17 grudnia 2025

Śpiewający Grabaż

Na wstępie informuję, że nie ma błędu ortograficznego w tytule, a użycie dużej litery jest w pełni uzasadnione. Do wszystkiego dojdę jak w moim wieku, powolutku

- Co robisz w sobotę? - głos Młodszego był jak zwykle zdecydowany, a pytanie skondensowane w minimalnej ilości słów.
- Potrzebujesz zostawić u nas wnuczkę na weekend? - spytałem z nadzieją
- Ja się pytam, co robisz w sobotę ? - powtórzył z lekką irytacją w głosie.
Znam już tego mojego młodszego syna, kąpanego w gorącej wodzie. Sprawy toczą się według jego scenariusza lub w ogóle. Przed te trzydzieści pięć lat wspólnego życia w ramach jednej rodziny zdążyłem się do tego przyzwyczaić. W sytuacji w której według mnie przeholował, obracam sprawę w żart i obśmieję sytuację. Wtedy i jego puszcza i mięknie. Najgorszą rzeczą byłoby stawiać sprawę na ostrzu noża. Obaj wyszlibyśmy z tego spięcia zranieni.
Wewnątrz tego raptusa, znajdują się duże pokłady empatii i dobroci, trzeba ją tylko chcieć i umieć dostrzec. Trzeba tylko odrobinę elastyczności, a jak wiadomo elastyczność to marzenie starych kości.
Mówię to z perspektywy życiowego doświadczenia, a więc niech nikt nie mówi, że starość jest kiepska.

- Nic nie robię w znaczeniu twórczym. Pewnie będę jak zawsze do dyspozycji mamy, wypiję jeden lub dwa kieliszki wina, jak to w sobotę.

- To nie pij tego wina, bo mam inną propozycję. Co powiesz gdybyśmy razem wybrali się na koncert
do klubu studenckiego?

Przez przerażoną głowę przeleciała mi perspektywa muzyki klubowej czy house.. Ostatnio razem z żoną byli na występach Borisa Breicha. To taki niemiecki DJ tech-house/minimal w masce z ludzką twarzą i specyficznym „szczęściem” na niej. Miksowane dźwięki były jednak powyżej mojego poziomu percepcji, o przyjemności już nawet nie wspominam.

- Zaskoczę Cię, to Pidżama Porno. Mam dwa bilety i zapraszam.

- Pidżama Porno mówisz ?. Rzeczywiście daleko od house do punk rocka.

Tutaj wyjaśnienie dla czytelników nie podążających za muzyką. Pidżama Porno – to polski zespół punkrockowy, założony w 1987 roku, przez wokalistę Krzysztofa „Grabaża” Grabowskiego i gitarzystę Andrzeja „Kozaka” Kozakiewicza. Zespół znany był głównie w środowisku punkrockowym; muzyka punkowa przodowała w prawie wszystkich płytach zespołu, ostatecznie docierając do różnych odmian bardziej skondensowanego rocka.
Wiemy już skąd tytułowy - Grabaż
Zespół kilkukrotnie już zawieszał działalność by po latach ją wznowić w tym samym składzie niczym feniks z popiołów, bazując na wiernych fanach i wzbudzając zainteresowanie młodszych sympatykach punka.
Liderem zespołu Pidżama  jest autorem tekstów,  a pewna ich  część  funkcjonuje również bez muzyki – jego wiersze zostały wydane w tomiku poetyckim „Welwetowe swetry”, czy "Na skrzyżowaniu słów"
Nie byłem nigdy na koncercie zespołu punkowego. Trochę przeszkadzała mi dynamika wykonywanych utworów, zbyt szybie one są dla rockowego ucha. Dla niewprawionego obserwatora odstraszające są też migawki w mediach, obowiązkowo z tańcem pogo, który zwyczajowo odbywa się pod sceną.
Co to pogo?
Pogo to rytualny taniec grupowy, charakterystyczny dla kultur punków oraz metalowców Zaobserwować można go na sporej części koncertów rockowych, punkowych, emo oraz metalowych.
Ponoć ten metalowy jest dużo bardziej brutalny.
Pogo wywodzi się z subkultury punk, w Polsce rozpowszechnione zostało w latach osiemdziesiątych na Festiwalu Muzyków Rockowych w Jarocinie. Ech ten Jarocin, dla jednych źródło inspiracji, dla innych pomimo lat, powód do narzekania na młodzież.
Punkowcy tańczyli tam pogo podczas każdego koncertu, co urosło wśród nich do rangi niezbędnego rytuału.
Pidżama jest zespołem punk-rockowym, postanowiłem więc się skupić na tym drugim z elementów
Szybko rzuciłem na szalę:  z jednej strony pewien dystans do muzyki punkowej, a z drugiej to, że własny syn chce pójść na koncert do studenckiego klubu z ojcem któremu do siedemdziesiątki zostało miej niż trzy lata.
Swoją drogą Grabaż jest tylko siedem lat ode mnie młodszy. W wywiadzie udzielonym dwa lata temu mówił
- Jeszcze daję radę, jeszcze.
No to co, ja miałbym tej rady nie dać ?


Grabaż w swoim charakterystycznym cylindrze.

Cylinder muzyka powszechnie kojarzy się raczej ze Slashem z Guns N' Roses który zaczął nosić cylinder w 1985 roku, gdy szukał zespołu, a stał się on jego nieodłącznym elementem w 1989 roku, kiedy to założył swój kultowy już kapelusz, by ukryć się przed tłumem i poczuć się bardziej komfortowo. Od 1989 roku Zaczął nosić ten sam, charakterystyczny cylinder, z którym jest kojarzony, i podkreśla, że pomaga mu on przezwyciężyć nieśmiałość. Można więc przyjąć, że nikt nikim się nie inspirował.
Wracając zaś do szalek mojej wagi.
Jakaż mogła by być odpowiedz? Tylko jedna. Szala z relacjami przeważyła, uderzając głośno o podłogę w największym wychyleniu.

- Z przyjemnością pójdę z Tobą Synu na ten koncert.

Tak jak powiedziałem tak zrobiłem. Wczesnym sobotnim wieczorem udałem się na Miasteczko Studenckie.
Koncert  w klubie Studio na Miasteczku Studenckim odbywał się w ramach 38 rocznicy powstania zespołu. Zwykle w takich okazjach zespołowi towarzyszą inni zaproszeni wykonawcy. Tutaj zapowiedziano występ 3 kobiet. Kojarzyłem tylko Anię Rusowicz, córkę Ady.


Weszliśmy do klubu zaraz po 19.00, a początek koncertu przewidziano na 20.00
Czujnie stanęliśmy w środku sali licząc na to, że ewentualne pogo tutaj nas nie dosięgnie. 
Ludzie trwali już na swoich stanowiskach. Jedni tylko w koszulach ze stosownym napisem


Inni postarali się o charakterystycznego irokeza, bo przecież "Punk not dead"


Do tego cała kolekcja punkówek w charakterystycznych czerniach oraz byłe punkówy które przyprowadziły na koncert swoje córki,  takie małe lady punk.
Ja też mógłbym powiedzieć, że byłem z synkiem na koncercie, ale to był chyba najstarszy synek z ojcem na tym koncercie. Młody  ma w końcu 35 lat. 
Rzeczywiście szukałem jakiejś twarzy która by była starsza od mojej, ale nie znalazłem.
Po supporcie, tak przed 21.00 pojawili się Oni.
I zaczęło się wariactwo. Okazało się, że cała sala znała teksty wszystkich prezentowanych utworów.
Mając po raz pierwszy kontakt z  niektórymi tekstami, czułem się trochę jak niebieski krasnoludek w zielonej bajce. Mnie jednak też poniosła w końcu atmosfera koncertu. Zacząłem podrygiwać, kiwać się klaskać, a na końcu uczestniczyłem w pewnej formie pogo lajt, ponieważ stojąca obok mnie dziewczyna była bardzo dynamiczna w odbiorze muzyki i trącała  mnie raz po raz w trakcie przeżywania muzyki.
Zadziwiające, że nie miałem do niej o to żadnych pretensji. 
W końcu nad głowami uczestników pojawiali się pojedynczy słuchacze, przenoszeni w tę i drugą stronę za pomocą rąk tłumu. To było dość łatwe gdyż sala była  szczelnie wypełniona.
Grabaż nazwał ich sekcją gimnastyczną zwłaszcza wtedy gdy gość z irokezem stanął na ramionach kolegi by wybić się z tłumu.
Nasłuchałem się głośnej muzyki do woli, bo nie było obok żony która zwykle w takich sytuacjach mówi - przycisz to bo leci za głośno.
Czy ktoś słyszał kiedyś zbyt głośną muzykę rockową ? I czy w ogóle można cicho słuchać na przykład  rocka?
Ogarniając muzykę, bo w końcu to zespół punk- rockowy  i o dziwo słysząc słowa utworów, które powstały w latach 80 tych i 90 tych ubiegłego wieku zastanawiałem się nad tym jak współcześni fani interpretują je dzisiaj kiedy wszystko wokół się zmieniło. Nawet ludzka natura już nie taka sama.
 To jednak temat na inne rozważania.  Powiem tylko że teksty Grabaża  są mocno zaangażowanie i z tego co udało mi się zrozumieć  to  nawiązując do  kapelusza lidera.- chapeau bas.
O 23.00  wracaliśmy z synem do domu. Ponieważ mieliśmy  bilety na płycie. staliśmy więc jakieś 4 godziny. Nogi właziły nam do d**y, ale atmosfera była tego warta.
Zadziwiające, że pod siedemdziesiątkę zainteresowałem się muzyką punkową, ale sobotni koncert sprawił  mi niesłychaną frajdę, ba uczynił mnie szczęśliwym w tamten wieczór.
Przestałem  patrzeć na tę muzykę jako na wydarzenie z niższej półki artystycznej. Chętnie zagłębię się w dorobek Pidżamy Porno, a szczególnie w teksty Grabaża.
Nie żebym zaraz stał się fanem punka, ale trochę głupio mi, że coś kiedyś odrzuciłem, nie dając mu szansy.
A może nie ma w tym żadnej tajemnicy, żadnego muzycznego przebudzenia lecz tylko spełnia się powiedzenie, że człowiek dziecinnieje na starość ?
Nie wiem czy chcę sobie odpowiadać na tak zadane pytanie.
Wrzucam tu zdaniem wielu zdecydowanie najlepszą piosenkę Pidżamy Porno – „Stąpając po niepewnym gruncie” z płyty „Złodzieje zapalniczek”.  Recenzenci napisali, że utwór ten, w swoim hipnotyzującym brzmieniu traktuje jak wcześniej o uczuciach – jednak o zupełnie innych, takich o których się milczy i wypiera. Wygasłe już uczucie, może wzniecić bowiem iskrę, przenikającą w ostry i bolesny sposób, a Grabaż doskonale zdaję sobie z tego sprawę. W tekście słychać bezradność, desperację i eksplozję uczuć, a wszystko w połączeniu z intrygującą linią gitary stwarza atmosferę przyprawiającą o ciarki. Muzycznie utwór jest dosyć spokojny, lecz tylko na pozór – klimat od początku do samego końca trzyma w napięciu jak tykająca bomba, a podczas refrenu eksploduje. Z pewnością najbardziej docenią ją ci, którzy doznali uczucia, o którym śpiewa Grabaż, jednak nie tylko oni – nie bez powodu utwór cieszy się tak wielką popularnością chociaż został nagrany na płycie wydanej w 1997 roku.



Nawiasem mówiąc na tej samej płycie znajduje się też utwór - Bal u Senatora
Jeżeli komuś tytuł kojarzy się z Dziadami Mickiewicza, to dobrze trafił
Mamy tu bowiem do czynienia z nawiązaniem do znanego z III części „Dziadów” Adama Mickiewicza Balem u Senatora, umieszczonym w realiach wielkich polskich przemian ustrojowych – wczesnych lat 90. W siedlisku moralnej zapaści jest jednak również trójka młodych ludzi, czekających tylko na odpowiedni moment na wykorzystanie okazji do masakry. Wybija się tu konflikt wartości, buntowniczość Grabaża i warstwa liryczna ze stopniowo narastającym napięciem. Wszystko łączy się w utwór niebanalny i z pewnością warty uwagi.
Tego utworu zainteresowani czytelnicy mogą poszukać sobie na You Tube.
Ponieważ zespół nagrał dwa utwory o tym samym tytule, szukajcie tego z powiązanego z tytułem płyty "Złodzieje zapalniczek" lub rokiem 1997.

Kto by posądzał punkowego wykonawcę o inspirację Mickiewiczem?
Ano właśnie, parę razy pisałem na tych łamach, że nic nie jest takie na jakie wygląda.
Teraz też pasuje jak ulał.

PS
A dla zobrazowania atmosfery, malutki fragment utworu  - Tu trzeba krzyczeć.
I krzyczeliśmy w rytm melodii.
  








15 komentarzy:

  1. Nooo... Gratuluję odwagi i chęci poznawczych. Chociaż podejrzewam, że najcenniejszą wartością tego wieczoru był czas spędzony z Synem. Czy bardzo się mylę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry kontakt z dorosłym dzieckiem to wartość bezcenna. Fakt, jest się z czego cieszyć.

      Usuń
  2. A propos Mickiewicz jako źródła inspiracji - polecam zagłębić się w teksty grupy Kaliber 44.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za te inspiracje szacun, jak to mówią. Wokół hip-hopu chodzę z trochę większym dystansem. Może jeszcze do niego nie dorosłem?

      Usuń
  3. W sumie, moja decyzja byłaby taka sama, choć punk to trochę nie moje rytmy. Ale ważne, że można ten czas spędzić z Synem - to jest bezcenne. I dzięki za wzmiankę o Slashu, który jest wielki, niepowtarzalny, w trójcy jedyny prawdziwy. On kiedyś zgubił ten cylinder na koncercie, ale wierny fan go znalazł i mu zwrócił. Ponoć cieszył się jak dziecko. Prawie tak, jak wtedy, gdy udało mu się go ukraść w sklepie. Cóż, do miana świętego nie aspiruje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kapelusz Slasha kojarzyłem najpierw. We mnie też tkwi rockowa nuta. Chciałem napisać rockowa natura, ale ja od dziecka taki poprawny byłem. Z wiekiem nic się w tej kwestii nie zmieniło, chociaż mówią, że człowiek głupieje na starość.
      Może więc jeszcze nie jestem taki stary.

      Usuń
  4. Ech, Jarocin...
    Ech, koncerty...
    Ech, pogo...
    Ech, punki...
    Ech...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co było nie wróci i szaty rozdzierać by próżno
      Cóż każda epoka ma własny porządek i ład
      ~ Bułat Okudżawa

      Usuń
    2. I na tym właśnie polega dramat. Że było i nie wróci.

      Usuń
  5. Twój opis koncertu Pidżamy Porno czytałem z dużym zainteresowaniem – jest w nim coś autentycznie osobistego, co od razu sprawia, że człowiek czuje się jakby był tam razem z Wami. Bardzo podoba mi się, że nie skupiasz się wyłącznie na muzyce i zespole, ale też na relacji z synem i całej sytuacji – to nadaje tekstowi ciepło i ludzką perspektywę.

    Szczególnie cenne jest to, jak pokazujesz, że warto czasem dać szansę rzeczom, które wcześniej odrzuciliśmy. To, że w Twoim wieku potrafiłeś znaleźć przyjemność w punkowym koncercie, pokazuje, że muzyka nie zna ograniczeń wiekowych, a otwartość na nowe doświadczenia naprawdę wzbogaca życie.

    Fajnie też, że przybliżasz czytelnikom kontekst zespołu, historię Grabaża i tekstów, a przy tym wplatasz własne obserwacje – odniosłem wrażenie, że Twój komentarz łączy w sobie pasję muzyczną, refleksję i humor. Po lekturze miałem ochotę sprawdzić wspomniane utwory i zobaczyć, jak to wygląda „na żywo” z perspektywy fana, a nie tylko obserwatora.

    Podsumowując, to nie jest tylko relacja z koncertu, ale też osobista lekcja o tym, że warto czasem przełamać swoje przyzwyczajenia i iść za impulsami, które mogą przynieść radość – niezależnie od wieku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak wyczerpującą i miłą jednocześnie ocenę moich refleksji na temat koncertu Pidżamy. Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  6. Cześć Antoni. Grabaża poznałem (usłyszałem) już w dobie internetu i You Tube z zespołem Strachy na Lachy. I słucham do dzisiaj od czasu do czasu. Pozdrawiam. JerryW_54

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strachy na Lachy słuchałem dość często , a o Grabażu w kontekście Pidżamy usłyszałem od moich bratanków młodych punków. w latach 90 tych.

      Usuń
  7. By tańczyć pogo, wystarczy mieć pierwszy stopień umuzykalnienia, tzn. wiedzieć, kiedy grają, a kiedy jeszcze nie. :-) Ale i do biernego słuchania punk rocka potrzebne są spore nadwyżki energetyczne, a te się ma w młodości...
    Pogodnych i zdrowych Świąt Narodzenia Pańskiego. Niech przyniosą pokój i radość, a blask Gwiazdy do stajenki betlejemskiej prowadzi!
    wicesołys pomorski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzi więc na to, że uczestnicząc w całym koncercie takie nadwyżki energetyczne jeszcze posiada. Nie jest więc ze mną jeszcze tak źle. Dziękuję za świąteczne życzenia odwzajemniam się dokładnie tym samym.

      Usuń