piątek, 4 października 2013

Zmierzch jest dobry, a mrok jeszcze lepszy

Jak Jan Maria Nieistotny rozpoczynał swoje dorosłe życie w sypialni?
Po ciemku i cichutko.
Nie było wtedy mody na obnoszenie się ze swoich podbojów na Facebooku czy Istagramie. Ba w tamtych czasach nie było takich udogodnień jak Facebook.
Była za to okazja do wykazania się elegancją wobec kobiet. Wystarczyło tylko zamknąć dziób na klucz i nie chwalić się podbojami swoim kumplom.
Nie jest bowiem tajemnicą, że faceci bardzo krytycznie oceniają wartości moralne kobiet, a szczególnie tych które miały śmiałość im odmówić.
Ponieważ zaś zasady eleganckiego milczenia nie działają w środowisku kobiecym, przy odrobinie szczęścia można było liczyć na ciąg dalszy. Dyskrecja połączona z szeptaną reklamą robiły swoje. 
To najbardziej wyraźne potwierdzenie rosyjskiego przysłowia które przetłumaczone na język polski brzmi mniej więcej tak – ciszej jedziesz dalej dotrzesz.
Niektórzy byli sceptyczni do tej zasady, komentując po swojemu, albo jak kto woli słowami rosyjskiego również przysłowia - pożywiom uwidim.
Teraz jakoś tak się porobiło, że dyskrecja mocno się zdewaluowała.
Najważniejszy jest marketing własnej osoby w myśl zasady – dobrze lub źle, najważniejsze żeby o tobie mówili.
Z tych rozważań już tylko krok do napiętnowania obecnego pokolenia za swobodę życia, nie wyłączając tego intymnego. Nie o konflikt pokoleń idzie jednak Nieistotnemu a o ów wspomniany na początku mrok.
Ten mrok połączony z brakiem doświadczenia powodował, że nogi twojej dziewczyny wydawały się nie mieć końca. A i samego końca czyli celu trudno się było doszukać, przynajmniej za pierwszym razem.
W końcu nie było jeszcze wtedy polskiej redakcji Playboya, a na pierwsze erotyczne zdjęcia z magazynu „Cats” (kto to jeszcze pamięta) Pan Nieistotny musiał poczekać jakieś piętnaście lat.
Po tym czasie nie był mu on już potrzebny do edukacji, najwyżej do rozrywki.
Stracone pokolenie można by rzecz o ludziach którzy fascynacji ludzkim ciałem uczyli się na podstawie atlasów anatomicznych.
A potem przyszedł czas oświecenia i z każdej strony można było poczytać, że tylko światło ma sens w sypialni. Mrok to efekt religijnych zahamowań i dulszczyzna w jednym.
Bo przy świetle to podziwiać można partnerkę i napawać oczy choćby falującym biustem czy innymi elementami osobistego wyposażenia.
I świecił światło w sypialni Pan Nieistotny. I szczęście od Boga, że posiadał wtedy osobną małżeńską sypialnię, bo w innym wypadku jego dzieci z pewnością miałyby z owego widoku kupę uciechy.
Potem z tym zapalonym światłem przeniósł się do łazienki, bo czuł się przecież prawdziwym europejczykiem. Wraz z żoną (własną) odwiedził i kuchnię, ale tylko podczas nieobecności dzieci. Z tego punktu widzenia edukacja dzieci w szkołach i przedszkolach ma same plusy. Tylko wspomniany w jakiejś publikacji balkon pozostał w sferze teorii, bowiem w bloku w którym mieszkał ktoś zaprojektował balkony naprzemiennie. Sąsiad z góry mógł obserwować 50 % powierzchni balkonu poniżej i to całkowicie bezkarnie.
Dodatkowo mieszkańcy tego bloku to tak zwani wyburzeńcy z jednej ulicy. Wszyscy znajomi, wszyscy w wieku babci Szanownej. Gotowi donieść księdzu proboszczowi co robi wnuczka Sewerki.
Potem nastąpił powrót, czyli z angielska come back do sypialni, z której wraz z wiekiem własnym jak i dorastających dzieci, wychodził coraz rzadziej.
