piątek, 15 marca 2013

Wiosna w natarciu?


Kiedy wczoraj pakowałem zakupy do samochodu a złośliwy śnieżek wciskał mi się do bagażnika, wiedziałem, że nie jest dobrze. Z pewnością zaś będzie gorzej.
Później odbierałem z magazynu meblowego komodę. Magazynier miał problem aby ją zlokalizować, a mnie na głowie zrobiła się już spora czapa. Na pagonach nieśmiertelnej kurtki wojskowej M-65 pojawiła się warstwa śniegu, która przypominała, stopnie wojskowe jakiejś egzotycznej republiki. Nie musiałem nawet specjalnie angażować wyobraźni. Najpierw był problem z lokalizacją w komputerze, potem z wydrukowaniem dokumentów ponieważ drukarka zdecydowanie odmawiała współpracy. Kiedy zaś magazynier nie mógł zlokalizować paczki, pomyślałem sobie, że ta szafka zdecydowanie nie chce być kupiona.
A ja ciebie i tak kupię. Zobaczysz i polubisz mnie.
W końcu z pomocą dobrego człowieka wpakowałem odszukaną szafkę bo bagażnika,
Okazało się, że była ostatnia i dostałem ją w stanie złożonym.
Strzepnąłem śnieg z pagonów i ruszyłem w drogę powrotną do domu.
Zapomniałem o śniegu na włosach i kiedy już w samochodzie zrobiło się ciepło, woda zaczęła spływać mi ciurkiem po twarzy.
Nie odrywałem jednak wzroku od drogi, ponieważ samochody przede mną posuwały się na kształt jakiegoś nieporadnego tańca, to w lewo to w prawo i do przodu.
Z niewielką pomocą Młodego wniosłem meble do domu. Spojrzałem na zakupy zgromadzone w jednym miejscu i pomyślałem - mam pojemny samochód.
Tylko trochę stary, ale i ja nie jestem najmłodszy.
Kiedy poustawiałem wszystko na miejscu i pomogłem żonie w wygodnym ułożeniu w łóżku, zrobiła się jedenasta. Miałem wolne.
Dzisiaj rano, zaraz po przebudzeniu, spojrzałem przez okno. Wiedziałem, że te wczorajsze zakupy to był dobry pomysł. Śnieg walił bowiem gęstymi płatkami, poddając się wiatrowi który upychał coraz to nowe warstwy śniegu. Zawiewało a to w drzewo do kominka, a to w szpary pod drzwi, a to w okna.
Otworzyłem drzwi na zewnątrz z pewnym wysiłkiem. Musiałem użyć siły ramienia, żeby otworzyć je na pełną szerokość. To co zobaczyłem zaskoczyło mnie trochę, chociaż z wiekiem coraz mniej rzeczy mnie dziwi. Zaraz też przypomniałem sobie, że łopata do śniegu leży w kącie szopy z narzędziami. Zdecydowaliśmy, że w ty sezonie już się nie przyda.
Podjęliśmy błędną decyzję.
Brnąłem w śniegu po tę łopatę, biorąc do ręki resztki na kompost. Dzięki temu mogłem sobie wytłumaczyć że moczę się w śniegu nie tylko z powodu własnej głupoty.
A potem szuflowanie jak tę czynność odwalania śniegu elegancko nazywa Dziadek. Nie nie mój dziadek, a pewien starszy pracownik z całkiem młodymi dziećmi.
Dziadek to temat do osobnego opowiadania, które pewnie nastąpi w cieplejszej atmosferze.
Kiedy wyżłobiłem sobie korytarz i odszukałem pod śniegiem auto,odpaliłem je i udałem się do pracy.
Nic tak nie pobudza do życia jak szuflowanie śniegu. Krew krąży szybciej niż po eleganckiej kawie. Tylko palce mi marzną dość szybko. Odczuwam bardzo dotkliwie to zimno. Problemy zaczęły się od czasu gdy straciłem na wadze. Pewnie przedtem paluchy osłonięte były warstwą tłuszczu. A teraz? a teraz nie są zabezpieczone.
- Masz coś z krążeniem – stwierdziła teściowa i kilku znajomych.
- Z krążeniem? Przy nadciśnieniu? Może. Nie kłócę się, w końcu to moja żona jest chodzącą encyklopedią zdrowia.
Step by step, krok za krokiem podążałem do pracy, a ze sznurka mnie podobnych wyrwała się tylko jednak mazda. Młody kierowca chciał pokazać kto tu rządzi.
Jakiś czas potem mijałem wystający z rowu tył pojazdu z charakterystycznym znaczkiem.
Tym razem nie udało się ucieranie nosa dziadkom. Trzeba będzie poczekać na pomoc drogową, która i bez tego ma dzisiaj w cholerę roboty.
W końcu dotarłem do pracy i przebiłem się przez śnieg na swoje miejsce parkingowe. Codziennym zwyczajem najpierw sprawdziłem pocztę. Tytuł pierwszego maila brzmiał – Inwazja wiosny !
Podniosłem oczy do okna – Gdzie ta wiosna? O inwazji nie wspominając


22 komentarze:

  1. Hi,hi,hi...inwazja trwa! Śniegu po kolana i mróz szczypie. Wyjęłam uznane już za niepotrzebne, buty z futerkiem i takąż czapkę. Cóż, aura kpi z nas. Jak głupio będą wyglądać zółte kurczaki na białym tle???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądrość ludowa wspomina coś o marcu i garncu. Nie powinno nas to dziwić, a dziwi.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Wiatr wieje, a więc idzie zmiana pogody,
    przynajmniej u nas :-)))
    Śliczne zdjęcie zrobiłeś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas w ramach zmiany pogody spadła temperatura, ale słońce od wczoraj jak na Jamajce. Pozdrawiam

      Usuń
  3. U mnie raczej powrót zimy na całego.
    Przez trzy dni padał śnieg, jak go na szczęście odgarnęłam, okazało się, że dziś jest paskudna zawierucha. Zimno tak, że aż świszczy, dobrze, że chociaż ja jeszcze łopaty nie schowałam.
    Coś przebąkują o wiośnie, ale tutaj to wygląda podobnie jak u Ciebie.

    Drzwi wejściowe masz przepiękne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia podkręca urodę Rzeczywistość jest przeciętna. Pozdrawiam

      Usuń
  4. Ja też oczy wypatruję,ale śnieg mi je wciąż zasypuje. Podobno nie ma złej pogody, a tylko my bywamy nieodpowiednio ubrani. Tak by się chciało zrzucić już zbędne ciuchy...Wiosna, wiosna, wiosna, ach to TY?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie, będzie. Ponoć przyszły weekend z temperaturami powyżej 10 stopni.
      To sobie pośpiewamy Grechutą. Pozdrawiam

      Usuń
  5. u mnie tez zima i zawieje...,.ale ja mam lepiej ....nie ma to jak emeryt.....
    kasy mało ale nikt nie goni do pracy....cos za coś....
    a te drzewka w ogrodzie to jabłonki ? no i zapytam może niegrzecznie.... bedziesz miał w ogródku szczaw ?
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już wesz najlepszy jest na cmentarzu , po co robić konkurencję.
      Jabłonie są z drugiej strony domu. Kilka starych i kilka młodych. Z frontu są ozdobne, ale jakie? Przeprowadzałem się w grudniu. Pamiętam że jest klonik, ale co dalej? Będę miał wiosną niespodziankę.
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Zapomnieli dopisać"....już w kwietniu":))))A u nas raczej przedwiosennie.
    Śniegu prawie wcale tylko zimno i ten obrzydliwy wiatr dokucza.Mam nadzieję, ze ta ostatni komoda po złożeniu będzie w porządku. Złośliwość przedmiotów martwych nie ma granic. Oby nic jej nie brakowało:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złożyłem i wszystko jest jak trzeba. Kończą mi się powoli roboty w domu więc czekam niecierpliwie na zmianę pogody. POzdrawiam

      Usuń
  7. Ja zamiast się łapać za łopatę, wsiadam w automobil i przejechawszy ze dwadzieścia razy od bramy pod dom mam całkiem foremnie ugniecionego sniegu. Ubiegłej zimy bodaj raz musiałem iście po łopatę sięgnąć; tej jeszcze nie było potrzeby...:)
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też można, biorąc pod uwagę że od brami do domu kawałek drogi jest. Pozdrawiam

      Usuń
  8. ale pięknie jest prawda? :p U nas w piątek wszyscy szli wcześniej do domu. Małżowaty do pracy, na nocną zmianę, nie dotarł. Odśnieżanie wczoraj było iście syzyfową pracą, co człowiek zamiótł to natura zawiała. Z drugiej strony wiatr dął a my w ciepłym domu z ciepłą herbatą i książką. Też pięknie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Lubię patrzeć na zamieć i inne zjawiska pogodowe z ciepłego wnętrza domu pijąc gorącą herbatę. Pozdrawiam

      Usuń
  9. Tu (u-nasz-w-swirowku.blog.onet.pl). Dzisiaj przez uchylone okno próbowałem wywęszyć wiosnę, ale dolatywał mnie tylko zapach smogu palonego węgla, z domów jednorodzinnych. Tak, że nie wiadomo kiedy ona przyjdzie. Ale już bliżej jest niż dalej.
    Pozdrawiam Mirek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oprócz egla to pewnie palone plastiki, ulubione paliwo oszczędnych posiadaczy. A ja segreguję i czekam na wiosnę. Pozdrawiam

      Usuń

  10. Inwazja- nagłe i niespodziewane natarcie . Na razie walka toczy się w ukryciu, pod pierzynką. Ale już niedługo nastąpi otwarty zielono-żółto-fioletowo-czerwony atak dywanowy, i znowu nas zaskoczy:)
    Intensywność barw, zapachów i odgłosów...Wiosna, wiosna, wiosna?...nie! to Ty!Pozdrawiam,Hanula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inwazja, walka, natarcie. Spójrz jakich słów używamy dla określenia tego co nieuchronnie zakwita nam co roku. To jak ta przysłowiowa wojna o pokój w czasach PRL.
      Pozdrawiam

      Usuń
  11. ...bo to wiosna w zimowym przebraniu, strategicznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem w takim razie tej strategii. Pozdrawiam

      Usuń