piątek, 6 września 2013

Beinteresowna rodzinność

Pan Nieistotny panicznie wręcz boi się zostać … holikiem i to bez względu na towarzyszący mu przedrostek.
Przez kilkanaście lat pracy poza domem, kiedy miał wręcz książkowe warunki do zostania alkoholikiem, wolał wybrać nudne życie na obczyźnie. Ta nuda to ucieczka do domu w trakcie każdej służbowej imprezy, zaraz wtedy gdy poczuł, że kolejny może być pierwszym wypitym na urwanym filmie. Zwykle towarzystwo rozkręcało się właśnie wchodząc na orbitę, a on brał swoje bety w ręce i znikał. Początkowo naiwnie sądził, że można pożegnać się ze wszystkimi i oficjalnie opuścić lokal, ale od czasu księdza Kitowicza nic się w temacie polskiej gościnności nie zmieniło i dalej trzeba ewakuować się chyłkiem. Znajomi nazwali to nawet instynktem powrotnym i kpili z tej skłonności do woli. Niech tam.
To on w dalszym ciągu posiada cała wątrobę i kompletną rodzinę. A rodzina wymaga wyrzeczeń.
Poprzez wspomnianą niechęć do polityki i zastępowanie jej w towarzyskich dyskusjach seksem zyskał nawet metkę seksoholika.
Zrobił sobie nawet test na tę okoliczność. W Internecie jest bez liku testów na każda ewentualność.
Ostatnio doczytał się, że masowo sprzedaje się pozytywne testy ciążowe.
Ponoć można takim testem szantażować swojego faceta i wymusić na nim pieniądze lub niekorzystne rozporządzenie własnym życiem.
- Kurwa – to słowo samo wcisnęło się na usta Jana Marii – gdzie jest dawny świat? Gdzie się podziała dyskrecja i elegancja?
Szatańskie iście pomysły. Kobiece pomysły, bo przecież trudno by to facet szantażował kobietę takim ciążowym testem. Czyżby więc szatan był kobietą?
Wracając zaś do testu. Wyszło mu, że jest seksoholikiem na 20 % bo pornosy oglądał i nie będzie udawał, że niektóre zwłaszcza te z kategorii glamour mu się nie podobały.
Dwadzieścia procent to nie połowa ani nawet pół, mógł więc odetchnąć z ulgą.
I kiedy z tego zadowolenia nabrał głęboko w płuca powietrza by zachwycić się sobą usłyszał słowa żony.
- Od lat jesteś ofiarą …. holizmu i bez testu stanowisz książkowy przykład pracoholizmu.
Pan Nieistotny zamiast okrzyku zadowolenia wydał z siebie tylko syk przypominający powietrze schodzące z dziurawego materaca dmuchanego.
Nikt bardziej jak własna rodzina nie potrafi być tak bardzo bezinteresownie krytyczny.
Wielkie dzięki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz