środa, 20 sierpnia 2014

Rozmowy istotne

Tak mniej więcej w maju Pan Nieistotny zauważył, że nie zna się na biznesie. Zrobił to po przeczytaniu artykułu o polskim „królu truskawek”. Nie sprzedając truskawek do Rosji postanowił on się przerzucić na czarną porzeczkę. Obserwując ceny skupu na te owoce Pan Nieistotny obawia się, że może to być taka zamiana siekierki na kijek.
Mądrzejsi i lepiej ustawieni w życiu codziennym rodacy podchwycili pomysł truskawkowego króla
i jak widać w ostatnim czasie moda na niesprzedawanie Rosji przeniosła się na jabłka i inne owoce. Do puli wchodzą warzywa, a nawet mięso i jego przetwory. W kolejce czekają produkty techniczne jak na przykład części samochodowe.
Co prawda autorem pomysłu tego odejścia od zakupu u nas, jest władca innego kraju, ale przecież na zasadzie analogii jeżeli tak robi się biznes na truskawkach to można i na innych owocach.
Bogaćmy się

***
Małżonka Jana Marii uczestniczyła w obrzędach pogrzebowych pewnego starszego pana.
Ten pan którego nie mieliśmy okazji poznać był ojcem innego również starszego Pana, z którym od pewnego czasu Państwo Nieistotni tworzą szeroko rozumiana rodzinę. Nieistotny nie mógł w tym smutnym skądinąd wydarzeniu uczestniczyć, ze względu na specyficzne warunki pracy.
Musiałby zamknąć firmę na czety spusty a czynił to już w poprzednim tygodniu ze względów zdrowotnych. Niestety cierpliwość jego szefa nie jest jak Boże miłosierdzie, nieograniczona.
Zaraz jednak po powrocie z pracy, już nad miską barszczu z jajkiem spytał żonę
- Jak tam było na pogrzebie?
- Jak na pogrzebie
- A trumna jaka była?
- Jak trumna, jasna taka
- A ludzi było dużo ?
- Nie dużo
- Tośmy sobie pogadali, jak za dawnych czasów
- Bo o czym rozmawiać. Wszystkie pogrzeby są tak samo smutne.
- No chyba, że to pogrzeb w „Czterech weselach...”
- Hugh Granta na uroczystości nie było.
- Zadaje te wszystkie pytania, bo z zadziwieniem obserwowałem jak moja teściowa a szanowna twoja mamusia opowiadała przez godzinę o jakimś pogrzebie znajomej A my obgadaliśmy to w trzy słowa.
- Może po prostu jeszcze nie dorośliśmy do takich rozmów ?
- Jak to nie dorośliśmy? Memento mori znam już od podstawówki
- Za parę lat kiedy będą brać z naszej półki z pewnością będziesz bardziej rozmowny.
- Słuchaj a może ta skłonność do rozmowy bierze się z tej radości, że to nie w nas trafiło?
- Patrząc na listę znajomych z którymi już nie porozmawiam to nawet trwa jakieś wstępne szperanie
- Nie wiadomo komu z brzegu – powiedziała żona podając zapiekankę z makaronu
Pogrążając się w talerzu Nieistotni przerwali tę istotną rozmowę od której już tak blisko do pytania o sens życia.




4 komentarze:

  1. Nie pytaj się komu bije dzwon...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Znam doskonale tę kwestię a wtedy nie pomyślałem
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Nieistotni mają szczęście. Z mojej półki biorą aż miło i dzięki temu znów widzieliśmy się (prawie)całą, licealną klasą. Na pogrzebie kolejnego, jednego z nas.
    Memento mori...

    OdpowiedzUsuń