wtorek, 26 sierpnia 2014

O pieniądzach co nie śmierdzą

Jak dobrze pamiętam, w filmie „Jak rozpętałem Drugą Wojnę Światową” jest taka scena:
Kiedy nasz bohater Franek Dolas suszy mokre banknoty wieszając je na sznurku.... A może kładzie na stoliku ? a na sznurku suszą się w całkiem innym filmie. W każdym bądź razie tę mokrą kasę podbiera mu knajpowa piosenkarka. A potem jest jak zwykle mordobicie.
To suszenie banknotów zawsze działało bardziej na moją wyobraźnię niż wspomniane mordobicie.
Teraz przyszły czasy kiedy owoce wyobraźni zmaterializowały się. Wczorajszy dzień poświęciłem na suszenie banknotów, które jakimś trafem zostały zalane deszczem w automacie na zewnątrz.

Deszcz o tej porze roku to normalne. Dziwne, że zalało solidną dosyć obudowę.
Tu też okazało się, że moja wyobraźnia i towarzyszące jej marzenia nie były precyzyjne.
Powinienem marzyć by suszyć własne pieniądze. Poprzez niechlujną wyobraźnię babram się w cudzych pieniądzach, nie mając okazji zamoczyć swoich, bowiem te ostatnie natychmiast po otrzymaniu (czytaj zarobieniu) trafiają do dostawców mediów, szambiarzy, benzyniarzy i innych którzy patrząc na mój numer PESEL, bądź tylko nieruchomości, co miesiąc niecierpliwie zacierają ręce w nadziei, że coś im tam zaraz skapnie.
Resztę pozostawiam w spożywczym, kupując żarcie na złość organizatorom ostatniej drogi w życiu, a może nawet poza nim.
Nie martwicie się hieny i wy się doczekacie.
Rozkładam więc na wiklinowej skrzyni te śmierdzące, mokre pieniądze i każdym ruchem dłoni zaprzeczam łacińskiemu maksymie, że pecunia non olet.
Poza tym jest nieprzyjemnie. A propos nieprzyjemnie.
Jakieś dwa tygodnie temu przyszedł do mnie biznesmen który po złożeniu zamówienia, płacił za nie gotówką. Z przepastnej kieszeni spodni wyciągnął gruby plik banknotów z których odliczył kilka tysięcy. Odliczone banknoty rzucił na biurko, a one wbrew przewidywaniom nie zsunęły się z biurka a jedynie trwale się do niego przylepiły.
Było bardzo gorąco, parno a biznesmen solidnie się pocił.
Długo zwlekałem z przeliczeniem otrzymanej kwoty. W zasadzie przyjąłem ją na słowo, wydając dokumenty.
Banknoty pozostawiłem na uboczu do wyschnięcia.
Pomyślałem, że przecież codziennie ktoś wciska gdzieś banknoty i spocona kieszeń mojego biznesmena nie jest chyba najgorszym miejscem. Obracamy dychami pięćdziesiątkami i stówkami, nie mając pojęcia w jakiej scenerii przebywały ostatnio. A już wcale, za co nimi płacono.
Opowiadał mi znajomy z branży, że pewien posiadacz gospodarstwa rolnego zapłacił takimi banknotami, że musieli je przeliczać na świeżym powietrzu. Tak capiły obornikiem.
Pecunia non olet? Kto to wymyślił.? Z pewnością w tym czasie obracało się wyłącznie złotem lub srebrem. A te podobno na smród są odporne.
Myślę tak sobie, że jeżeli produkuje się skarpety z dodatkiem włókna bambusowego co ponoć zapobiega przed nieprzyjemnym zapachem, to gdyby dodać trochę tego do stówek byłoby bardziej higienicznie.
Albo skoro robi się papier toaletowy o zapachu fiołków, aby tyłek nie czuł dyskomfortu, to taki zabieg sprawdziłby by się z pieniędzmi.
Nawet niewidomy lub słabo widzący wiedziałby po zapachu, że dajmy na to stówka to róża,
frezja to pięćdziesiąt i tak dalej.
Problem tylko w opracowaniu trwałego zapachu, którego nie zabije smród czosnku, albo owego obornika. To by musiała być moc zapachu.
Tutaj rodzi się jeden problem. Przychodzisz bracie do domu z wypłatą a żona mówi
- Co tak śmierdzi perfumami? Znowu byłeś na dziwkach?
I dostajesz brawka bracie.  Albo usłyszeć jakże prorocze
– Kochanie czuję, że jesteś przy kasie.
Może więc jednak porzucić szalone pomysły do i czasu gdy całkowicie nie zdominuje nas plastikowy pieniądz w postaci kart płatniczych, które każdy niech sobie nosi gdzie chce, myć ręce. Robić to często i dokładnie a już z pewnością gdy mamy kontakt z pieniędzmi
I z klamkami. szczególnie w miejscach publicznych. Pisałem już kiedyś, że dotykając klamek w średniej wielkości biurze mamy tak jakbyśmy dotykali pięć czy sześć cudzych penisów. Nie będziemy się tu kłócić o jednego wacusia.
Problem pozostaje niechęć naszych rodaków do mycia rąk. I chyba nie tylko naszych.
Za to w polityce co rusz ktoś umywa ręce , a i tak śmierdzi tam gorzej niż w szambie.

34 komentarze:

  1. O matko... a ja z forsą "pracuję" codziennie:( ta liczba wacusiów mnie przeraziła. Chyba zrobię zapasy mydła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ie wiedziałaś że wykonujesz pracę niebezpieczną dla zdrowia?
      Teraz już wiesz
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. ha ha z tą polityką to trafiłeś w 10..... szambo i jeszcze raz szambo....
    a do pieniędzy nie podchodzimy z sercem... tzn. do banknotów..... bo miec kasę to i owszem.....
    ja myślę że mozna byłoby prać takie banknoty.... no tylko nie w taki sposób jak to piorą politycy i gangsterzy....
    masz w domu taką małą pralkę, wrzucasz do niej zawartość portfela, dodajesz płynu zapachowego.... lenor np i pierzesz , no i możesz je sobie rozwiesic na suszarce albo najlepiej na dworze, niech sąsiadów skręca ..patrząc na nominały....
    och trzeba tu chyba Orwella.....

    a na wacusie.... prezerwatywy..... i bedzie higienicznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może zwykłe umycie wystarczy do tego celu?
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Podziałało na moją wyobraźnię, już nie tknę żadnej klamki:))) Hanula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od dawna klamki w toaletach otwieram łokciem
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Fakt,trudno żeby "wacusie" obłapiać rękami. Ale z drugiej strony ,nic co ludzkie nie jest nam obce, bakterie też, a że są ich miliardy, trudno się ustrzec. Co do pieniędzy. "piniendze to nie fszystko, ale fszystko bez piniendzy to..." Pozdrawiam,Hanula

      Usuń
  4. Też mam niechęć do klamek w budynkach publicznych... a już orzeszków w barze czy czymś takim nie tknę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy radzą by tych orzeszków unikać
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Pieniądze czy ręce po korzystaniu z WC?
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Moja żona już dwukrotnie wyprała 10 złotówkę w kieszonce koszuli. Nie z powodu zapach, ale przez zapomnienie. Nie było żadnych widocznych zmian. Warto jednak przewidzieć prasowanie

      Usuń
    3. I mnie się zdarzyło
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Wszystko słusznie, dadam, ze ja kocham pieniądze, niech sobie śmierdzą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parafrazując Tewije Mleczarza -
      Mówią że pieniądze śmierdzą. Niech mnie ten smród otoczy i nie opuszcza do końca życia
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. O to to to!!!!!!!!!!!!

      Usuń
  7. Vulpian de Noulancourt26.08.2014, 23:28

    Ech, powiem otwarcie: nawet i śmierdzące pieniądze przyjmę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko takie trzeba szybko wydać.
      Pozdrawiam

      Usuń
  8. A prospos żony i kasy, ze za cytuję ulubionego kabareciarza:
    żonę to mam przy wypłacie, resztę żyję w celibacie. :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli żona traktuje go jak boga. Nie pamięta o nim do czasu gdy czegoś od niego nie potrzebuje.
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Cześć Antoni, witam po urlopie (rowerkiem i kajakiem po Roztoczu)
    Odrobiłem zaległości czytając poprzednie posty, a jeżeli chodzi o zapach pieniędzy to już służba Łęckich w "Lalce" narzekała że pieniądze śmierdzą czosnkiem i.....wiadomo było kto ma pieniąchy ha ,ha. A ponieważ tak o tych zapachach, to przypomniał się mi film Zapach Kobiety i monolog Ala Pacino ze słynnym "Są tylko dwie sylaby na całym wielkim świecie warte usłyszenia:........" Pozdrawiam JerryW_54
    PS. Super był post z 13 sierpnia

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak to powiadał mój brat - grunt to kapucha :) Tej miał sporo, gorzej ze zdrowiem. Z myciem rąk to u mnie jest trochę nawet przesadnie choć mieliśmy znajomego który mył dłonie co chwilę dosłownie, jakieś natręctwo się mu uruchomiło. Nie lubię spoconych dłoni ktoś ma spore kłopoty z nerkami. Pieniądze lubię i mogłyby one mnie bardziej polubić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie wszystko tylko bez przesady. Nawet pieniądze.
      Pozdrawiam

      Usuń
  11. Ja tam nie wącham mamony i zarazków się nie boję, niech przypływa do mnie ze wszystkich, nawet najmniej oczekiwanych źródeł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie najmniej oczekiwane cieszą najbardziej
      Pozdrawiam

      Usuń
  12. Odwołałbym się i ja do Tewje Mleczarza, ale to już uczyniono:) Pozostaje mi tylko przypomnieć, że średniowieczni folusznicy z pewnością byli o urynie innego zdania...:)
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z braku laku wydałabym i te niezbyt pachnące :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z resztą jak śmierdzą to trzeba wydać od razu. Pozdrawiam

      Usuń
  14. Fakt, faktem, że po transakcji gotówkowej myję ręce, bo mam bogatą wyobraźnię :-)
    Pomysł, z pachnącą forsą, genialny :-) nic tylko opatentować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet ryzykując błędne skojarzenia?
      Pozdrawiam

      Usuń
  15. Kiedyś, naiwna idealistka, przygarnęłam jakies polskie dziewczę z ulicy, pomoglam jej znaleźć pracę - sprzątanie (innej opcji, biorąc pod uwage jej sytuację i kwalifikacje nie było), ba! Musiałam nawet pochodzić z nią trochę by opanowała tę podstawowa czynność, bo jej pracodawcy rychlo się zorientowali, że dziewczę ma ręce praca nieskalane, ale ludzie serce okazali. Zgodzili się by przychodziła, ale tylko pod tym warunkiem, że naucze ją od podstaw tej banalnej, wydawalo mi się czynności. I gdy już tydzień, dzień w dzień tyrając w pocie czoła i kombinując, jak tu pogodzić z tymi praktykami własną prace (na szczęście była to końcówka mego urlopu), dziewczę znudzonym glosem mi oznajmia: A nie znalazłabyś mi jakiejś innej, fajniejszej pracy, bo ta mnie strasznie nudzi?
    - To znaczy?...
    - No wiesz, jakiegoś bogatego staruszka. Za seks.
    Ja zdębiałam, słysząc to jak tak beztrosko mówi. (Wiadomo, naiwniaczka, za moich czasów zjawisko galerianek, przynajmniej oficjalnie, nie istniało i nie na taką skalę), próbuję odwołac się do jej moralności.
    - Ale moglabyś tak z obcym, niekochanym mężczyzną??? Jestes taka młoda.
    A ona beznamiętnie wzruszyła ramionami i jak najbardziej poważnie odpowiada:
    "No wiesz... PIENIĄDZE NIE SMIERDZĄ"
    Później przepadła, zadzwoniła tylko, że wyjeżdża do Francji, bo spotkała fajnych chłopaków i oni jej fajna i przyjemną robotę nagrali. Naiwniaczka ze mnie. to tak apropos tych pieniędzy i ich zapachu:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie rób nikomu dobrze nie będzie Ci źle, to stare polskie przysłowie. Niestety sprawdza się w życiu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń