piątek, 1 listopada 2013

Życie po życiu

Halloween, Halloween. Kiedy drąży się dynię albo smaruje kolorową kredką twarz, rzadko kiedy jest czas na zastanawianie się nad życiem. Całkiem brak czasu na myślenie o życiu po życiu. A przecież warto. Bo gdyby człowiek wiedział że na pewno coś jest po życiu i jak to Coś wygląda, z pewnością inaczej zaplanowałby swoje ziemskie losy.
A tak, poświęca się swoje życie licząc na nagrodę w tym przyszłym życiu, albo żyje się pełną piersią licząc na to, że opowiadania o życiu po życiu to zwykła bajka.
Bo też poza wiarą nie ma żadnego dowodu na to, że jest albo co gorsza, że nie. ma.
Co prawda co jakiś czas pojawiają się jak trailery do filmowych premier, opowiadania tych co to już w ramach śmierci klinicznej byli z tamtej strony ale przez upór działania lekarzy, powrócili. Niektórzy byli ponoć bardzo z tego powodu niezadowoleni.
Swoje opowiadanie na ten temat usłyszał i Pan Nieistotny. Słyszał to od swojego ojca, któremu dane ponoć było z wysokości sufitu oglądać swoją reanimację.
Chociaż ojciec Nieistotnego był naprawdę utalentowanym gawędziarzem, sprawę tę tylko zasygnalizował i nie bardzo chciał wchodzić w szczegóły.
Nieistotny skorzystał więc z tekstu w Super Expresie, w którym pewna Pani opowiada, że tam jest fajnie.
Pani Ziętek zdradziła czytelnikom między innymi, że w niebie mogą liczyć na wszystkie gadżety, jakie umiłowali podczas życia ziemskiego. – Obowiązuje tam zasada "Stoliczku, nakryj się". Gdy ktoś był malarzem, dostaje jakiś odpowiednik pędzla i sztalug, gdy ktoś kochał technologiczne nowinki, znajdzie tam jakiś odpowiednik smartfona.
- No to dobrze - ucieszyli się Prezesi wielkich korporacji, utytułowani aktorzy i ci znani tylko z reklam.
- No to mam przerypane – pomyślał Józef F, śmieciarz z trzydziestoletnim stażem w zawodzie.
Dobrze, że tego nie przeczytał bezdomny z dworca kolejowego. Mógłby, ale jemu gazety służą do czegoś całkiem innego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz