wtorek, 3 lipca 2012

I Ty zostaniesz producentem



Od ponad pięćdziesięciu lat regularnie korzystam z tego pomieszczenia. Szast prast i po kłopocie. Pozostaje tylko  kulturalnie spuścić wodę i co powtarzano nam na lekcjach higieny - umyć ręce.
Nikt z nas nie zastanawia się podczas codziennego korzystania z toalety, jak można by udoskonalić to przydatne urządzenie. Ono przecież jakby samo udoskonala się cały czas. Najpierw rezerwuary wody na wysokości około dwóch metrów. Żeliwne zbiorniki z porcelitową rączką, zaczepioną na łańcuszku. Woda z takiej wysokości,  z siłą wodospadu zabierała wszystko co spotkała na swej drodze, a  źle wyregulowana potrafiła zamoczyć spodnie  spłukującego. Później chwilowy triumf święciły takie chromowane przyciski, uwalniające pełne ciśnienie wody z rury wodociągowej. Spuszczało jako tako,   powodując równocześnie jęki i zawodzenia piecyków gazowych w całym pionie.
- No sąsiad ma znowu problemy z trawieniem – komentowano jęczenie armatury o trzeciej nad ranem.
Wyswobodzono nas jednak z tego hałasu, wprowadzając na rynek najpierw dolnopłuki,  a później ich szlachetniejszych kuzynów - kompakty.
Ameryka z porcelany, posiadająca dwa guziki do oszczędnego lub kompleksowego spłukiwania.
Teraz zaś muszle wiesza się na ścianie, a w samej ścianie montuje rezerwuar wody.
Na chwilę obecną nie wymyślono nic doskonalszego,  ale że potrzeba zmian jest odwieczna, dlatego  Panie  doskonaliły swoich mężów w zakresie racjonalnego korzystania z toalety.  Przede wszystkim opuszczania po sobie deski sedesowej, co jest ponoć największym problemem mężczyzn. Trenowany pod okiem żony manewr zupełnie nie wychodzi, kiedy facet jest sam na sam ze swoimi myślami, w  tym małym flizowanym pomieszczeniu.
Jest jeszcze ostatni szczyt zniewolenia mężczyzny i podstępnego pozbawienia  go jaj.
Sam słyszałem jak przy piwie jeden ze znajomych powiedział:
- Dajecie spokój Karolowi. On w swoim domu nic nie znaczy, współczuję mu od chwili, gdy przyznał się, że musi sikać na siedząco.
No więc kiedy wydawało mi się, że poza owym sikaniem na siedząco, nic już nie można wymyślić przeczytałem w niedzielę (29 cze, 13:16 Marek Yahoo!)  na Onecie:
Naukowcy z Singapuru, uznali  że potrzebujemy nowoczesnej toalety, która może być domową wytwórnią biogazu.
„Udało się im skonstruować prototyp urządzenia o nazwie No-Mix Vacuum Toilet, które tylko z wyglądu przypomina zwykły sedes, zaś w rzeczywistości jest domową elektrownią przetwarzającą mocz w prąd. W dodatku oszczędza aż 90 procent wody w porównaniu do standardowej toalety”.
Szalony z pozoru pomysł nie jest bynajmniej odkrywczy. Niejaki Forest Gump w drugiej części swoich przygód zarządza wytwórnią biogazu na fermie świń. Gaz zasila elektrownię, dostarczającą prąd dla pobliskiego miasteczka.
Widocznie pomysł naukowców testowano najpierw na zwierzętach, co jest lub było jeszcze niedawno normalną praktyką. Nie dziwi też, że jedynym chętnym do dozorowania prób był dobroduszny  facet który nie potrafił  nikomu odmówić - Forest Gump
„ Szef ekipy która zaprojektowała nową toaletę wyjaśnia, że urządzenie  składa się zasadniczo z dwóch komór, składujących oddzielnie mocz oraz pozostałe odpady. Toaletę wyposażono w technologię ssania, spotykaną w toaletach lotniczych”
Żeby tylko to ssanie nie było opacznie wykorzystywane. Słyszałem bowiem o rewolucyjnym wykorzystaniu siły ssania w odkurzaczu przez rodaków pracujących na wyspach brytyjskich.
„W urządzeniu odzyskiwane są komponenty, takie jak potas, fosfor oraz azot.”
Podejrzewam, że w słowiańskiej wersji  zakres zostanie rozszerzony o odzyskiwanie nie spalonego etanolu o znanym wszystkim wzorze chemicznym C2H5OH.
 „Z kolei w przypadku stałych odpadów, są one przenoszone do bioreaktora, gdzie zostaną poddane rozkładowi, któremu towarzyszyć ma emisja bio-gazu.”
O ile dobrze pamiętam  niejaki Gump spieszył się na uroczystość  odznaczenia go medalem za wkład pracy i zapomniał zakręcić lub odkręcić jakiegoś zaworu. W efekcie nastąpiło wielkie bum  i na całe miasteczko spadł deszcz świńskiego gówna. Tak  to wyszło na jaw, że  funkcjonowanie instalacji obciążone jest pewnym ryzykiem.
Po pierwsze niebezpieczne stanie się wchodzenie z otwartym ogniem do toalety. A są tacy którzy lubią przy  tej okazji strzelić dyma. Codziennie rano wiem kiedy sąsiad na kiblu pali. I oczywiście słyszę kiedy pierdzi.  Po wprowadzeniu nowoczesnej technologii, pierwszy problem z sąsiadem  załatwi strach przed wybuchem, a drugi odsysacz.
„Jak na razie prototyp toalety poddawany jest testom, które potrwają jeszcze przez kilka lat. Najbardziej ciekawi nas jakie zmiany należy poczynić w systemie wodociągowym, by nowy projekt osiągnął swój pełny potencjał”
Spokojnie to nie  u nas. W naszym kraju postawienie  oczyszczalni, spalarni, hospicjum czy zwykłego domu dziecka powoduje masowe protesty mieszkających w pobliżu mieszkańców. Z geograficznego punktu widzenia zawsze trafi się ktoś kto mieszka najbliżej. Jeżeli  komuś przeszkadza bezwonny dym z komina, to jakim zagrożeniem będzie gaz z gówna?
A w gospodarstwie domowym?
Tutaj - wolnoć Tomku w swoim domku. Już słyszę ten głos żony:
- Piotruś skocz no do kibla na chwilę. Gaz dzisiaj taki słaby, że ziemniaki nie mogą się dogotować.  

15 komentarzy:

  1. Przy wzmożonym zapotrzebowaniu na gaz podczas przygotowywania wszelakich przyjęć to i przemysł farmaceytycny zarobi ;) Na środkach "wymuszających"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bób, bób posadzę, i dużo kapusty, i fasoli "jaś"!

      Usuń
    2. Klarka ma racje bobem, kapustą i fasolą. Naturą jednym słowem
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. A expens tegoż jaki? By się nie okazało, że trzeba przódzi dom przedać, by nas na ową eko-sławojkę stać było...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak te ekologiczne rozwiązania są bardzo kosztowne.
      Myślę że długo jeszcze będziemy w swojej fizjologi tradycyjni.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Jak lato , to i tematy ogórkowe :-)))
    Chyba raczej bobowo-fasolowe ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic co ludzkie nie jest nam obce
      A jeżeli jeszcze chroni planetę.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Z tego co mi się zdarzyło tłumaczyć o biogazowniach, ten gaz to nie tak prosto się dobywa, żeby wystarczyło swojskie pierdnięcie :), tylko z użyciem dość pokaźnych rozmiarów składowisk hmmm masy do produkcji, więc trochę problemów jednak by z tym eko-kibelkiem było! :)))
    Ale wyobraźnia Ci pracuje wyśmienicie i dzięki temu poprawił mi się humor, za co dziękuję :)
    pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nic w przyrodzie nie ginie...mamy kolejny powrót do natury, tym razem za sprawą nauki i nowoczesnych technologii , zamknięty obieg gwarantowany. A co jeśli rodzina cierpi na chroniczne zatwardzenie? Ciekawi mnie także czy w tej materii trzeba będzie być samowystarczalnym , czy może np. będzie można sprzedawać nadwyżki produkcji. Chyba najwyższy czas zacząć inwestować, tylko nie wiem jeszcze jak?
    Najpierw ogórki, teraz przysłowiowy bździoch o! sezon w pełni. Pozdrawiam , Hanula
    PS Choć mnie raczej marzy się studzenie, od zagrzewania do śmiechu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyli powinno być raczej coś co Cię zmrozi. Tak?
    Mrożone truskawki?
    Albo o odchudzaniu. Kiedyś mroziło mnie jak spoglądałem na wyświetlacz
    Ale każdego mrozi co innego.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć Antoni
    A w kolejnym etapie podłączenie bezpośrednie rurką do d...Przychodzisz do pracy, włączasz komputer, siadasz za biurkirm i nawykowym ruchem zakładasz końcówkę instalacji, Tak samo w domu przed telewizorem ha ha ha...Pozdrawiam. JerryW_54

    OdpowiedzUsuń
  8. Jesteś więc podpięty jak kosmonauta.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Klik dobry:)

    Z tym opuszczaniem po sobie deski sedesowej, to panie mają rację. I to przed spłukiwaniem powinno się zamykać. W przeciwnym wypadku łazienka jest pełna bakterii kałowych, które z impetem wody rozdmuchiwane są po całej łazience, po czym opadają na szczoteczki do zębów, jeśli trzymane są na wierzchu. A potem ludzie się dziwią biegunkom i zatruciom "nie wiadomo z czego". Szczególnie u małych dzieci. Mamusie troskliwie wyparzają dziecku łyżeczki i talerzyki w kuchni, po czym w łazience myją im zęby szczoteczką z kałem. Fuj!

    Mnie się podobają sedesy w Turcji. Mają wewnątrz ustawiany spryskiwacz do podmywania. Rewelacja, bo niepotrzebny bidet - jako dodatkowe urządzenie zajmujące miejsce i jedno więcej do utrzymania w czystości.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  10. No proszę żadnych emocji,tylko naukowa podbudowa
    Dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń