poniedziałek, 1 sierpnia 2016

O ludzkiej naturze, celem uzupełnienia

Parę tygodni temu napisałem post w którym zżymałem się nieco na utrudnienia związane ze Światowymi Dniami Młodzieży oraz na biznesowe podejście do tematu prezentowane przez naszych rodaków.
Na szczęście nic nie jest takie jakim się na pozór wydaje, a moje zamieszkanie na wsi pozwoliło na obserwację tej drugiej, lepszej ludzkiej strony.
Przymusowy urlop w piątek przyjąłem z godnością, ale nie wyłożyłem się na leżaku tylko rzuciłem się w wir przygotowań na przyjęcie gości. W porywach miałem ich szóstkę.
Pierwsza z naszych Francuzek była już na miejscu w czwartek po południu, a jej mąż doleciał właśnie w piątek. Dotarł na tak zwaną „ostatnią chwilę” bo za parę godzin na większości skrzyżowań w naszym rejonie stanęły zapory i policyjne radiowozy.
Znaki zakazu ruchu od piątku do niedzieli pojawiły się już wcześniej.
W sobotę od rana, drogą przez naszą wieś maszerowały międzynarodowe grupy. Ponieważ z mojego tarasu widać w oddali ową drogę zauważyłem, że większość stanowili Brazylijczycy, Z rzetelności blogerskiej dodam że widziałem też Argentyńczyków, Portugalczyków, Włochów i Niemców.
Byli i Polacy którzy tym różnili się od pozostałych grup, że księża przewodzący grupie wykrzykiwali do grupy przez megafony.
Przed naszym kościołem uruchomiono punkt żywieniowy w którym grupa mieszkańców rozdawała jedzenie i picie.
Kanapki, drożdżówki, ciasta, wodę w butelkach, a wszystko to za darmo i z potrzeby serca.
Korzystając z atmosfery, rozdaliśmy kosz jabłek papierówek które tak wspaniale obrodziły w naszym ogrodzie. Kiedy mijaliśmy sąsiadkę, ta dorzuciła wiaderko pełne swoich jabłek, czerwonych i soczystych.
Wszystkie znalazły amatorów.
Sąsiadka która dojeżdża tu tylko na weekendy, zakupiła zgrzewki wody i jakieś ciastka wzbogacając stoisko znajomej. Pobliska piekarnia rozdawała pieczywo.
I tak dalej i tak dalej.
Doszedłem do przekonania, że dobrem można się zarazić ponieważ sam widziałem jak jedni byli motywacją dla drugich.
Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się aż takiej reakcji ludzi.
Dlaczego nikt z „ważnych” tego kraju nie zdecydował się na wyciągnięcie podobnych wniosków?
A to pewnie z tego powodu, że skoncentrowani czekali na możliwość ucałowania papieskiego pierścienia.
To dobrze wygląda na Istagramie i całkowicie zabezpiecza wewnętrzne potrzeby.
Piszę te słowa o drugiej stronie ludzkiej natury (teraz tej dobrej), by być w porządku wobec siebie i wobec Was.
Życie po prostu, a wżyciu jak w życiu, każdy ma inny ogląd rzeczywistości.

8 komentarzy:

  1. Do innego oglądu rzeczywistości dodam interpretację, która jest domeną rządzących. Z przykrością stwierdzam,że mnie nie porywa wiara tłumu pielgrzymów, raczej przeżywam w skrytości serca.Udało mi się wysłuchać i wsłuchać w słowa Franciszka, jasne i proste. A to ,co się dzieje obecnie w mediach związku ze ŚDM,podsumowania i refleksje wcale nie napełniają mnie optymizmem, i nie uwznioślają, wręcz przeciwnie denerwują. Pozdrawiam i dziękuję Ci za godne reprezentowanie nas Polaków, Hanula

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie też zwyciężyła ta lepsza strona natury bo pomimo wstępnego powątpiewania i krytykowania na koniec poddałam się atmosferze towarzyszącej świętującej młodzieży. Tym młodym ludziom podarowałam swój ŚDM-owy trud.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie. Nic dziwnego, że goście na każdym kroku podkreślali naszą narodową gościnność i szczerą ludzką serdeczność.
    Przez moją wieś w najbliższy piątek przechodzi - już po raz bez mała czterdziesty - pielgrzymka piesza. Przyjmujemy co roku na nocleg i pełną obsługę kilka osób i współuczestniczymy w opiece nad tymi, którzy mają nocleg w budynkach szkolnych. Jest prawdą, że z biegiem lat coraz mniej pielgrzymów nocuje w domach, a coraz więcej w szkole, ale jednak wszyscy są przyjęci i obsłużeni. Mamy wśród nich przyjaciół, którzy nasze intencje zanoszą do Częstochowy

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniali ci młodzi ludzie no i ciepłe ludzkie serca, które ich tak serdecznie witały nie pozwalając na bycie głodnym i spragnionym :). No i jabłek trochę udało się upłynnić. :)
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudownie, że nasiona naszych polskich jabłek przejdą przez tak międzynarodowo zróżnicowane układy trawienne ;)
    Taką 'papierologię' lubimy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo twórcze podejście, jak zwykle u Ciebie :)

      Usuń
  6. Cześć Antoni
    Moja szwagierka, stara radiomaryjna rasistka, ksenofobka i antysemitka do potęgi n-tej zgłosiła chęć przyjęcia u siebie w domu, zresztą dużym gdzie mieszka sama, czterech pielgrzymów (raczej pielgrzymki ale to dziwnie brzmi). Przypadkiem widziałem jej minę kiedy goście przyjechali. Z Francji. Dwie dziewczyny czarne, jedna czekaladka i jedna biała. Ale miałem ubaw. Pozdrawiam JerryW_54

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy hi,hi - ja tez mam ubaw...

    OdpowiedzUsuń