20 kwietnia 2023

Zrobię sobie tattoo. Co ty na to tato?

Czyżbym aż tak bardzo się postarzał ?
Czepianie się młodszych to ponoć jeden z pierwszych objawów starości. 
Wiem, że jest wolność. Wolność człowieka, która ponoć kończy się tam gdzie się zaczyna wolność kogoś innego i czy moja wolność nie powinna gwarantować mi jakieś poczucia bezpieczeństwa, abym nie zesrał się ze strachu widząc gościa z mocnym tatuażem na twarzy?
Tatuaż może być i głupi, ale strach się zaśmiać by nie urazić czyichś uczuć, nawet tych niereligijnych. Poza tym teraz takie czasy, że zarobić  kosę można już nawet za spojrzenie.
A jakoś tak nie potrafię siebie przekonać, że wytatuowany od góry do dołu gość jest  tylko wielkim miłośnikiem pokoju pomiędzy ludźmi. Szczególnie gdy klatę zdobi mu np dziara - Bóg wybacza, Cracovia nigdy. To może być równie dobrze Wisła, Legia, Lech czy Arka. Bez względu na nazwę klubu strach jest taki sam. Pamiętam gdy pewnej nocy po rozrywkowym spotkaniu na kręgielni w Lublinie, zostałem zapytany - skąd jestem, a zaraz potem za kim kibicuję ?
Z tamtej kręgielni, o  północy wychodziło się jakimiś zakamarkami. Wokół żywego ducha, a śmietniki wprost prowokowały. Ileż to zwłok w filmach kryminalnych znajdują właśnie w śmietniku na tyłach sklepu? A dobrze oliwiona wyobraźnia działa.
Dobrze, że ostatkiem sił utrzymałem zwieracze pod kontrolą, bo wiadomo Bóg wybacza....
Od tysięcy lat ludzie tatuują się i ta wiedza utkwiła mocno w mojej świadomości.
Motywacją wielu takich działań było właśnie wzbudzenie lęku u  potencjalnego przeciwnika.
Ta właśnie wiedza powoduje,  że nad niektórymi tatuażami ciężko przejść obojętnie, biorąc pod uwagę nawet tak popularną i wspomniana na wstępie wolność osobistą. 
Tak więc patrzę i czasami widząc to co robią z sobą inni ludzie, przypomina mi się piosenka Bułata Okudżawy o znamiennym tytule "Ballada o głupcach"

                                       


Tekst pasuje jak ulał do zdjęć, których w sieci pełno.

Jest jakiś porządek na świecie tym jest
Na każdy wiersz dobry jest zły wiersz
Na każdych trzech mądrych i głupich jest trzech
I dobrze to i sprawiedliwie
Lecz taka zasada jest głupim nie w smak
Ci inni wyszydzać ich lubią
I mówią głupiemu durak ty durak
A głupim jest przykro i głupio
Więc by się czerwienić nie musiał kto kiep
By mógł rozpoznawać swój swego
Każdemu mądremu stempelek na łeb
Przybiło się razu pewnego
Od lat te stempelki w użyciu są i
Ten system i później się przyda
Bo mądrym dziś mówią ech durni żesz wy
A głupich jak zwykle nie widać
 

                                                     

Nie żebym miał coś do idei tatuaży. Sam się nie zdecydowałem, ale żona ma delikatnego motylka na ramieniu który jest  prezentem na urodziny. Uczciwie poinformowałem o tym w kwietniu 2009. Wtedy to pisałem o tym w taki sposób:

Zwariowaliśmy chyba. Żona bo się zdecydowała, ja bo się zgodziłem. Tak posumowała nas moja teściowa czyli matka mojej żony. Tak jak moim niespełnionym marzeniem jest motocykl, o czym  opowiadam już chyba za bardzo na lewo i prawo, marzeniem żony był tatuaż. Ne taki agresywny na całej ludzkiej połaci, ale taki mały motylek. Najchętniej przykryła by wzorkiem bliznę pooperacyjną, ale wielokrotnie cięta skóra nie jest ani wdzięcznym ani bezpiecznym miejscem. Trzeba będzie dalej znosić ciekawski wzrok na plecach. Przez lata próbowałem wyperswadować jej ten pomysł, pokazując na przykład tatuaże załogi rosyjskiej łodzi podwodnej  dziergane gospodarskim sposobem i zapuszczane długopisowym tuszem. Nie podziałało, wręcz przeciwnie,  żona podsuwała mi zdjęcia długonogich lasek z delikatnymi tatuażami i wtedy moja moralna waga wychylała swoją szalę do oporu na korzyść żony. No w końcu nie potrafię jej nic odmówić, nawet tatuażu. Po przeprowadzeniu sondy na temat rankingu salonów tattoo i wysłuchaniu szeptanej reklamy, zwłaszcza pewnej pani od tipsów,  której biust zdobił kuszący wzorek. Przy niedawnej operacji modelowania biustu Pani Ela jeszcze bardziej działała na moją wyobraźnię, pewnie dlatego na tipsy żona zawsze umawia się przed południem i do tego samotnie. Wybraliśmy więc salon  .Czy wyobrażacie sobie, że czas oczekiwania na dzierganie w dobrym salonie wynosi około miesiąca. Zadziwiające. Kiedy nadszedł ten dzień, o określonej godzinie pojawiliśmy się wspólnie w salonie. Żona do zabiegu, ja aby załatwić finansowe sprawy. Pierwsze wrażenie negatywne . Ściany pooblepiane modelami wytatuowanymi na maxa. Co zrobić jeżeli fotografia męskiej łydki z misternym nawet wzorem, nie wywołuje u mnie pozytywnych wrażeń estetycznych. Panie obsługujące ten lokal obowiązkowo wytatuowane dość konkretnie, zaprosiły żonę na fotel. Jak u dentysty. Po dokonaniu wyboru motywu i kolorów wypełnienia zaczęło się systematyczne dzierganie. Nie mogłem na to patrzeć, bo pomimo tego, że mam wysoki próg odczuwania bólu własnego, nie potrafię patrzeć na ból zadawany innym. Nie oglądałem więc Piły cztery, nie oglądałem nawet jedynki. Nie jestem sadystą. 
Kiedy minął mi pierwszy opór wewnętrzny, zacząłem rozglądać się dokoła. Stosy katalogów, setki zdjęć, dziesiątki gazet, ale ani jednej o tematyce z poza tatuażu. Kiepsko. Aby w jakiś sposób znaleźć się w tym miejscu w zgodzie ze sobą położyłem wśród katalogów zaproszenie na koncert chopinowski, które dostałem na ulicy przed salonem. Ustawiłem tak, aby ulotka wystawała w sposób widoczny, ale nie natarczywy. Myśl pozytywnie Antoni, narzuciłem sobie.
Muzyka. Okazuje się, że muzyka która teraz zaczęła drażnić moje zmysły, jest do zniesienia. Powiem więcej odpowiada mi ponieważ lubię gotyckie klimaty. W porządku.
Obrys motylka na łopatce jest, teraz wypełnienie. Ja próbuję z kolei wypełnić czas oczekiwania. Właśnie kolejna klientka wybierała węża który z chińską manierą oplatać miał kark zainteresowanej. Wykorzystując pretekst włączyłem się do rozmowy. Pogaduszka rozwinęła się i trwała pomimo wyjścia klientki. Okazało się, że ta mocno wytatuowana dama posiada łagodne i ciekawe wnętrze. W rozmowie rozumieliśmy się doskonale. Zgadzaliśmy się we wszystkich poruszanych kwestiach, no może poza jedną, taką, że wcześniej czy później pojawię się tu jako klient. 
Ciekawe, że znalazłem zrozumienie dla moich poglądów w salonie tatuażu. Nie sądź człowieka po wyglądzie.  Humanisto, powinieneś pamiętać o tej podstawowej zasadzie! Przyznaję zapomniałem. Motylek już gotowy. Nawet ładny, czerwony. Wygląda jakby przysiadł na chwilę na Jej ramieniu . Nie duży, wpisany w okrąg o średnicy 5 cm. Nie kłuje w niepowołane oczy. 
Potem jeszcze opatrunek. W przyszłości tygodniowe natłuszczanie. Trochę bólu, więcej upierdliwego swędzenia.  Płacę rachunek, niech to będzie prezent. Wychodzimy.
Jak ja powiem o tym mamie? - martwi się żona.
A ile Ty masz lat kobieto ? - pytam.
Najgorsze było przed nami. Kiedy w domu synowie zauważyli motylka i gdy uwierzyli w końcu, że nie jest to nalepka zaczęło się.
W przyszłą sobotę przekłuwam sobie brew - wypalił młodszy.
Masz babo placek. Teraz będzie potrzeba dyplomacji, aby do tego nie dopuścić. Gdzieś w skrytości ducha podejrzewałem taką reakcję. Nie zawsze nasze dzieci chcą współtworzyć nasze marzenia.


Minęło czternaście lat.  Motylek na ramieniu żony przybladł nieco. Teraz na wózku nie tak łatwo wjechać do salonu tatuaży, a pewnie walnęłaby sobie jeszcze  jakąś małą bzdurkę.
Starszy syn żyje bez dziary. Młodszy popisał się w tym względzie fantazją.
Mam zdjęcie, wisi nawet w salonie. Pokryty tatuażami ojciec trzyma w ramionach delikatna i kruchą istotę. Wisi ponieważ nam się spodobało to zestawienie.
Ja nie zdecydowałem się na żadne tatuaże, zrobiłem za to prawo jazdy na motocykle i jeżdżę już drugim  z kolei motocyklem. Zabawnie poczytać o czym marzyłem prawie półtorej dekady temu. 

14 komentarzy:

  1. Z powodów zdrowotnych pokrojona jestem wzdłuż i wszerz. Blizny nie dodają uroku ciału, więc z ich powodu jako młoda dziewczyna czułam się zakompleksiona. Dlatego nie rozumiem jak człowiek może dobrowolnie dać się okaleczyć, nawet jeżeli tatuaż zaliczymy do sztuki. W roku 2016 po utracie pracy mój syn zapragnął zająć się robieniem tatuażu. Na szczęście skończyło się na planach. Mam znajomą, która robiła sobie tatuaże po urodzeniu każdego dziecka. Dla mnie ta chęć takiego "upiększania" pozostaje niezrozumiana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś powiedział że za parę lat czeka nas wysyp babć pokrytych tatuażami. Dodaje też jeszcze coś o napompowanych ustach

      Usuń
  2. Ani sensu ani estetyki w tatuażach nie mogę się dopatrzeć. Zdecydowanie wolałabym brylanty:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu brylanty czy diamenty są najlepszymi przyjaciółmi kobiety ( M Monroe)

      Usuń
  3. Zdecydowanie wolę mężczyznę na motocyklu niż wytatuowanego. Małe tatuaże tak, wielkie- never. zastanawiam się czy skóra nie zemści się na starość jakimś choróbskiem. Przecież to ostra ingerencja w organizm. No i te tatuaże często są takie "wieśniackie'- nie mam innego określenia, bo nie prymitywne, nierzadko małe dzieła sztuki, a jednak mnie mocno rażą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza tym kiepsko wygląda wyblakły tatuaż na obwisłym ciele, co każdego czeka z wiekiem

      Usuń
    2. A to jest świetny argument, by komuś wyperswadować tatuaże. :):):):):)

      Usuń
  4. My sobie zrobiłyśmy z córką taki sam tatuaż na przedramionach pół roku temu, ja na 76 lat ( ur 1946) a ona na 46 (ur.1976). To skrzydło stylizowane na Feniksa. Ani się nie bałam ani nie zastanawiałam a to mój pierwszy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znoszę tatuaży. I o ile u mężczyzn zwisają mi one i powiewają, o tyle wydziarana kobieta już nie jest dla mnie kobietą. Nadal może być interesująca jako osoba, ale jako kobieta - już nie. Dla mnie ma ona tyle uroku, co stojak na rowery.

    A zatem, jeśli jakaś Pani uzna, że nie życzy sobie żadnego zainteresowania z mojej strony - najprostsza recepta: niech walnie sobie tatuaż!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nastała moda na tatuaże, jakieś kompletne szaleństwo, a ja tatuaży nie znoszę. Mieszka w sąsiedniej klatce taki typek, wytatuowany zasadniczo wszędzie (no, w spodnie mu nie zaglądałam), do tego ma tunele w uszach. Tragedia. A kiedyś jechałam autobusem z babką, która miała głowę wygoloną na łyso i w całości pokrytą kolorowymi tatuażami. Ohyda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się nieraz o co chodzi z tymi tunelami w uszach ?

      Usuń
    2. Nie mam pojęcia, ale to chyba jeszcze większa ohyda niż tatuaże.

      Usuń