sobota, 13 października 2012

Jakie w końcu jest to życie samotnego? czyli swingiem po singlu



Na początku przypomnę stary dowcip, którym błysnąłem w drugim chyba tekście, zaraz na początku prowadzenia bloga.
Leży facet na łożu śmierci i  snuje opowieść na temat swojego życia:
- Właściwie to nigdy nie chciałem mieć dzieci ani żony.  Ktoś kiedyś jednak  powiedział mi, że jak  będę umierał to nie będzie miał mi kto podać szklanki wody. Miałem więc żonę i dwoje dzieci.  A teraz co? Umieram i nie chce mi się pić.
Ponieważ statystyczna kobieta żyje dłużej od równie statystycznego mężczyzny, wspomniane pragnienie w ostatnich chwilach, może być powodem do zorganizowania sobie życia w małżeńskim związku.
A poza tym ? Co poza tym jest powodem podjęcia decyzji o radykalnej zmianie życia, o poświęcaniu swojej całej wypłaty, na nowe meble, fruwające na wietrze i utrudniające wyglądania za okno firanki, czy ten śmieszny psikacz do kibla, po którym nawet najgroźniejsza kupa zmienia swój smród w delikatny zapach. Czujesz się wtedy, jakbyś siedział nie na tej chłodnej porcelanie, ale gdzieś na miedzy, pośród lawendowych pól Prowansji. I tylko to pragnienie, tak wielkie, że wypiłbyś wodę z kibla. Niestety właśnie na nim siedzisz. Łeb nawala Ci po wczorajszym świętowaniu jubileuszu zgodnego pożycia, a elegancka frotowa podkładka ślizga się pod stopami.
I to już nie jest prawda,  poza tym lawendowym psikaczem i może tym frotowym dywanikiem w który zawijają się nogi. W trakcie jubileuszu uważna żona powie Ci dyskretnie – Jasiu nie pij więcej, wątroba Ci siada i ciśnienie wariuje. Zostaniesz więc przy tym swoim drugim drinku, wspominając wesołą kompanię, pijąca właśnie gdzieś na mieście. O tak, po tamtym spotkaniu miałbyś problem z suchością w ustach.
Musi być więc jakiś inny ważny powód, dla tych decyzji.
I ja ten powód znalazłem z pomocą „Jego strona pl”, na którą przekierował mnie dziennik.pl
Prawdę powiedziawszy to ja tę stronę doskonale znam, stanowi ona bowiem źródło mojej skrzywionej inspiracji.
Bycie singlem jest złe, pomimo tego, że przy piwie nagminnie zazdrościmy naszym wolnym jak dzikie świnie kolegom.
Ale jak pisze portal, ma nic wesołego w byciu samotnym
Poza nudą i osamotnieniem, jest jeszcze szereg innych, znacznie poważniejszych zagrożeń, które prędzej czy później na pewno dopadną mieszkającego w samotności singla. Okazuje się, że ludzie korzystający z absolutnej prywatności nieświadomie kształtują w sobie wiele dziwacznych nawyków...”
Jakież to dziwne, a nawet dziwaczne nawyki kultywują w sobie samotnicy? Czemu hołdują?
  • Nie stronią od pornografii
Nie stronią, bo nikt im nie mówi – wyłącz natychmiast to świństwo, albo - Ty mnie już nie kochasz bo oglądasz te świństwa.
Jak dyskutować z takimi zarzutami?
Samo mechanicznie i zbyt częste powtarzane - kocham, kocham - zamienia się w jakieś cham-ko i wtedy dopiero robi się strasznie, albo śmiesznie. Jak kto woli.
Przecież wiadomo, że faceci to wzrokowcy. Jak nastroić się po latach małżeństwa na szybki seks pod kołdrą? Szybki, bo przecież jutro trzeba wstać do pracy.
Z czasem nie ma czasu na ten szybki seks, bo właśnie zmienili czas, na letni.
A przecież życie jest proste. Kto by tam oglądał dziewuchę która trze kolanami na widok dostawcy pizzy, gdyby własna żona pokręciła zalotnie pupą?
Wiem, wiem wszystko o: poświęceniu, przemęczeniu, znudzeniu i leniwych facetach przed telewizorem. Ale teraz rozmawiamy o fenomenie kulturowym, który zamyka się w pięciu literach – porno.
  • Dotrzymują sobie towarzystwa. Wchodzą w wewnętrzny dyskurs, trwający często do późnych godzin nocnych
No cóż, w nocy kiedy żona śpi, dotrzymuję sobie towarzystwa w bezsenności, tocząc ze sobą wewnętrzny dialog, który trwa do wczesnych godzin porannych. Potem wstaję niewyspany, z bagażem przemyśleń.
Żona mówi, że na to są tabletki. Jeżeli to prawda to medycyna przecież nie dzieli leków na te dla żonatych i singli. Nawet przysłowiowa Viagra nie ma swoich wersji forte dla singli i light dla żonatych, żeby pocałunki po czterdziestu latach małżeństwa były namiętne. A może z tą mocą specyfiku powinno być odwrotnie?
Nie wiem, bo unikam medykamentów jak mogę, zdając się na metody naturalne.
  • Najczęściej roznegliżowani... bo po co się ubierać?
Mieliśmy to samo, szczególnie na początku małżeństwa. A potem kiedy pierwsze dziecko zaczęło już co nieco rozumieć, odstąpiliśmy od tych naturystycznych praktyk.
A dziecko urodziło mi się nad wyraz rozumne. O to skąd wziął się w brzuchu mamusi, spytał już w wieku czterech lat. Musiałem się naprawdę wykazać.
  • Nadużywają swoich małych przyjemności
Jeżeli to się nazywa przykra dolegliwość, to jak nazwać leczenie kanałowe zęba?
Jeżeli mógłbym nadużywać jazdy na nartach, na motocyklu którego się nie dorobiłem, bo priorytety były inne, słuchania dobrej muzyki z lampką wina w dłoni, to byłbym naprawdę szczęśliwy.
  • Krążą po ścieżce samotnika: od telewizora do laptopa
Wobec wszechogarniającej mizerii telewizyjnej, zostaje chyba tylko laptop. A któż pójdzie dzisiaj spokojnie spać, dopóki nie przejrzy newsów i nie odbierze poczty?
Jak do tego dojdzie jeszcze machnięcie tekstu na bloga, robi się to rzeczywiście singlową dolegliwością. Aż sobie współczuję i rozumiem singli. Boże jak oni się z tym męczą.
  • Nie zamykają drzwi do toalety
To chyba kwestia zasad, nie formy współżycia czy życia. Zawsze zamykałem drzwi, a kiedy skręciłem nogę w kolanie i usztywniony kulas nie mieścił się w blokowych standardach kibla, musiałem zostawiać otwarte drzwi. Było to dla mnie kłopotliwe a nawet żenujące, szczególnie wtedy gdy musiałem dodatkowo odpowiedzieć na pytanie Młodszego. Uwielbiał stawać naprzeciw mnie i właśnie wtedy postanawiał wyjaśnić jakąś ważną kwestię.
Miał pewność, że nie zrobię żadnego uniku.
A wiadomo ciekawość dzieci jest bardzo ważna.
  • Jedzą wprost z lodówki
To i moje ulubione zajęcie. Lubię wieczorem zakraść się do kuchni i najpierw pooglądać produkty leżące na półkach, a potem wziąć kawałek tego i kawałek tamtego.
Gdyby nie była to powszechna przypadłość, producenci lodówek z pewnością nie montowaliby żarówek wewnątrz, które tę pasję ułatwiają.
Przyjemność trwa do chwili, gdy gdy z drugiego pokoju nie doleci mnie głos żony
- Siadłbyś uczciwie przy stole i zjadł, a tak tylko wietrzysz lodówkę.
Po pierwsze – co jest nieuczciwego w jedzeniu z lodówki?
Po drugie dlaczego dom musi być zawsze przewietrzony, a lodówka stanowiąca jego integralną część już nie?
Zauważyłem, że specjalistami w wietrzeniu, jeszcze większymi ode mnie, są moje dzieci. Myślę, że są lepsi ponieważ tak jak mnie, nikt im nie powtarza, że takie jedzenie jest nie uczciwe.
  • Huśtawki nastrojów... Te przechodzą jak letnie burze
Tutaj oddałem pola żonie. Huśtawki nastrojów to typowo damska przypadłość. Ja preferuje stały stan lekkiego podkur...enia.
  • Druga połowa łóżka to miejsce na brudną odzież
To nie jest prawidłowość, to przypadłość, którą widziałem również u małżonków. Tam miejscem składania brudnych rzeczy były nogi łóżka, lub podłoga bezpośrednio przed nim.
Brudasem jest się bez związku z małżeńską obrączką, bądź jej brakiem.
Chociaż ze skłonnościami do brudzenia, żony walczą poprzez permanentne sprzątanie.
Sprząta się przed świętami, na wiosnę, lato, jesień i zimę. Z okazji świąt w środku tygodnia i na każdy weekend. Najgorsze są firanki, żaden facet nie potrafi zdefiniować pojęcia „brudne firanki”.
Zawsze gdy pada kobieca komenda – zdejmij firanki do prania,
powtarza ten sam tekst - Po co? Są przecież jeszcze czyste.
Kiedy ostatnio żona wyznała - muszę odkurzyć bo przyjdzie umówiony facet - zaprotestowałem
- Daj spokój to tylko pośrednik, a nie perfekcyjna pani domu.
Wobec powyższego, ostatnie skrzywienie singla rodzi się jako swego rodzaju głos na tak.
  • Generalne sprzątanie, raz w miesiącu
I jak tu zrozumieć właściwie tytuł artykułu „Dziwaczejący single. 10 nawyków, które grożą samotnym”.
Z tym dziwaczeniem to nie zaprzeczam, bo widziałem samotne panie w pewnym wieku, z całą kolekcja naprawdę ciekawych fobii. Faceci z reguły potrzebują do tego z dziesięć lat więcej.
Druga część tytułu powinna jednak zdecydowanie brzmieć inaczej.
10 nawyków które służą samotnym i odwodzą ich od myśli o związku”

14 komentarzy:

  1. Antoni, to ja dosypię do pieca.
    Samotnicy chodzą w tureckich swetrach modnych w latach 90 zeszłego wieku, golą się raz w tygodniu, szkoda im na herbatę w kawiarni, umawiają się więc na Plantach, pracują raz na kilka lat bo jak się im należy zasiłek to już idą na zasiłek, uważają się za ofiary systemu, pracodawcy, kobiety, rodziny, listonosza, sąsiada, kolegi z przedszkola i oczywiście Arabów, Żydów i innych katolików. NIE WIEDZĄ dlaczego rodzina i znajomi się od nich odsunęli.

    OdpowiedzUsuń
  2. A mi żal samotnych starszych panów. Nie mogących już narzekać na swoje wiecznie sprzątające kobitki. Mężczyznę trzeba przypilnować, troszczyć się o niego. A tu dzieci już dorosłe, gdzieś w świat wyjechały. Odwiedzą od czasu do czasu, ale przecież mają już swoje życie.
    Wczoraj miałam przyjemność siedzieć w towarzystwie obok takiego, sympatycznego starszego pana. Owszem, zadbany, elegancki ale jakiś taki smutny. My po uroczystości wrócimy do własnych trosk i obowiązków, które nadają sens naszemu życiu, a on wraca do pustego domu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że nikt nie jest singlem z wyboru. To tylko taka poza bardzo wygodna dla tych co im się nie udało znaleźć pary. Żadne argumenty o wygodnictwie, braku warunków, ukochaniu wolności nie są tak do końca prawdziwe. Natury nie da się oszukać, a ona /ta natura/ nakazuje łączyć się w pary...

    OdpowiedzUsuń
  4. Tylko dlaczego mowa jedynie albo głównie o singlach mężczyznach. Są single kobiety i zazwyczaj z konieczności życia. Oprócz tego, że: nie oglądam porno, nie jem z lodówki, drzwi do toalety zamykam to jedynie boję się czy rano się obudzę. Córka mieszka na drugim końcu miasta. Ale znalazłam z tego wyjście. Dałam klucze koleżance z bloku o mojego mieszkania i czuwamy nad sobą wzajemnie. W pewnym wieku temat ten do głowy wchodzi bezwiednie. Ale póki co cieszę się życiem, pogodą, jako takim zdrowiem, spotkaniami ze znajomymi no i z prowadzenia bloga na nowej platformie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Z czego konkluzyja jedna, że tej listy jakie niewiasty układały, dodatkiem na mężczyzn czeguś zajadłe okrutnie. Samotnikiem nie jestem, rzekłbym że nawet przeciwnie, a najmniej połowę tych "dziwactw" u siebie dostrzegam i przy tem, żem się udziwił jak, nie przymierzając, Imć Jourdain na wieść o tem, że mówi prozą...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tu (u-nasz-w-swirowku.blog.onet.pl). Posiadając głeboki wgląd w naturę ludzką stwierdzam, że problem nie leży w singlostwie czy homoseksualizmie czy nie, ale w posiadaniu potomstwa. U nasz w DPS - ie, gdzie na 129 mieszkańców jest tylko jedno małżeństwo zauważyłem pewną stałą, a minowiecie, że wszyscy proponuja małżenstwo wszystkim opiekunkom i pielęgniarkom w celu posiadania potomstwa, więc (skoro ze mam tu w wiekszości do czynienia z osobnikami prymitywnymi) mogę stwierdzić, że posiadanie progenitury jest jak u wszystkich zwierząt i u człowieka instynktem pierwotnym, zaraz po instynkcie samozachowawczym. A wiec wszystkie jednostki które nie czują potrzeby posiadania dzieci są skrzywione i chore psychicznie.
    Pozdrawiam Mirek

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomimo 8 lat małżeństwa chyba jestem singlem. Zresztą Ślubny chyba te też.

    OdpowiedzUsuń
  8. Z przyjemnością przeczytałem.
    Miłej niedzieli
    ps.
    Człowiek to zwierzę stadne a jeżeli ktos mówi że jest mu dobrze samemu to łże jak pies.

    OdpowiedzUsuń
  9. W odniesieniu do wszystkich komentarzy
    Singiel to nie tylko mężczyzna, to również kobieta jak słusznie zauważyła Jagoda.
    Przypadłość ta dotyczy ludzi młodych i wykształconych. Taki samotnik o którym pisze Klarka nazywa się starym kawalerem i nic nie zmieni tego faktu.
    Rację ma również Piotr Opolski że człowiek to stworzenie stadne, a więc i ja mam rodzinę i Wachmistrz który znalazł kilka cech wymienionych w tekście znalazł u siebie, a pisząca komentarz Martek to co? też singiel?
    Sam Koniecmira który jest singlem,zauważa potrzebę posiadania rodziny, a Bet pisze że singiel to swego rodzaju wypadek przy pracy, czyli brak efektów
    Wniosek stąd wynika taki, że wymienione w oryginalnych artykule cechy singli według mnie są najmniej śmieszne. Poprę też spostrzeżenie Wachmistrza że pisane przez kobiety które niespecjalnie lubią mężczyzn i przywarom nadały raczej męskie twarze.
    Jak to śpiewał kiedyś Jan Kaczmarek ?
    Rodziny brak to takie szczęście jak wolna ręka ale w trybach.
    Pozdrawiam serdecznie w niedzielę pełną już od rana rodzinnego gwaru

    OdpowiedzUsuń
  10. Klik dobry:)
    Ja myślę, że tę listę sporządziła kobieta, na zasadzie "dumała.... dumała i wydumała". Ona nie tylko nie zna mężczyzn, ale w ogóle o różnorodności życia, charakterów i zachowań ludzi nie ma pojęcia.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobry temat! Jak wiadomo, nie trzeba być singlem by posiadać niektóre z tych cech. Wiem cos na ten temat, mam w domu trzech dorosłych facetów. :)Ze skłonnościami do bałaganiarstwa....
    Wiadomo, jest tyle ciekawszych rzeczy niż trywialne obowiązki: czytanie, granie, stron pozycjowanie czy... wirtualna licencja pilota, a więc trzeba wykonac odpowiednią ilość lotów... Bo przeciez mali chłopcy maja wielkie marzenia, z ktorych nigdy nie wyrastają!

    Trochę popadłam w kompleksy jak piszecie o tych firankach i obsesyjnym sprzątaniu, chyba nie jestem "normalną" kobietą. Lubię mieć czysto, ale nie miałam nigdy obsesji na tym punkcie. Będąc zdominowaną przez męską płeć szybko zrozumiałam, że aby przetrwać w rodzinnej dżungli i nie zwariować muszę opanować jak najszybciej najważniejsza w świecie umiejętność - delegowanie obowiązków!
    Niech mężczyzna też poczuje się bohaterem we własnym domu, a co tam! :)
    Sorry, jesli się naraziłam wszystkim panom... Pozdrawiam prawie poniedziałkowo.

    OdpowiedzUsuń
  12. Cześć Antoni
    A tak naprawdę to najlepiej byłoby być singlem i swingować. Jeden tylko kłopot, singli nie wpuszczają. I dlatego partnerka potrzebna jest. A potem swingiem żeby zaspokoić instynkt. Instynkt stadny oczywiście. Pozdro, JerryW_54. I jeszcze: nie lubię poniedziałku :(((

    OdpowiedzUsuń
  13. I tutaj nie ma równości, ponieważ singielki wpuszczane są solo i za darmo.
    Co do poniedziałku. Staram się nie marnować nerwów na rzeczy na które nie mam wpływu, jak na przykład poniedziałek
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem małżonką z wyboru, ale singielką z charakteru. Szkoda,że w czasach moich wyborów były stare panny lub matki ,żony i kochanki. Ale najbardziej cenię sobie to, że jestem kobietą. Mogę bez przeszkód łączyć wszystkie role w jedno. Pozdrawiam, Hanula
    PS Z przykrością stwierdzam,że większość ludzi, to single. Obojętnie czy żyją w związkach, czy samotnie.

    OdpowiedzUsuń