niedziela, 1 lipca 2012

Ogórki w pełnym słońcu


Klawiatura  parzy. Dotykanie nagrzanych gorącym powietrzem klawiszy nie sprawia żadnej przyjemności. Stąd mój kolejny post tak się ślimaczy. Być może, w końcu każde samousprawiedliwienie jest dobre. W takiej temperaturze, można pozostać biernym konsumentem Internetu, klikając co nieco myszką. Chwała myszkom bezprzewodowym. Zawsze można taką wsadzić do lodówki, na chwilę bez obawy przytrzaśnięcia jej ogonka.  Wyciągam  po kwadransie taką schłodzoną mysz i gdzieś w cieniu próbuję wyśledzić - co na świecie?
 Oczywiście poza finałem Euro. Bo z tej okazji proponuje mi się obejrzeć kolekcję pasków Balotellego. Jeżeli nie kieruje mną duch konsumpcjonizmu, to mogę zobaczyć jak mieszkają rodzice jednego z piłkarzy w dalekiej Ghanie. O i ponoć Perquis walczy o swoją tożsamość, ale to już  brzmi dramatycznie.   Media snują rozważania - kto będzie na finałowym meczu?. Z tego co widzę, jedynie Isabel i jej mąż Kazimierz  pojawiają się bez znaku zapytania na końcu. Boże to już tak daleko trzeba kopać.  Matki Madzi  z pewnością nie będzie, bowiem dziennikarze wyśledzili ją, tańczącą w Krakowie na rurze. W związku z szumem medialnym straciła tę pracę. Osobiście nie wybierałem się na pokaz, ale uważam, że człowieka  powinno się osądzić, a nie zaszczuć.
Carla Bruni jest w kolejnej ciąży, a Kinga Rusin ponoć  nie chce, bo jako matka jest spełniona.  
I Adele ponoć w ciąży.
A mówią, że rodzi się coraz mniej dzieci. Kiedy przywołano do kompletu pewnego księdza, którego kazania notorycznie goszczą na youtube, wiedziałem już, że sezon ogórkowy w pełni.
Kiedyś poznawało się to po rewelacjach z Loch Ness, trójkącie bermudzkim i UFO.   Super grzybach  i krokodylach w mazowieckich lasach. Teraz asortyment  ogórkowy poszerzył się o rzeczy niekoniecznie miłe, lekkie i przyjemne. Szokować,  spowodować wstrząs który zmusi  czytelnika do przewrócenia  się z boku na bok. Dowie się czegoś,  unikając jednocześnie słonecznego oparzenia.  Tylko kto się ma obracać?
Jak wyliczono, wzrosła liczba osób które na urlop niegdzie się nie wybierają. Do 28% procent wzrosła ta liczba.  A reszta?
Z pewnością trzeba  by zauważyć również pewną, rosnąca stale liczbę Japończyków, którzy w ogóle nie biorą urlopu. Piszące te słowa zalicza się właśnie do tego gatunku. Pomimo pretensji ze strony żony spoglądam z przyjemnością  na liczbę dni pozostałych z zeszłego i jeszcze poprzedniego roku. Kto nie lubi mieć dużo?
- Kiedy ty ostatnio byłeś na urlopie -  pyta żona
- W 2010 wykorzystałem dwadzieścia dni w okresie wypowiedzenia – odpowiadam przytomnie.
I cały ten czas poświęciłem na poszukiwanie pracy. Oj nie chciałbym tego powtórzyć.
A  Ukraina ponoć zbankrutuje zaraz po Euro. Stop. Stop.  To już polityka.
I na koniec wiadomość która mnie rozczuliła - Pamela Anderson skończyła właśnie czterdzieści pięć lat.
Ileż to wspomnień i ciepłych myśli. Słoneczny patrol, rozkładówka w Palyboyu. Potem afery  i ciągła  próba powrotu na szczyt.
Dzisiaj ze zdjęć  spogląda na mnie  pokryta grubym makijażem, zniszczona ciągłym imprezowaniem twarz.
I ciało odsłonięte na maksa, chociaż z wiekiem powinno się już co nieco zakrywać. Nie zawsze ma się dwadzieścia parę lat.  Będąc modelką, dobrze jest  zawczasu znaleźć sobie jakieś alternatywne zajęcie.  Chociaż z drugiej strony, słyszałem gdzieś że najstarsza striptizerka ma 82 lata. Widocznie można.  Czterdzieści pięć lat to nie jest dużo, Widziałem  zdjęcia Nancy Sinatry w  1995 roku. Miała wtedy  55. To dobrze, że własne matki starzeją się inaczej. W przeciwnym wypadku kolejka do konfesjonału wychodziła by na zewnątrz Kocioła. Dla córki Franka Sinatry zdjęcia były tylko alternatywą.
Poza tym, moja żona jest po pięćdziesiątce  niezmiennie mi się podoba. Bez względu na to co ma na sobie.
Co faceci widzą w dużych cyckach Pameli? W tych ożywionych postaciach rodem z kreskówki?. Z przerośniętymi piersiami i pupami. Talią osy i burzą blond włosów wokół chętnych oczu i gotowych ust?
Odpowiem przewrotnie. Faceci dzielą kobiety na dwa typy. Te które wybierają na żony i te które wybierają na imprezy.  Mądrość życiowa polega na tym aby się nie pomylić w chwili wyboru.
Oczywiście, kiedy już mamy żonę chodzimy z nią na imprezy.  Ale to już inne imprezy i inna historia. Facet bez względu na to co mówi,  ceni sobie ciepły zadbany i bezpieczny dom,
Ceni sobie też ryzyko i  jazdę na krawędzi. Czasem chciały wyrwać się z tego poczucia bezpieczeństwa i otrzeć o grzech rozpustę i niebezpieczeństwo. Poczuć adrenalinę  i wyzwania. W końcu testosteron od niego tego wymaga. I nie jest  to  prymitywne zwalanie odpowiedzialności na hormon.
 Wieczorem, siedząc w wygodnym fotelu, otwiera rozkładówkę i marzy.
 I jest pewien, że mógłby gdyby tylko chciał.
 A potem wraca do ciepłego małżeńskiego łóżeczka,  w poczuciu satysfakcji z siebie.  Bo przecież mógłby gdyby tylko chciał, ale on wspaniałomyślnie nie chce.
Boże. jacy my faceci jesteśmy fantastyczni i to  bez względu na sezon. Ogórkowy czy nie.

17 komentarzy:

  1. Piękna pochwała mężczyzny :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu sam jestem mężczyzną
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. a w jakich kategoriach powinno dzielić się mężczyzn? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już nie mnie odpowiedzieć na to pytanie
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Klik dobry:)
    To ja już wiem, dlaczego na imprezach, tym imprezowym kobietom nie pozwala się zabierać głosu, opowiadać dowcipów i daje się sygnały, kiedy mają się śmiać z dowcipów opowiadanych przez mężczyzn.

    Zdecydowanie lepiej na imprezy wybierać te same kobiety, które wybiera się na zony. Wtedy impreza
    jest na t.zw.poziomie.
    ;-)

    Pozdrawiam serdecznie.

    PS. W sezonie ogórkowym najlepsze te, to kwaszą pyszne małosolki :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś rywalizowaliśmy w męskim gronie, żeby zabrać ze sobą na imprezę pewną Krysię.
      Krysią była ślicznym dziewczęciem. Uroku dodawały jej pełne zazdrości spojrzenia innych mężczyzn.
      Trzeba było tylko pilnować jednej rzeczy. Powiedzieć wszystkim - to jest Krysia.
      Krysia mówiła - cześć wszystkim. I tyle od niej wymagaliśmy. I ani słowa więcej.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. A ja na imprezach i nie tylko, lubię mężczyzn, którzy błyszczą blaskiem własnym, a rywalizują między sobą intelektem... dowcipem... Nie "panną Krysą".

      Usuń
    3. Ale to szczeniackie imprezy były.
      Do intelektu, dowcipu, to niestety trzeba dorosnąć.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Gdyby nie upal, mogłabym podgrzać atmosferę do czerowności...polemizując z samozachwytem ...ale wspaniałomyślnie nie chce mi się. Pozdrawiam, Hanula
    PS I taka refleksja mnie naszła, względem wyboru kobiety na żonę, polecam toast :" Zdrowie pięknych pań i mojej żony, to obecnej". Tak to mniej więcej zabrzmiało.

    OdpowiedzUsuń
  5. A kto z nas nie uważa, że sam jest jak trzeba, niechaj pierwszy rzuci kamieniem.
    A złośliwych toastów znam jeszcze kilka. To by dopiero wywołało burzę.
    Mam nadzieję, że to co napisałem wywołuje śmiech, a to dotlenia człowieka i jest lepsze niż kolejna kawa.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiechu u mnie nie wywołało, już szykowałam się do wojny...ale ochłonęłam i mi przeszło. iA i Twoje wyjaśnienie pomogło. Widać tak działa na mnie upał...nie tylko rozgrzewa, ale przede wszystkim rozdrażnia, ale widać my kobiety północy tak mamy, nie to co faceci południa.Pozdrawiam,Hanula.
      PS Ty tak nie narzekaj na sezon ogórkowy, wszak mamy jeszcze Euro , a sezon się jeszcze nie zaczął. Czyżby wieszczenie klęski i nieudany skok cywilizacyjny Ci nie wystarczał?

      Usuń
    2. Prawdę powiedziawszy o głupotach można rozmawiać cały rok nie tylko z okazji sezonu na ogórki
      Pozdrawiam
      Człowiek południa.

      Usuń
  6. Tu (u-nasz-w-swirowku.blog.onet.pl). A nie zauważyłeś Antoni, że UFO jakby mniej nas odwiedza, to chyba skutek wszelakiego typu kamer i aparatów w komórkach, jak i gęstszego zaludnienia - dali se z nami spokój - cobyło do zbadania - zbadali w latach '70 a teraz wycofali się na z góry upatrzone pozycje i czekają na grudzień tego roku.
    Pozdrawiam Mirek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzysz w klątwę kalendarza Majów?
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Tu(u-nasz-w-swirowku.blog.onet.pl). Wierzę w to, że im miejsca na kamieniu nie starczyło, a teraz niektórzy maja z tym problem.
      Pozdrawiam Mirek

      Usuń
  7. ...ale fajnie jest czasem wytarzać się w rozpuście...tylko tego ciepłego bezpieczeństwo potem brak...hmmm....diabli wiedzą co lepsze...JerryW_54

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie odpowiemy na to pytanie. Każdy ma bowiem własną, osobistą skalę co jest a co jeszcze nie jest rozpustą. Pozdrawiam

      Usuń