środa, 13 sierpnia 2014

Mówią - takie jest życie

Szok i niedowierzanie. Takie nagłówki towarzyszą informacji o śmierci Robina Williamsa
Szok i niedowierzanie. Tak mogę nazwać uczucie które ogarnęło mnie, gdy pierwszy raz usłyszałem tę informację w wiadomościach.
Od czasu kiedy obejrzałem Świat według Garpa a potem Good Morning Vietnam, Williams stał się moim ulubionym aktorem. Nie pamiętam już ile razy obejrzałem Stowarzyszenie Umarłych Poetów, którym to filmem jak najlepszym delikatesem nakarmiłem moje dzieci.
Ufam że wybrały z tego filmu coś dla siebie.
A Przebudzenie w duecie z De Niro ?
Podziwiałem go za to, że podniósł się z uzależnienia, dzięki temu jak twierdził mógł poświęcić się całkowicie aktorstwu.
Jak widać nie całkiem mu się to udało.
Ale był śmiech i żarty. Aktorstwu oddał mu się bez reszty i może tej reszty właśnie brakło.
No przecież do cholery jasnej ktoś kto opowiada dowcipy i żartuje ze wszystkiego, nie może mieć problemów w życiu, a już w ogóle depresji.
Może i Robin Williams to boleśnie udowodnił
Nigdy nie łączyłem wizerunku scenicznego z życiem prywatnym aktora, ale odniosłem wrażenie, że był dobrym człowiekiem, pełnym ludzkiego ciepła.
Dobrym ponoć jest najtrudniej.
Wrażliwym jeszcze gorzej.

***

A tan na marginesie umarłych poetów. Jestem świeżo po lekturze książki Mariusza Urbanka Władysław Broniewski Miłość Wódka Polityka, która jak wspominałem, zacząłem czytać w szpitalu.
Kto by się tykał teraz Broniewskiego?
Ja się tyknąłem bo chciałem wiedzieć jaki był poeta którego naprawdę bardzo lubiłem czytać.
Podobała mi się poezja, która równomiernie uderzała w uszy słuchacza niczym żołnierski but o bruk. Takie miałem skojarzenia jeszcze w ogólniaku i okazało się, że sam Broniewski tak się o niej wyrażał. Zazdrościł jednocześnie Skamandrytom, że ich wiersze są jak włosy ukochanej kobiety.
Jak się okazało, tak również potrafił pisać, ale nie w tematyce wielkich hut.
Książa zwaliła mnie dosłownie z nóg, no może z jednej bo druga po zabiegu jeszcze byle jaka. Pomimo, że to biografia czytało się niczym najlepszy kryminał. A przecież wiedziałem kto zginie na końcu i w jaki sposób.
Postać pełna sprzeczności, jak podsumował Marek Hłasko, który był jakiś czas sekretarzem poety:
Długo nie potrafił Broniewskiego zrozumieć. Komunista, który nie znosił partii, bolszewik odznaczany za odwagę w wojnie przeciw innym bolszewikom, więzień Stalina, którego sławił pięknym wierszem. Najbardziej polski poeta, jakiego można sobie wyobrazić. „Komunizm był mu potrzebny tylko z jednego powodu: ponieważ on, Broniewski, najbardziej lubił pisać o komunizmie"*
Bo kto pojmie, że ten legionowy żołnierz, bohater Krzyża Virtuti Militari, Bohater wojny z 1920 r więzień Radzieckiej Rosji i żołnierz Generała Andersa, został na końcu autorem poematu o Stalinie?
Niewielu wie, że jest również autorem wierszy o trudnych chwilach naszej historii jak smoleńskie mogiły. Tę jednak wiedzę skutecznie zacierano z życiorysu poety.
Poza tym Broniewski był pijakiem jakich mało. A pijak to ludzki gość.
Ludzki gość nie może zajmować się tylko spiżem, węglem stalą.
I nie zajmował się wyłącznie poważnymi tematami, ale to znów nie pasowało do oficjalnej biografii
Przy okazji mogłem prześledzić jak wygląda podejście poety do życia.
Pamiętacie taki obowiązkowy w szkole wiesz – Magnitogorsk albo rozmowa z Janem?
Jana chroni pancerz dialektyki, mnie cieniutki obłok poezji”
Nie wiem dlaczego ale ten cytat we mnie siedzi i jest kiedy go potrzebuję.
Wiersz powstał na bazie osobistych wrażeń z pobytu Broniewskiego w więzieniu
Pierwsza jednak wersja tych wspomnień powstała może jeszcze w celi brzmiała mniej więcej tak
 
Co nam zostanie z tych lat,
z tej celi wrednej,
gdy wreszcie skona już Wat
i Stawar biedny,
ciche marzenia i szept,
i sranie w kucki,
tu Jan odlewać się szedł,
srał Nowogródzki.*

Dwa wiersze jednego poety jak awers i rewers jednej monety
I dlaczego piszę o Broniewskim?
Dlatego, że nie pisze o polityce, a książka tylko podtrzymuje mnie w tym przekonaniu. Tak to już jest, że my maluczcy wiemy tylko tyle ile ktoś inny zdecyduje się nam przekazać. A to tylko wierzchołek góry lodowej.
Powtarzam się?
Być może
Kiedyś to się powtarzało. 


* cytaty pochodzą  z książki  Mariusza Urbanka
 Władysław Broniewski Miłość Wódka Polityka 

30 komentarzy:

  1. dlatego tez lubięczytac biografie, bo wtedy mozna sie więcej dowiedzieć o samym człowieku, kim był naprawdę a nie tym którego kreowały media....
    zawsze lubiałam sięgnąć po wiersze ...w całości.... a nie tylko te "wybrane i polecane"
    takim samym człowiekiem był Gałczyński...[ też pijak :(]....kontrowersyjny Tuwim czy Brzechwa....
    nie wspomne juz o Miłoszu......
    zdrówka dla Nóżki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć muza schnie gdy alkoholu brak.
      Może to jednak dobrze, że nie zostałem artystą

      Usuń
  2. Vulpian de Noulancourt13.08.2014, 12:06

    Ponieważ nie cierpię poezji w każdej postaci więc wolę nie wypowiadać się zbyt szeroko. Moim zdaniem bycie pijakiem niczego nie rozwiązuje, a nawet przeciwnie - stanowi przekleństwo dla bliskich. Mając trochę przyzwoitości pijak powinien sobie w łeb strzelić, albo wziąć trzy metry sznura i iść do sadu. Najwyraźniej ten amerykański aktor znalazł ją w sobie, za co zacząłem mieć dla niego szacunek (poprzednio nie miałem żadnego, bo uważam, że w hierarchii społecznej artyści różnej maści plasują się poniżej prostytutek).
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kazik ( też artysta) śpiewał kiedyś
      Wszyscy artyści to prostytutki
      W oparach lepszych fajek, w oparach wódki
      To wszystko się tak cyklicznie powtarza
      Czas nadziei, człowiek z żelaza
      Wodzowi rewolucji do pasa się kłaniam
      Mecenas daje złoto, mecenas wymaga
      Ten system musi upaść, teraz i zaraz
      Śpiewane na koncercie w koszarach

      Nie zmienia to faktu, że Robin Williams był dla mnie źródłem wielu wzruszeń, przez co zachowam go w życzliwej pamięci
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Bo najbardziej lubił pisać o komunizmie... To prawda. Bo on wspaniale umiał o nim pisać. Jako dziecko uwielbiałam jego wiersze, wygląda na to, że w dorosłym oglądzie bronią się również. Jego biografia musi być interesująca, koniecznie muszę się z nią zapoznać. Zresztą kiedyś coś tam o nim czytałam.
    A Robin Williams... Szkoda artysty. Szkoda człowieka. Mój ulubiony film - Buntownik z Wyboru.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ludziom tak trudno uwierzyć, że najgłośniej śmieją się i rozśmieszają innych ci co najbardziej cierpią... może po to by zagłuszyć własne bolączki, a może po to by jak nie w sobie to choć wokół siebie mieć jak najwięcej radości...
    Zdrowia życzę Antoniemu, jak też i szanownej małżonce :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Cos jest z tymi aktorami i artystami, że nie psychika im siada. Zwykli ludzie wytrzymują o wiele więcej stresu, niepowodzeń, tragedii rodzinnych, walki o przetrwanie, walki z chorobą itd, itd... Ciężko być artystą.
    Broniewskiego też lubiłam i jego rewolucyjne wiersze także.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. errata! W pierwszym zdaniu powinno być: ...że psychika im siada. "Nie" wlazło tam nie wiem jak:)))

      Usuń
    2. Bo oni żyją z przerysowywania emocji. To się mści
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. A Tobie się nie przerysowuje czasem? Jednak trwasz dzielnie!

      Usuń
    4. Mnie się przerysowuje za darmo. Nie uczyniłem z tego sposobu na życie
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Osobiście Broniewskiego jako poetę od zawsze poważalam, tyle że czlowiekiem był dziwacznym, jakieś rozdwojenie jaźni i tu poważanie się kończy, a zaczyna podejrzliwość. Co do Robina Wiliamsa, wielce przykra wiadomośc dla wielbicieli jego talentu, do których się zaliczam. Zastanawiam się, w jakim stopniu artyści, zwłaszcza znani i uznani mają większe lub mniejsze szanse na walkę z psychicznymi przypadłościami w porównaniu z tzw 'zwykłymi' ludźmi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problemem jest to że oni wszystko robią pod okiem kamer i aparatów fotograficznych. Trudno zaszyć się w kąciku i diojść do siebie

      Usuń
  7. Uwielbialam, (jak to dziwnie brzmi) Robina Williamsa, wspanialy aktor, jeden z najlepszych komikow dzisiejszych czasow. Wedlug mnie wielka osobowosc - szkoda, wielka szkoda, ze odszedl.
    Nie oceniam, to byla jego decyzja. Pozostaje tylko wielki zal.

    Chetnie siegne po biografie W.Broniewskiego mysle, ze to rozdwojenie jazni o czym pisze Cesia, wynikalo z jego przezyc i nielatwych doswiadczen zyciwych. Nie byly to latwe czasy.

    Zdrowka Antoni:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Williamsa nie potrafię odżałować, to moim zdaniem jeden z najgenialniejszych współczesnych aktorów. Mógł zagrać jeszcze wiele ról.
    Ale podobno właśnie aktorzy komiczni często w życiu prywatnym mają depresje i problemy z tym, żeby się śmiać we własnym życiu.
    Od polityki trzymam się daleko, z podobnych przyczyn, co Ty.
    Pozdrowienia i zdrowej nogi życzę!

    OdpowiedzUsuń
  9. Każdy ma swoją szansę i może ją wykorzystać na wiele sposobów. I mój ulubiony aktor i mój bardzo lubiany poeta i ja i Ty też.
    Bardzo często Broniewskiemu pomagał Tuwim wyciągając i pomagając to mój drugi ulubiony, :)
    A jeśli chodzi o życie i wybory jakich dokonujemy i my i oni często złych wyborów dokonujemy co odbija się na naszym samopoczuciu na naszym zdrowiu. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle lubię to elitę artystyczną II RP
      Pozdrawiam

      Usuń
  10. Do Williamsa mam stosunek neutralny. jeśli chodzi o sztukę, artyzm i talent nie usprawiedliwiają trwania w nałogu, choć na haju pisze się/gra/śpiewa ponoć lepiej. Z Broniewskim mam problem, bo o ile komunizmu nie cierpię, to poeta był genialnym. Uwielbiam rytmikę i zadziorność jego wierszy. kto dziś tak pisze... zresztą dla kogo - kto dziś czyta wiersze... Az szkoda!

    OdpowiedzUsuń
  11. Klik dobry:)
    Pijak to pijak i już! I o! Lepiej sobie kulkę w łeb, niż dręczyć najbliższych i dalszych.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby życie było tak prosto brutalne, ale nie jest
      Pozdrawiam

      Usuń
  12. Gdzieś wcięło mój komentarz dlatego jeszcze raz .
    Ja również poświęciłem Robinowi ostatni wpis, upatrując w tym zdarzeniu szansę dania świadectwa kim dla mnie był, jak i zwrócenie uwagi na podstępną chorobę, której uległ. Depresja jest zaliczana do chorób pandemicznych, a więcej się mówi o wirusie Ebola niż o setkach milionów chorych na depresję i inne choroby duszy.
    Co do Broniewskiego, to podzielam Twoje zdanie Antoni i to jest niezależne od tego co piszą o nim nienawistnicy. Oni są sędziami dla wielu wybitnych ludzi. Szymborska uciekła przed nimi tak formułując ostatnią wolę, aby nie mieli okazji do wylania pomyj. Teraz, z okazji 10-tej rocznicy śmierci Czesława Miłosza przypomniano o pożegnalnym liście papieża Jana Pawła II i delegowania na pogrzeb specjalnie dobranej delegacji biskupów, co uratowało powagę pochówku w miejscu godnym artysty. Takich przykładów jest wiele, a będzie jeszcze więcej.
    T.Boy-Żeleński ujął to tak:
    Eunuch i krytyk
    z jednej są parafii
    Obaj wiedzą jak
    żaden nie potrafi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo dobra opis krytyków. Boy jak zwykle zwięzły i dosadny
      Pozdrawiam

      Usuń
  13. A mnie cieszy, że można o Broniewskim już pisać i czytać, sine irae et studio... lękałem się, że na to jeszcze jakiego ćwierćwiecza będzie potrzeba...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem tym zachwycony, bo zobaczyłem go jako kogoś całkiem innego niż znałem.
      Nawet wstyd mi trochę za tę niewiedzę
      Pozdrawiam

      Usuń
  14. Broniewski, jaki był, nie każdy widzi...Z artystami już tak jest, są problematyczni, jeśli sami nie skomplikują sobie życia, zrobią to inni...Hanula

    OdpowiedzUsuń