poniedziałek, 8 października 2012

O rozmowie z kobietami, według Antoniego


Ponoć konflikty wpływają ożywczo na każdy długoletni związek. W zasadzie to działają na każdy związek, a w tym dojrzałym pokazują partnerowi, że zależy nam dalej na tym układzie i jak to się mówi nie położyliśmy jeszcze na wszystkim lagi. Psychologowie i seksuolodzy piszą dodatkowo, że godzenie się po takim konflikcie, prowadzi do spontanicznego i udanego seksu. Seks jest ponoć w związku bardzo ważny, jak twierdzi cytowany całkiem niedawno profesor Lew Starowicz - już dwutygodniowa abstynencja seksualna prowadzi do osłabienia związku.
Prawdę powiedziawszy informacją tą zostałem zaskoczony, sam mając na koncie krótsze i dłuższe okresy zaniechania, żeby o samej abstynencji nie wspominać.
No cóż, świat zadziwia mnie nieustannie.
Jeżeli życie nie funduje nam problemów trzeba więc te problemy samemu sobie wymyślać. Przecież to dla dobra związku. I najważniejsze trzeba ze sobą rozmawiać, bo rozmowy są zawsze twórcze.
Ostatnio wybrałem się na zakupy. To nie jest żadna nadzwyczajna informacja, gdyż od ponad trzech lat to właśnie ja dokonuję wszelkich zakupów do domu. Trzymam żelazną ręką domowy budżet, co powoduje starcia i konflikty rodzinne. Kiedyś przy okazji rodzinnych konfliktów na  tle oszczędności, próbowałem policzyć tak zwane szable, czyli moich sojuszników. Okazało się, że mogę  podsumować to popularną historycznie kwestią –  jeden przeciwko wszystkim. Rambo też sam zmagał się z przeważającą potęgą bez względu czy był to wietnamski czy radziecki komunista.
Przyjmuję więc na klatę te wszystkie konflikty, wojenki i zwykłe zaczepki, ponieważ mam świadomość, że racja jest po mojej stronie.
Moja racja, to słuszna racja, a nawet jak ktoś inny ma rację to moja racja jest mojsza. (Dzień Świra)
 Zawsze uważałem, że wydawać można tylko  kwoty do wysokości posiadanych  na koncie środków. A to i tak jest niespecjalnie bezpieczne. Czasami jednak rodzina, która z pewnością oglądała film „Rozmowy kontrolowane”, wydaje się być pod  mocno jego wpływem.  Jest tam taka scena, kiedy siedzący w barakowozie pracownicy piją sobie beztrosko wiśniówkę.
- Wiśnia jest wiśnia – podkreśla ze znawstwem jeden, drugi zaś sylabizuje hasło zdobiące obskurne hale  - Tyle podzielimy ile wytworzymy.
Po chwili zaś dodaje - A jak  ich Solidarność za łeb weźmie, to podzielimy tyle ile zdecydujemy, albo nawet więcej.
O! „albo nawet więcej” to rodzinnie ulubione hasło.
Teraz pewnie część Pań powie - o mój stary też jest takim sknerą.
 A może to nie sknerstwo, ale podstawowa umiejętność dodawania i odejmowania na poziomie podstawówki?
Nie rozważając tego dylematu, biorę ze stołu karteczkę. Pod koniec miesiąca, cienkim ołówkiem skreślam te mniej potrzebne produkty. To się kiedyś nazywało gospodarowanie z ołówkiem w ręku. Specjalne kursy prowadziły oddziały Praktycznej Pani i Koła Gospodyń Wiejskich.
Teraz Koła Gospodyń Wiejskich zajmują się komponowaniem piosenek w stylu niezapomnianego koko koko… A może już zapomnianego?
W każdym bądź razie, korzystając z dobrodziejstwa początku miesiąca, robiłem zakupy według sporządzonej listy. Koszyk wypełniał się, a na trzymanej kartce coraz więcej ptaszków świadczyło o  odszukaniu produktu na regałach hali handlowej. To sztuka, bo co rusz zmieniają tu ułożenie produktów. Na mnie nie działają te sztuczki i nie kupię powyżej zapisanej kartki.  Chodzę natomiast po sklepie wyrzucając z siebie stek wyzwisk pod adresem pracowników marketingu, którzy uważają że wkur..ony  facet kupi więcej.
Oświadczam - Nie kupi !
Jeszcze kasa,  torby,  auto i do domu.
Telefonicznie zmusiłem Młodszego do bezinteresownej pomocy i po chwili dwie duże torby i dwie zgrzewki wody znalazły się na trzecim piętrze.
Żona wjechała do kuchni i rozkładała towar w niższej połowie szafek, lodówce i w szafie przedpokojowej spełniającej funkcję spiżarni.
Kiedy doszło do serków w ilości sztuk pięć, przeznaczonych na sernik z serków homo, żona spojrzała na opakowanie i odczytując napis - serek naturalny o smaku śmietankowym - spytała:
- A nie było waniliowych?
-  Były ale chciałaś śmietankowe. Łaziłem po stoisku w te i nazad, bo wszędzie były serki naturalne, a tylko na tym ktoś mądrze napisał serek naturalny o smaku śmietankowym.
- Chciałam waniliowe – odpowiedziała zdecydowanie
- Golono, strzyżono – pomyślałem niemal natychmiast. Trochę pośpieszyłem się z wyrzuceniem kartki za zakupy. Nie wyrzucam jej zaraz na parkingu, przed sklepem lecz  przynoszę do domu. Czasem zdarza się, że zaświadczy ona o mojej niewinności. Lepiej powiedzieć - o mojej racji -  bo to ma zdecydowanie inny wydźwięk. Z doświadczenia w różnych dziedzinach życia wiem jednak, że udowadnianie swoich racji poza sądem, zwykle  się nie opłaca. Niestety jest jeszcze męska ambicja, która nie kalkuluje co się opłaca, a co nie.
Rzuciłem się do kosza na śmieci. Szybko przebiłem się przez stertę kartonowych i foliowych opakowań  i  zrządzeniem losu natrafiłem na papierową kuleczkę. Rozłożyłem ją ostrożnie, odnalazłem pozycję i spytałem - co tutaj jest napisane?
- Śmietankowe – przyznała żona, zaraz jednak dodała - ale jak pisałam to myślałam waniliowe.
- Wybacz, jak mogę odczytać w sklepie masło i zastanawiać się - co żona miała na myśli pisząc masło?
- Odwróciłem się przezornie i szybko wyszedłem z kuchni, bo pewnie  zegnał mnie wywalony język, którego w sposób charakterystyczny dla małych dziewczynek używa czasami moja ukochana żona.
Sernik wyszedł jak trzeba, pomimo rozbieżności między myślą a czynem.
Po latach wspólnego życia coraz mniej rzeczy jest w stanie mnie zdziwić, chociaż przewrotnie czasami mówię do Niej  – Z biegiem lat zadziwiasz mnie coraz bardziej.
 Swoją drogą to tak do końca nie potrafię zdecydować się, czy opowiadam się za pierwszą czy drugą wersją o zadziwianiu 

32 komentarze:

  1. Ale to rozczulające prawda?
    Przecież to normalne, że kobieta jak coś pisze to troszkę inaczej myśli (w kwestii zakupów;))
    Mój mąż też dostaje karteczkę do ręki, ale tylko z tego powodu,że w innym wypadku kupiły zupełnie na odwrót i to mało oszczędnie!niestety
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo bowiem mężczyźni są Marsa a kobiety z Wenus.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. u nas ja robię za dusigrosza, mąż radośnie kupuje wszystko co najlepsze i w hurtowych ilościach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz trudną rolę, wiem coś o tym
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Podajmy sobie ręce, podobnie jak Klarka, ja też robię za dusigrosza i postrach rodziny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to piątka, bo to wcale nie jest to wdzięczna rola.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. ....hmmm, kiedyś byłem szczodry i rozrzutny. Teraz też taki jestem, tylko juz nie mam co rozrzucać. I coraz częściej wydaje mi się, że moja Pani uważa mnie za sknerę. Ot życie. Pozdrawiam JerryW_54

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po prostu już wszystko rozrzuciłeś. Teraz siadasz i czekasz na efekty.
      Od razu pozbawię Cię złudzeń, nie licz na wdzięczność.
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Grunt to poczucie humoru oraz udany sernik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sernik się udał, a poczucie humoru jest niemierzalne.
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. jak twierdzi cytowany całkiem niedawno profesor Lew Starowicz - już dwutygodniowa abstynencja seksualna prowadzi do osłabienia związku.
    Nie! Nie! I po stokroć nie! Pa profesor nie ma racji, jeśli mówimy o związku nie tylko seksualnym, a związku małżeńskim z miłości/związku dusz.

    Historyjka waniliowo-śmietankowa urocza. W tym nasz urok, że co innego przekazujemy, niż myślimy :))) Ja np. kiedyś pół dnia potrafiłam mruczeć pod nosem: worek ze śmieciami już pełny; nikt worka nie wynosi; ciekawe, czy ktoś śmiecie wyniesie; jak nie wyniosę śmieci, to oczywiście nikt się nie domyśli,by to zrobić. Dopiero syn mi powiedział, że komunikat ma być precyzyjny i zrozumiały.

    Ale z serkiem to raczej było przejęzyczenie.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeżeli to była forma pisemna to było to raczej przepisanie.
    Syna ma rację, faceci lubią konkretne komunikaty.
    Co do zdania Pana Profesora, też mam na ten temat swoja inną teorię. Ba mam nawet własne doświadczenia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja tam już przestałam się dziwić, z chwilą wyjścia za mąż. Co do finansów, zawsze wydawałam więcej niż zarabiałam, nawet posiadanie karteczki z listą zakupów nie odwiodło mnie od kupienia czegoś na wyrost lub dla kaprysu.Hołduje zasadzie,że pieniądze są po to, aby je wydawać, nie będzie ich, to nie będę wydawać. Proste i oczywiste. W ogóle jestem raczej rozrzutna, niż oszczędna. Czasami mnie dopada mania oszczędzania i wtedy ogarnia żal, za kasą którą mogłam wydać w odpowiednim czasie na przyjemności, a teraz się zdenominowała. Znajduję w swojej tajnej skrytce/ czyli książce kucharskiej zakupionej zaraz po ślubie/ oszczędności sprzed lat. Papierki stanowią wartość sentymentalną i po co mi to było, to całe oszczędzanie? Pozdrawiam,Hanula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet nie piszę o oszczędzaniu, a rozsądnym wydawaniu pieniędzy żeby plus z minusem się bilansował.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. No tylko mi zarzuć brak rozsądku w wydawaniu pieniędzy. Ja tam wydaję rozsądnie i się bilansuje na zero , czasami nawet jest to -0 . Hanula,
      PS Wow! to u mnie słabiutko z tym związkiem, słabiutko . Chyba że zastosuję teorię względności tzn. każdy mierzy względem siebie i ocenia napięcia i natężenia uczuć. Ha!

      Usuń
    3. Ha
      Nic nikomu nie zarzucam
      Kocham wszystkich ludzi
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. A ja tam dusigroszem nie jestem. Mój mążtwierdzi, że niestety i czasami przywołuje mnie do porządku;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I działa to przywoływanie?
      Pozdrawiam

      Usuń
  10. A z serkami , jak z budyniem, wszystkie są naturalne śmietankowe, tylko niektóre są bardziej waniliowe.Hanula

    OdpowiedzUsuń
  11. Tu (u-nasz-w-swirowku.blog.onet.pl). Jak to było w starym dowcipie opartym na wierszu Majakowskiego - Myślimy Lenin - Mówimy Partia, Myślimy Partia - Mówimy Lenin. I tak już od pół wieku co innego myślimy a co innego mówimy.
    Pozdrawiam Mirek

    OdpowiedzUsuń
  12. Kto teraz takie wiersze pisze?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisaliby, gdyby było zamówienie...

      Usuń
  13. No no, w naszym przypadku to nawet kartka nie pomaga, i tak się zdarza, że np. jak napiszę woda mineralna, to mąż kupi niegazowaną 1,5 litrową, choć od kilku lat kupujemy tylko i wyłącznie 0,5 gazowaną ;) Bo nie napisałam precyzyjnie! :D

    Czy kłótnie pokazują, że wciąż nam zależy? Wydaje mi się, iż są lepsze sposoby na udowodnienie tego :) Po kłótni nie koniecznie mam ochotę na seks, a co dopiero na lepszy, może Starowicz patrzy z punktu widzenia faceta - ot, spłynie jak po kaczce i lecimy dalej...? Myślę, że kobiety mają w naturze nieco więcej "refleksyjności", "roztrząsania", jak kto tam woli to nazwać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto za mnie kupi dobrze?
      Nie mam alternatywy, więc lepiej raz a dobrze.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Niestety w tym wypadku mąż miał rację - gazowana jest niezdrowa, a w większej butli taniej wychodzi. A w ogóle, to podobno mamy w Polsce tak dobrą wodę w wodociągach, że nie warto kupować butelkowanej...

      Usuń
    3. Lizawieta - w Mąż nie miał racji, bo sam nie pije niegazowanej - ot, z przekory kupił i to był tylko przykład, podobnie jest ze śmietaną (tak wiem, jogurt zdrowszy), bułkami, czy mąką.

      W większej butli wychodzi taniej jeśli ktoś ma większą rodzinę lub dużo pije - u nas gaz zdąży uciec.
      Poza tym - do naleśników się daje gazowaną, by były bardziej puszyste - wodociąg tego nie załatwi. Zresztą - nie wiem, w której części Polski mieszkasz, ale w mojej jest wieczny kamień, chlor (czasem jest wręcz biaława) lub przy częstym remontowym zakręcaniu gdzieś w budynku - rdzawa.
      Dziękuję.


      Usuń
  14. -A co za problem dodać cukru waniliowego do śmietankowego serka? (Nawet jeśli on się właściwie nazywa "wanilinowy", ciekawe dla czego...)

    - To Wy nie sortujecie śmieci?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co da sortowanie śmieci, jeśli potem wszystko i tak trafia do jednego zbiornika śmieciary? :D
      Nie wiem jak u Antoniego, ale u nas tak jest.

      Usuń
  15. W życiu lubimy udowadniać swoje racje, może lżej nam po tym..
    Mogę segregować, a potem wszystko wrzucić do jednego osiedlowego pojemnika
    Lubię prace które maja jakiś sens
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Jako Krakauer z krwi, kości i sernika wiedeńskiego uważam się za autorytet w tej mierze konsumpcyjny:) i dodać sobie pozwolę, że laska wanilii na przysłowiową czarną godzinę w domu trzymana wszelki problem z niewłaściwym rzekomo serkiem by z punktu usunęła:)
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc laska była i kłopoty usunęła. Ja zaś udowodniłem że zakup był właściwy
      Pozdrawiam

      Usuń