piątek, 28 marca 2014

O prawdziwych powodach zmiany czasu


To już w ten weekend. Dokładnie w niedzielę rano obudzę się z poczuciem krzywdy jakiejś i niesprawiedliwości potwornej. Rządzący tym krajem (uczciwie trzeba dodać, że paroma innymi również), zabiorą nam godzinę z naszego życia. Niby kiedyś tam ją oddadzą ale co to za oddawanie bez procentów. Przez pół roku będą obracać zabraną nam godziną po to, by przepracowaną i wymemłaną od ciągłego ruchu oddać nam w ostatni weekend października.
Może dla nastolatka jednak godzina z rozkwitającego życia to przysłowiowa reszta z piątki, ale dla ludzi w tak zwanym srebrnym wieku nie jest to taka strata do przemilczenia.
Jak podaje historia a za nią Wikipedia, zmianę czasu wprowadzono w czasie pierwszej wojny na terenie Bismarkowskich Niemiec, tylko po to by ograniczyć zużycie energii elektrycznej. Zaoszczędzone w ten sposób megawaty poszły na produkcję zbrojeniową a więc i tak wyszło na zero lub nawet poniżej. Jak mówi bowiem bardzo znany aktor - tyle mamy oszczędności ile mamy na koncie. Artysta który znany jest ostatnio przed wszystkim z reklam pewnego banku, handlu winem i rwania córki przyjaciela chyba więc co mówi. Zwykle do tej pory wiedział, nie mam więc podstawy by mu nie wierzyć, chociaż on to mówi za pieniądze.
Gdzieś tam słyszałem, że w tej akcji z przestawianiem budzików szło nie o oszczędności, a o swoisty test granic poświęcenia społeczeństwa. Okazało się, że dla dobra ojczyzny naród gotów poświęcić tę jedną godzinę dziennie.
W czasie kolejnej wojny okazało się, że naród stać na dużo większe poświęcenia. Po co więc co roku ponawia się ten eksperyment? Czy po to by napisać w jednym zdaniu – w tym roku poziom poświęcenia obywateli znajduje się na wysokim poziomie stanów średnich ?
Ekspertyza i tak skończy w zapchanej szufladzie jakiegoś znanego polityka.
Poza tym z wiosennej zmiany czasu wynikają same kłopoty.
Cytowana już wcześniej jako źródło Wikipedia (wiem, wiem, że nie można jej wierzyć bezkrytycznie) podaje przykłady:
- Dla ludzi o ustabilizowanym trybie życia zmiana czasu jest męcząca i potrzebują oni kilku dni, by dostosować swój zegar biologiczny do nowych warunków
- Krótszy sen przy zmianie czasu może powodować zwiększoną liczbę wypadków drogowych, depresje i zawały serca.
- Przeprowadzana dwa razy w roku zmiana czasu jest bardzo kosztowna i skomplikowana. Na przykład, w transporcie kolejowym przy odwoływaniu czasu letniego pociągi pasażerskie, które są na trasie w chwili przestawiania zegarów, muszą wydłużyć postój o godzinę. Natomiast przy wprowadzaniu czasu letniego wszystkie pociągi, które są na trasie w chwili przestawiania zegarów, są opóźniane o godzinę.
- Przestawienie czasu z letniego na zimowy sprawia kłopoty w transporcie lotniczym oraz systemach informatycznych.
Wypłaćcie więc wcześniej choć stówkę z bankomatu ponieważ aby uniknąć problemów, banki z reguły na ten czas całkowicie blokują dostęp do swoich produktów.
W zasadzie na tym popularnym w naszym kraju narzekaniu mógłbym zakończyć. Zaatakować przy okazji rząd, że nie czyni nic by zapobiec tym wszystkim kłopotom i nieszczęściom, ze zdrowiem na czele. Po prostu, że to wszystko wina Tuska.
Okazuje się że nie do końca mam rację.
Problemami związany ze zmianą czasu zajęli się bowiem naukowcy.
Jak podaje dziennik pl: Zespół amerykańskich naukowców z dwóch ośrodków badawczych, wziął na warsztat poranne zawały serca i udary mózgu. Zaskakująco dużo zdarza ich się rano, w łóżku.
Uczeni sprawdzali, dlaczego właśnie godzina 6:30 jest znacząca.
Okazało się, że o tej porze wzrasta poziom białka PAI-1 w krwi. Białko to jest między innymi odpowiedzialne za spowolnienie rozpuszczania skrzepów, co jest powiązane z wyższym ryzykiem zawału i udaru.
Biało rośnie a ty leżysz w łóżku, smacznie śpisz bo nie zdajesz sobie sprawy z zagrożenia. Lub nie śpisz i cieszysz się tym co Chińczycy tak pięknie nazywają „Chwałą poranka”
Mam więc wyjaśnienie powodów zmiany czasu. Wcześniej wstajesz i konsekwencje wzrostu białka możesz rozchodzić. Ileż to razy rozchodziłeś ból zęba, kręgosłupa lub choćby prozaiczne hemoroidy.
Co prawda profesor uważa, że nie ma znaczenia, czy o tej porze śpimy, czy już zaczęliśmy dzień, ale przecież fakty można interpretować na swoją korzyść.
Traktujmy poważnie to ranne wstawanie bowiem wcześniejsze badania wykazały, że poranne zawały serca są bardziej groźne i powodują większe uszkodzenia mięśnia sercowego niż te, które zdarzają się w godzinach wieczornych.
Reasumując:
Nie ma zgody co do opłacalności stosowania czasu letniego – między innymi z uwagi na zmieniające się zużycie prądu każdego roku oraz zmiany zużycia prądu zależnie od pogody.
Gdzieś tam się to zmniejsza jak w Nowej Zelandii, czemu wcale się nie dziwę po obejrzeniu Władcy Pierścieniu i Hobbita. Sam wstawałbym tam co rano by w ciszy i spokoju obserwować wschód słońca nad tym przecudnym krajobrazem.
Gdzieś tam jednak zwiększa się jak na południu USA. Tu wytłumaczenie też jest proste. Oczka otwarte a więc klimatyzatory w ruch. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że taki klimatyzator ciągnie prąd lepiej niż grzejnik.
A u nas ? U nas jak enigmatycznie wyjaśniono - następuje przesunięcie godzin szczytu zużycia prądu.
To przesunięcie następuje we wszelkich dziedzinach i obszarach życia.
Jak twierdzi mój znajomy, na zmianie czasu najbardziej traci jego żona.
W związku z koniecznością wcześniejszego wstawania, tak zwany poranny wzwód dopada go akurat w drodze do pracy.
No cóż, miłego wstawania.


(Zdjęcia znalezione w internecie)

20 komentarzy:

  1. Wzwód zamiast wstawanie - niech to będzie hasło w kampanii do europarlamentu. To taka konkluzja, którą wyciągam po przeczytaniu tekstu o zmianie czasu:-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Vulpian de Noulancourt28.03.2014, 10:30

    Domowe odbiory energii elektrycznej podczas pierwszej wojny to było głównie oświetlenie. Dzisiaj żarówki i świetlówki to zaledwie ułamek zużycia prądu. Dlatego nie czuję się przekonany przez tzw. autorytety, że zmiana czasu w ogóle się opłaci.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. W tym roku szczególnie boleśnie to odczuję - mam niedzielę pracującą , będę baaardzo niedospana!;(

    OdpowiedzUsuń
  4. Nieważne, w którą stronę ta godzina, okazuje się,że i tak wszystko przesypiam, i nie chodzi o procesy białkowe. Pozdrawiam, Hanula

    OdpowiedzUsuń
  5. kiedys Korwin-Mikke mowil, ze sie nie zgadza na zabieranie pieknej godziny latem i oddawanie brzydkiej jesienią ;-)
    cos w tym pewnie jest, chociaz w tym roku jesienne godzina byla cudna, w weekend zmiany Dziedzic sie urodził, wiec aure pamietam. Za to przez te roszady mosielismy siedziec godzine dłuzej w szpitalu :p

    Na marginesie, nieszczesny ten Twoj znajomy

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz rację, to jest "zawracanie głowy". Choć jest to jeden z elementów zwiastujących nadejście wiosenno-letniej czyli radosnej pory. Psychologicznie na mnie to działa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie "oddadzą", bo nie cofną zegarów w odwrotną stronę; po prostu przywrócą stan poprzedni. Łaskawcy jedni:-)))!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od lat stosuję sprawdzoną metodę. Wstaję o tej samej porze, co zawsze, tyle, że godzina będzie teraz inaczej się nazywać. Jak zwał, tak zwał...:-)

      Usuń
  8. dobrze, że przypomniałeś....:) bo pewnie znów bym się stresowała, że zegarek zepsuty....

    http://leptir-visanna6.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Zawsze wiedziałam, ze to nie ma sensu, ale czemu rzadzacy nie mogą ruszyć dupska i z tym skonczyc, nie pojmuję. Toż już dawno udowodniono, ze to guzik warte zawracanie budzika.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się, to bzdura. Ale ze względów politycznych nie możemy się z niej wycofać. Znaleźlibyśmy się w towarzystwie Islandii, Rosji i Białorusi...

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj jak ja tego nienawidzę. Dla mnie jest to przykład: raz się nauczyłem wyuczyłem trwam mimo że nie mam z tego żadnych pozytywów.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tylko nowa robota z przestawianiem zegarków przybyła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja musiałem jeden zegarek przestawić na parapet, żeby się automagicznie zsynchronizował z zegarem atomowym we Frankfurcie. ;-)

      Usuń
  13. Gdyby ktoś organizował jakąś petycję i zbierał podpisy by zaprzestać tych manipulacji czasem, podpisuję się pod nią obiema rękami. A ze mną pewnie kilka milionów zgnębionych Polaków. Polacy wszystkich krajów łączcie się - w sprawie obrony rozumu nad rutyną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy wyemigrować do Rosji, na Białoruś, na Islandię, albo na inny, logiczniejszy kontynent.

      Usuń
    2. A dlaczego ja mam emigrować, lepiej zaprosić logikę do nas

      Usuń
    3. Nie wiiem, czy dostanie wizę...

      Usuń
  14. ......a ja kocham kiedy w czerwcu o 22 jest jeszcze jasno, Pozdrawiam JerryW_54

    OdpowiedzUsuń