czwartek, 21 listopada 2013

Syk węża

Ta wiadomość normalnie poraziła mnie i wbiła w fotel. Doczekałem do kolejnych wiadomości by ją potwierdzić. Stało się.
Teraz to już niemal pewne: pięciu żyjących członków słynnej grupy komediowej planuje wspólny występ na scenie. Szczegóły tego spektakularnego powrotu zostaną ujawnione w czwartek czyli dzisiaj, podczas konferencji prasowej.
O kogo chodzi?
O nich. To  Michael Palin, John Cleese, Terry Jones, Terry Gilliam i Eric Idle.
Brak w tym towarzystwie Grahama Chapmana który zmarł w 1989 roku. Wszystko wskazuje więc na to, że  sławni Pythoni powrócą.
Na razie nic nie wiadomo, ponoć na scenie, a nie w filmie lub serialu telewizyjnym. Nie wiadomo też, czy komicy przygotowują nowy materiał, czy też bazować będą na klasycznych skeczach jak ten o chrupiącej żabce czy treserze lwów.
Każdy oglądał, nielicznym tylko nie podobał się ten absurdalny angielski humor. Sam uważałem, że nakręcony w 1979 r Żywot Briana ociera się o granice przyzwoitości i poprawności religijnej.  Ale piosenka końcowa wpadła mi w ucho zaraz. Kto nie słyszał tej piosenki - Zawsze patrz na jaśniejszą stronę życia. Ileż to razy przywróciła mi wiarę w sens tego co robię.
Dla Monty Pythons nie było nic świętego. Uwielbiam w dalszym ciągu i pasjami oglądam przy każdej okazji "Sens życia według Monty Pythona" z1983r.
Tam dołożyli wszystkim. Sprawiedliwie i po równo dostało się  grubym i chudym, mądrym i głupim, chrześcijanom i protestantom.
A telewizyjne skeczy w serii - A teraz z innej beczki?
No to w czym problem?
W tym, że John Cleese od tamtego czasu znacznie postarzał się i z pewnością nie powtórzy z taką gracją skeczu o Ministerstwie Głupich Kroków. Jestem gotów jak to się mówi postawić dolary przeciwko orzechom.
To bardzo trudne po latach zejść z ołtarza uwielbienia pomiędzy normalny lud.
Sam lud już nie jest taki sam, wyrosło nowe pokolenie, a młode wilki za nic mają autorytety.
Oni po prostu  na dupę mówią dupa. Pythoni bazowali na niedomówieniach.
Po co więc ten come back?
Z pewnością nie brakuje firm które gotowe wyłożyć okrągłą  sumkę dla każdego z członków zespołu tylko po to by firmować to wydarzenie. W domyśle ściągnąć kasę od sentymentalnych pięćdziesięciolatków. Starsi oszczędzają na emeryturze.
Chyba mam w tym trochę racji, ponieważ Terry Jones zażartował w następujący sposób
- Mam nadzieję, że dzięki temu zbijemy fortunę i wreszcie spłacę hipotekę
A sam Cleese też ma wydatki. Kolejny rozwód kilka lat temu chyba mocno nadwyrężył portfel artysty. O reputacji nie wspominam z litości, bo młoda żona ze szczegółami opisywała  doświadczenia z sypialni, albo raczej ich brak.
Legenda wielu grup rockowych, czy innych artystów trwa pomimo upływu lat tylko dlatego, że grupy te kiedyś się rozpadły. Słuchamy i tęsknimy. Tęsknota zaś potrafi wiele wybaczyć
Świadomy tych mechanizmów lider Perfectu chciał zamknąć interes pod tym szyldem, wtedy kiedy wszyscy uważali, że to szkoda dla muzyki.
A Lady Punk? Powszechna opinia brzmi - tak ale z pierwszych płyt.
I tak to leci.
Gdzie tam Borysewiczowi do Pythonów. Nie ta waga nie ta branża. Zasada jednak ta sama.
Kiedy minie pierwszy zachwyt, że oto na scenie legenda, że jestem świadkiem tego co się zdarzyło a zdarzyć nie powinno pozostanie sympatia. Dużo sympatii, bo czy syk pytona z użyciem sztucznej szczęki będzie brzmiał tak samo czysto?
Mam głęboko w sercu całą ekipę, pytanie które sobie stawiam to czy chcę ich widzieć na scenie.

12 komentarzy:

  1. Vulpian de Noulancourt21.11.2013, 15:34

    'Meaning of life' był zupełnie dobry, choć wolałem 'Żywot Briana'. Co do planów powrotu, to mam złe przeczucia, bo zwykle trzeba wiedzieć, kiedy przestać. Nie mam wielkiej nadziei, ale zobaczymy, co czas przyniesie. Może się mylę?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie z tego samego powodu nie lubię zjazdów koleżeńskich "po latach". Wolę pamiętać wszystkich takimi jacy byli w czasach swojej świetności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mogę ich oglądać każdego z osobna w nowych rolach i kreacjach, bo zmienili się przez lata. Ale na boga nie grzebiących w swojej legendzie.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stara to prawda a jakże dalej aktualna.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Myślałem że jestem odosobniony w odczuciach, ale nie.
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Niech im się uda, chociaż łatwo nie będzie. Pamiętacie powrót Laskowika? Nie ta waga, ale problem podobny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Tych przykładów jest aż nazbyt wiele. Sam mam nadzieję, że Rejs 2 to tylko jakiś temat do dyskusji a nie pomysł na dalszy ciąg filmu. Pozdrawiam

      Usuń
  6. "Trzeba umieć ze sceny zejść...niepokonanym". Właśnie dzisiaj wspominałam ministerstwo głupich kroków, oczywiście w nawiązaniu do moich, spowodowanych ogromnymi zakwasami, bo wczoraj zachciało mi się bić rekord prędkości , aby zdążyć na pociąg / w rękach dwie siaty, na nogach kozaczki i oczywiście jesienna kurtka/ ,rekord pobity, dzisiaj mam za swoje, ale zadyszki nie miałam, a pociąg i tak się spóźnił:))) Lubię stare skecze, w dawnym wykonaniu. Mimo że nadal śmiejemy się z takich samych żartów, to już nie to samo. Hanula
    PS Widział kto, aby gwiazda, co już spadła, znowu w tej samej krasie trafiła na firnament?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I takie zwykłe zdążenie na pociąg potrafi poprawić samopoczucie. Mówię oczywiście o psychicznym, bo fizycznie to trzeba mierzyć zamiar podług sił jak pisał poeta. Pozdrawiam


      Usuń