piątek, 14 marca 2014

Skąd Chińczycy wiedzieli?

Będąc pod wpływem ostatniego posta Mości Vulpiana, dotyczącego tłumaczeń z języka chińskiego, postanowiłem sprawdzić rzecz całą na sobie. Prawdę mówiąc często zdarza mi się kreślić jakieś quasi chińskie znaki gdy o czymś intensywnie myślę. Bazgrzę wtedy bez zastanowienia jakieś figury geometryczne elementy roślinne i owe chińskie znaczki. Lubię myśleć o czymś pozwalając swej ręce na zachowywania bezmyślnie. Spoglądam potem na owo dzieło i przyznam bez bicia, że nie raz byłem już zaskoczony efektami tej samowoli.
Spodobała mi się metoda bazgrania w słowniku a więc otworzyłem internetowego tłumacza.
Ciach pierwszy bazgroł i zaskoczenie jest
zmęczony
Znak drugi również trafiony
w
No to do trzech razy sztuka
drewno
Zmęczony w drewnie.
Równie dobrze można pewnie przetłumaczyć nieco swobodniej „zmęczony przy drewnie”
Skąd Oni wiedzieli że ostatnie dwa dni spędziłem przy układaniu dodatkowego rzutu drewna opałowego, które spadło na mnie (w znaczeniu dla mnie) zupełnie niespodziewanie.
No proszę, stos drewna jeszcze drży od układania a Chińczycy już o tym wiedzą.
Rzeczywiście trochę to składnie drewna mnie umęczyło, ale nie o moje zmęczenie tu idzie.
Aż boję się pomyśleć, co takiego napisałem na tych innych zniszczonych bezpowrotnie świstkach papieru? Czy były to rzeczy ważne? A może tylko coś na poziomie ciasteczkowej wróżby?
Czy podświadome pisanie to przypadek czy jakiś etap wędrówki dusz?
Może kiedyś byłem Chińczykiem, teraz chociaż jestem Europejczykiem to z poprzedniego wcielenia pozostał mi wzrost.
A może nie? Może to przypadek, czysty przypadek jak w tym dowcipie:
Niewidomy przejeżdża delikatnie opuszkami palców po dziurkach na metalowej tarce do warzyw.
Krzywiąc się mówi do siebie - jak żyję nie czytałem większych głupot.

Posłowie
Gdzieś tak godzinę po opublikowaniu mojego posta w którym narzekałem na mój chiński wzrost, otrzymałem wiadomość pocztową następującej treści


Przypadek?
Taki sam jak moje bazgranie? czy może już jesteśmy poddani totalnej internetowej inwigilacji.
Odrzucam psychozę na tym punkcie i staram się zachować  zdrowy dystans do tego tematu.
Kiedyś pisałem, że są takie maszyny które analizują nasze teksty zamieszczane w Internecie, chodziło jednak wtedy o wiadomości pocztowe. Czyżby było coś o czym jeszcze nie wiem?
I czy to coś działa tak szybko?





17 komentarzy:

  1. No faktycznie, komiczny /drewniany/ zbieg okoliczności lub... Chiński praprzodek się odezwał?
    Pozostając w temacie drewna: "widziałeś szklankę z drzewa? To wyjdź na drzewo i popatrz na nią".

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam taką zabawę kim byłeś/łaś w poprzednim życiu opracowaną przez czołowego astrologa Polski dr. Leszka Weresa klik do Wikipedii tu się przyda.:) Powracając do zabawy dowiedziałam się z niej że w Chinach gdzieś w górach byłam dawniej urodzona. :)
    Wierzyć nie wierzyć? Zauważyłam że bardzo lubię sztukę dawnych Chin. Ale to chyba dużo ludzi lubi. Czasem tak bazgrałam jak opisujesz, szczególnie wtedy gdy pracowałam i nie bardzo wiedziałam co zamówić, co się spodoba co pójdzie w świat do ludzi, po bazgraniu podejmowałam decyzję, miałam wrażenie że korzystną bardziej niż kiedy nie bazgrałam. :)
    Podpiszę pod pytaniem z tym podświadomym pisaniem bo raczej wierzę w wędrówkę dusz poprzez różne formy. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Vulpian de Noulancourt14.03.2014, 10:33

    Rzecz cała jest faktycznie frapująca. Najbardziej zaś to, że, przy całym deklarowanym oddaleniu od chińskiej kultury, nieświadomie przekazujesz rozsądne informacje po chińsku, ani nawet o tym wiedząc. Bo też tak chyba trzeba rozumieć opisany przypadek - nie jako omnipotencję Chin, tylko jako zastanawiające atawizmy w Tobie.
    A skoro tak, to rzeczywiście w tych wyrzucanych lekką ręką "bazgrołach" mogłeś zawrzeć informacje ważkie i otchłanne. Jak to nie wolno niczego pochopnie do kosza przeznaczać.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś jest na rzeczy. Mówisz - masz!

    OdpowiedzUsuń
  5. W drewnie to nawet zamęczony. Tak na Amen:)

    OdpowiedzUsuń
  6. :-)))
    Dobre, fajne rozwaqżania snujesz...
    Ale aż tak łatwo w życiu nie jest ,że mówisz i masz :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie "zmęczony w drewnie", ale "zmęczony w drewno", czyli bardzo zmęczony - tak, jak "pijany w trupa".

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wierzę w takie przypadki, na pewno byłeś Chińczykiem. Może wszyscy byliśmy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie bazgranie jest bardzo konstruktywne, Ja rysuję mapy myśli. Bardzo pomaga w podejmowaniu różnych decyzji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Podobno nic nie dzieje się przypadkiem...

    OdpowiedzUsuń
  11. to nie wiedziałeś? od dawna mam plasterek na kamerce.

    OdpowiedzUsuń
  12. A może rzecz w wieloznaczności tegoż języka, że wszystko na ziemi można jego zapisom przyporządkować? Pamiętam jak JFK ongi o kryzysie mówiąc rzekł, że chińskiej transkrypcji zapisu kitajskie słowo "kryzys" składa się z dwóch znaków, z których pierwszy oznacza "niebezpieczeństwo", a drugi "szansę"...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
  13. o ja Cie, teraz i ja czuje sie szpiegowana

    OdpowiedzUsuń
  14. Może i mnie śledzą. podglądają, szpiegują, kradną dane ..... ale kto? i po co? Szkoda trudu.
    Zmęczona w drewno - tak, to dzisiaj Ja.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ba!Ty jeszcze nie pomyślisz, a ONI już wiedzą co zrobisz, tacy są...Totalna inwigilacja...Co się dziwisz, na świecie co trzeci, to Chińczyk, tym razem padło na Ciebie. Han-ul- a / w wolnym tłumaczeniu/

    OdpowiedzUsuń
  16. Bo Chińczyki to mądrzy ludkowie są i przebiegli:)

    OdpowiedzUsuń