czwartek, 30 sierpnia 2012

Film na koniec weekendu

W przepastnych zasobach Internetu poszukiwałem filmu na niedzielny wieczór.
Coraz częściej korzystam z tego magazynu wobec wszechobecnej mizerii telewizyjnej. Mając odrobinę szczęścia, trafić można tu na wartościowy film, dodatkowo legalnie i bezpłatnie.
Ponieważ nie jestem wzorcem krakowskiego centusia, od czasu do czasu oglądam również płatne nowości na tak zwane życzenie.
Niedzielny wieczór, kończący weekend nie nastraja raczej do oglądania artystycznych spadkobierców Ingmara Bergmana, zdecydowałem się więc na lżejszy repertuar. Żona podchodzi do moich wyborów z dużą dawką zaufania, dlatego czując ciążącą na mnie odpowiedzialność, staram się wcześniej dowiedzieć co nieco o proponowanym filmie.
Portali filmowych jest też trochę, a więc nie nastręcza to wielkich trudności.
- A może – przeczytałem opis filmu - Przewrotna, inteligentna komedia romantyczna, opowiadająca o różnych odcieniach miłości i związanych z nią niespodziankach - Gry weselne.
Może to coś w stylu filmu Cztery wesela i pogrzeb?
Czytam dalej - Gry Weselne" to historia dziewczyny, która zakochuje się w dniu swojego ślubu. Heck i Rachel są szczęśliwym młodą parą, planującą rozpocząć wspólne życie. Lecz w kościele, podczas ceremonii ślubnej, Rachel nie może oderwać wzroku od nieoczekiwanego gościa weselnego. W jednym momencie. zaczyna powątpiewać czy Heck jest tym jedynym dla niej. Oczywiście, nie dowie się tego dopóki nie da temu nowemu uczuciu szansy. To co następuje potem, to wzruszająca, śmieszna, czasami gorzka podróż znana każdemu, kto kiedykolwiek był pod zaklęciem miłości.
Akurat byliśmy świeżo pod wpływem ceremonii ślubnej, bo pod zaklęciem miłości trwamy od wielu lat, bez wahania więc nacisnąłem przycisk „odtwarzaj”.
Nie ma się czego wstydzić, oglądam z żoną komedie romantyczne. Przyznaję się do tego bez bicia, i pisałem o tej skłonności, przynajmniej w kilku postach. Powiem więcej - potrafię czasem czerpać z tego przyjemność.
W końcu w tym zwariowanym życiu warto dać szanse uczuciu, nawet gdy jest ono jak przesłodzona landrynka. Zresztą, gdy przeglądam wydarzenia świata, potrzebuje czasami trochę cukru, nawet gdy według wyników badań, mam go w sobie nadmiar.
A może właśnie to jest powód? Na zasadzie - swój do swego panie tego.
Sielsko i anielsko. Do czasu gdy okazuje się, że tajemniczym gościem na uroczystości jest kwiaciarka Luce, zapewniającą swoimi bukietami plastyczną oprawę uroczystości.
Dodatkowo okazuje się, że kwiaciarka jest homoseksualistką.
Panna Młoda uświadamia sobie, że jej prawdziwą miłością jest Luce.
- No to zafundowaliśmy sobie odważne i wyzwolone wydarzenie artystyczne – zauważyłem ukradkiem.
- Nooo – powiedziała żona, tajemniczo przeciągając literę „o”. Z tej skąpej wypowiedzi wywnioskowałem, że - show must go one. Leci więc dalej, ujęcie po ujęciu.
Ponieważ męska akceptacja dla wzajemnej miłości kobiet jest zdecydowanie większa niż dla takiej samej miłości mężczyzn, bez protestów śledziłem dalsze losy bohaterów.
W delikatny sposób akcentuję to, co potwierdzają wyniki badań, a co prosto z mostu walnął pewien poseł. Za tę wypowiedź usunięto go zresztą z partii.
Polityka, a ja mam ją gdzieś.
Zwłaszcza, że uwagę moją przykuł inny wątek tego filmu.
Heck to porządny i odpowiedzialny facet. Zakochany po uszy i przez to gotów do poświęceń w imię tej miłości. Niestety, młody mąż widzi jak żona oddala się od niego. Wychodzi z siebie aby ją uszczęśliwić. W pewnej chwili robi mi się go nawet szczególnie żal.
Żona nie neguje jego dobroci i nawet postanawia coś z tym zrobić. Ale tym lekarstwem ma być szczerość.
Szczerość cię wyzwoli - mówi przysłowie, lecz policzek zaboli – brzmi uzupełnienie.
A może chodzi o prawdę ? Tak i pochodzi wprost z Biblii
Szczerość to w końcu taka prawda co bardziej boli.
Żeby nie zanudzać - Małżeństwo rozpada się, a po dramatycznych wydarzeniach i pościgu za ukochaną, ulicami pełnymi zakorkowanych samochodów. Zwycięża uczucie.
Przytulone dziewczyny z kubkiem herbaty na ławce w parku i w drugim ujęciu facet, który bez traumy nawiązuje znajomość w samolocie.
Po pierwsze, skąd ta herbata w parku?
Po drugie, tak szybko zapomina się o wielkiej miłości?
Scena jak i cały film jakby wyreżyserowana przez kobietę, ale reżyser jest mężczyzną. Sprawdziłem.
Kiedy pojawiły się końcowe napisy, zapytałem żonę:
- I jakie są Twoje wnioski?
- Film z przesłaniem, że warto podążać za uczuciem bez względu na to co cię wiąże.
- Ja znalazłem tu inną prawdę – odpowiedziałem nie pytany.
- Jaką?
- Na gówno komu są dziś potrzebni porządni ludzie.
Trochę nostalgicznie zrobiło się nam w ten niedzielny wieczór, pomimo użycia słowa - gówno, a miało być lekko i zabawnie.
Spojrzałem jeszcze raz w opis filmu. Komedia, dramat, romans, czyli dla każdego coś innego.
Czy zachęcam do oglądania filmu?
Każdy ma swój swój gust, swoją mądrość, swój poziom akceptacji dla ludzkich zachowań.
Tylko Internet mamy globalny.

13 komentarzy:

  1. Jesli się bardzo chce w każdym filmie można znaleźć coś dla siebie. Ale jak dobrze się zaangażować w scenariusz to okazuje się, że można znaleźć perełki tupu "SKĄD HERBATA W PARKU". Ja mam dość pokaźną filmotekę i casami co ś wrzucam do obejrzenia. Niestety TV poza Discovery czy Zone Reality nie promuje nic co wchodzi w zakres moich zainteresowań. No może Travel bo są ciekawe podróże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stąd coraz większą popularnością cieszą się tzw filmy na życzenie
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Znowu wpadłam, żeby obejrzeć piękny rynek krakowski.... no i poczytać też... oczywiście.
    Polecam film /wczoraj oglądałam/ "Zakochani w Rzymie". Jest na co popatrzeć, posłuchać, pośmiać się i wzruszyć.No i Woody Allen jeszcze do tego. A aktorki piękne też są ... oczywiście/ prawie tak piękne i dzielne jak Twoja żona/. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałem że ten akurat film Allena jest najsłabszy w ocenie Europejczyków, ale najlepszy w oczach Polaków. Już to jest dla mnie reklama filmu. Musze go zobaczyć.
      O północy w Paryżu bardzo mi się podobało.
      Na film wybiorę się oczywiście z żoną.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Cześć Antoni. Od pewnego czasu nie potrafię dłużej niż kilka minut oglądać jakiegokolwiek filmu fabularnego niezależnie od typu, poziomu i treści. Nie potrafię posiedzieć nad powieścią. Co to może być? Pozdrawiam, JerryW_54

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cytowany przeze mnie do znudzenia Jonasz Kofta napisał kiedyś
      Czy świat się cokolwiek zmieni gdy z młodych gniewnych wyrosną starzy wku...eni.
      No młodym gniewnym to już raczej nie jesteś.
      Jak i ja. Też szybko zniechęcam aię
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Tu (u nasz-w-swirowku.blog.onet.pl). To spróbuj Jerry z moją "Trylogią narkomańska" która od poniedziałku 3 Ix bedzie w sprzedaży na ebookach z 'e - bookowa'. Te trzy części to niedrukowane wcześniej" Moaj wielka miłość" Mój dekalog", którego część oglądał Antoni w Teatrze MIST oraz "Sen o Victorii"- bo jego nakład w formie papierowej się już wyczerpał. Spytaj Antoniego czy warto.
      Pozdrawiam Mirek

      Usuń
  4. po przeczytaniu takiej recenzji napiszę tak - koniecznie to muszę obejrzeć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robisz to na własną odpowiedzialność.
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Herbata pochodzi zapewne z termosu ;) A reszta, jakoś mi tak brzmi propagandowo... No bo fatycznie - w dniu ślubu nagle odkryć swą biseksualność? Chyba, że panna czysta i niewinna jak lilija, kontaktów z mężem in spe też nie miała...

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem, nie mam doświadczenia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Tu (u-nasz-w-swirowku.blog.onet.pl). Też miałem taką sytuację kiedyś dawno temu, na weselu mojego kolegi ze studiów - jego młoda żona zamknęła się ze mną w kuchni i całe wesele użalała się, że nie wyszłą za mnie. I to był taki wybuch emocji, że aż nasz wspólny kumpel powiedział do mnie po wyjściu z wesela :Spadaj!

    OdpowiedzUsuń
  8. No i co? wyszło im?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń