piątek, 20 grudnia 2013

Negocjajce

- Czytałeś ? - spytał mnie Jan Maria Nieistotny, zaraz gdy zajrzałem do niego. Wpadłem na kawę jak to miałem w zwyczaju. Małą, mocną i czarną z odrobiną mleka.
- Co takiego ? Spytałem, a równie dobrze mógłbym spytać – A o co chodzi?
Nieistotny uśmiechnął się delikatnie i zaczął streszczać problem.
Bohaterka ostatniego widowiskowego wjazdu samochodem do przejścia podziemnego stanęła przed sądem. Nie ma w tym nic dziwnego bo przecież jechała nachlana i spowodowała kolizję. Jestem zdecydowanym wrogiem jazdy po pijaku dlatego też nie degustuję wina w tygodniu. Nie odmawiam jednak innym prawa do takiej konsumpcji. Trzeba tylko zostawić kluczyki w jakiejś szufladzie, żeby nie kusiły.
- Nachlała się jak wielu i jej się nie udało.
Nie to jest jednak najciekawsze w tej historii. Kiedy w/w stanęła przed surowym obliczem sądu ten postanowił wysłać ją na badania psychiatryczne.
- W zasadzie to każdy zatrzymany pod wpływem powinien być na takie badania skierowany i to na własny koszt - zauważyłem
Jestem tego samego zdania – zgodził się ze mną Jan Maria - W celu zabezpieczenia obecności w/w pani sąd postanowił zatrzymać jej paszport.
- To koliduje z moimi planami świątecznymi – przekonywała sędziego. Zaraz też przystąpiła do negocjacji - Możecie mi państwo zabrać prawo jazdy, ale nie paszport. Nie jestem nienormalna, żeby sama spędzać święta.
- Oczywiście, jeszcze lepiej zabezpieczyć legitymację szkolną lub bilet miesięczny – skwitował Jan Maria
Boję się, że w ten sposób rodzi się nowa świecka tradycja, dyskutowania wyroków i postanowień jeszcze na sali sądowej.
Już słyszę te motywacje:
- Wysoki sądzie, skazanie mnie na dwa lata pozbawienia wolności koliduje z moimi planami. W przyszłym tygodniu zaczynają się rozgrywki ligowe, a nasza drużyna weszła właśnie do II ligi.
- Wysoki sądzie skazanie mnie na tak wysoką grzywnę koliduje z moim biznes planem. Właśnie umówiłem się z sąsiadem, że kupię od niego Golfa całkiem nie śmiganego po emerycie z Niemiec.
- Wysoki sądzie...... każdy zresztą potrafi sobie ułożyć takie zdanie.
Pewien mądry Pan Profesor, a wtedy jeszcze doktor, mówił na wykładach na których o dziwo byłem obecny, że w karze najważniejsza nie jest jej wysokość a nieuchronność. Tu nie ma nawet kary, a już są pretensje.
A z te dolegliwości trzeba brać pod uwagę. Dajesz człowieku w dupę a więc liczysz się z konsekwencjami.
Jak to mówią - cierp ciało jak żeś chciało.
Boję się jednak, że to rzeczywiście taki nowy trend, wśród młodego pokolenia. Sprawca a w zasadzie sprawczyni jest nieco młodsza od mojego starszego syna. On też w trakcie rozmów wychowawczych starał się negocjować, że nie zrobi tego a może zrobić tamto.
Myślałem sobie wtedy - co na takie zachowanie powiedziałby mój ojciec, i jego ojciec?
Myślę, że i on i ja nie zdążylibyśmy wyartykułować tego szalonego pomysłu.
Świat się jednak zmienia.

2 komentarze:

  1. Świat się zmienia ale czy na lepsze? Mam wrażenie, że nie bardzo...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tu, znaczy we Francji, sie nie dyskutuje, nawet z policja, gdy zlapia" na suszare".Zadne takie:"panie wladzo, zona rodzi" , nie skutkuja;) Mozna ewentulanie dostac drugi mandat, za obrazanie "pana wladzy". I mnie sie to podoba. Choc dolegliwe jest bardzo. Wiem juz cos o tym.

    OdpowiedzUsuń