czwartek, 2 października 2014

Nie warto było kusić losu

W Ameryce zaproszenie do domu na kawę po kolacji jest równoznaczne z propozycją wspólnego spędzenia nocy lub też kilku godzin na bzykanku w zależności od indywidualnej kondycji.
Nie jesteśmy w Ameryce stąd też fala gnojówki zalała polską kulturę, albo tylko kilkoro jej przedstawicieli. W ogóle, w przedstawionej poniżej sytuacji użycie słowa kultura bądź przedstawiciele kultury,wydaje mi się sporym nadużyciem.
Wiadomo, że Ona zwróciła się do Niego publicznie o zwrot kasy. Ponoć On kazał jej spierdalać.
Kiedy sprawa stała się rozwojowa, On z rozbrajającą szczerością powiedział, że
gdy obowiązki zawodowe zmuszały do odwiedzenia stolicy, nocował u Niej.
Czyżbyśmy w stolicy nie mieli wystarczającej ilości hoteli?
Chyba nie bo On legł najpierw w gościnnym a potem w małżeńskim łóżku.
On dorosły, dorosła Ona. Różnica wieku 22 lata tez do przyjęcia. Czy kogokolwiek może zaskoczyć ciąg dalszy?
Zaskoczył jego. Zauważył, że niestety spanie z czasem przestało być tylko spaniem, lecz łączyło się z dotykaniem, a potem z regularnym molestowaniem seksualnym.
Teraz nazywa to molestowaniem, Pan Nieistotny ciekaw jest jakich określeń używał w czasie rzeczywistym?
Jego zaskoczenie przypomina Janowi Marii zdziwienie faceta który wbija młotkiem wali gwóźdź do ściany i zamyka oczy aby na to nie patrzeć. Potem dziwi się, że trafił w palec i ten palec go boli.
Nieistotny z pewnością byłby pełnym zadziwienia człowiekiem, gotowym na pełne sarkazmu słowa, gdyby nie oglądał wcześniej dwóch filmów. Pierwszy to „Fatalne zauroczenie” z Glen Close, które pokazało mu, że jak to mówił jego dziadek – z piczką żartów nie ma.
Drugi to „W sieci” z Demi Moore. Zastanawiające, że w obu filmach męską ofiarą był Michael Douglas. Tu w zasadzie po raz pierwszy zetknął się z faktem, że sprawca gwałtu na mężczyźnie może mieć takie seksowne oblicze.
Zamiast więc krytycznej oceny, bohatera afery Jan Maria Nieistotny powie słowami Pani Dulskiej – Ja swoje sprawy załatwiam w sypialni.
Boże nie przypuszczał, że kiedykolwiek właśnie ją postawi za wzór do naśladowania.
Dodatkowo w ramach bonusu dedykuje im piosenkę zespołu Happysad
A szczególnie jej jeden fragment
Ile jestem ci winien
Ile policzyłaś mi za swą przyjaźń
Ale kiedy wszystko już oddam czy
Będziesz szczęśliwa I wolna ty
Ale zanim pójdę...
Ale zanim pójdę chciałbym powiedzieć ci że
A może zupełnie wystarczyło godnie przemilczeć medialną kłótnie dwójki sfrustrowanych ludzi?
Wszak jak mówił klasyk szambo to nie perfumeria.
Trudno, Skoro już Nieistotny nad tym rozmyślał to i ja ulżę sobie.
Enter
Poszło

4 komentarze:

  1. Trzeba przyznać, że sprawa 13 tyś. zł i trochę euro, które stały się tematem publicznym, jest prześmieszna. Nie mogę zakumać jakim cudem ci państwo nie ogarnęli, że staną się pośmiewiskiem, a nawet eskalują rzucanie w siebie błotem. Przy okazji dostało się Gazecie Wyborczej i szacownej Nike. Żenujące to wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  2. To efekt domina. Wystarczy potrącić jeden element a reszta już sama leci
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Aale o cco chodzzzi?

    Od pewnego czasu nie mam telewizora (dzięki czemu żyje mi się dużo spokojniej) dlatego nie wiem KTO sypiał u KOGO i KTO chce za to pieniądze :(

    Możecie mnie objaśnić (może być w krótkich, żołnierskich słowach).

    Pozdrawiam

    Krzysztof z Gdańska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewna znana feministka i pewien autor nagrodzony nagrodą Nike
      Internet tez jest pełen pikantnych szczegółów
      Pozdrawiam

      Usuń