piątek, 16 lutego 2018

Te młode co to pobudzają wyobraźnię

Od kilku dni atakowany jestem w mediach taką oto informacją 
Nie wiem nawet kuźwa kim jest owa  Deynn, więc nie będę starał się dociekać kim jest owa tajemnicza następczyni.
Uciekają mi  fakty, nazwiska i idole. Może dlatego, że nie jestem nastolatkiem. W moim wieku prędzej można zacząć się nastolatkami interesować,  takim klasycznym męskim zainteresowaniem.
Mnie w dalszym ciągu podobają się jednak kobiety z doświadczeniem i na symbol seksu typowałbym raczej Salmę Hayek czy Penelope Cruz niż trenerki fitness prezentujące sześciopak w łazienkowych sesjach selfie.
Myślę, że to oznaka zdrowia psychicznego i dystansu do siebie.
A że problem ten dotyka starszych panów od lat świadczyć może cytowana tu już kiedyś fraszka Jana Sztaudyngera 
     
Mała mi się spodobała,
Marzę już o jej upadku,
A wtem ona cmok mnie w rękę:
- Bardzoście przyjemni, dziadku.

Zmiana czasów polega na tym, że teraz już nie całuje się staruszków w rękę. Poza tym na tę śmieszną przypadłość zaczęły zapadać też niektóre starsze panie, gustujące w nastoletnich młodzieńcach.  Zwie się je powszechnie kuguarzycami.
Tutaj dopraszam się pewnej sprawiedliwości, a może tylko równości.
Kobieta ganiająca za młodzikami to kuguarzyca, a czyniący podobnie facet nazywany jest już satyrem.
Słyszałem też określenie wyliniały lew, ale już nie wiem co gorsze. 
  


 

środa, 14 lutego 2018

Faceci mają z tym problem

Z okazji Walentynek, dziesięć lat temu, postanowiłem dać mojej żonie coś od siebie i nie był ty bynajmniej robot kuchenny ani żelazko z parowaniem.
Zasiadłem nad kartką papieru i napisałem bardzo osobisty wiersz.
Ktoś powie, że kierowała mną nadmierna oszczędność a nawet sknerstwo.
Być może, ale ty panie rozrzutny też spróbuj i usiądź nad kartką.
Wiersz odnalazłem na pendrive i brzmiał dokładnie tak :

Rzadko Ci mówię, że Cię kocham
Przyznam to szczerze bez urazy
Ale przy innych rzeczach pragniesz
Żebym nie mówił Ci dwa razy
Poglądy zresztą na uczucia
Mieliśmy różne Ty i ja
Ale odmienność ta od ćwierćwiecza
Skutecznie łączy serca dwa
Czynić codzienność nie tak szarą
W potrzebie poczuć bliskość czyją
Ważniejsze niż usłyszeć słowa
Co formą jak pociskiem biją
Szeptane niczym jakaś mantra
Wypowiadane wciąż od nowa
Przy których jedni czują przesyt
Od których innym szumi głowa
Bądź pewna - masz się gdzie przytulić
Choć czasem wzbudzam w Tobie złości
A wszystko co tu napisałem
Wyznaniem mojej jest miłości

Kraków 14.02 .2008

Ponieważ od tamtego porywu natchnienia minęło 10 lat, odpowiedziałem sobie na pytanie, czy chciałbym zmienić coś w tym wyznaniu?
Oczywiście, że chciałbym.
Zamiast "ćwierćwiecza" wypadałoby napisać "ponad trzy i pół dekady"  

wtorek, 13 lutego 2018

Posypać serce popiołem

Po beznadziejnym niedzielnym kazaniu, które miało mi przybliżyć polskich świętych patriotów, a w zamian tego skłoniło mnie do zbudowania planu działań na najbliższy tydzień usłyszałem, że w tym roku nie muszę już pościć w Popielcową Środę. Zgodnie bowiem z przepisami kościelnymi Dotyczącymi umartwiania, post ścisły nie jest zwykłym postem. W Polsce obowiązuje on w Środę Popielcową oraz w Wielki Piątek. Post ścisły polega na ograniczeniu się w ciągu dnia wyłącznie do jednego posiłku do syta oraz dwóch niepełnych. Przestrzegać powinni go wszyscy katolicy od 18. roku życia do rozpoczęcia 60. roku życia.
Mój znajomy 60 latek korzysta już ze zniżki dla seniorów na pobyt w wodnym parku.
- Mów co chcesz, dla 20% zniżki z radością przyznam się do swojego wieku.
Teraz może do tego dorzucić jeszcze jeden bonus.
Ja po pierwsze nie skończyłem sześćdziesiątki więc zniżki na pływalnię mi nie przysługują, a poza tym tradycyjny post w Środę Popielcową, Wielki Piątek, czy w Wigilię, przy moim rozsądnym planie żywieniowym nie są wielkim poświęceniem i z honorowania tradycji nie zamierzam rezygnować nawet z wiekiem.
W środę pojawia się jednak inny problem. Do Popielcowej Środy dołącza się dzień Św Walentego czyli popularne Walentynki.
Katolicy nie powinni w tym dniu świętować Walentynek, grzmią księżą.
Oczywiście, najprościej zakazać.
Jak to z zakazami bywa, są po to by je omijać.
Nie jestem wielkim fanem Walentynek. Szczególnie przez pryzmat nachalnych reklam które każą mu ukochanej osobie kupić sprzęt AGD, laptopa lub TV. Po trzydziestu paru latach małżeńskiego stażu i jako fan zapewniania o własnym uczuciu bez specjalnej okazji, burzę się na takie nagabywanie.
Jednocześnie wiem, że kijem Wisły się nie zawróci i świat się zmienia.
Nie jest tematem tego wpisu ocena, na lepsze czy na gorsze?.
Chodzi o to, że był czas by znaleźć jakiś consensus dla problemu. Wszyscy się znamy na kalendarzu więc niech nikt nie mówi, że został w tym roku zaskoczony. Trzeba jeszcze żeby komuś zależało.
No chyba, że mamy już państwo religijne, a więc wszyscy o innych poglądach....

poniedziałek, 12 lutego 2018

Moje codzienne zadziwienie

Każdego dnia, tysiące redaktorów publikuje informacje kształtujące naszą świadomość, nierzadko kreujące przy okazji rzeczywistość. 
Każdego dnia wpada mi w oko jakaś perełka, która ową rzeczywistość stawia na głowie.  



Nie wiedziałem, że Adam Ferency liczy sobie aż tyle wiosen. Podziwiam zawsze jego młodzieńczo optymistyczną twarz. W czym tkwi tajemnica jego długowieczności?
Niektórzy twierdzą że sukces zawsze tkwi w racjonalnej diecie
Słyszeliście o diecie kapuścianej, przy której chudł kiedyś Pan Prezydent?

 


Taka tajemnicza kapust może być do diety idealna.
Dlaczego? Na oko widać, że ma mniej. Mniej choćby liter.
Można iść też w coś innego i bardziej mistycznego niż kiszonka z kapusty
Może wyciąg z różańca?
Pewnie wystarczy zażyć i nie trzeba odmawiać. Ech ci chińscy eksporterzy.
No ale do tego trzeba mieć pieniądze. Jak być bogatym i dlaczego mnie to się nie udało?
Problem może tkwić w zachowaniu.
Od dziecka, kiedy mi się coś udawało, skakałem do góry z radości. To duży błąd ponieważ człowiek bogaty skacze do radości. No ale kto bogatemu zabroni ?
 
Nawet gdy nie jesteście bogaci to nie ważcie się kupować od złodziei. Kupowanie kradzionych przedmiotów czyni z was paserów i podlega karze, wyraźnie określonej w Kodeksie Karnym. No chyba, że kupuje się do złodziei. O takim procederze Kodeks Karny milczy



No jak przy tym nie zwariować? Trzeba mieć jaja, a przy okazji długiego penisa.
Po co mieć długiego penisa? - zapytasz czytelniku który do perfekcji opanowałeś sztukę ars amandi? 
Do robienia zwodów. Z takim dużym penisem dorównać można w zwodach samemu Robertowi Lewandowskiemu. Tylko jak się robi zwód penisem o 35 cm długości?
Wzwodu też sobie nie wyobrażam.



Do tego pewnie trzeba być cewebrytą.
Co to ten cewebryta?
To może jakiś super celebryta, bo ci zwykli już nam się dawno opatrzyli.


No i jak z tym żyć panie redaktorze? Jak żyć?
Nie pytam o to premiera ponieważ :


Zaraz tam wrota piekieł, ale gdy to wszystko czytam to ręce i nogi się uginają. 

czwartek, 8 lutego 2018

Idealny facet dla mojej kobiety

Zajadam się kolejnym pączkiem z lukrem i przeglądam wiadomości w Internecie.
Wiadomości są jak co dzień, w tonacji gorzko-słodkiej.
Co prawda nawet łyżka dziegciu zepsuje beczkę miodu, ale odrobina goryczy zapobiegnie mdłościom po pączkach.
W wiadomościach Żydzi w towarzystwie alpinistów. To pewna odmiana bo do tej pory Żydów kojarzyło się w powiedzeniach z rowerzystami. To jednak czas przeszły bo nasza dobra zmiana cyklistów wiąże raczej z wegetarianami.
Kiedy tak gryząc pączka zacząłem popadać w czarną rozpacz, przerzuciłem się na strony lżejsze
i zagłębiłem w artykuł - Jakim mężczyznom nie potrafią oprzeć się kobiety.
Jako posiadacz typowego życiorysu zainteresowałem się tematem bardziej z pozycji „kolorowych jarmarków”, bo co wyliczę to wyliczę ale zawsze wtedy powiem, że najbardziej mi żal...
No więc właśnie, mam czego żałować czy do cholery jasnej nie mam?
Mogłem rwać dziewczyny jak te przysłowiowe młode wiśnie, czy mam być dozgonnie wdzięczny moje małżonce za wybór ?
Powszechnie wiadomo bowiem, że mężczyźni wybierają te kobiety które ich wcześniej wybrały.
No więc na podstawie kolorowych obrazków z podpisem ( nie cierpię tego sposobu przyswajania wiadomości) dowiedziałem się, że naukowcy ustalili iż kobieta nie może się oprzeć facetowi który:
Ma grube ciemne brwi
No to ja mam grube i jeszcze ciemne, chociaż gdzieniegdzie przetyka je srebrna nitka.
Natura obdarzyła mnie gęstymi brwiami wtedy kiedy parcie na podryw stało się u mnie ukierunkowane już na zabieganie o własną małżonkę.
Fryzjerka tonuje tę moja atrakcyjność, przycinając krzaczory na okiem, ponieważ inaczej wyglądałbym nie przymierzając niczym Czesław Miłosz czy Leonid Breżniew.
Swoją drogą widzę już ten tłum mdlejący (z rozkoszy?) gdy towarzysz Breżniew zmarszczył brew
Nosi czerwone ubrania
Mój kolor to czarny lub jakiś mocno stonowany zestaw.
Kilka lat temu dostałem jednak polara w kolorze jasnej czerwieni. Rok wisiał na wieszaku ponieważ nie mogłem się wewnętrznie przełamać.
Po roku ubrałem go na grzbiet i mógłbym wcale nie ściągać.
Ubierz coś innego - sugeruje żona
Po co mam zmieniać jeżeli trafiłem w to w czym się dobrze czuję ? Nie rozumiem tych ciągłych zmian w garderobie ( poza oczywiście względami higieny).
Raz taki sweter, raz inny. Schodzę jeden ubiorę drugi.
Rozjaśniło mi się natomiast to, dlaczego żona namawiała mnie na zmianę tego czerwonego polara.
To zazdrość. No i to mi w niej imponuje.
Jest oszczędny
To moja cecha wrodzona, czasem nawet do przesady, jak uważa żona.
Lubiłem przydusić kasę, a i dzisiaj jestem zwolennikiem zakupu praktycznych, rzeczy za rozsądną cenę. Z wiekiem jakby to się we mnie nasilało.
Ma humor i dystans do siebie
Humor to dzięki bogu miałem zawsze, a dystans do siebie pojawił się wtedy kiedy zrozumiałem,
że wyżej własnej dupy nie poskoczę.
Teraz potrafię się śmiać z samego siebie tak samo jak z mojego szwagra.
Jest starszy
A ja właśnie jestem starszy. Z każdym rokiem, coraz bardziej.
Codziennie też wzmacniają mi się cechy związane z własną atrakcyjnością.
Na potęgę rosną mi brwi, potęguje się sknerstwo, a czerwony polar jest praktycznie nie do zdarcia.
W dowcipach nastąpiła zmiana pokoleniowa, starając się więc nie opowiadać sucharów, śmieję się z własnych pomyłek.
No i starzeje się z każdą chwilą.
Mówią, że mądrzeje się z wiekiem. Czasem jest to niestety wieko od trumny.
Czy podobnie jest z atrakcyjnością?
Jestem w stanie w to uwierzyć, oglądając roznegliżowane panienki tulące się do trumien na kalendarzach jakiejś polskiej firmy funeralnej.



