środa, 30 stycznia 2013

Jak odpowiadać żonie na trudne pytania ?

 Zmasowany atak antybiotykowy przynosi pierwsze, delikatne efekty. Widzę to bez potrzeby zagracania głowy doktorowi. Do tego idealna jest teściowa. Dzisiaj wybiera się na spotkanie.
Narzekam tak czasami na nią, ale to w związku z nadmierną troską którą pomimo naszego wieku próbuje otaczać. całą rodzinę. Teraz ta opieka w stosunku do mojej żony, ale i jej córki jest szczególnie ważna. Mogę pozwolić sobie na zarobkową pracę i dopiero po jej zakończeniu gnam do szpitala omijając szczęśliwie (puk, puk) radary. Teściowa czuwa przy łóżku.
Wczoraj po drodze kupiłem tonik do twarzy i płatki kosmetyczne. Wiadomo bowiem, że kobieta jest kobietą pomimo sytuacji życiowej i stanu zdrowia.
Doktor który opiekował się nią od połowy i roku i który skierował ją ostatnio do szpitala, pojawił się aby wymienić jej skomplikowany opatrunek. Pomimo, że to nie jego szpital zorganizował sobie wszystko łącznie z pomocą siostry z oddziału. Dodatkowo kwestię zapłaty zbył jakimś okrągłym słowem. Teściowa była zachwycona i to nie tylko z powodu wrodzonej oszczędności własnej. Do tej pory uważała, że nie wychyla się ponad pewne schematy. A tu proszę.
Kiedy wracałem wieczorem do domu, umysł pracował jakby spokojniej. Przypomniałem sobie taką  sytuację z soboty, do którego to wspomnienia uśmiechnąłem się pod nosem.
W sobotę czekaliśmy w dużej poczekalni na kontakt z lekarzem ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Żona trawiona wysoką gorączka przysypiała, bądź popadała w stan letargu, opierając głowę o aluminiowe drzwi z dużą mleczną szybą. Potem na chwilę powracała do świata realnego, by znowu zapaść się w chwilowy letarg. W trakcie jednego z przebudzeń spojrzała na sąsiednie drzwi następnie na duży napis umieszczony nad nimi.
- Co to jest KONTAMINACJA ? - spytała literując powoli.
- To jest sytuacja w której jeżeli masz dwa konta bankowe i chcesz się pozbyć jednego, to wchodzisz tam i redukują Ci ich liczbę. Taka denominacja dla ilości kont - odpowiedziałem szybko, jakbym wiedzę w tym temacie wyssał z mlekiem matki.
Żona uśmiechnęła się leciutko i ten uśmiech, pierwszy od rana, dodał mi otuchy w działaniu.
Swoją drogą zadziałał mechanizm błyskawicznej odpowiedzi. Ojciec miał coś takiego, odpowiadał natychmiast na zadane pytanie. Szybko i na tyle przekonująco, że nie wzbudzał podejrzeń ślubnej o jakieś ściemnianie. I nie było to broń boże robienie z żony słodkiej idiotki, a raczej działanie w myśl zasady „jak blefować doskonale”.
Przy dłuższym zastanawianiu się nad odpowiedzią, kobieta staje się podejrzliwa, a tak, zawsze później można było doczytać i przy najbliższej okazji skorygować niektóre dane.
Ja blefowałem tylko dla rozśmieszenia, ale po powrocie do domu sprawdziłem znaczenie słowa dekontaminacja.
Okazało się, że jest to proces polegający na usuwaniu i zabijaniu drobnoustrojów doprowadzający do tego, że materiały (np. opatrunkowe lub narzędzia) stają się bezpieczne dla zdrowia. Pojęcie to obejmuje: oczyszczanie, dezynfekcję, sterylizację.
No proszę i nie można było tak napisać „sterylizacja narzędzi”. Koniecznie dodać to, że narzędzi ponieważ zaraz trafi się tam jakiś Antoni, który wciśnie żonie kit na temat ratującej życie błyskawicznej sterylizacji pacjentów.

 

32 komentarze:

  1. bardzo ciepły, życzliwy, przyjazny wpis...myślę, że tak jak i jego autor. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ale te miłe słowa sa chyba na wyrost.

      Usuń
  2. Dekontaminacja brzmi poważniej ;)
    Mój tata też zawsze bez zająknienia odpowiadał na wszystkie zadawane przeze mnie pytania, a trochę ich było :)
    Początkowo wierzyłam, że wie wszystko i byłam pełna podziwu....potem zorientowałam się że po prostu zmyśla, ale z fantazją i płynnie. Ma to swój urok ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że ma urok , tylko doceniamy to po latach.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Klik dobry:)
    Oczywiście, że mogli napisać „sterylizacja narzędzi”, ale nie będzie wtedy modnie. Nawet na blogach widuje się taką modę, że podczas czytania jednego postu kilka razy trzeba do Wikipedii zajrzeć.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam sie! prosciej napisane brzmialoby mniej powaznie, a szpital swoja powage musi zachowac :)zauwazylam, ze wiele instytucji cierpi na ten kompleks niepowaznego postrzegania w spoleczenstwie :) dlatego tak wielu urzednikow, lekarzy, politykow to nadete bufony! jakby chcieli dodac sobie tym szacunku:) na szczescie nie wszyscy tacy sa:)

      Usuń
    2. Otóż to. Zauważam nawet czasami, że im mniej kompetencji i wiedzy, tym więcej fachowego słownictwa, którego przeciętny człowiek i tak nie rozumie, bo każda dziedzina wiedzy ma swój specyficzny język naukowy. Już w szkole i na studiach odczuwało się, że młody magister "stroił" słownictwem,którego sam nie rozumiał, więc łatwo wpadał i śmiech na sali, a doświadczony wieloletni profesor tak wykładał, że człowiek aż chłonął i zapamiętywał, bo mówił normalnym, potoczystym językiem. Oczywiście nie wszyscy, nie uogólniam.
      Ostatnio jeden informatyk tak mi w mailu tłumaczył, że nie wychodziłam z Wikipedii, żeby zrozumieć maila. Już myślałam, że może do góry nogami czytam, hi, hi...
      W końcu zatelefonowałam do innego i przeczytałam tego maila. Przetłumaczył: odwróć laptopa i wykręć śrubki w tym i w tym miejscu.Powiedz mi, czy widzisz, to i tamto.

      Och, zamulam Antoniemu wpis o czym innym. Przepraszam.

      Usuń
    3. Dobrze że jeszcze nam się chce zaglądać do wikipedii
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. w zyciu nie słyszałam podobnego słowa.....jak to człowiek uczy się do końca życia....
    no ale ty wybrnałeś świetnie ......
    ttylko dziwi mnie - po co te grafomańskie, zagraniczne ? słowa ..... dla zmyłki ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla powagi instytucji, ponoć
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Świetny pomysł z tym błyskawicznym odpowiadaniem :-)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawie bym uwierzyła, gdyby nie to, że zwietrzyłam blef ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, bank w szpitalu to klasyczna ciemnota.
      Ale gdyby tak Prezesa takiego banku odcinać od dyrektorskiego krzesła to już w szpitalu mogłoby być. Ze znieczuleniem, lub bez. Pozdrawiam

      Usuń
  7. gratuluje refleksu, ja szybko zapytana lub wyrwana " z kontekstu" nie pamietam nieraz jak sie nazywam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest milczenie. Ta cisza wlecze się niespotykanie.
      Pozdrawiam

      Usuń
  8. Wielokrotna sterylizacja nosi nazwę tyndalizacji. Pomyśl Antoni, co byś powiedział gdyby to taki napis tam umieścili?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że to coś o stopień niżej niż klasyczna trywializacja.
      Tak mi się skojarzyło przynajmniej.
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Jak brzmi niezrozumiale, to przynajmniej się tam postronny pacjent nie pcha - wiadomo - co nieznane to straszne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo odwrotnie wpycha się z ciekawości.
      Ja w pewnej chwili zacząłem szukać toalety, najpierw spokojnie potem coraz bardziej nerwowo. Znalazłem w końcu za drzwiami z napisem - "Uwaga drzwi przesuwane"
      A gdybym nie był ciekawski?
      Strach pomyśłeć

      Usuń
    2. A nie było gdzieś "basenowni"? ;)

      Usuń
  10. Świetnie blefujesz Antoni :))
    Doczytałam, że żona w szpitalu, chociaż podejrzewałam już po Twoich ostatnich wpisach. Doczytam dalej.
    Trzymam za Was kciuki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, prowadzę życie w trójkącie: praca-szpital-dom. Idzie się zagubić jak w bermudzkim.
      Pozdrawiam

      Usuń
  11. Genialna interpretacja tego słownego dziwoląga. Podziwiam refleks i poczucie humoru.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jako ze slowo ogolnie oznacza "wyczyszczenie" to swietnie pasuje do stanu konta bankowego. Powinni umiescic taki napis nad okienkiem kasowym:)
    Wybrnales wiec i zgodnie z prawda i komicznie a to pewnie zonie przydatne.
    Zycze powrotu do zdrowia i spokojnego zycia rodzinnego - Serpentyna

    OdpowiedzUsuń
  13. Cześć Antoni
    Przy tej sterylizacji (narzędzi) to mi się przypomniało że moje stare ciotki na sterylizację świń (noo, knurów) mówiły miśkowanie. Wrzuciłem w internet i w wikisłowniku znalazłem to słowo oznaczające rzeczywiście tę dosyć paskudną dla knurka, a niezbędą dla smakosza shabowego czynność.
    A ja zawsze myślałem że to słówko to był wymysł moich ciotek żeby niewinnej dziatwie nie mącić w głowach słowami bardziej konkretnymi. Bo wiadomio, i grzech bo trzeba by coś o zapłodnieniu, i niemiłe skojarzenia, bo ciotki chociaż kobiety i do tego stare panny to coś wiedziały o samczym przywiązaniu do klejnotów. Pozdrawiam i życze żonie szybkiego powrotu do zdrowia. JerryW_54

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo mówił mój dziadek na kastrowanie byków.
      Mówią że mięso z knura nie nadaje się na wyroby. Pewna znajoma nie chciała jeść swojskiej kiełbasy bo ponoć śmierdziała jej knurem.Czasem cieszę się że mam taki chłopski nos. Za życzenia zdrowaia dziękuję i pozdrawiam

      Usuń
  14. Gratuluję refleksu...:)) A i tego lekarza, zgoła jakby nie z tej rzeczywistości...:)
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, dziwny ten lekarz jakiś, wczoraj też był na oddziale.
      Pozdrawiam

      Usuń