środa, 12 września 2012

Wytejpowani

 Kiedy na naszej wsi pojawiła się amerykańska znajoma, poczułem na chwilę chicagowską atmosferę Jackowa. Lata przebywania na obczyźnie wpłynęły na jej zabawny akcent i wtrącanie co chwilę jakichś amerykańskich zwrotów. Dobrze powiedziałem, nie angielskich chciałem powiedzieć, a amerykańskich.
Znajoma pojawiła się z dwukolorowym likierem, zamkniętym w jednej butelce (drogi) i dwójką dzieci w wieku szkolnym.
Bardzo miłe spotkanie sprawiło nam mnóstwo radości, ponieważ jest to koleżanka dziecięcych jeszcze zabaw mojej żony. Za każdym razem, gdy wyjeżdżała na letnisko w podhalańskie strony, oddawała swoją lalkę Marysi, a ona w zamian pozwalała jej prowadzić olbrzymią, bordową krowę z pastwiska.
Długi łańcuch na którego jednym końcu funkcjonowała poczciwa Malina, posiadał ze swego drugiego końca, zadowoloną z siebie miastową przewodniczkę. I na dobrą sprawę, nie wiadomo kto kogo prowadził po tej wiejskiej drodze wśród pól. Jeżeli bowiem Malina postanowiła zjeść kwiatki z ogródka innej gaździny, to pomimo szarpania i prób perswazji i tak zjadała.
Panie wspominały wycieczki nad rzekę, zbieranie grzybów, a i całkiem nowe historie, czyli kto i w jaki sposób dostał się do owej wspaniałej Ameryki i co tam porabia.
Opowiadania okraszone zdjęciami z polaroida przelatywały mi bokiem, ponieważ ja nie jeździłem jako dziecko w to miejsce i wymieniane nazwiska nic mi nie mówiły.
Puszczając mimo uszu damskie opowieści i pociągając likier (zbyt słodki jak dla mnie), mogłem spokojnie obserwować zamerykanizowane dzieci.
Mały góral i jeszcze młodsza góraleczka, ze względu na urodę i wrodzony talent biorą udział w uroczystościach amerykańskiej Polonii. Biegają z kwiatami i wierszykami, ubrane w regionalne góralskie stroje. Stroje nabył dziadek i ze łzami wzruszenia w oczach wysłał do Ameryki. W zamian za co wnuczka przesłała mu całuski.
Strój przydał się i przy wielu polonijnych uroczystościach można było pokazać, że choć w Ameryce, Górale kochają Polskę i żyją jej problemami.
Słuchając wierszyków, przyśpiewek którymi dzieci raczyły nas chętnie, zastanawiałem się nad obliczami współczesnego patriotyzmu. I dopiero atmosfera gorczańskiego tarasu wraz z drugim kieliszkiem likieru wygnała mi te poważne myśli z głowy.
A dzieci jak to dzieci, sprawnie posługują się językiem polskim, wtrącając od czasu do czasu słowa z języka którym posługują się w szkole.
Sześcioletnia dziewczynka kreśliła coś na kartce opowiadając równocześnie historię ze szkoły. Oto jej piękny obrazek rozdarł się, ale ona go skutecznie wytejpowała. Za chwilę dopiero dotarło do mnie, że chodzi o zlepienie rozdarć taśmą samoprzylepną .
Resztę opowiadań przyjąłem jak to się mówi, z dobrodziejstwem inwentarza.
Dlaczego teraz akurat przypomniałem sobie historię sprzed czterech bez mała lat?
Ponieważ wczoraj nawiedził mnie klient, któremu zza ucha wystawał kawałek czarnej taśmy.
Pasek szerokości dwóch centymetrów schodził po szyi w dół i ginął za kołnierzykiem koszuli.
Klient jest stały, a więc wypadało zainteresować się jego stanem zdrowia.
- Widzę, że chodzi Pan zalepiony. Coś się naderwało? - spytałem z troską
- A zdarzyło się – odpowiedział klient. - To taka nowa metoda, ma nawet swoją fachową nazwę.
- Zatejpowali Pana? - podpowiedziałem
- O właśnie tak to się nazywa - przyznał z radością, że gdzieś tam zapamiętał jednak nazwę.
- Jak piłkarze, tylko że Ci najczęściej zalepieni są na mięśniach nóg – dowartościowałem klienta.
Moda na używanie obcobrzmiących określeń, potęguje się z dnia na dzień. Przecież można spokojnie użyć polskiego określenia tej czynności.
Kiedy pierwszy raz widziałem swoją żonę z zalepionym łokciem i barkiem, zaniepokoiłem się nie na żarty.
- Beata mnie zatejpowała – stwierdziła żona
- Gdzieś się rozdarłaś – spytałem tłumacząc sobie słowo.
- Ponoć to lepsze niż blokada przy pomocy zastrzyków- nie zauważyła złośliwości żona -Tam mamy działania uboczne, tutaj wystarczy umiejętnie ustawić mięśnie czy ścięgna i lepić.
- Pozostaje sprawa estetyki własnego wyglądu, ale skoro piłkarze lepią i taki Beckham może, to czemu ja nie?
Pryszcz z estetyką, ważne żeby pomagało.
Poza tym, celebryci wszelkiej maści tejpują mniejsze plastry na okoliczność:
Niepalenia, odchudzania, czy swobodnego bzykania czyli antykoncepcji.
Mam nadzieję, że na tych plastrach napisane jest czego dotyczą, aby ewentualny cel wiedział jaki sygnał takim plastrem się wysyła.
Co czuje polonista gdy dowiaduje się, że
- Pana nadwyrężony mięsień zatejpuje się i będzie gut.

26 komentarzy:

  1. witaj Antoni, dawno się tak nie uśmiałam.Muszę zapamiętać słowo zatejpować. Ale ja jeszcze inne zjawisko obserwuję. Do mojej sąsiadki przyjeźdźa co jakiś czas wnuczka z Kanady. Rodzice Polacy, w domu mówią po polsku a ona tu w stolicy jakby zupełnie zapomniała ojczystego języka. Rozumiem, że łatwiej jej rozmawiać po angielsku ale czy napewno? a może to chęć zaimponowania tym, których noga za granicą nigdy nie stanie. Ale nie mnie oceniać to zachowanie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ona ma obawy że zostanie źle zrozumiana, albo co.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Sheridans jest dobry do polania lodów;) samego, jak zauważyłeś, pić nie sposób, zwłaszcza jak się jest na etapie winnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz chciałem też przez chwilę być taki amerykański. Wolę być sobą
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Fajne słowo. Zanotowałam w mózgowej szufladce ale nie wiem czy sie tam przyjmie. Sprawdzę za kilka dni. Likier???? Fuj..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko ma swój czas i miejsce, nawet likier
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Nie przemawia do mnie to słowo, może dlatego, że za mało osłuchana jestem :)
    Z obcojęzycznych to niewykorzenialnie zakodowało mi się chyba tylko "fajnie"...

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlatego i ja go nie propaguję.
    ale słowa weekend używam
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dłuuugo nie używałam.

      P.S. Oczywiście wiesz po co się pije likier? I dlaczego wskazany jest na deser po sutym obiedzie? ;)
      P.P.S. Gdzieś wcieło najnowszą notkę?

      Usuń
    2. Niewiele wiem o likierach.
      Nie wiem o jaką notkę pytasz

      Usuń
    3. Pod tytułem Tester. Powiedzenie nieco rubaszne - Polacy likier piją na deser, żeby g... glanc miało...

      Usuń
    4. To jest dobre, czuję w tym Polskę przedwojenną.
      Jeszcze potestujemy sobie, spoko
      Pozdrowienia

      Usuń
  6. Dla mnie też dwukolowrowy za słodki. A zwrotów chyba nie unikniemy. Nawet poloniści muszą do nich przywyknąć. Można co prawda uparcie poprawiać ale czy to coś da? Szczerze wątpię. Zachłystujemy się obcobrzmiącymi nazwami, a przecie my nie gęsi! Nikt na mózgów nie "zatejpował" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klarka pisze, że on się nadaje bardziej do lodów. Coś w tym jest Amerykanie jedzą te swoje lody z takich wielkich opakowań, więc może polewają żeby ich nie zemdliło
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Klik dobry:)
    Pierwszy raz słyszę słowo "wytejpowani". Nie będę starała się zapamiętać.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cześć Antoni. Myślę że dobrze jest czasem zaadoptować jakieś obce słowo jeżeli dobrze brzmi. Czym byśmy zastąpili np. od niedawna niezbędne, precyzyjne słowo ruter(niektórzy mówia tak jak sie pisze-router; ciekawe która wersja się przyjmie): drogowiec rozdrożnik. Bo rozdzielacz i rozdzielnik już jest i kojarzą się raczej z inymi dziedzinami życia. A jak brzmiałoby np. słowo patrzydło, gdybyśmy wzorem Czechów, których skądinąd bardzo lubię, starali się zastąpić obcego pochodzenia słowo teatr. Pozdrawiam i za chwilę kliknę myszką wysyłając komentarz. A kiedyś jakiś purysta (purysta -też obce)chciał zastapić słowo klik słowem mlask i dwumlask jako podwójny windowsowy klik. JerryW_54
    PS. Ale jesteśmy także oryginalni: mamy słowo księżyc, a w sporej ilości języków jest to pochodna słowa luna łuna itp.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeczytałem ten wywód. Nie da się uciec od zapożyczania słów . Jak nie walniemy sobie jakieś atomowej katastrofy to języki zleją się w jedno tworząc tylko takie regionalne dialekty.
    Mlask mlask

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nawet się cieszę że jakiś język zdominował świat i coraz więcej ludzi nim się posługuje. Nie każdy jest poliglotą i nie każdy nauczy się pięciu języków obcych. Ale jednego to każdy może się nauczyć jeżeli będzie musiał lub chciał (z naciskiem na słowo musiał). Szkoda że nie wypaliła próba z esperanto ponieważ jako język sztuczny pozbawiony był nielogiczności i idiomatyczności w jakie obfitują języki żywe. Jeszcze takie spostrzeżenie; pasjonujemy się brzmieniem anglojęzycznych nazwisk, a one w wielu przypadkach oznaczają coś bardzo zwyczajnego i brzmią bardzo zwyczajnie często jak polskie Pipsztycki Pyrtek lub temu podobne. Pozdro, JerryW_54
      PS. Co to oznacza że piąty dzień nic mi się nie chce robić. To znaczy że jest piątek ha ha, a dyrektory na urlopie

      Usuń
  10. Przeżyliśmy makaronizmy, walczyliśmy z rusyfikacją i nie daliśmy się zgermanić, ale amerykanizacją się zachłystujemy...szkoda. Polonista czuje się bezradny, ale z uporem cytuje : " iż Polacy nie gęsi...a jednak gęgają"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, tak się przejęłam,że zapomniałam się przedstawić. To byłam ja- Hanula . Pozdrawiam

      Usuń
    2. Jak widać i za Reja był to już problem. Potem tylko narastał.
      Pozdrawiam

      Usuń
  11. Dla wielu ludzi to naturalny sposób mówienia i to jest niebezpieczne! :)
    Staram się unikać tego typu obcych wstawek, ale czasem w potocznym języku aż się prosi o obcy wtręt.
    Mnie jeszcze nikt nie wytejpował, więc tego bym nie znała.
    pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oby nie nalepiał tych plastów
      Zdrowia życzę
      Pozdrawiam

      Usuń
  12. Cytowałem ongi u siebie przedwojennego słownika Imci Niedźwiedzkiego sub titulo "Słowa w polszczyźnie zbyteczne", który się bodaj od abjuracji poczynał. W przedmowie, układzie i w niemal każdem tłomaczeniu danego słowa znać było irytacji piszącego najwyższej. Trzech pokoleń starczyło, by dziewięć na dziesięć ze słów tamtych nikomu już niemal dziś nic nie mówiło... Tandem: o przyszłość i amerykańskich chwastów żem jest spokojnym:)
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja się jednak boję, że będziemy posługiwać się takim zlepkiem obcych. Już teraz dla nowych wynalazków i gadżetów nie szuka się nawet polskich nazw.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń