towarzystwie.
OdpowiedzUsuńNiszowy? To nie problem dla czytajacego, to przyjemnosc.
Warto uzupelnic barek, bo jeszcze kilka waznych rocznic przed Wami. I przed nami.
Wszystkiego najlepszego!
Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, dbam o barek jak o warzywniak. Nie pozwolę by miał sucho.
UsuńDziękuję za życzenia
Pełnoletni, to koniecznie barek uzupełnij!
OdpowiedzUsuńA niszowy, to o blogu? czyli niszowy oznacza w tym wypadku: ciekawy i pisany z humorem.
Gratulacje!
Tak jak napisałem w odpowiedzi powyżej dbam o to by barek nie miał sucho. Dziękuję za gratulacje
UsuńBardzo oryginalny pomysł aby pogadać a nawet napić się ze swoim blogiem:) Jubileuszu gratuluję w imieniu mojego bloga, który jest prawie równolatkiem Twojego.
OdpowiedzUsuńByliśmy chyba prekursorami mediów społecznościowych, czyż nie? Przez te prawie dwie dekady świat się zmienił a ulubione sposoby komunikowania się ludzi w sieci także. Blogi teraz to już takie bardziej ekskluzywne są. Moim zdaniem bardziej eleganckie i mądrzejsze od popularnych "rolek" czy czegoś w tym rodzaju. Pomimo, że ich popularność zmalała trzymajmy się swojego poziomu!.
Darz blog!
No tak, spędziliśmy na naszych blogach sporo czasu. Miłych odwiedzin i takich samych komentarzy tez nie brakowało. Dziękuję i pozdrawiam
UsuńDobrze, że niszowy, bo to znaczy, że i my, czytelnicy, jesteśmy wyjątkowi.
OdpowiedzUsuńMoje doświadczenie z AI nie zawsze jest takie dobre. Czasem muszę je ofuknąć, że kłamie i zmyśla zamiast powiedzieć, że czegoś nie wie. Ale na ogół jest to bardzo poręczne narzędzie.
Dobrze, że Twój awatar nie jeździ po alkoholu, bo bałabym się o te pomidory, marny byłby ich los; i czemu w ogóle wyrosły tak blisko motocykla?
Gratuluję osiemnastki, szanuję tak dojrzały wiek!
Zgadzam się z tym co napisałaś i nawet ująłem to w tekście. Wy czytelnicy mojego bloga jesteście wyjątkowi. Ten układ Relskiego, motocykla i pomidorów to nie jest taki sobie obrazek. To alegoria " żywotu blogera poczciwego"
UsuńDziękuję za miłe słowa
wiernych czytelników masz tu jeszcze z Onetu, to coś znaczy
OdpowiedzUsuńBardzo doceniam tę wieloletnią blogową przyjaźń. Pamiętam jak pierwszy raz przeczytałem Twój komentarz pod moim postem. Bardzo to przeżywałem, bo byłaś dla mnie jakimś wyznacznikiem, guru blogów. Boże, sama Klarka skomentowała mój tekst, to było coś. Lata minęły a ja czytam regularnie Twój blog, a każdy Twój komentarz u mnie przyjmuje z wielką radością. Dziekuję i pozdrawiam
UsuńOsiemnaście lat bloga to już nie jest zwykła regularność publikowania. To kawał życia, pamięci, spotkań, zmian, zachwytów, rozczarowań i przede wszystkim — ciekawości świata. I chyba właśnie ona, bardziej niż statystyki, lajki czy popularność, jest największą wartością tego wszystkiego.
OdpowiedzUsuńPiękne jest też to, że rozmawiasz dziś ze swoim Blogiem jak z kimś, kto dorósł razem z Tobą. A może nawet trochę wychowaliście się nawzajem? 😉 I chyba dlatego ta próba przejścia na emeryturę brzmi mało wiarygodnie. Człowiek może zamknąć drzwi, ale jeśli za nimi czeka jeszcze sto myśli, to któraś prędzej czy później i tak je uchyli.
Gratuluję tych 18 lat — nie tylko wytrwałości, ale przede wszystkim tego, że pozostałeś sobą. Nisza? Jeśli niszowość oznacza autorskość, niezależność i pisanie bez pokłonów przed statystykami, to jest to całkiem dobre miejsce do życia.
A cytat Einsteina świetnie spina całość. Bo po przeczytaniu tego tekstu mam wrażenie, że właśnie o tym jest Twój blog: nie o sukcesie, lecz o wartościach, pamięci, przyzwoitości i zachwycie nad tym, że jeszcze chce Ci się patrzeć, pytać i opowiadać.
Sto lat dla Bloga Antoniego! A Tobie życzę, żebyś jeszcze długo nie potrafił porządnie zamknąć tych drzwi. 😊
To wszystko to takie marzenia jak w wierszu Tuwima "Rzuciłbym to wszystko"
OdpowiedzUsuń"Rzuciłbym to wszystko, rzuciłbym od razu,
Osiadłbym jesienią w Kutnie lub Sieradzu.
W Kutnie lub Sieradzu, Rawie lub Łęczycy
W parterowym domku, przy cichej ulicy.
Byłoby tam ciepło, pachniałoby chlebem,
Nad małym domkiem — duże, mądre niebo."
W zasadzie mam ten mały domek przy cichej ulicy, ale jakoś nie umiem zwolnić.
Dziękuję za życzenia
Ależ trafiłam na imprezę, to okrągła osiemnstka!
OdpowiedzUsuńJednego ci zazdroszczę na pewno, umiejętności świętowania i celebrowania twoich rocznic.
Ciekawe, czy ja też jeszcze się tego kiedyś nauczę.
Osiemnaście lat to wspaniały wiek i życzę sobie, aby tych lat było dalej jak najwięcej, bo ja jestem wielką fanką twojego pisania, stylu, Antoniego i całości świata, który stworzyłeś :)
Najlepszego i nie wychodź proszę z tego uzależnienia!
Nie zaprzeczam byłem imprezowy. Teraz to już raczej wspomnienia, ale to dobrze gdy w pewnym wieku powiesz sobie, że imprezowanie jest przereklamowane. Pozostaje odhaczanie kolejnych rocznic i jubileuszy. Dziękuję za życzenia
UsuńOsiemnaście mieć lat to jest czas najpiękniejszych marzeń, ufności, wiary i oczekiwań. Życie potem weryfikuje, wywraca do góry nogami, a człowiek wciąż pełen nadziei biegnie swoją drogą, zbacza z trasy i znów wraca, aby dotrzeć kiedyś do celu. Ale to nie cel ważny, a ta droga do niego.
OdpowiedzUsuńGRATULACJE z powodu osiemnastki i dostarczania nam autentycznych wzruszeń z tej krakowskiej , cudnej ramki. Pisz dalej, zaciekawiaj swoich czytelników, dziel się swoimi przemyśleniami i bądź zawsze z nami.
Zasyłam serdeczności
Jeżeli choć jedna osoba odzyskała uśmiech po przeczytaniu któregoś z moich postów to znaczy, że było warto pisać. Ogromną przyjemność zrobiła mi pewna moja czytelniczka, która napisała w mailu do mnie, że dzięki lekturze tego bloga zrozumiała mężczyzn i dzięki temu uratowała własne małżeństwo. Czy może być piękniejsze podsumowanie? Dziękuję za życzenia
UsuńCześć Antoni. A ja jestem dumny, że mogłem towarzyszyć Ci w tym zbożnym dziele prawie od 17. lat. Czytając kolejne Twoje posty zastanawiałem sie zawsze skąd Ty bierzesz te pomysly na temat kolejnego odcinka. Mnie się czasem zdarzają, ale raczej raz na rok, a nie raz na tydzień. I dlatego pisz. Pisz dalej .Pozdrawiam i gratuluje jubileuszu. JerryW_54
OdpowiedzUsuńNa pytanie skąd? odpowiem Gałczyńskim:
UsuńSam nie rozumiem, skąd to mi się bierze,
że jestem mitologiczne zwierzę,
ni to świnio-byk i ni to koto-pies,
w ogóle z innych stron:
liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.
No to tak jest z grubsza.
Jestem dumny z takich wiernych czytelników takich jak Ty Jerry. Rzeczywiście 17 lat razem na blogu to kawał czasu. Są powody dla mnie. W końcu bez czytelników blog jest martwy a piszący śle te swoje teksty na historyczny Berdyczów.
Dziękuję za życzenia i pozdrawiam
Od 4 dni się zbieram, by gratulacje złożyć i komentarz napisać, a tu jak na złość weny brak. Wiesz jak bardzo Cię lubię i cenię, więc jak najdłużej bądź na tej blogowej arenie.
OdpowiedzUsuńProste słowa wsparcia są o niebo lepsze i szczere, niż wymyślne i patetyczne strofy. Dziękuję bardzo o oczywiście odwzajemniając Twoją sympatię.
UsuńPodoba mi się ten pomysł z rozmową autora ze swoim własnym blogiem. Jest w tym sporo dystansu do siebie, zwłaszcza w momencie, kiedy „Blog” zaczyna domagać się samodzielności i wychodzi na jaw, że autor wcale nie jest gotowy na emeryturę. Po 18 latach trudno chyba tak po prostu zamknąć drzwi, kiedy za nimi wciąż kłębią się pomysły. I chyba właśnie ta niezależność od statystyk sprawia, że takie niszowe pisanie ma swój urok.
OdpowiedzUsuńCieszę się że ten pomysł rozmowy przypadł do gustu paru osobom. Masz rację po latach to już taki nawyk. co do samego pisania i formy. Dodatkowo potrafię teraz wysłowić się w dość krótkich formach. Tak jakbym miał w głowie założony limit znaków pisarskich
UsuńTrzymajcie się pięknie, Chłopaki: Ty i On. Tutaj zawsze chce się wracać. A zdjęcie do dowodu? Chłopak z Ciebie jak lalka, jak malowanie! Piękny. Aż ciekawość bierze, jak wyglądasz teraz 🙂.
OdpowiedzUsuńI wcale nie postrzegam Was jako niszowych!
UsuńWyglądam nieco starzej, ale w przeciwieństwie do blogowego wizerunku mam włosy, choć siwe mocno trzymają się głowy. Czasem boleję nad tym, bo jak mówił jeden ze słynniejszych Krakauerów - mądrej głowy włos się nie trzyma. Co do określenia niszowy, to ta kategoria jak " hand made" czyli odrobina szlachetności jednak jest. dziękujemy ( ja i on) za życzenia. Serdeczne pozdrowienia
UsuńZapewniam Cię, że w Twoim blogu tkwi bardzo dużo szlachetności, tak w formie, jak i w treści oraz w osobowości Autora.
UsuńKlik dobry:)
OdpowiedzUsuńOstatnio nie zaglądam często na blogi, ale na Twoją Osiemnastkę przybyć musiałam, o! Zastanawiam się, kto lub co mnie tu skierowało? Telepatia? Intuicja? Grunt, że blogowa stara wiara się trzyma i niech tak pozostanie, pomimo mody na inne portale społecznościowe.
Pozdrawiam serdecznie.
Dziękuję za wizytę, dziękuję za życzenia. Nie ważne co Cię tu sprowadziło, ważne że trafiłaś w punkt. Wszystkiego co dobre.
UsuńŃo, to nie dziwię się, że z takiej okazji flaszka wyschła! Serdeczności, gratulacje i najszczersze życzenia długich lat blogowania. I nawet nie myśl o emeryturze! Bez Ciebie to już niebędzie to samo.
OdpowiedzUsuńSwoją drogą, wyobraziłem sobie, jak Twoja emerytura miałaby wyglądać. W dobie AI blog teoretycznie potrafiłby być samowystarczalny, ale ileż by na tym stracił!
Bardzo dziękuję za życzenia. Pisanie ma być przyjemnością dla mnie, choć stała się również nałogiem. Nie oddam tego co lubię w bezduszne łapy AI. Pozdrawiam
Usuń