czwartek, 2 maja 2013

Z wysokości trawnika


- Zawsze mamy Paryż – mówił Rick w Casablance.
- Zawsze mam Internet w pracy – odpowiedziałem żonie, na pytanie - co ty tam będziesz robił w środku długiego weekendu?
Rzeczywistość okazała się jednak mniej kolorowa. Zamiast przeglądu newsów, musiałem gapić się na wyświetlającą się ikonę sieci, złowieszczo przekreśloną czerwonym krzyżykiem.
- Blokada finansowa – odpowiedziała miła Pani z centrum serwisowego.
Ktoś się ślizgnął z zapłatą i plany na bezbolesne spędzenie ośmiu godzin w pracy pękły jak bańka mydlana.
Wiatr, niska temperatura i wiszące na niebie ciężkie ołowiane chmury dopełniają tych smętnych okoliczności czwartku. Zaraz lunie chociaż tu na południu miało być pogodnie, a może tylko lepiej niż na północy.
Właśnie lunęło. Najpierw zrobiło się ciemno, potem jeszcze ciemniej. Dwie błyskawice jedna po drugiej rozdarły niebo.
- Ziemia ogrzmiania – jak mówiła moja babka - Można na niej siadać bez obawy złapania wilka.
Brzydko, ale w zasadzie poza biesiadowaniem w ogrodzie niewiele tracę.
Jak pomyślę o tych, którzy gniotą się w tej chwili w wynajętym pokoju nad morzem, przy temperaturze około 10 stopni Celsjusza, jest mi trochę lepiej.
To dziwne, że człowiek zawsze czuje się lepiej na tle czyichś kłopotów.
Empatia to pewnie wymysł cywilizacyjny.
Póki co na wieczór szykują się goście, którzy jak to powiedzieli - leją na kiepską pogodę.
Mam nadzieję, że wieczorem pogoda w ramach rewanżu nie oleje nas w dosłownym tego słowa znaczeniu.
Po założeniu tych odstraszaczy na krety zauważyłem trzy nowe kopce. Jeden był zaraz koło emitera. To tak jakby taki kret chciał mi pokazać gdzie mnie ma razem z moimi zabawkami.
Jednak zgodnie z instrukcją tak ma być. Na samym początku więcej, potem mniej. Dzisiaj z rana nie zauważyłem nowych kopców. Nie chcę jednak chwalić dnia przed zachodem słońca.
W razie czego pozostaje karbid, co ponoć odstrasza skutecznie producenta ziemnych kopców. Tu jednak w grę wchodzi już gaz bojowy. Uprzedziłem tedy kreta, stając nad świeżym kopcem, że jeżeli moje argumenty artykułowane wysokimi i niskimi dźwiękami nie trafią do niego, posiadam arsenał innych skutecznych środków których nie zawaham się użyć.
A poza tym, przyroda błyskawicznie nadrobiła zaległości. Wszystkie drzewa pokryły się kwieciem. Z wyjątkiem tych najstarszych jabłoni. Może to z powodu cięcia, może tylko dlatego, że to są późne odmiany.
Obrodziły mlecze i pomimo opryskania ich mniszkiem zakwitły. Muszę powtórzyć oprysk a póki co ręcznie wycinałem wszystkie żółte kępki wyrosłe na soczystej i zielonej trawie. Było tego trochę.
Dzisiaj jednak nic nie mąciło zieleni trawy...
Co za zaskoczenie, właśnie włączyli Internet, korzystam z okazji i wrzucam tekst.
Wraz z dowodem na kwitnienie drzew owocowych.






12 komentarzy:

  1. Klik dobry:)
    Dowód kwitnienia przepiękny. A... właściwie... czy kwiecie może być inne?

    Na przyjazd gości jednak ładnej pogody życzę. Wtedy majówka jest pełniejsza.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. No jak, w taki dzień, można odłączyć ludziom pracującym internet? jestem oburzona po stokroć. U nas trawa zasiana , ale widoki na jutrzejszego grilla marne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mlecze się wycina ,owszem ale ....robi się z nich potem zdrowotne nalewki. Opowiadał mi kolega z pracy 30 lat temu,....ze francuzi specjalnie sadzą mlecze w ogródkach na sałatki. uprzedzając pytanie piszę że mleczy nie przetwarzałam ,ale nagietki i pokrzywy i owszem
    Pozdrawiam i życzę nam wszystkim dobrej pogody ,żeby przestało rzucać żabami

    OdpowiedzUsuń
  4. jabłonie dopiero zaczynają kwitnienie. Króliki sobie kup albo kozę a nie tak chemią trawnik;)
    Miłego wypoczynku

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje dzieci marzną w górach. Same tak się urządziły.
    Ja też wycinam mlecze z trawnika, ale używam noża wycinając jak najniżej ich palowe korzenie. Odrastają lub nie, ale jeśli nie pozwolimy im zakwitnąć, a właściwie to przejść do fazy dmuchawców, to jest nadzieja na zwycięstwo w tej akcji.
    Owocnego kontaktu z naturą życzę

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie zrozumiałam oprysku mleczy mniszkiem... Czy to nazwa środka spryskującego?
    Drzewa kwitną jak szalone, po drugiej stronie Tatr nawet bzy już mają pąki!
    Jednak maj to maj, nawet jak trochę deszczowy i zimny chwilami.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój sąsiad ma kozy - jakieś 50 sztuk - na mlecze nie narzeka;)
    Praca bez internetu??
    Mam tak każdego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Moje wisienki kwitną jeszcze bardzo nieśmiało, jakoś tak opóźnione.
    I ja również się cieszę, że nie opłaciłam jakiegoś wyjazdu w taką pogodę. Zupełnie mi wystarczyła wycieczka do lasu, a wczoraj na moją wieś :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. witaj Antonio;
    pierwsze zdanie mnie powaliło:) Właśnie wróciłam z Paryża, z tzw. długiego weekend'u...Pogoda piękna, słoneczko, inny świat...Ale u ciebie widzę też raj na ziemi :) kwiaty, trawa, spokój...pozostaje mi tylko życzyć ci słońca, ciepła i miłego odpoczynku. Pozdrawiam - Ania

    OdpowiedzUsuń
  10. Cokolwiek Waść uczynić tym plugawcom od kreciej roboty zamierzasz, przedkładam byś się nie chwalił tem i bicza na siebie nie kręcił, bo nie wiedzieć czemu toto jest w Polszcze chronione...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Na krety wszystkiego próbowaliśmy...ale te nasze podlaskie, strasznie odporne sa... Wytrwałości :)

    OdpowiedzUsuń