poniedziałek, 5 lutego 2018

O tym jak może człowieka przypilić

O tym jak może przypilić człowieka wie chyba każdy z nas.
Tu potrzeba która już nie zamierza czekać, a tu brak toalety. W końcu ją znajdziesz ale okazuje się ona zamknięta, lub czynna tylko w pewnych godzinach. Toż to koszmar który przeradza się w tragedię.
To motyw który zdarza się w snach z kategorii koszmary senne.
Spotykam kiedyś znajomego który sprawa wrażenie mocno zmęczonego.
Co się stało? Dlaczego taki nie wyspany?
Daj spokój. We śnie, całą noc szukałem sobie toalety. A jak się obudziłem dziękowałem bogu, że jej nie znalazłem.



Potrzeby są po to by je zaspokajać. Same zaś są zwykle mocną motywacją
Pieniądze są zwykle bardzo pomocne w zaspokajaniu potrzeb.
Problemem jest wtedy, gdy masz pieniądze i nie możesz zaspokoić palącej potrzeby. Bo po co komu konto w Banku gdy na przykład , na pustyni pragniesz szklanki wody?
Łatwiejszą wydawać by się mogła sytuacja odwrotna, kiedy możliwości są a nie ma kasy.
Na to liczyły z pewnością dwie młode kobiety.
Do sex shopu w Głogowie kilka dni temu przyszły dwie mieszkanki Zielonej Góry. Po ich wizycie obsługa zorientowała się, że sklep został okradziony, a z półek zniknęły dwa wibratory o łącznej wartości 764 zł.
Chyba idzie tu o wartość, bo gdyby zniknęły dwa sztuczne fallusy bez gadżetów po circa około 25 zł,- można by skwitować zwykłym stwierdzeniem - Przypaliło je jak nigdy.
Ale jak się chciało drgania i wibrowania w komplecie to pokrzywdzeni powiedzieli nie.
Kiedyś na obozie młodzieżowym , wraz z kolegami dokonaliśmy kradzieży z obozowej kuchni.
Łupem naszym padł bochenek chleba, pęto kiełbasy i słoik musztardy. Zerwało nam się za musztardę.
Jak ktoś głodny kradnie chleb kiełbasę można zrozumieć, ale musztarda to już nadbudowa.
Tak samo pewnie pomyśleli funkcjonariusze przeglądając monitoring.
No, kamerka do kamerki i wszystko stało się jasne. Wyszło szydło z worka, jak to się kiedyś mówiło chociaż i ostatnio słyszę to co chwilę.
Mieszkanki Zielonej Góry zostały przesłuchane. Do kradzieży przyznała się jedna z nich - 26-latka. Jak wyjaśniła, jeden z wibratorów podarowała koleżance, a ta nie wiedziała, że sprzęt jest kradziony.
No podzielić się z potrzebującym to gest szlachetny.
Na szlachetności jednak się nie skończy, bo zrobił się szum i teraz jest wstyd na cały dom, ulicę, osiedle, miasto i kraj. Nie pomoże nawet że to z powodu pragnienia. Pragnienia nowych doznań.
A może to wszystko z powodu walki ze stresem ?
Jakim stresem?
Przeprowadzono otóż ankietę na temat stresu przy współżyciu seksualnym. Przy okazji wyszło, że najmniej stresującą pozycją jest pozycja misjonarska.
Pozycją najbardziej stresującą jest uwaga - pozycja 69 na stojąco.
Zestresowałem się od samego czytania.
- Nawet sobie o tym nie myśl - mój kręgosłup wysłał jasny komunikat do mózgu - Wystarczy, że zgodziłem się na pchanie motocykla, a to prawie ćwierć tony.
Fakt Motocykl trochę waży, ale za to jaki to fajny zamiennik.
Nie, nie. Nie znaczy to, że dorosłem już do stwierdzenia, że ten cały seks jest mocno przereklamowany.
Nie dorosłem.  
 

