czwartek, 12 września 2013

Bałaganu chciałoby ciało

Boże, spraw by nam się chciało, tak jak nam się nie chce - napisał autor Kubusia, misia o bardzo małym rozumku.
Pan Nieistotny już od jakiegoś czasu jest pod wpływem tego właśnie uczucia.
Zeszły rok, znaczony ślubem w najbliższej rodzinie i decyzją o zakupie domu spowodował, że Jan Maria chudł i działał. Nawet bez kawy wkręcał się na wysokie obroty i tak nakręcony przeżywał dzień za dniem. Im bardziej działał tym szybciej chudł albo odwrotnie.
Najważniejsze że w ciągu sześciu miesięcy zrzucił prawie czternaście kilogramów wagi tak, że mógłby wejść w spodnie, w których słuchał po raz pierwszy „Ciemnej strony księżyca” Kto by jednak przez tyle lat trzymał sprane jeansy za osiem dolców?. Kto z wyjątkiem szwagra Jana Marii, który gdzieś w piwnicy trzyma jeszcze korkowiec który dostał w trzeciej klasie podstawówki.
A potem była przeprowadzka i adaptacje i dzień od rana do wieczora znaczony pracą w którą rzucił się bez opamiętania. Złapał i trzymał kurczowo niczym koło ratunkowe.
Zrobił dużo dla zmiany atmosfery nowego domu, jeszcze więcej dla własnej satysfakcji.
Może i satysfakcja jest najważniejsza. Pan Nieistotny uważa bowiem, że satysfakcja to pojęcie wymyślone dla biednych, bogaci mają pieniądze. Czasem tak się zdarza, że i pieniądze i satysfakcję
No ale kto powiedział, że świat est sprawiedliwy.
Nie pamięta już w którym roku był na ostatnim urlopie w pracy. Na takim który trwa dłużej niż jeden lub dwa dni, wzięte dla załatwienia sprawa ważnych. Z pewnością od tego czasu minęło więcej niż pięć lat. Jan Maria gotów jest przyjąć liczbę dziesięć jak bardziej odpowiadającą rzeczywistości.
Z powodu tego niewykorzystania zawsze brał ekwiwalent pieniężny wtedy gdy zmieniał pracę na inną.
Forsa rozpływała się zdecydowanie szybciej niż niż regenerował się organizm.
Teraz weźmie bez zmiany pracy. Znak czasów?
A może to tylko depresja ? Tyle o niej teraz piszą.
Teraz to nawet wypada mieć depresję, tak jak w środowisku celebryckim być molestowanym za młodu.
Tu pan Nieistotny ma pod górkę. Wychował się w normalnej rodzine.
Dlaczego pisze o tej niechęci do prac wszelakich?
Właśnie otworzyły się możliwości adaptacji łazienki dla potrze osób niepełnosprawnych. W zasadzie to można już trąbić na rozpoczęcie prac. Tylko, że żona przykuta do łóżka, pooperacyjne zalecenia mówią o trzech tygodniach bezwzględnego leżenia. A potem?
Potem przecież nie rzuci się w wir zakupów i dobierania terakoty, armatury i uchwytów.
Pan Nieistotny pamięta jeszcze te przepychanki w marketach budowlanych z początku roku. Wtedy to okazało się, że estetyka a przede wszystkim poczucie odpowiedzialności za domowy budżet nie do końca spodobało się pozostałym członkom rodziny.
W zasadzie to nawet, co zdarza mu się niezwykle rzadko, podzielił się tymi wątpliwościami z Najważniejszą. Poczuła się chyba dotknięta, ponieważ zaproponowała odstąpienie od realizacji.
A przecież tu nie o to chodzi.
Czas dzielony pomiędzy pracę a dom, zakupy, wizyty pielęgniarki i niezbędne prace porządkowe wokół domu rozkładają go od pewnego czasu zupełnie. Zasypia jak małe dziecko zaraz po dwudziestej pierwszej. Budząc się potem z poczuciem, że czegoś tam nie zdążył dopilnować.
Marzenia?
Tak proste jak precel.
Ponudzić się trochę, walnąć się przed telewizorem i znaleźć w sobie cierpliwość do obejrzenia całego filmu. Pozwolić sobie na bałagan a w zasadzie na kilka bałaganów
Bałagany, bałagany błogie
gdy niczego nie muszę - a mogę
Bałagany sobotnio-niedzielne
bałagany tytoniowo-chmielne... (Dagmara Korona)
Z tytoniem to Jan Maria Nie ma nic wspólnego. Nie pali od ponad ćwierćwiecza czyli ma płuca zregenerowane i może mówić, że w zasadzie nie palił nigdy
Mogą więc być bałagany winno-chmielne.
- No tak - pomyślał Jan Maria - Cała misterna konstrukcja rozważań o sobie która zmierza do końcowego wniosku który jest znany jak świat:
Idzie weekend, trzeba się będzie nawalić żeby odreagować.
Z tą różnicą, że Każdy jednak inaczej definiuje słowo „nawalić”


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz