piątek, 13 lipca 2012

Kiedyś mówiono - chińska choroba


Zwykłemu zjadaczowi chleba, który seks ogranicza do tak zwanych obowiązków małżeńskich, słowo - ból - jest obce. Oczy rozbłysną mu zainteresowaniem na hasło - nuda.
Ale on to rozumie i zgodzi się z tym, że i owszem, bolesny seks może być w trakcie konsumowania uczucia do jeża.
Słyszał też, że ponoć ten pierwszy raz, dla kobiet bywa bolesny. Wie to choćby z dowcipu który sam opowiadał kumplom przy piwie.
Kiedyś tam w czasie nocy poślubnej mąż zwyczajowo, delikatnie przygotowywał żonę:
- Na początku będzie trochę boleć, ale potem już będzie przyjemnie...
A kiedy po godzinie panna młoda pytała z zainteresowaniem:
- To kiedy będzie boleć?
- Poczekaj, zaraz skończę, to Ci w gębę dam, dziwko!!!
Czasy się zmieniają i mało kto liczy na ten ból u partnerki, za to wszyscy wszyscy oczekują od seksu wyłącznie przyjemności. Nie wszyscy jednak mogą tej przyjemności dostąpić. Kilka dni temu przeczytałem taką mniej więcej informację w dziale zdrowie, portalu dziennik.pl
24-letni inżynier z Indii zgłosił się do lekarza z nietypowym problemem. Stwierdził, że gdy zaczyna oglądać pornografię, dostaje niezwykle uporczywego bólu głowy.”
Lekarze z New Delhi wykluczyli migrenę i chociaż wykonali szereg testów neurologicznych, wciąż nie potrafili stwierdzić, skąd bierze się to schorzenie.”
Dla mnie wyjaśnienie jest proste, trzeba tylko trochę pogrzebać w pamięci. Toż to klasyczne objawy tak zwanej chińskiej choroby, którą już w moich licealnych czasach opisywano jednym zdaniem:
- Kiedy równocześnie penis stoi i głowa boli.
Oczywiście opowiadając na ogniskach tę historię nie używaliśmy medycznego określenia męskiego narządu prokreacji i nierządu, skupiając się na tej najbardziej popularnej nazwie na ch.
Jeżeli ktoś uważa, że spotkał się całkiem niedawno z tą nazwą, to prostuję.
Z pewnością słyszał o tak zwanej - filipińskiej chorobie. Dopada z reguły głowy państw i ma zdecydowanie inne objawy. Wracając zaś do tematu.
I kto by pomyślał, że to właśnie naukowcy wezmą na tapetę syndrom bolącej głowy młodych mężczyzn, będących właśnie w drodze na szczyt swojej seksualnej kariery.
Jeżeli ktoś poczuł się zniesmaczony powyższym wywodem, wzwodem i brutalnym minimalizmem w opisie objawów (a niesłusznie bo nic co ludzkie nie powinno nam być obce), służę naukowym rozwinięciem za autorami artykułu.
W końcu uznali, że 24-latek cierpi na nietypowe zwyrodnienie zakończeń nerwu twarzowego, które ujawnia się w stanie emocjonalnym wywołanym oglądaniem pornografii – donosi brytyjski dziennik „Daily Mail.
Problem takiego bólu pojawiającego się w związku z seksem dotyczy jednej osoby na sto. I nie chodzi tu o popularną łóżkową wymówkę, a o poważne schorzenie znacznie uprzykrzające życie.”
Nie znam chyba faceta który wymigiwał by się bólem głowy, nie jesteśmy przecież chętni do pokojowej zamiany ról, w każdej dziedzinie. I nie jest to też takie zwykłe męskie – łeb mi napieprza.
Naukowcy podzielili taki zespół bólowy na dwie kategorie. Pierwsza to ból przedorgazmiczny, który zaczyna się w momencie rozpoczęcia seksu i pogarsza się wraz z jego trwaniem. Druga to ból orgazmiczny, objawiający się w chwili osiągnięcia orgazmu.”
A do tej pory oba gatunki bólów do tej pory kojarzyły się raczej z metodami SM (sado-maso), gdzie po udanym seksie i przez tydzień trudno jest siedzieć na wybatożonym tyłku. Teraz zyskały naukową podbudowę.
I najgorsze jest to, że nie ma na to lekarstwa!
Na razie, pacjentom pozostaje jedyny ratunek – potężna dawka środków przeciwbólowych przed seksem.
A może by zrobić taki mix viagry i pyralginy? Tylko jak go nazwać?
Na przykład Pyragra – o nie zbyt podobne do paragraf.
A może w takim razie Viagina. No proszę, jakie skojarzenia.

10 komentarzy:

  1. A myślałam, że taka jednostka chorobowa nie istnieje.
    Ale i tak jest to lepsze od milionów kobiet, dla których seks przez całe życie nie kojarzy się z przyjemnością, a z obowiązkiem małżeńskim, jak w krajach, gdzie kobieta traktowana jest przedmiotowo i niezależnie od kraju - gdzie kobiety właśnie miewają problemy z dojściem do orgazmu, niezależnie od występującej czasem migreny.
    Statystycznie rzecz biorąc mężczyźni z tą chorobą należą do chyba największych pechowców na świecie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten zespół przypadłości to prawdziwy pech.Masz rację
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Tu (u-nasz-w-swirowku.blog.onet.pl). Tę jednostkę chorobową, którą raczyłeś nazwać chińską ja znałem jako murzyńskę chorobę, czyli: "ch.j stoi, głowa boli i robić się nie chce".
    Pozdrawiam Mirek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzi na to, że to taka mutacja z brakiem chęci do roboty dodatkowo.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. .....hmm głowa boli po seksie. Znam ten ból, pojawiał się kiedy trzeba było wymyślić wymówkę gdzie sie tak długo było. Pozdro, JerryW_54

    OdpowiedzUsuń
  4. A ponoć paradoksalnie na ból głowy własnie seks pomaga... Jak widać od reguły są i nieuleczalne wyjątki...

    A może viapap? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta nazwa jest najbardziej neutralna
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Antoni, sądzę, że lek tego typu nie ma racji bytu. Tylko kobieta może jednocześnie pobudzać i osłabiać. Żaden środek farmakologiczny nie jest w stanie tak działać.A może ból głowy u niektórych Panów nie jest przypadkowy? Ból skłania do refleksji,żeby do seksu podchodzić z głową. Choć z drugiej strony dobrze czasami , właśnie dla tegoż, stracić głowę, wtedy ból staje się nieistotny. Pozdrawiam , Hanula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już cała naukowa teoria. Z głową czy bez głowy seks to fajna rzecz.
      Bo gdyby nie byłą taka fajna to już by nas na tym świecie nie było.
      Pozdrawiam

      Usuń