Czy odważycie się jednak zanurzyć w tekst? Jednym zdaniem można go streścić, cytując najczęstszą wymówkę mężów złapanym in flagranti z jakąś atrakcyjną flamą. Pierwsze co potrafią z siebie wydusić to z reguły - To nie jest tak jak myślisz !
No właśnie. To nie jest tak jak myślicie.
Wszystko zaczęło się jakiś czas temu. Mój Starszy podarował swojej żonie w prezencie urodzinowym
warsztaty tworzenia zapachów. Warsztaty odbyły się w pewnym profesjonalnym laboratorium perfum. Synowa wróciła zafascynowana tworzeniem kompozycji zapachowych Stworzone przez nią perfumy, firma wlała do flakonika i była to wyjątkowa pamiątka oprócz ozdobnego certyfikatu ukończenia kursu.
Ponieważ mój Syn podziela zainteresowania żony, on też w tym szkoleniu uczestniczył .
Parę dni temu, żona zajmowała się Seterem Starszego gdyż ten musiał pilnie stawić się na rozprawie w sądzie, oczywiście jako prawnik.
Widocznie rozprawa przebiegła po jego myśli ponieważ oboje z żoną otrzymaliśmy 30 mililitrowe flakoniki z perfumami ze wspomnianego laboratorium.
Moje nosiły nazwę Personal Jesus czyli właśnie tytułowy Osobisty Jezus.
W pierwszej chwili nie skojarzyłem, ale Starszy podsunął mi pod nos teledysk Zespołu Depeche Mode
Zaskoczyło i wszystko stało się jasne.
O czym jest piosenka Personal Jesus?
Jak zwykle nieoceniony Internet pozwolił mi, abym poznał prawdziwe znaczenie i historię utworu Depeche Mode
Z całą przyjemnością podzielę się tą wiedzą z Wami :
Piosenka "Personal Jesus" zespołu Depeche Mode, wydana w 1989 roku jako pierwszy singiel z ikonicznego albumu Violator, to utwór o niezwykłej głębi i wieloznaczności, który stał się kamieniem milowym w karierze grupy i w historii muzyki elektronicznej. Na pierwszy rzut oka, tytuł może budzić skojarzenia religijne, jednak Martin Gore, główny autor tekstów, przyznał, że inspiracją do jego powstania była zupełnie inna historia – książka Priscilli Presley Elvis and Me. Gore był zafascynowany tym, jak Priscilla idealizowała Elvisa, traktując go niemalże jako swoją osobistą figurę zbawiciela, kogoś, kto oferuje nadzieję i opiekę. Właśnie ta refleksja nad skłonnością ludzi do stawiania innych na piedestale i przypisywania im boskich cech, legła u podstaw utworu.
Tekst piosenki, z refrenem "Reach out and touch faith ...." , mówi o uniwersalnej ludzkiej potrzebie wsparcia, zrozumienia i wiary – niekoniecznie w sensie religijnym, ale raczej w drugim człowieku. Gore tłumaczył, że każdy z nas może być takim "Jezusem" dla kogoś innego, choć jednocześnie zaznaczył, że nikt nie jest doskonały i takie idealizowanie może prowadzić do niezrównoważonego spojrzenia na relację. Z drugiej strony, Dave Gahan, wokalista Depeche Mode, określił piosenkę jako bardzo optymistyczną, sugerując, że chodzi o wiarę w coś większego niż my sami, a ostatecznie o wiarę w siebie, bo odpowiedzi są w środku, jeśli kopać wystarczająco głęboko. To pokazuje dwie strony tej interpretacji: z jednej strony przestroga przed ślepą idealizacją, z drugiej – zachęta do poszukiwania wewnętrznej siły i oparcia...
