czwartek, 25 października 2012

O ostrzyżeniu i grillowaniu z perspektywy owcy

Najważniejsze to mieć do wszystkiego dystans. Kiedy trzy dni temu spotkała mnie historia opisana poniżej, mocno się zbulwersowałem. Zamoczyłem pióro w jadzie, który wylał się ze mnie i postanowiłem popełnić reportaż interwencyjny. Ze względu jednak na późną porę i zaległe obowiązki, odłożyłem sprawę do dnia następnego. Wczorajszy dzień również obfitował w wydarzenia, a więc o realizacji planów wydawniczych nie było mowy. Kiedy dzisiaj zasiadłem nad klawiaturą spojrzałem na całe wydarzenie z innej, szerszej perspektywy. Dlatego tez kilkoma kliknięciami klawisza Del wykasowałem dane owego szpitala. Wyszło jak zawsze, poniżej kolejny post.
Stare powiedzenie o robieniu biznesu mówi, że owieczki trzeba strzyc a nie zarzynać.
Zarżnięta daje bowiem radość na jednym grillu, z wełny zrobisz sweter który potrafi służyć nawet dekadę. Co tam jeden sweter. Co strzyżenie robisz nowy, sprzedajesz i kupujesz kawałek jagnięciny na miły wieczór w gronie przyjaciół.
Niby zasada prosta a jednak nie dla wszystkich.
Gdyby przenieść to na na rynek, codzienność obnaża niecierpliwych.
W poszukiwaniu zysku zwykle zapomina się o kliencie, drenując ile się da. Bo grill już dawno rozpalony a ruszt woła o porcję mięcha.
Szpital do którego skierowałem swe kroki powstał kilka lat temu i miał udowodnić, że prywatna placówka zdrowia może znaleźć swoje miejsce na rynku usług medycznych.
Szerokim gestem wybudowano wyposażono i pozyskano lekarzy z doświadczeniem. A potem z tego czy innego powodu szpital zaczęły dręczyć problemy.
Ponoć z powodu niskich kontraktów z NFZ, czytałem jednak, że to NFZ miał zabiegać o kontrakt z tym nowoczesnym szpitalem.
Tak się złożyło, że na co dzień żyje w permanentnym kontakcie z białymi fartuchami. Kierownik osiedlowej apteki od drzwi mi się kłania, należę bowiem do grupy lepszych klientów na tym osiedlu.
Potrzeba znalezienia specjalisty w jednej z dolegliwości związanej z niepełnosprawnością zaprowadziła mnie do ambulatorium owego szpitala.
Przestronne nowoczesne wnętrza, Na korytarzach niewielu pacjentów, co wywołało miłą myśl o doskonale zorganizowanej logistyce.
Trochę zbladła mi to pierwsze skojarzenie po opłaceniu kwoty 150 złotych za wizytę.
- Pierwsza droższa - pomyślałem
Kolejne niestety nie były tańsze.
- Tłumu nie ma - stwierdziła, rozglądając się wokół żona.
I to w zasadzie tyle na temat szpitala. Ani dobrze ani źle, zwykłe odnotowanie faktu. W końcu cennik jest znany i nie mam obowiązku pojawiać się tam na wizytach.
Tylko jak śpiewał kiedyś Jacek Kaczmarski:
„Bo nie wybiera ten kto musi, kto wybrać nie ma w czym.”
Kiedy wczoraj podjechaliśmy pod szpital, złowieszczo przywitał nas szlaban i zachęta do obowiązkowego pobrania biletu.
Nacisnąłem guzik, automat wypluł bilet, a biało-czerwony szlaban uniósł się do góry.
Wjechałem, stanąłem na miejscu wyznaczonym dla niepełnosprawnych w związku z posiadanym uprawnieniem i wyciągnąłem z bagażnika wózek inwalidzki.
Szacunek do lekarza wymaga, aby pojawić się w ambulatorium trochę wcześniej.
Tak też zrobiliśmy i spokojnie czekaliśmy na spotkanie z miłym i nakierowanym na pacjenta lekarzem.
Podzieliłem się z nim bulwersującą dla mnie informacją na temat płatnego parkingu. Musiałem, bowiem siedziało to we mnie od początku.
Metoda wyrywania pieniędzy od pacjentów i ich rodzin w ten prosty chociaż mało oryginalny sposób przynosi chyba efekty, bo płatne parkingi powstają wszędzie gdzie jest kawałek miejsca przed placówką medyczną. Dodatkową motywacją do płatnego wjazdu są lotne brygady Straży Miejskiej, które z pasją godnej lepszej sprawy, zakładają blokady na koła rodzin odwiedzających swoich bliskich w szpitalu i korzystający z przywileju tak zwanej bezpłatnej służby zdrowia.
Że strzępię się o parę złotych?. Uwierzcie mi a wiem to po sobie, że te parę złotych pomnożone przez codzienną wizytę w szpitalu, daje całkiem konkretne pieniądze.
Ordynatorzy mają zwyczaj opowiadać w takich chwilach, że to nie szpital pobiera kasę, a prywatna firma. Jeżeli to prywatna firma pobiera za wstęp, to tym bardziej dziwi entuzjazm Straży Miejskiej w owym karaniu klientów którzy chcą nieco zaoszczędzić, lub ganiają resztkami finansowych sił. Codziennie przejeżdżam obok szpitala na Skarpie w Nowej Hucie i nie ma dnia, abym nie widział tam samochodu strażników, lub efektów ich pracy.
Naładowany negatywnymi emocjami zapakowałem się do samochodu i ostrą drogą w górę ruszyłem w kierunku budki parkingowego. Za szybą tkwiła legitymacja inwalidy.
- Jeden złoty – tak powiedział a przynajmniej tak usłyszałem wypowiedz parkingowego. Musiał mówić niewyraźnie, bowiem żona usłyszała to samo.
Zmiękłem, no cóż jest zniżka dla samochodów inwalidzkich, w porządku. Symboliczna złotówka, nawet się uśmiechnąłem.
Parkingowy podniósł monetę na wysokość oczu i obejrzał ją w świetle ulicznej lampy.
- Siedem złotych – powiedział do mnie wyraźnie już cedząc słowa.
- A nie ma żadnej zniżki dla samochodów inwalidzkich? – spytałem
- Niech Pan na mnie nie krzyczy, ja tu tylko pracuje - wyrzucił z siebie młody człowiek.
Z owego wybuchu wnioskować mogłem, że jestem kolejnym niezadowolonym klientem.
- Szanowny Panie, cały czas staram się zachować spokój i kulturę w rozmowie z Panem, chociaż przyznam, że mnie to wiele kosztuje.
Dołożyłem brakujące sześć złotych i odjechałem po uniesieniu szlabanu.
Spojrzałem jeszcze wokół. Wąska ulica i brak miejsca do zaparkowania na poboczu. Dodatkowo sam podjazd do szpitala schodzi ostro w dół, co jest niebezpieczne dla inwalidzkich wózków. Wyjazd w drugą stronę czyni się praktycznie niemożliwym.
W wielu szpitalach wyjazd i wyjazd inwalidów jest bezpłatny lub symboliczny.
Ale to nowoczesny i prywatny szpital. W końcu to sam chciałem się tu pojawić.
Przed szpitalem znajduje się duży, przestronny parking. Jeżeli z tego parkingu korzystali inni, niezwiązani ze szpitalem ludzie, to ideę wprowadzenia płatnego parkingu rozumiem. Wystarczyło by jednak udokumentować pobyt w ambulatorium rachunkiem, bądź kwitem z kasy fiskalnej, by za pobyt nie płacić.
Można by nie zabierać klientowi dwoma rękami.
Można tez zabierać, wszak rynek usług medycznych jest rozchwiany.
Przypomina mi się jednak pewna wypowiedź mojego kuzyna.
Na zwróconą mu uwagę, że trochę lekceważy kuzynów przybywających w odwiedziny i mogą oni z czasem nie chcieć przyjeżdżać w odwiedziny, spojrzał na mnie i stwierdził
- Kuzynów to ja mam tylu – tutaj wykonał jakby gest podcinania gardła - nic się nie stanie, jak się który pogniewa.
Kiedy ich próbował policzyć na własnym weselu, okazało się, że zupełnie wystarczyło mu palców u rąk.
Wtedy jednak było już za późno i na poprawę własnego wizerunku.

21 komentarzy:

  1. nie widzę powodu, aby nie podawać nazwy szpitala, można by nawet założyć specjalną stronę "Strzeż się tych miejsc".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejną wizytę mam za miesiąc
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Myślę, że póki szpital w miarę nowy i nowoczesny, to jest jak ten kuzyn, ale latka szybko lecą, jeśli nie ma tłumów to nie ma co kupowac jeszcze nowocześniejszych sprzętów, kafelki się kurzą, farba blaknie, rachunki za prąd rosną. Za jakis czas sami zaczną szukać umów z NFZetem czy jak to się teraz nazywa (nie zawsze jestem na bieżąco) oraz szukać innych sposobów przyciągnięcia klienta/pacjenta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech sobie będzie z Funduszem czy bez byle był przyjazny
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Nie mamy wielkiego wyboru - albo jesteśmy goleni na sucho i do bólu, albo troskliwie strzyżeni. Zależy, co usługodawca preferuje i na jakiego usługobiorcę jest nastawiony :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz jeszcze dochodzi fotoradarowe golenie
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Teraz najchętniej to by wszystkie szpitale chcieli wykupić i potem ściągać kasę wcale niemałą za wizyty, badania, konsultacje i tp. Że kontrakty NFZ ze szpitalami są bardzo zaniżone to wiem z własnego doświadczenia. Do specjalistów czeka się miesiącami (NFZ), prywatnie można liczyć na dni jeśli nie na godziny. Półtora miesiąca temu lekarz od rehabilitacji zakwalifikował mnie na rehalibilację na 26 listopada. Jak można rehabilitować pacjenta z ostrym bólem dopiero po 2 miesiącach????????? Ale znalazłam dojście do znajomych w swoim dawnym miejscu pracy i właściwie rehabilitację mam za sobą, tylko dzięki sympatii i długoletniej znajomości tych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli ktoś jeszcze poczeka, bo to system naczyń połączonych.
      Nie jest to oczywiście zarzut, dalej trzeba wybierać kogo leczyć i rehabilitować a kogo nie
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Faktycznie, opłaty za parking przy szpitalach to skandal. Skoro już tak być musi to można by zwolnić od opłat osoby niepełnosprawne. od tego nikt nie zbankrutuje a byłoby "po ludzku".
    Zdrowi oraz wygodniccy niech płacą, ale chorzy i niepełnosprawni???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak zwanych "ułatwieniach" dla ludzi na wózku można by napisać książkę.
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Eh, dobrze, ze przed naszą kliniką bezpłatnie, jeszcze :-/
    Też się wściekam o to zarzynanie na każdym kroku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mów więc głośno, może dalej zostanie bezpłatny
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. I chyba właśnie dlatego lubię seriale o lekarzach;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak wszystko takie czyste i jasne. Pozdrawiam

      Usuń
  8. Hej Kolego!
    Najpierw powiem, że podoba mi się obraz na górze.
    A co do lekarzy leczenia to ostatnio szukałem lekarza psychiatry w Internecie dla kolegi. Ma kłopoty rodzinne. I w wyszukiwarce na 95 % wyskakiwały prywatne , płatne kliniki. Zapisanie się do psychiatry za darmo to dopiero na 18 grudnia!!!!
    Może do tego czasu ten znajomy nikogo nie zabije?
    Moja holenderska przyjaciółka się mnie latem spytała: Dlaczego ty płacisz za lekarza jak jesteś ubezpieczony??? Dlaczego płacisz za leki na receptę jak jesteś ubezpieczony? To do czego Ci to ubezpieczenie?? na co wasze składki idą. Ona za leki na receptę NIC NIE PŁACI i za lekarza też nic i do specjalisty idzie kiedy chce..
    Pozdrawiam ale i zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój starszy syn jest autorem tego zdjęcia. Dziękuję w jego imieniu.
      Co do służby zdrowia. Gdy zaczynam zastanawiam się na etapie wyższym niż ta cholerna opłata za parking, to też mam ochotę rozejrzeć się za psychiatrą.
      Dziękuję za wizytę.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Pozdrowienia dla syna! Fajnie napisałeś o tym psychiatrze. Ale Jesteś normalny. Bo normalny człowiek tego nie zrozumie.
      Mamy kapitalizm z Ameryki Południowej. Skandynawowie, Anglicy, Francuzi mają kapitalizm europejski!
      Dlaczego taką drogę wybraliśmy???
      To jest pytanie. Ale nie na blogi:)
      Pozdrawiam przed wizytą u psychologa. Bo termin jest na 13 listopada. Jeśli chodzi o płatnego psychologa to może termin BYĆ NA JUTRO.
      Mogę się zgodzić. TYLKO PROSZĘ MI ZWRÓCIĆ MOJĄ SKŁADKĘ. I za tą zwróconą składkę zapłacę wizytę u psychologa. Logiczne prawda?
      Pozdrawiam z nożem w ręku
      Vojtek:):):)

      Usuń
  9. Klik dobry:)
    Każdy szpital, klinika,przychodnia... powinny być przyjazne dla pacjenta. Ale nie będzie przyjaznych, jeśli pieniądze z NFZ nie będą szły za pacjentem. Całkiem prywatne natomiast pewnie same się wyeliminują, jeśli swoim pacjentom będą życie utrudniać.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tych całkiem prywatnych obowiązywać będą prawa rynku.
      A rynek dopieszcza klienta.
      Pozdrawiam

      Usuń
  10. Tu (u-nasz-w-swirowku.blog.onet.pl). Oj dziwię ci się Antoni, że staczasz boje o pięc złotych na parkingu, a bez mrugniecia okiem zgodziłeś się na 150 zł za badanie w bezpłatnej służbie zdrowia.
    Pozdrawiam Mirek

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ to proste. Uważam ze w kwocie 150 zł powinna zawierać się ta gówniana opłata za parking.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń