W jednej chwili unikatowe pokolenie zadowolonych z życia 50 i 60-latków zmieniło się w wyczerpanych, niezdrowych, potrzebujących wsparcia. Szczególnie niepokojący jest stan ich głów.
To Początek artykułu Małgorzaty Święchowicz w Newsweeku.
Lead (z angielska) jest zazwyczaj wytłuszczony i zawiera kluczowe informacje. Jego zadaniem jest wprowadzenie czytelnika w tematykę artykułu, podając w skróconej formie najważniejsze fakty (kto, co, kiedy, gdzie, dlaczego) i zachęcając do dalszej lektury
Mnie ten początek, by trzymać się rodzimego nazewnictwa, bardziej wystraszył niż zaciekawił, ale coś zmusiło do czytania
Artykuł omawia beznadzieję życia ludzi z tego przedziału wiekowego. Pokolenia wychowanego w PRL które jak krety, jako pierwsze przebijało się przez nowe realia gospodarcze.
Pokolenie ludzi odnoszących sukcesy, ale niepewnych jutra. Potem wypalonych , a na koniec dobitych przez epidemię Covid, po którym zdrowie już nie takie samo, a dodatkowo liczne likwidacje firm, bankructwa i rewolucje w zatrudnieniu.
Mnie ten początek, by trzymać się rodzimego nazewnictwa, bardziej wystraszył niż zaciekawił, ale coś zmusiło do czytania
Artykuł omawia beznadzieję życia ludzi z tego przedziału wiekowego. Pokolenia wychowanego w PRL które jak krety, jako pierwsze przebijało się przez nowe realia gospodarcze.
Pokolenie ludzi odnoszących sukcesy, ale niepewnych jutra. Potem wypalonych , a na koniec dobitych przez epidemię Covid, po którym zdrowie już nie takie samo, a dodatkowo liczne likwidacje firm, bankructwa i rewolucje w zatrudnieniu.
Jakby tego było mało Pokolenie X jak o nim mówią wchodzi w opiekę zniedołężniałych rodziców w wieku 70 plus.
Artykuł kończy się jeszcze bardziej pesymistycznie niż się zaczynał.
Prof. Szukalski mówi, że to, co teraz się dzieje z osobami mającymi 50-60 lat, wpłynie na ich dzieci. Nie ma się co łudzić. Problem dopiero się rysuje, za kilka lat napęcznieje. Wtedy pierwsze powojenne roczniki wyżu demograficznego przekroczą 80 lat. I pojawi się problem większy niż ten dzisiejszy – gdy część jeszcze jakoś sobie radzi, a część na razie nie jest w stanie zrobić zakupów większych niż dwie bułki i mleko. Za kilka lat będą już być może leżeć i z pewnością tych leżących będzie więcej niż teraz. W pewnym momencie mogą się pojawić dwa pokolenia seniorów – te "dzieci" mające teraz 50+ i tyle swoich problemów, że przestaną sobie radzić z problemami rodziców mających 80+ – mówi prof. Szukalski. – Jedni i drudzy będą potrzebować opieki. I to spadnie na dziecio-wnuki, które teraz być może nawet tego nie podejrzewają. Będą mieć 40-45 lat i poważny problem.
I to podsumowanie tego hiobowego tekstu
Artykuł kończy się jeszcze bardziej pesymistycznie niż się zaczynał.
Prof. Szukalski mówi, że to, co teraz się dzieje z osobami mającymi 50-60 lat, wpłynie na ich dzieci. Nie ma się co łudzić. Problem dopiero się rysuje, za kilka lat napęcznieje. Wtedy pierwsze powojenne roczniki wyżu demograficznego przekroczą 80 lat. I pojawi się problem większy niż ten dzisiejszy – gdy część jeszcze jakoś sobie radzi, a część na razie nie jest w stanie zrobić zakupów większych niż dwie bułki i mleko. Za kilka lat będą już być może leżeć i z pewnością tych leżących będzie więcej niż teraz. W pewnym momencie mogą się pojawić dwa pokolenia seniorów – te "dzieci" mające teraz 50+ i tyle swoich problemów, że przestaną sobie radzić z problemami rodziców mających 80+ – mówi prof. Szukalski. – Jedni i drudzy będą potrzebować opieki. I to spadnie na dziecio-wnuki, które teraz być może nawet tego nie podejrzewają. Będą mieć 40-45 lat i poważny problem.
I to podsumowanie tego hiobowego tekstu
Ja emeryt zbliżający się do 70 ( te niecałe trzy lata szybko zlecą ) póki co mam nadzieję, że jej dożyję.
Zacząłem mówić tak od czasu gdy już trzeci pogrzeb na którym jestem dotyczy osoby młodszej ode mnie.
Nie wiem czy mogę podpiąć się pod to pokolenie X. Nie chciałbym wpaść do koszyka oznaczonego literą S jak seniorzy, a jeszcze gorzej - Staruchy.
Piszą o pokoleniu X, że jest – jak wynika z badań – lojalne, pracowite, godne zaufania,
To by się, baz fałszywej skromności zgadzało i z ludźmi z mojej półki wiekowej.
Na rynku niestety pokolenie to jest niepożądane. Tego też doświadczyłem
Wychowane w PRL, często już siwe, młodszym źle się kojarzy. Nagminnie wsadzają Iksów do jednego worka ze swoimi dziadkami – pokoleniem baby boomers urodzonym po II wojnie światowej.
Zacząłem mówić tak od czasu gdy już trzeci pogrzeb na którym jestem dotyczy osoby młodszej ode mnie.
Nie wiem czy mogę podpiąć się pod to pokolenie X. Nie chciałbym wpaść do koszyka oznaczonego literą S jak seniorzy, a jeszcze gorzej - Staruchy.
Piszą o pokoleniu X, że jest – jak wynika z badań – lojalne, pracowite, godne zaufania,
To by się, baz fałszywej skromności zgadzało i z ludźmi z mojej półki wiekowej.
Na rynku niestety pokolenie to jest niepożądane. Tego też doświadczyłem
Wychowane w PRL, często już siwe, młodszym źle się kojarzy. Nagminnie wsadzają Iksów do jednego worka ze swoimi dziadkami – pokoleniem baby boomers urodzonym po II wojnie światowej.
Badacze przyjrzeli się rodzajom aktywności iksów.
Tu ciekawostka z omawianego artykułu.
Wśród osób 50+ badacze zauważyli:
Fotelsów (słabiej wykształconych, niezbyt aktywnych domatorów),
Kapłanów Tradycji (mało otwartych, bardzo religijnych, głównie mieszkańców wsi).
Byli też obciążeni chorobami Cichosze i przygniecione obowiązkami Matki Sercanki, na które spadła opieka nad wnukami albo starzejącymi się rodzicami.
Wtedy czyli przed pandemią to wszystko były mniejszości. Na pierwszy plan wychodziły:
zadbane, pełne werwy GrandLejdis – chcące się rozwijać, cieszące się życiem, aktywne, towarzyskie.
Poza tym zadowoleni z życia HotHardzi
i zamożni GoldBoye: stale zapracowani, z mnóstwem zobowiązań, ale znajdujący czas na wyszukane rozrywki, egzotyczne podróże.
Większość była bardzo zadowolona ze swojego życia. Mówiła, że czuje się o 11 lat młodsza, niż wynikałoby z metryki.
Tu ciekawostka z omawianego artykułu.
Wśród osób 50+ badacze zauważyli:
Fotelsów (słabiej wykształconych, niezbyt aktywnych domatorów),
Kapłanów Tradycji (mało otwartych, bardzo religijnych, głównie mieszkańców wsi).
Byli też obciążeni chorobami Cichosze i przygniecione obowiązkami Matki Sercanki, na które spadła opieka nad wnukami albo starzejącymi się rodzicami.
Wtedy czyli przed pandemią to wszystko były mniejszości. Na pierwszy plan wychodziły:
zadbane, pełne werwy GrandLejdis – chcące się rozwijać, cieszące się życiem, aktywne, towarzyskie.
Poza tym zadowoleni z życia HotHardzi
i zamożni GoldBoye: stale zapracowani, z mnóstwem zobowiązań, ale znajdujący czas na wyszukane rozrywki, egzotyczne podróże.
Większość była bardzo zadowolona ze swojego życia. Mówiła, że czuje się o 11 lat młodsza, niż wynikałoby z metryki.
Teraz to wszystko się przetasowało.
A Wy, naginając nawet ten przedział wieku dla pokolenia X, do jakiej grupy moglibyście się zaliczyć ?
Do niedawna byłam tzw kanapką, czyli zobowiązaną do opieki nad starymi rodzicami a chcącą pomagać przy wnuczce, jednocześnie pracując zawodowo. Jak się domyślasz, zasobów wystarczyło dla wszystkich aż bateria się wyczerpała.
OdpowiedzUsuńTwój opis pasuje mi też do miana Matki Sercanki. Teraz po trudach pracowitego życia potrzeba tylko zdrowia i spokoju, czego oczywiście życzę
UsuńA mnie dobrze w koszyku S jak Seniorka i Starka. Bo Seniorka to jakby członek Senatu a Starka smakuje szlachetnie.
OdpowiedzUsuńNie jest to może zgodne z alfabetem, ale w tej sytuacji po X idzie S
Usuń- Gold Boyem na pewno nie jestem, bo wtedy przed firmą rdzewiałoby mi Ferrari, a nie ten dwudziestoletni rupieć.
OdpowiedzUsuń- Kapłanem Tradycji również nie - z racji mało tradycyjnych przekonań.
- Cichoszem - na szczęście jeszcze nie.
Te wykluczam, nad resztą muszę się zastanowić.
A swoją drogą - powiało pesymizmem, oj, powiało!
Może trochę pesymistycznie, ale jak już wiesz nie będziesz mógł mówić, że nie byłeś świadomy. Poza tym człowiek to taka instytucja która potrafi funkcjonować w każdej sytuacji.
UsuńWiele lat temu Stefan Kisielewski powiedział :
To że jesteśmy w czarnej d**ie to wszyscy wiedzą. Najgorsze jest to, że zaczęliśmy się tu urządzać.
Bez naginania należę do pokolenia X, jestem tylko o 10 lat od Ciebie młodsza. Opisane zostało bardzo trafnie i równie trafnie umiejscowione w realiach przełomu epok (nie wieków). Moja mama jest powojenno-wyżowa, z 1947 roku i zaczyna się chorowanie. Brat mieszka poza granicami UE, więc ewentualna opieka nad mamą przypadnie w udziale mnie.
OdpowiedzUsuńNiestety taka kolej rzeczy. Przerabiałem to i z matką i z teściową.
UsuńNajgorsze jest to, że przy okazji okazuje się jak prawdziwe jest powiedzenie o podziale dzieci.
Te dalekie kochane, a te bliskie zas**ne.
Nie, w mojej rodzinie tak akurat nie jest.
UsuńSzczęściara
UsuńCześć Antoni. Odpowiadam na pytanie. Jeżeli ta klasyfikacja dotyczyła tylko pokolenia X, to się w niej nie mieszczę. Jestem typowym boomerem, ponieważ urodziłem się rok przed szczytem powojennego przyrostu naturalnego, który przypadł na rok 1955. Dlategoż spokojne i bez obrazy można mnie nazwać seniorem, które to słowo jest po prostu eufemizmem dziadka, dziada, dziadygi, starzyka, starca, staruszka, starego grzyba i tak dalej jak go zwał, tak zwał. Można mnie tez określić jako tzw wątrobiarza i to nie dlatego, że wątrobę mam na pewno podniszczoną lekko imprezowym trybem życia, ale dlatego, że jak przeczytałem w Słowniku języka polskiego PWN jest to także osoba zgryźliwa, zgorzkniała itd. A jak tu nie być zgryźliwy jeżeli już statystycznie tak niewiele zostało do momentu, w którym człowiek się dowie, który z czterech tysięcy czczonych na ziemi bogów jest prawdziwy, albo się i nic nie dowie. Osobną rzeczą jest co robić, żeby nie popaść w jakieś zdrowotne tarapaty i tym samym nie zatruć życia swoim zapracowanym dzieciom opieką nad zgryźliwcem. Dlatego też prowadząc w miejscowym uniwersytecie trzeciego wieku sekcję muzyczną, bardzo dbam o godziwą realizację punktu programu, w którym przewidziano śpiewanie dla starzyków z niedalekiego domu opieki o optymistycznej i mam nadzieję nie mylnej nazwie Słoneczna Jesień. Po występie pijemy kawę z dyrektorką i delikatnie wypytujemy o cenę miejsca, warunki lokalowe itp. Oddzielnie pytamy pracujące tam znane nam miejscowe opiekunki, czy nie przywiązują czasem starzyków za nogę do kaloryfera, nie faszerują opioidami, nie głodzą itp. A naginając przedstawioną przez Ciebie klasyfikację, to trochę we mnie już fotelsa (coraz mnie mi się chce), ale i trochę hotharda. Niby przeciwstawne, ale dobrze oddaje rzeczywistość. Pozdrawiam, JerryW_54
OdpowiedzUsuńJa też odwiedzając takie domy rozglądam się po kątach jakby analizując czy dam rady się zaadoptować do takich warunków.
UsuńOj, chyba już wpadłam do koszyka S skoro X-y kończą się na sześćdziesiątce:) Pomimo tego, z woli losu, zaliczam się do Sercanek. Nawet mi się ta nazwa podoba bo brzmi dość pogodnie.
OdpowiedzUsuńW koszyku S nie jest źle, przygotuję dla Ciebie ciepły kącik:)
Mam świadomość, że bardziej mi do pokolenia S niż X, ale człowiek zawsze nagina rzeczywistość do własnych potrzeb.
UsuńWrzucając do jednej przegródki religijność i brak otwartości (na co? na wszystko i na przestrzał?), nasi badacze jedynie potwierdzili ustalenia przodującej nauki radzieckiej, nadając jej nazwę "Kapłani Tradycji" - dali dowód, że mają i swoje, autorskie dokonania na tym polu. Niegrzecznie byłoby założyć, że nie wiedzieli, że pisane z wielkiej litery słowo "Tradycja", w katolicyzmie odnosi się do Tradycji Apostolskiej - jednego ze źródeł Objawienia. Ani tego, że "Kapłan Tradycji" to szczególny rodzaj księdza (w Polsce jest ich zaledwie kilkuset) posługujący w ramach tradycyjnego, przedsoborowego nurtu w Kościele... Nawet nieuzbrojonym jakoś szczególnie naukowo okiem widać, że luminarze naszej nauki - podporządkowując swoją aktywność naukową rozmaitym imperatywom - chętnie hołdują przesądom, które po pobieżnej nawet analizie, okazują się być czystej wody łysenkizmem... Nie dalej jak wczoraj, pan prof. Szukalski ogłosił najnowszą mądrość etapu . Okazuje się, że dobrze się dzieje... że źle się dzieje. To już nie jest dia-lektyka, to dia-riksza.
OdpowiedzUsuńNisko się kłaniam i serdecznie pozdrawiam!
wicesołtys pomorski
Nie trzeba doszukiwać się kpin z religii ani ataku na nią w każdym publikowanym tekście. Kościół nie jest już jak niektórzy nadal uważają, atakowaną twierdzą. Kapłan tradycji ma dla mnie wiele, a przynajmniej kilka znaczeń, religijnych i całkiem świeckich.
UsuńW cytowanym tekście to określenie wydaje mi się nad zwyczaj eleganckie.
Czy to w czasach przedsoborowych czy posoborowych zawsze pojawiali się tacy, jak w kontekście tej wypowiedzi . W 1898 roku Kazimierz Przerwa Tetmajer napisał wiersz - Patryota. W nim znajduje się taki fragment :
My o jedno tylko szlemy
Modły k’ niebu z naszej chaty:
By nam buty mogły śmierdzieć,
Jak śmierdziały przed stu laty…
Wierz mi (lub nie), nic się w tej kwestii nie zmieniło, żyłem przez ponad 20 lat w takim wiejskim tradycyjnym środowisku, a od wiersza Tetmajera minęło ponad 100 lat.
Nie jest to jednak zarzut, ale stwierdzenie prawdziwości klasyfikacji. Zawsze przyświeca mi zasada - Nie podzielam twoich poglądów, ale będę bronił twojego prawa do nich.
Z przesłanego linku do artykułu prof Szukalskiego na plan pierwszy wybija mi się bardziej stwierdzenie że :
— Każdy, kto wychodzi naprzód w badaniach demograficznych na kilkadziesiąt lat, tak naprawdę uprawia science-fiction. Bo te przewidywania najczęściej bazują na założeniu, że będzie tak, jak teraz...
...W związku z czym zostawmy już może te bardzo pesymistyczne wizje i poczekajmy, co czas przyniesie. Bo zachowania ludzkie nie są niezmienne.
Ja też pozostaję z niezmiennymi pozdrowieniami i wyrazami szacunku
Konkluzja artykułu brzmi katastroficznie i przerażająco. Bo niby wszystko to jest wiadome, ale co innego przysiąść nad tekstem i głęboko się nad nim zastanowić.
OdpowiedzUsuńWspółegzystencja "dzieci" powojennego wyżu z ich żyjącymi jeszcze ( w większości niedołężnymi) rodzicami brzmi mało optymistycznie. Zwłaszcza przy obecnym stanie opieki zdrowotnej i opieki senioralnej w ogóle.
Dziecio-wnuki będą miały nie lada problem, jeśli wcześniej nie dadzą dyla z kraju.
Kraj mój widzę... ogromny, ale jako skansen z dożywającymi reliktami z pokolenia właśnie boomersów i iksów.
Wyłączam wyobraźnię, bo bardzo złe podpowiada mi scenariusze!
Ps. dotychczas znałam taki podział:
Nazwy pokoleń i przybliżone daty urodzenia
Ciche Pokolenie (Silent Generation): urodzeni między 1925 a 1945 rokiem.
Baby Boomers (BB, Bumerzy): urodzeni między 1946 a 1964 rokiem.
Pokolenie X: urodzeni między 1965 a 1980 rokiem.
Pokolenie Y (Millenialsi): urodzeni między 1981 a 1996 rokiem.
Pokolenie Z (Gen Z, Zoomerzy): urodzeni między 1997 a 2012 rokiem.
Pokolenie Alfa (Alpha): urodzeni po 2010 roku
Niby zaliczam się do pokolenia Bumerów, ale bronię się przed tym rękami i nogami, a przed wszystkim głową.
OdpowiedzUsuńNie wiem na ile mi siły do tej walki wystarczy. Pozdrawiam
Do walki z czasem? To trudne! Nawet przy założeniu, że PESEL to tylko mała niedogodność, a nie choroba. Pofarciło Ci się, że Dobry Los przydzielił Ci głowę z młodszego pokolenia! Widać zasłużyłeś sobie, więc korzystaj! Oby jak najdłużej, Bumersie😉!
UsuńSzufladkowanie nie zawsze jest zgodne ze stanem rzeczywistym - spotykam "Iksów" o mentalności starców (Dobry Boże, chroń mnie przed nimi!), ale również pełnych pozytywnej energii "Baby boomersów".
Taka sytuacja...
Pozdrawiam i pędzę dalej boksować się z życiem!
Dobry los zwykle daje coś w zamian czegoś co zabierze, żeby było tak na równo.
UsuńA tak swoją drogą, rzeczywiście podkreślam swoje zadowolenie w tej kwestii
🤔 Jeśli "dobry los" coś zabiera... to nie jest dobry! Howgh.
UsuńNo tak, w takiej sytuacji mamy coś na kształt oksymoronu.
UsuńJesteśmy rówieśnikami, więc odpowiedź jednoznaczna.
OdpowiedzUsuńI tak trzymać. Pozdrawiam
UsuńRaz w życiu skorzystałam z hejtu, obsobaczając autora notki o wypadku drogowym za zdanie " samochód potrącił na pasach 60-letnią staruszkę'. Drugi - całkiem inteligentną blogerkę za zdanie ' byłam na wycieczce z 60letnimi zgredami pod kołem polarnym'.
OdpowiedzUsuńPodobno lat się ma tyle na ile się czuje. Mając 60+ posuwałam na 8cm obcasach, złorzecząc , że 10cm to już za dużo.
Osobiście jestem zdania, że cezury czasowe są błędne - ja bym dzieliła jednak świat, przynajmniej krajowy, na czasy : przed- komputerem ( kiedy pojawiło się Atari? ), przed- Internetem oraz przed-smartfonem. Ukłony, Weronika.
Tak to niestety jest. Czuję ukłucie w serce kiedy czytam o tych 60 letnich seniorach, czy właśnie staruszkach
UsuńAgnieszka Osiecka napisała świetny tekst - Szpetni 40 letni. Choć to dotyczy innej grupy wiekowej, to ponad 20 lat od tego opisanego wieku, przyjmuję ten tekst jeszcze bardziej boleśnie niż w 40 wiośnie swego życia.
Odczuwamy trochę żalu,
że tak wcześnie jest po balu
Chociaż noga się do tańca jeszcze rwie
Chce się tańczyć chce się walczyć
A tu nagle Panie Starszy zamykamy, zamykamy
Tak czy nie?