poniedziałek, 2 grudnia 2013

O kilogramach i kilobajtach

Stanąłem na wadze. Tak prawdę powiedziawszy to często na niej staję.
Od czasu gdy bez wstrętu można spoglądać na odczyt robię to przynajmniej raz w tygodniu. Od czasu spektakularnego sukcesu, kiedy pędzony dietą i stresem schudłem o 14 kilogramów nie zanotowałem większej porażki. Co prawda moja waga wzrosła ale nieznacznie, tak około trzech kilogramów. Zresztą moja żona mówi, że teraz wyglądam lepiej. Mnie to też nie przeszkadza a z tymi trzema kilogramami wróciła chęć życia. Jak się tak uda do końca lutego mogę odtrąbić sukces, dwa lata trwam w nowej wadze.
Aby sobie to ułatwić spoglądam regularnie między nogi, a dokładnie między stopy, tam gdzie na szklanym talerzu znajduje się nowoczesny ciekłokrystaliczny wyświetlacz.
Może to nie są problemy godne faceta, ale w moim wieku, z nadciśnieniem i cukrzycą warto od czasu do czasu spojrzeć prawdzie w oczy.
Wspólnosąsiedzka kotka nabiera wagi na zimę, a może tylko jej futro stało się bardziej puszyste?
Diablica nie chce się ważyć i gdy ja sadzam na szkle z głośnym miauknięciem ucieka.
Może sama ma świadomość jakiejś utraty linii, bo kiedyś przy tych próbach złapała mnie delikatnie zębami, tak dla opamiętania. Potem spojrzała mi głęboko w oczy jakby chciała powiedzieć 
- Człowieku sama wiem, nie musisz mi tak tego cały czas uświadamiać.
- To po co miauczysz pod lodówką – odpowiadam jej na niewyartykułowany zarzut.
Potem dodaję - dbaj o siebie bo kilka kilo można zrzucić łatwiej. Z kilkunastoma robi się problem.
Bez względu jednak na ilość, każdy kilogram trudno jest zgubić.
Zupełnie inaczej ma się sprawa z Kilobajtami. Tych to mi ciągle brakuje, a dodatkowo jak łatwo się je traci.
Jako użytkownik nowoczesnego internetu LTE mogę coś na ten temat powiedzieć.
W gubieniu najlepszy jest Młody. Potrafi zgubić wszystko co ma, niestety dość egoistycznie.
Czasami dobrze zostawić coś na czarna godzinę, aby można było zrobić choćby przelew bankowy.
Nie pójdę przecież z tym do kafejki. A po nocy ? Nie ma takiej aktorki XXX która przyciągnęła by mnie po pierwszej w nocy do komputera a co dopiero mówić o zapłacie należności za gaz prąd czy ścieki.
Ktoś powie - w czym problem, trzeba dokupić.
Właśnie, że nie bo Młody da sobie tak samo dobrze radę z osiemnastoma jak z dwudziestoma pięcioma GB.
Sprawdziłem i doszedłem do wniosku, że mniej boli mnie brak szesnastu GB internetu niż dwudziestu pięciu. Po pierwsze to znacznie taniej.
Miejscowy dostawca oferował usługę bez limitu ale wolniej.
Pamiętam, jeszcze opamiętam. Bez limitu i szybko miałem w Krakowie. Ale jak mawiają bracia Czesi - to se ne wrati.
Teraz jest szybciej i co z tego? Nie będę komentował nawet jako entuzjasta skojarzeń.
Pozbawiony więc zostałem po raz kolejny kontaktu ze swoim blogiem i po raz kolejny odczułem korzyść wynikającą z posiadania pracy.
Nie będę jednak opowiadał za dużo, bo zaraz Urząd Skarbowy zainteresuje się tym, że praca oferuje mi pewne świadczenia nieodpłatne. Nie jednego już gadulstwo pozbawiło złudzeń, a ja niestety lubię sobie pogadać.



20 komentarzy:

  1. Vulpian de Noulancourt02.12.2013, 14:49

    Jest pewnikiem, że ci szczuplejsi umierają ładniejsi i zdrowsi. Tylko co to im za różnica? To ubodzy krewni, którzy będą szanownego bliskiego na barkach nieść mogą wyrażać umiarkowane zadowolenie, że był owładnięty manią szczupłości, dzięki czemu im było łatwiej, bo lżej. Z tym, że dzisiaj to podobno i tak i tak na wózku się jedzie, więc nawet ubodzy krewni nie zauważą różnicy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie brałem ulgi żałobników pod uwagę biorąc się za dietę. Planowałem już wcześniej urnę, ale to jest ciekawa koncepcja.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. warto mieć coś w rezerwie, my z tego korzystamy http://www.aero2.pl/faq.html#Answer5

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się przymierzam ale jak widać nieskutecznie
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Klik dobry:)
    Nawet nie wiedziałam, że kilobajty są limitowane.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W internecie LTE tak. Zresztą we wszystkich sieciach komórkowych też
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Cześć Antoni
    Ja w weekendy to mam kilobajty tylko ze smartfona i to tylko kiedy odejdę kilkaset metrów od chałupy i wyjdę z cienia górskiego stoku zasłaniającego daleką antenę. Dlatego zamiast w stanie ożrałym (jak się tu mówi) słuchać You tube, co robiłbym w mieście, gram na gitarze, a także, co budzi zgrozę u mojej Pani na harmonijce. Pozdrawiam JerryW_54

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zaraz przyjdzie zima i zmaleje chęć do wyjazdów.
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Podziwiam i zazdroszczę efektów w zaklinaniu wagi. Ja niestety nie mam się czym pochwalić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu trafiłem na właściwa chwilę
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Witaj, często Cię widywałam u tych samych blogerów bywamy :) Aż postanowiłam zajrzeć. I oto co czytam o wadze u nas w domu też szklane cudo jest, kot został zważony przez menża :) i dużo waży - kot, tyle że się przejął wcale.:)
    Mnie ból zmusił do diety. Trzustka zastrajkowała, bolało. Teraz soki piję i malutko jem żadnych słodyczy i lżej i najważniejsze nie boli. Jeśli znajdziesz czas pisałam o sokach owocowych i warzywnych u siebie, mnie pomagają, dowiedziałam się co pić a czego nie pić przy cukrzycy i inne tam takie.
    Ciekawie piszesz podczytuję - czasem, przyznaję.
    A kilobajty? My dużo miastowi :) z tym nie mamy kłopotów, ale wiem że córka w świecie w niemałym mieście, dokupuje te kilobajty i wybiera co lepszego dostawcę, n tam jednak inaczej jest niż u nas. Ale też tak drogo nie płaci, no chyba że się przelicza na złote, wtedy wychodzi drogo. Ech żeby tak nasze emerytury tak przeliczano jak te produkty co w sklepie kupujemy.
    Ale czemu nie przeliczają w drugą stronę jak w jedną potrafią? No czemu? ja bym umiała :).
    No to dobrej nocy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mieszkałem w Krakowie to korzystałem z tej firmy co to ja Pakosińska reklamuje i miałem szybko i bez limitu.
      Teraz limit obowiązuje a jak to mówią do dobrego jest się łatwo przyzwyczaić. Nie tracę nadziei bo technika idzie szybko do przodu.
      Co zaś do diety, staram sie słuchac swojego organizmu, to chyba podstawa. Dziękuje za zaproszenie , skorzystam
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. To nie ma żadnej rady na te kilobajty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po wygaśnięciu starej umowy, a to jeszcze ponad rok, może lepiej wolniej ale bez limitu
      Pozdrawiam

      Usuń
  8. Opowiadaj jak najwięcej :) , bo bardzo lubię to czytać. O tym oczywiście, co jest dla Ciebie bezpieczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie prowadzę niebezpiecznego zycia. Mam tylko wyraźnie zaznaczona granice prywatności.
      dziękuję za ten entuzjazm . Pozdrawiam

      Usuń
  9. Ja to jestem do tyłu. Wydawało mi się, że zrezygnowałeś z bloga. Hm..... pewnie tylko wydawało. No i dobrze, bo lubię u Ciebie bywać. O diecie też muszę pomyśleć, ale u mnie, kiedy nadchodzi zima, odzywa się atawistyczny apetyt na tłuste i dużo. Organizm chce zafundować sobie ochronną warstwę sadełka. Doprawdy, walka z takim organizmem jest beznadziejna. Niemniej próbuję, jeszcze ciągle próbuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację i dobrą pamięć. Zrezygnowałem i pożegnałem się. A potem wróciłem. Dla jasności polecam tekst "uzależnienie" pierwszy po powrocie w listopadzie.
      Pozdrawiam

      Usuń
  10. Wielkim łukiem omijam trzy domowe wagi:) Uwazam, że waga KLAMIE! nie przymierzając jak telewizja, he, he:)
    Pozwala mi to sięgnąć po drugiego lodzika z płynną wisienka w środku, którego zajadam oddając sie lekturze twego bloga! tylko juz mi więcej o wagach nie wspominaj, plissssssss ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Spóźnione ale szczere - smacznego !

    OdpowiedzUsuń