poniedziałek, 4 listopada 2013

Ziewando

Pan Nieistotny ziewnął raz i drugi a w zasadzie to i po raz trzeci rozdarł twarz tak szeroko, iż wydawać by się mogło, że jego żuchwa zaraz wyleci z zawiasów. Niby wiek już taki, że można jak to mówi pewien sierżant – srać na konwenanse, ale zaraz przykrył usta otwartą dłonią i rozejrzał się na boki. Chciał sprawdzić czy ktoś to zauważył. Oczywiście zauważyła Najważniejsza, uśmiechnęła się tylko przepraszająco i powiedziała
- Przeze mnie jesteś niewyspany.
- Mówi się, że człowiek powinien spać osiem godzin. To w końcu postulaty robotników z XIX wieku. Osiem godzin pracy, osiem godzin wypoczynku, osiem godzin snu. Jeden z naukowców ostatnio powiedział, że to nie jest prawda, wystarczy ponoć tylko cztery i pół godziny – zaczął swoje rozważania Jan Maria – No cóż, ja mogę powiedzieć, że można mniej.
Najważniejsza z kobiet życia Nieistotnego kończy właśnie kurację poszpitalną, a przebiegła ona w sposób zadowalający. Można nawet powiedzieć, że w sposób bardzo zadowalający.
Niestety, kilka tygodni leżenia w pozycji ustalonej nadwyrężyło kręgosłup. Teraz małżonka Jana Marii narzeka na te dolegliwości, a cierpnące dłonie skuteczni uniemożliwiają sen.
- Co życie jeszcze dla mnie zaplanowało? - Pyta z ciekawością po nieprzespanej nocy spędzonej na wózku.
- Ale tobie się dziwię – stwierdziła - Nic Cię nie boli możesz spać
- Nazwijmy to tak, mam tradycyjne podejście do małżeństwa i nie potrafię się nie przejmować.
Dzięki temu, od pewnego czasu Nieistotny snuje się po domu w stanie lekkiej apatii. Nie jest to żadna jesienna depresja, czy smutek po lecie co odeszło. Przysypia by za chwilę obudzić zestresowany, że właśnie zasnął chociaż miał czuwać.
Ta skłonność do permanentnego czuwania przeszła w świat snów. Ostatnio śniła mu się jakaś całkiem konkretna akcja, jak zwykle w całkowicie pomieszanych scenariuszach. On zamiast śnić sprawdzał czy śpi, czy może nie śpi. Najpierw uspokoił się, że nie śpi, a potem doszedł do wniosku, że chyba jest jednak inaczej. No normalnie Incepcja, tak chyba nazywał się ten film.
Aż skóra mu ścierpła gdy pomyślał na ile poziomów snu można wejść.
- I to wszystko na jednego człowieka – jak mówił filmowy Pawlak.
Ale są i pozytywy.
Właśnie z łazienki wyszli fachowcy. Teraz Nieistotny nie musi już wnosić małżonki na rękach do kabiny prysznicowej, przez drzwi o szerokości pół metra. Teraz pod prysznic można wjechać wózkiem.
Toaleta wyżej, umywalka niżej i wszechobecne poręcze.
Życie stało się odrobinę wygodniejsze, chociaż Nieistotny doświadcza stresu za każdym razem gdy zamyka za sobą drzwi łazienki. Czuje się mocno nieuprawniony do korzystania z tej przestrzeni bez barier.
Bez barier i jak to się mówi bez kasy, bo fachowcy od łazienek bardzo wysoko cenią swoje umiejętności,a empatia nie jest modna. Po prostu śmierć frajerom. Najlepiej zarabia się na chorobie i śmierci. No i tej niepełnej sprawności jak się okazuje.
No cóż, jak w starej reklamie lodów Magnum. Młody człowiek urwał się na chwilę od rozpalonej koleżanki. Stanął przed dwoma sąsiadującymi ze sobą automatami. Jeden wyrzucał prezerwatywy, a drugi wspomniane lody.
Piątka była tylko jedna. Młodzieniec wahał się chwilkę.
Potem dało się słyszeć chrupanie czekoladowej, zmrożonej polewy i komentarz – życie jest kwestą wyboru.
Od pewnego czasu Jan Maria często powtarza sobie to ostatnie powiedzenie.
Dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz