poniedziałek, 30 grudnia 2013

Dzień jak codzień

Pan Nieistotny nacisnął przełącznik światła a duża lampa LED potrzebowała sekundy by rozbłysnąć pełnym blaskiem. Otworzył drzwi i wszedł do środka. Połyskujące chromami w których odbijało się światło, pomieszczenie sprawiało wrażenie chłodnego i surowego.
Z takim też nastawieniem wszedł też do środka.
- Weźmy to na chłodno – powiedział, wygrzebując gdzieś z kąta wagę łazienkową. Postawił ją w miejscu które dobrze oświetlało elektroniczny czytnik. Potem z lekkim ociąganiem wszedł na szklaną płytę.
- No proszę.
W miejscu gdzie do niedawna pokazywała się ósemka widniało smętne zero, za to o jeden powiększyła się cyfra pierwsza. Pierwsza to znaczy ta która pokazuje dziesiątki kilogramów.
- Święta za nami – powiedział klepiąc się po większym jakby od pewnego czasu brzuchu – a Nowy Rok przed nami. Na razie nie da się nic z tym zrobić.
Zrezygnowany a dodatkowo w poczuciu lekkich wyrzutów sumienia musiał patrzeć sobie w oczy, bowiem zgodnie z codziennym rytuałem nakładał na twarz krem do golenia.
- Ziółkowscy, Czarnieccy i Pietrusińscy już byli . Przed nami Przecudni, Pawłowicze i Konopielski. Ten ostatni to solista, singiel lub jak kto woli stary kawaler. Lubi zjeść i wypić do tego. Trzeba się będzie poświęcić w imię gościnności, ale jak to mówił jego były znajomy – jak trza to trza.
W gruncie rzeczy to miłe gdy ktoś chce się pojawić z wizytą. Jan Maria nie przyjmuje argumentu pewnej pani, że organizacja przyjęć w domu to frajerstwo.
Może i frajerstwo, ale nie po to człowiek rodzi się by brać – zanucił znaną piosenkę Soyki.
No i Gardełowie, pewniaki jeśli idzie o obecność na imprezie, przesunięci z kolejce z powodu niespodziewanej wizyty pewnej ważnej persony I to tyle. Przyjdzie wytrzymać, a po Trzech Królach dieta.
Mocne postanowienie, zrobione wcześniej aby nie było noworocznym. Tych noworocznych z reguły się nie dotrzymuje.
Zawsze lepiej walczyć z pięcioma kilogramami niż z piętnastoma. A to już wie z własnego doświadczenia.
Ogolił się i wszedł pod prysznic. Przywitała go zimna woda i z nią pojawiło się trzeźwe spojrzenie na sytuację. Zaklął donośnie aby dodać sobie otuchy. To dziwne ale po takiej słownej emocji woda wydaje się cieplejsza.
Wyszedł z łazienki i zgodnie z tradycją rzucił kawałek białego sera na talerzyk.
Właśnie wczoraj śmiał się z tego serowego uzależnienia. Nie wyobraża sobie śniadania bez białego sera. Skończył jeść, zażył leki i wsadził naczynia do zmywarki. Jak co dzień przyniósł koszyk drzewa do kominka.
Wsiadł do auta i ruszył w drogę do pracy.
Po przejechaniu kilku kilometrów został zatrzymany, jak wszyscy jadący ta drogą, do dmuchania.
Funkcjonariusz podetknął mu pod nos piszcząca maszynę. Nie musiał nic mówić, Nieistotny posłusznie dmuchnął. Zrobił to może zbyt dobrze, bo policjant błyskawicznie zabrał urządzenie sprzed nosa.
Nic z tego pomyślał w duchu. Imprezy organizuje się w piątki, po to by w poniedziałek mieć całkowitą pewność trzeźwej jazdy.
Zbyt często dmuchał na tej trasie by ryzykować pomimo zasad.
Swoją drogą, to wygląda tak jakby zamieszkał w jakimś raju dla bimbrowników. Przez ostatnie dwadzieścia lat nie dmuchał tyle razy ile w ostatnim roku. A może z wiekiem wygląda coraz bardziej rozrywkowo.
Dzień jak co dzień - pomyślał gdy dojeżdżał do pracy a wzbudzona pilotem brama zaczęła się przesuwać.
Cholera! Ostatnie dwa dni roku to wyśmienity czas na obowiązkową inwentaryzację. Pomimo skrupulatnego prowadzenia dokumentacji tych rocznych spisów z natury Nieistotny nie cierpiał.
Dobrze że pogoda w miarę. Innymi laty palce przymarzały do liczonych przedmiotów.
- Machnie się raz dwa – dodał sobie otuchy wpisując równocześnie kod do odblokowania alarmu.
Coś tam jednak nie poszło jak trzeba bo odezwała się przeraźliwa syrena, a zaraz telefon z firmy ochroniarskiej.
- Sorry mój błąd – rzucił do słuchawki, ale jakiś służbista z drugiego końca zażądał pełnych danych i hasła, pod groźbą wysłania patrolu.
Mówi się, że facet powinien robić naraz tylko jedną rzecz, bo nie ma takiej podzielności uwagi jak kobieta.
Maja rację. W tej chwili on właśnie był tego najlepszym przykładem.
Swoją drogą to ciekawe jak można symulować orgazm i jednocześnie śledzić losy bohaterów swojej ulubionej telenoweli w TV
Ale to nie czas i miejsce na takie rozważania.
Wybiła ósma i jakiś gorliwy klient wisiał już na telefonie. Wyświetlacz informował ogólnie – numer prywatny.
Widocznie ktoś chce zdążyć przed inwentaryzacją.
Zdąży



4 komentarze:

  1. A Ci policjanci to zawsze te same osoby? Wiesz moze im do wynikow brakuje zlapania jakiego 'wczorajszego' kierowcy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze względu na mundur odnoszę wrażenie że to Ci sami, ale kto tam to wie? Może komendant. On ich pewni odróżnia.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Stawiam na wyrabianie normy, ja ostatnio widuję tylko radary.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też niebezpieczne. Jak fotoradary to robią bardzo drogie zdjęcia.
      Pozdrawiam

      Usuń