Od czasu gdy żona wprowadziła do domowej estetyki rękodzieło, przy czym Nieistotny nie ma tu na myśli seksu a jedynie serwety i serwetki, poczuł się jak Dulski. Jakoś przestało mu to przeszkadzać, jak i zgaszone światło w sypialni.
Do czego zmierzają dzisiejsze rozważania nad życiem, a w zasadzie nad jednym z jego elementów?
W dzienniku pl Jan Maria Nieistotny doczytał się, że mroczna sypialnia jest cool.
Przy okazji, Nieistotny nie jest pewien czy używanie słowa cool jest jeszcze trendy?
Tak to się szubko zmienia.
Wracając zaś do tego zmroku, od którego Jan Maria odchodzi jak koń od pustego żłobu.
Wspomniany dziennik pl a w zasadzie jego męska zakładka – jego strona pl, podaje przykłady dla których warto gasić światło w sypialni.
Ponoć jest to potrzebne i wskazane
  • gdy wkrada się rutyna do związku
Ciekawe. Do tej pory Jan Maria czytał, że światło i wyjście z sypialni ma z ową sypialniana rutyną walczyć.
  • gdy kobiecie brakuje pewności siebie ( po porodzie)
Z tym Pan Nieistotny nie dyskutuje. Gotów jest się z tym zgodzić, biorąc pod uwagę skalę tak zwanej poporodowej depresji. Z drugiej jednak strony zawsze był zdania, że kochamy człowieka, a nie wyłącznie jego ciało. Przyjmuje się zmiany wyglądu partnera wraz z dobrodziejstwem inwentarza. Siwe włosy, wiotczejące mięśnie i pojawiająca się tkanka, nie wyłączając tej tłuszczowej to pewna prawidłowość. Z niektórymi objawami można walczyć, z innymi trzeba się pogodzić. Nie spędzimy przecież życia przy zgaszonej żarówce.
  • gdy ma się problemu z uzyskaniem orgazmu
No tak, przy zgaszonym świetle łatwiej orgazm udawać czy jak kto woli symulować.
Pan Nieistotny pamięta taką scenę symulowania w filmie Klute. A symulowała i to przy włączonym świetle sama Jane Fonda. Czy Nieistotny nie pamięta nic bliższego sobie?
Może tak może nie. Nie jest to tematem dzisiejszych przemyśleń.
  • gdy chcemy wyostrzyć zmysły
Chodzi zapewne o zmysł węchu, smaku dotyku i słuchu
O tym jak ważne są zmysły pisał nawet Aleksander Hrabia Fredro w swoim niezapomnianym dziełku, a może nawet dziele.
Jakoś tylko dziwnie pomijał słuch.
  • gdy chcemy poczuć się bezpiecznie
To dyskusyjne.
Nieistotny w każdej sytuacji lubi widzieć czy ktoś przypadkiem nie czai się za plecami. Jakiś mąż, kochanek, żona.
Że jest w kontakcie z żoną ?
Tak, ale tu nie idzie o własną.
Oj Panie Nieistotny, marzy ci się !
Na podsumowanie można by zapytać autorów jak to jest? Czyli, że można być Europejczykiem gasząc światło w sypialni?
Trzeba to było powiedzieć przed referendum akcesyjnym.

4 komentarze:

  1. Mnie to dobrze... światło zgaszone po europejsku, znaczy się nowoczesna jestem, a i tak mam widno, bo latarnia centralnie za oknem sypialni, a miasto na prądzie nie oszczędza. Jeszcze żeby tylko ten seks by, aby można było powiedzieć czy lepiej w mroku , czy po widoku. Pozdrawiam, Hanula

    OdpowiedzUsuń
  2. Na mojej wsi lampa gdzieś z boku i tylko romantyczny księżyc. Romantycznie drażni.
    Co się z nami porobiło?

    OdpowiedzUsuń
  3. Może po prostu ciało nie nadąża za zmysłami, przynajmniej ja tak mam:) Jak,gdzie i z kim ? Człowiek na "starość" za bardzo zaczyna komplikować, to co za młodu było oczywiste, teraz roztrząsamy ma tysiąc sposobów.Mądrość życiowa, a może upierdliwość? Hanula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A przecież Wieszcz pisał że to starość a nie młodość musi się wyszumieć...
      No ale my do starości mamy jeszcze trochę czasu
      Pozdrawiam

      Usuń