...Ostatecznie, "Personal Jesus" to skomplikowana opowieść o poszukiwaniu sensu i wsparcia w świecie, który często wydaje się obojętny. To utwór, który stawia pytania o naturę wiary, idealizacji i relacji międzyludzkich, pozostawiając słuchaczom przestrzeń do własnych refleksji, czy to o duchowej odnowie, czy o nieco bardziej cynicznej perspektywie, jak sugerują niektórzy komentatorzy. Niezależnie od interpretacji, pozostaje jednym z najważniejszych i najbardziej wpływowych dzieł Depeche Mode. ( fragment pochodzi z witryny Wersuj.pl }
Jak pachnie mój Osobisty Jesus ?
Piramida zapachowa wygląda następująco
Głowa: cytryna, czarny pieprz, elemi;
Serce: cedr, cypriol, jaśmin;
Baza: mech dębowy, suche drewno, białe piżmo;
Nie mam wrażliwego nosa i chociaż w przypadku perfum to wada, w przypadku prozaicznych czynności wykonywanych w życiu to zdecydowana zaleta.
Ileż to razy zanurzając się po uszy w śmierdzącej robocie, dziękowałem bogu za niewyostrzanie mi tego zmysłu.
Ponieważ wraz z żoną jesteśmy małżeństwem kompletnym, a więc moim brakom towarzyszy jej nadwrażliwość na zapachy. Widzę więc czasami jak się męczy.
Piramida zapachowa wygląda następująco
Głowa: cytryna, czarny pieprz, elemi;
Serce: cedr, cypriol, jaśmin;
Baza: mech dębowy, suche drewno, białe piżmo;
Nie mam wrażliwego nosa i chociaż w przypadku perfum to wada, w przypadku prozaicznych czynności wykonywanych w życiu to zdecydowana zaleta.
Ileż to razy zanurzając się po uszy w śmierdzącej robocie, dziękowałem bogu za niewyostrzanie mi tego zmysłu.
Ponieważ wraz z żoną jesteśmy małżeństwem kompletnym, a więc moim brakom towarzyszy jej nadwrażliwość na zapachy. Widzę więc czasami jak się męczy.
Może żona jest kompletna sama w sobie. Myślę tak i nie potrafię na szybko powiedzieć w czym to jestem lepszy od niej.
Stwierdzam, że pierwszym zapachem jaki wyłapują moje zmysły jest pieprz.
Czuję się więc na początku jakbym dostał za zadanie, aby zmielić pieprz dla kolejnej edycji Master Chefa . Może przesadzam, ale ten aromat uderzył mnie jako pierwszy.
Potem pojawiają się inne nuty jak cytryna i cedr, ale o niebo delikatniejsze.
Mam, a raczej miałem, poważne obawy przed szerokim stosowaniem tych perfum.
"Pepper man czy może Spicy man" ktoś o mnie powie ciągnąc nosem.
Czuję się więc na początku jakbym dostał za zadanie, aby zmielić pieprz dla kolejnej edycji Master Chefa . Może przesadzam, ale ten aromat uderzył mnie jako pierwszy.
Potem pojawiają się inne nuty jak cytryna i cedr, ale o niebo delikatniejsze.
Mam, a raczej miałem, poważne obawy przed szerokim stosowaniem tych perfum.
"Pepper man czy może Spicy man" ktoś o mnie powie ciągnąc nosem.
Czy jednak wypada się tak reklamować, gdy na odległość widać, że to trochę naciąganie. Nie te lata.
Nie poddając się jednak, znalazłem rozwiązanie.
Gdy ktoś wyczuje ten aromat pieprzu i spyta, potwierdzę dodając, że to przeszłość ciągnie się dalej za mną jakby nie zamierzała odpuścić.
Ot takie niedomówienie. Ani tak, ani nie
Nie poddając się jednak, znalazłem rozwiązanie.
Gdy ktoś wyczuje ten aromat pieprzu i spyta, potwierdzę dodając, że to przeszłość ciągnie się dalej za mną jakby nie zamierzała odpuścić.
Ot takie niedomówienie. Ani tak, ani nie
Z każdym użyciem rośnie jednak moja tolerancja i sympatia do tych perfum.
Biorąc pod uwagę cenę którą odkryłem przy okazji zbierania informacji o zapachach to perfumy te z pewnością obiecują coś więcej. W moim wieku wspaniałe sprowadza jedynie sny, po wieczornej aplikacji. Wystarczy jedno psiknięcie. Wiek wiekiem, a ludzką rzeczą jest pomarzyć.
Nie na darmo Anglicy dla snu i marzenia mają jedno określenie "dream".
Niestety tłumaczenie obejmuje też urojenie i marę.
A Syn rzeczywiście wygrał tę sprawę.
PS Nie jest to żaden tekst reklamowy, a więc na zdjęciu zatarłem nazwę producenta
PS Nie jest to żaden tekst reklamowy, a więc na zdjęciu zatarłem nazwę producenta

Z zainteresowaniem przeczytałam. Fajny pomysł takie warsztaty. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńFajny, ale niestety nie tani
UsuńCześć Antoni. Też nie mam i nigdy nie miałem dobrego węchu. I chyba tylko tym można wytłumaczyć, że używaną przeze mnie w młodości słynną Przemysławkę nie bardzo odróżniałem od francuskich wyrobów i dziwiłem się dlaczego tamte są kilkaset razy droższe. Ale to zapewne z powodu plebejskiego pochodzenia. Nie odróżniałem też zresztą długo smaku sowietskoje igristoje od champagne, a jeżeli odróżniałem to z korzyścią dla tego pierwszego. A propos Przemysławki, podobno jest produkowana do dzisiaj, więc może nie była aż taka zła, żeby pastwić się nad nią w filmach i tekstach Młynarskiego. Obecnie po goleniu skrapiam gębę wyrobem ze średniej klasy cenowej i tylko się dziwię, że czasem oczy mi łzawią, a po Przemysławce nie łzawiły. Cóż, pewnie z powodu wieku :))). A wracając do węchu to masz całkowitą rację, dla faceta który w życiu różnych zajęć musi się czasem imać i w różnych miejscach przebywać słaby węch to zaleta. Pozdrawiam, JerryW_54
OdpowiedzUsuńPrzemysławka nie miała takiego złego zapachu. Ta woda kolońska to legendarny kosmetyk, który produkowany jest w Polsce od 1919 roku. Charakteryzuje ją tradycyjny zapach oparty na nutach owoców cytrusowych połączonych z nutami ziołowymi oraz aromatem lawendy. Całość utrwalono ciepłym akordem balsamicznym. Bardzo męskie połączenie zapachów. Reklamował ją nawet Kiepura, ale Kiepura miał bardzo mocny pęd do pieniędzy. Kiedy po PRL-u wydawało się że to już jej koniec, ona niczym Feniks z popiołów zapachniała znowu . Produkuje go jakaś firma w Poznaniu. 100 ml kosztuje ok 40 złotych. Pytanie do indywidualnej odpowiedzi, czy warto przepłacać?
Usuń...chyba kupię, żeby znowu poczuć ten zapach ;)))
UsuńIntrygujący jest ten zapach pieprzu w perfumach.
OdpowiedzUsuńJa używam teraz balsamu o zapachu piernika i obawiam się piernikożerców:)
Czy w związku z tym zapachem , nigdy nie usłyszałaś komplementu, że można by Cię schrupać?
UsuńLiczę na to, ale jak na razie nic:))
UsuńCo to jest elemi?
OdpowiedzUsuńElemi to naturalna żywica pozyskiwana z drzew kanarecznika, głównie z Filipin, znana ze swojego cytrusowo-balsamicznego zapachu przypominającego kadzidło, stosowana w perfumerii, produkcji lakierów i maści leczniczych, o właściwościach antyseptycznych, przeciwzapalnych, uspokajających i regenerujących skórę. Używa się jej w aromaterapii do łagodzenia stresu, w kosmetykach do pielęgnacji skóry oraz w maściach weterynaryjnych na stany zapalne wymion.
UsuńWooow, ile Ty masz wiedzy perfumeryjnej!
UsuńSuper mieć takie spersonalizowane perfumy.Zacny prezent.
OdpowiedzUsuńEla D.
Rzeczywiście, nie każdy musi pachnieć Chanel nr 5, czy Davidoffem w czasie gdy ceniony jest indywidualizm.
UsuńMoja babcia mawiała "najlepsze pachnidło, to woda i mydło", może dlatego poza dezodorantami, nie przypominam sobie perfum, jakich używali moi bliscy. Jeżeli ofiarowane perfumy Ci odpowiadają, to znaczy, że warto było zapłacić za te warsztaty. Chociaż szczerze mówiąc butelka i etykieta bardzo skromne.
OdpowiedzUsuńJak w przypadku ludzi, liczy się wnętrze.
UsuńBulwersować się użyciem imienia Pana Boga na daremno nie ma potrzeby, bo to się samo bulwersuje... Na plan pierwszy nasuwa się pytanie, czy postmodernistyczny "Personal Jesus" ma cokolwiek wspólnego z Jezusem Dobrym Pasterzem? Czy wypuszczony z butelki nie okaże się złym pastuchem, który zahipnotyzowanym muzyką i upojonym wonnościami pozwala paść się na ukwieconych, barokowych łączkach w charakterze rokokowych owieczek, ale ulatnia się, gdy tylko zerwie się wiatr... za duży na ich wełnę? Może tak, a może nie - u postmodernistów wszystko jest niejednoznacznie wieloznaczne i na dwoje babka ich dzieła interpretowała. Po prostu nie wiem. Nie mieszkam w głowie Martina Gore'a , a on nie ma zwyczaju mi się zwierzać. Dlatego zawieszam sąd.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
wicesołtys pomorski
Śmiało możesz zrobić użytek z przemyśleń Marka Aureliusza z których zdarza mi się korzystać:
Usuń„Zawsze masz możliwość nie mieć zdania"
A gdyby było mi mało, mam w zwyczaju dodawać jeszcze trzy zdania jego autorstwa:
"Nigdy nie ma potrzeby się denerwować ani trapić duszę rzeczami, na które nie masz wpływu. Te rzeczy nie proszą się o twój osąd. Zostaw je w spokoju."
Serdecznie pozdrawiam, dziękując za odwiedziny
Antoni! Nie poczytaj mi, proszę, za brak kindersztuby, że tytułem wyjaśnienia pozwolę sobie jeszcze "zaplałować" po Twoim fieldzie tekstowym na trzy palce... Posunięty do oportunizmu pragmatyzm Marka Aureliusza jest mi obcy. Do moich katolskich obowiązków należy nastawanie w porę i nie w porę.
UsuńW podziękowaniu za gościnę kłaniam się nisko i raz jeszcze pozdrawiam!
wicesołtys pomorski
Jakiż pożytek i przyjemność dla mnie byłaby z bloga pod którym znajdowały by się tylko zgadzające się z nim komentarze? Zdanie odrębne to jakby cel piszącego, który stawia czasami prowokujące tezy lub przewrotne pytania. Dzięki temu, że różnimy się nie tylko fizycznie ale i w ocenie rzeczywistości ten świat staje się ciekawy, a nawet piękny. Jeżeli jeszcze czytelnik potrafi swoją opinię przedstawić w sposób kulturalny i rzeczowy to już pełnia szczęście piszącego. Akurat na tę tezę jesteś doskonałym przykładem.
UsuńNa pieprz mam uczulenie, zawsze kicham, gdy czuję ten zapach, natomiast w potrawach lubię i to taki świeżo zmielony.
OdpowiedzUsuńImię Jezus, Jesus jest bardzo popularne w krajach hiszpańskojęzycznych, takich jak Meksyk, Argentyna, Hiszpania czy Brazylia, czasem występuje podwójnie: Maria Jesus. U nas to słowo - tabu z powodu nacechowania religijnego, ale dlaczego, skoro Maria u dziewczynek nie budzi żadnych kontrowersji. Tego rozdwojenia jaźni nie pojmuję.
Zasyłam serdeczności
Też tak myślałem o tym fenomenie imion. Według mnie wszędzie potrzebny jest umiar i w osądach i w zaangażowaniu. Pozdrawiam,
Usuń