wtorek, 28 maja 2013

Trąbki

Świat się kończy. Cenzorują nam papieża.
Przedtem pewnie też cenzurowali, ale teraz pisze o tym oficjalna prasa.
Biedny Franciszek przyznał, że doby ateista też może dostąpić Królestwa Niebieskiego. Zaraz jednak pojawiło się dementi Stolicy Apostolskiej, która ustami swojego rzecznika stwierdziła, że to nie jest prawda. Ateista to ateista i choćby w działaniach przebił Matkę Teresę, to kara za brak wiary go nie minie.
I chociaż trudno by przykleić do mnie naklejkę „ateista”, to trochę się z tym nie zgadzam. Lepiej powiem, że czuję wewnętrzny sprzeciw. Być może dlatego, że w swoim życiu spotkałem zbyt wielu rozmodlonych szubrawców.
- Panie Boże – mówią – widzisz jak sąsiad grzeszy i nie spuścisz na niego żadnych gromów?
- Że tej cudzołożnicy szlag nie trafi – mówi uczestniczka codziennej porannej mszy.
Podobna, kiedyś tam zaraz po powrocie z kruchty wywaliła mnie z pracy, ale nie będę tutaj mieszał swoje prywaty z ogólnym problemem.
Molierowscy Świętoszkowie paradują po ulicach czwórkami. Wzorem jednego z filozofów pasuje wyjść z latarnią i szukać prawdziwego chrześcijanina.
Mam jeszcze co najmniej dwie historie z Ewangelii które wzbudzają u mnie uczucia sprzeczne.
Pierwsza to historia o Synu marnotrawnym. Powiem wprost, że nie dziwię się pytaniu wiernego syna – Dlaczego?. Pewnie bym go nie zadał, ale nie zadane pytania bolą bardziej niż udzielone na nie odpowiedzi.
Druga opowieść to historia najmowania pracowników do zbioru.
Bez względu na czas pracy każdy dostał denara, czyli kwotę uzgodnioną
W końcu to kasa właściciela i może z nią zrobić co tylko uważa, ale czuję, że to trochę niesprawiedliwe.
Wiem, wiem, że nie powinienem zaglądać do cudzej kieszenie, ale chyba wyszło ze mnie cos ze związkowca. To po moim ojcu.
Jeden zdesperowany ksiądz powiedział mi, a było to z pewnością zdanie kończące dyskusję, że jest sprawiedliwość ludzka i boska.
I znów mam wątpliwości, bo skoro zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo to czemu mamy tak różne podejście do sprawiedliwości?
Nie zapytałem o to dwóch miłych zakonnic u których zawitaliśmy z żoną kilka dni temu.
Dostaliśmy ten namiar w celu przeprowadzenia konsultacji medycznej. Pojawiliśmy się więc na miejscu o przysłowiowej godzinie czyli w niedzielę po sumie.
Drzwi otworzyła nam surowa jak by się wydawało na pierwszy rzut oka siostra zakonna. Zaraz po tym zaprowadziła nas do schludnie urządzonego ambulatorium. Treści merytoryczne i pojawienie drugiej siostry nie spowodowały bynajmniej, że straciłem coś z siebie. Po kwadransie udało mi się siostry rozruszać, a na koniec rozśmieszyć. Na odchodnym nie dało się ukryć rodzinnej atmosfery pomimo tego uczucia klasztornego chłodu z początku. Kiedy mijałem korytarz zobaczyłem zdjęcie Matki Teresy, wiszące wraz z jakimś cytatem.
- A wie Siostra kiedy można naprawdę źle się poczuć?
Wykształcona medycznie siostra nie wiedziała, więc zapytała o to z wyraźną ciekawością.
- Wtedy kiedy stoimy w kolejce do nieba bram i zauważamy, że przed nam stoi Matka Teresa. Dobry Pan Bóg mówi do niej tak – Droga Siostro, można było zrobić więcej.
- To fakt, można się wtedy źle poczuć – stwierdziła z uśmiechem.
Kiedy zamknęły się za nami drzwi ośrodka i żona ulokowała się w samochodzie, zaraz podzieliła się swoim spostrzeżeniem.
- Ty to się potrafisz dogadać nawet z zakonnicami.
- Albo przede wszystkim – uzupełniłem – Przecież one całe życie spędzają na modlitwie i samarytance. Każdemu takiemu, albo przed wszystkim takiemu, przyda się odrobina rozrywki. A że dowcipy były branżowe, to już inna historia.
Ruszyliśmy do domu rozrzucając żwir spod kół samochodu. Ja prowadziłem uważnie samochód po zawiłościach wąskiej drogi, żona zaś napawała się urokami krajobrazu. Jako małżeństwo jczyli całość, jechaliśmy podziwiając krajobraz.
Minęliśmy tablice z nazwami miejscowości : Trąbki, Zabawa.
- To logiczne jak w reklamie - Są Trąbki jest Zabawa


19 komentarzy:

  1. Dodam do kolekcji tabliczek miejscowości: "0,5 Lisy".
    Nie jesteś odosobniony zarówno w kolekcjonowaniu tabliczek drogowych jak i w wątpliwościach dotyczących wiary.
    Hmmm...wątpić jest rzeczą ludzką. A Franciszek powinien chyba uważać na swoich współpracowników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wątpię więc jestem. Ktoś mądry już to kiedyś powiedział
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. A ja wierzę mocno w Boską sprawiedliwość . Nieważne ile i jak długo, ale ważne czy w ogóle i jak, zatem nie ilość , ale jakość, a Bóg potrafi to mądrze rozsądzić i ocenić, inaczej życie nie miałoby sensu. I jeszcze jedno : "im więcej nam dano, tym bardziej będą od nas wymagać". To tak a propos Matki Teresy, żeby się do końca nie załamać. W końcu nie każdy może/ i powinien być świętym/, bo inaczej kogo by nawracać? Hanula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wierzę w sens życia pok kątem konieczności rozliczenia się z niego.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Ja z zakonnicami mam zgoła inne doświadczenia. Poszczuły mnie psem i zwyzywały w sumie za pomyłkę tylko... A działo się to W Zielonej Górze podczas studiów...ale to długa opowieść;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak oglądam TV to słyszę i widzę takie historie że włos się jeży na głowie.
      Współczuję takich doświadczeń.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Przepraszam, że tak wpadam i wypadam, na poczytanie zajrzę na spokojnie dopiero pewnie w weekend, ale za przyzwoleniem Eli dodałam erratę, która wiele mówi o Niej i o Jej Kotach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Franciszek przebije popularnością Jana Pawła II. Co nieciekawie wróży zapatrzonym w tego drugiego Polakom oraz niebezpieczne jest dla samego Franciszka.Zana parę zakonnic, które są z natury śmieszkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejmy nadzieję że Franciszek ruszy z posad tę bryłę.
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Mnie się te historie biblijne też wydają niesprawiedliwe i nic na to nie poradzę.
    Znam też mnóstwo rozmodlonych drani i paru niewypowiedzenie uczciwych i dobrych niekatolików.
    Instytucja kościoła zdaje się niestety nie czerpać wniosków z otaczającego świata albo czerpie ich zbyt mało, bo lansuje nadal te same zasady i prawa kościelne, niekonieczne aktualne.
    ~Kawały branżowe są bardzo w porządku :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kościół trwa na przekór i to ponoć jego siłą.Świat jednak ostatnio zmienił się bardzo za bardzo Dla takiej trwałości to może być bardzo szkodliwe, albo ta trwałośc może być szkodliwa dla Kościoła.
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Cześć Antoni
    Kiedy przeczytałem tę wypowiedź Franciszka Wspaniałego (myślę,że jeżeli nie da się ogłupić cwniaczkom w złotogłowiach, to tak będą go nazywać za kilkanaście lat) poczułem natychmist "że z nogami w niebie będę" ale smardzyki momentalnie poczuły zagrożenia i sprostowały. Tak więc, jednak piekło. A niech tam, nawet jeżeli tam kieliszki są z dziurką, a dziewczyny wręcz przeciwnie. Na pochybel smardzykom. Pozdro, JerryW_54

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurde, chyba na pohybel:( JerryW_54

      Usuń
  8. Jerry, ja zawsze uważałem że dla dobrych ludzi jest miejsce za życia i po śmierci.
    Stopień rozmodlenia jest drugorzędny.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakeśmy mięli do Unijej referenda szykowane, zali przystąpić chcemy, zdarzyło się, żem się wdał w spór z zakonnicą pewną. Gwoli obrazu pełni, to byłaż ona opiekunką pewnej niepełnosprawnej, cośmy jej pewne, niezbędne do wyreperowania domu, rzeczy wówczas darowywali. Mniemałem, że owa post factum podziękować może zaszła, aliści żem się udziwił srodze, żem nieledwie reprymendy dostał, żeśmy dać z pewnością mogli więcej... Od słowa do słowa przyszłoż i na to referendum, gdzie jakem się ujawnił, że mi to po myśli i zamierzam wotować za tem, tom posłyszał, że takowych judaszów, jurgieltników i zdrajców to za wojny ostatniej wyrokiem sądu podziemnego na smierć ubijano, a chociaż głowy golono... Tum nie zdzierżył i świątobliwej osobie żem drzwi ukazał, napominając by mię nie przymuszała, bym wyjść dopomóc musiał. Ano i tak, czeguś za habitowymi nie tęsknię...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
  10. I ja mam różne doświadczenia, rzec można skrajne.
    Inny wniosek można by z tego mojego tekstu wyciągnąć, do wyboru jakich ścieżek w życiu zmusza nas Narodowy Fundusz Zdrowia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Pokładam we Franciszku wielkie nadzieje. Nic nie jest czarne, ani białe: nie każdy rozmodlony jest święty, jak nie każdy ateista jest draniem i odwrotnie. Nie kazdy rozmodlony jest fałszywym draniem, a nie każdy niewierzący dobrym czlowiekiem. (Ale namotałam!)Po obu stronach zdarzają się szuje i Judasze. Znam pare zgorzkniałych zakonnic, i parę switnych, współczesnych i oddanych ludziom. Znow nie ma reguły. A rozmowy o polityce i kościele - nieskończenie nieskończone, a najlepiej się ponoć je snuje przy wódce do rana. :)albo na forach, ktore omijam szeeeerokim łukiem bo do niczego tak naprawdę nie prowadzą. co do przypowieści biblijnych - to też moja wielką niezgodę budzi ta o synu marnotrawnym, w wielkim uproszczeniu mozna sobie zadac pytanie, czy nie lepiej w zyciu "bimbać" i brać całymi garściami bo i tak Bóg przebaczy i przygarnie, i bedzie się lepiej cieszył niz z tego sprawiedliwego. Nie bardzo sie na to godzę, ale może nie wszystko rozumiem bom blondynka jestem przecie, i pokornie przyznaję, żem za chuda w uszach by wiedzieć co tam Pan Bóg na mysli miał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, dlaczego mniej ceni się długoterminową dobroć?
      Nie wiem
      Pozdrawiam

      Usuń