czwartek, 1 lutego 2018

Pora na Kabaret

Nie, nie mówię tu o spotkaniach satyryków w ramach jakieś Akademii Humoru, transmitowanej przez tę lub tamtą telewizję komercyjną. Misyjna już kabaretów ponoć nie transmituje.
Mam na myśli film „Cabaret” z 1972 roku. Nagrodzony 8 Oskarami film opowiada historię Sally Bowles piosenkarki kabaretowej w jednym z lokali Berlina, we wczesnych latach 30. Sally poznaje Anglika Briana Robertsa. Mają oni ze sobą bratersko-siostrzane relacje, które z czasem przeradzają się w uczucie głębsze. Bohaterowie w tak zwanym międzyczasie nawiązują relacje intymne z innymi osobami, a wszystko to się dzieje w tle owego wspomnianego kabaretu. Na zewnątrz zaś rodzi się nazizm.
Główne role powierzono Lizie Minelli (Oskar) i Michaelowi Yorkowi.
Jako ciekawostkę i całkiem na marginesie dodam, że w rolę konferansjera kabaretu wcielił się Joel Grey (Oskar), ojciec Jennifer Grey, pamiętnej Babe z filmu Dirty Dancing
Dlaczego streszczam film który z pewnością wszyscy oglądali?
Ponieważ sam nie mam takiej pewności od czasu, gdy mój czterdziestoparoletni znajomy wyznał, że filmu nie oglądał.
Jest w filmie taka scena gdy główni bohaterowie bawią się na pikniku w plenerze.
Wśród biesiadujących ludzi nagle zaczyna śpiewać blond młodzieniec w organizacyjnym uniformie.
Apotem ta reakcja ludzi. To domino, jeden na drugiego, jeden za drugim.
Bo pewnie nie wypada inaczej, bo gdzieś pod skórą rodzi się strach.
Na koniec pytanie Briana do niemieckiego przyjaciela
- Czy dalej uważacie, że zdołacie ich powstrzymać?
Jak na ironię sam sobie zadałem to pytanie, gdy oglądałem w ostatnich dniach wiadomości.
Gdy oglądałem film po raz pierwszy, nie przypuszczałem, że pytanie nie straci na aktualności po ponad czterdziestu pięciu latach od premiery filmu.


 A piosenka przecież taka niewinna, jak śpiewający ja młodzieniec.

Blask słońca w czas letni ogrzewa ruń łąk
Jelonek przez cichy las mknie
Lecz stańmy w szeregu, bo huczy grzmot
Jutro należy do mnie

Zieloną gałązkę lipową gnie wiatr
Toń morską ozłaca nasz Ren
Lecz chwały prawdziwej nadejdzie czas
Jutro należy do mnie

Ojczyzno, Ojczyzno daj nam wreszcie znak
Chcą ujrzeć ten znak dzieci Twe
Poranek nadejdzie!
Świat będzie nasz!
Jutro należy do mnie
Jutro należy do mnie
Jutro należy do mnie
Jutro należy do mnie

Dzieciątko w kołysce niewinny sen śni
Kwiat pszczółkę w ramiona wziął swe
Lecz wkrótce głos duszy powiedział mi
Jutro należy do mnie
Jutro należy do mnie 

Tłumaczenie ze strony tekstowo.pl