środa, 10 sierpnia 2016

O potrzebie stałej czujności

Prawdą jest, że dostaję alergii widząc galerie handlowe. Wysypki zaś wtedy gdy muszę do nich wejść. Prawdą jest zaś i to, że od ponad sześciu lat regularnie dokonuję tam zakupów żywności, chemii gospodarczej i kosmetyków na potrzeby domu.
Kiedyś tam, nieświadomie brałem produkt z półki na wysokości oczu i po kłopocie. Nie interesowałem się ceną produktu i byłem wprost idealnym targetem dla wszelkiej maści marketingowych cwaniaków.
Teraz potrafię błyskawicznie dokonać analizy, który z produktów jest bardziej opłacalny. Ilość w opakowaniu w stosunku do ceny za całość. W każdym telefonie jest przecież kalkulator.
Szczególnie przy przy zakupie tabletek do zmywarki cieszy mnie to, że nie dam sobie narzucić wyboru.
Kiedyś moja szanowna małżonka była w tej kwestii moim nauczycielem i mistrzem, teraz to ona mogłaby się nieco ode mnie nauczyć.
Wpadam więc do marketu uzbrojony w kartkę. Oprócz podpowiedzi kolejnego zakupu służy mi ona za alibi na wszelkie zaczepki panienek promujących produkty.
- Wie Pani, ja tu mam kartkę i przykazanie, żeby kupować tylko według listy.
Zawsze działa a ja mam spokój. Odchodzę z uśmiechem, zdając sobie z tego sprawę, że to nie złośliwość a jedynie praca którą ta z przyjemnością by zmieniła.
Ostatnio moja wredna cecha oglądania metek uchroniła mnie przed głupią stratą.
Wrzuciłem do koszyka ser biały, czyli twaróg ze Skały. Bardzo go lubię a nawet jestem od niego uzależniony. Ser biały, rzodkiewka i świat staje się lepszy.
Już miałem odejść z chłodnym opakowaniem, ale postanowiłem sprawdzić datę ważności bo niestety produkty często są mieszane.
Termin w porządku, jeszcze rzut oka na cenę
Co? Co? Co/ Cooooooooooooooo?
Sto trzydzieści cztery złote z groszami to chyba przesada jak za kawałek półtłustego twarogu ?
Wziąłem do ręki zbliżoną gabarytami paczkę, cztery z groszami. Tak może być
Udokumentowałem różnicę po japońsku ( pstryk) i już mogłem kontynuować zakupy z bananem na twarzy. No może nie zarobiłem ale z pewnością nie straciłem.



Ponad dziesięć kilo? A przecież to nie ołów. Ktoś pewnie oparł się o wagę w trakcie ważenia, bo aż nie chce mi się wierzyć, że to tak dla jaj. W końcu operator linii metkowania sam nie zarabia kokosów.
Z drugiej jednak strony, ludzie ludziom potrafią zaplanować najgłupsze zdarzenia.
I na koniec zakupy
Kapusta stało jak byk.
Pytałem żonę – biała czy włoska?
Wszystko jedno – odpowiedziała.
Postawiłem na urodę.
Niestety do wyboru miałem tylko pekińską ( nie nadawała się do przepisu) i woską.



Przyznam szczerze, że z taką kapustą nie miałem jeszcze do czynienia.
Parę lat temu cała Polska śmiała się z hymnu, który śpiewał jeden z polityków. Mikrofony wychwyciły ten fragment - „z Ziemi włoskiej do Wolski „
Może to jakaś kontynuacja?
Jak jest Wolska to ziemia może być woska. Dla równowagi
Logiczne więc wydaje się, że kapusta z ziemi woskiej też jest woska.
Bo kapusta biała jest z ziemi... tej ziemi.


31 komentarzy:

  1. żeby tak chociaż woskowana była....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie była woskowana była zwykła woska
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Może ten śpiewak nie miał wszednich zębów:))?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy nie mieć jednego zęba byle na przedzie i już można zostać bohaterem choćby piosenki - (Kazik Dziewczyna bez zęba na przedzie)

      Usuń
  3. Ser bialy i rzodkiewka albo szczypiorek tez lubie, ja tutaj nie mam wyboru jest tylko w niektorych sklepach i nie zawsze, cena wtedy jest niewazna. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, miałem problem żeby zrobić "ruskie" we Francji
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Niedawno trafiłam na Pana blog, uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło z tego powodu
      Pozdrawiam
      Proszę o jakieś imię lub pseudonim następnym razem, to spersonalizuje nasze wpisy

      Usuń
  5. Biały ser i pomidor, i świat robi się lepszy:. Na wszelkie reklamy i promocje jestem bardzo odporna. Czasem kupuję dwa opakowania w jednej "paczce', bo rzeczywiście wtedy jest ciut taniej, ale tylko wtedy, kiedy wiem, że na pewno je zużyję.
    Wszystko sprawdzam- przede wszystkim datę ważności. I nie biorę produktów z długim terminem ważności. Z reguły na trzy dni przed upływem, są do wyrzucenia. Zakupy robię z listą w ręku i nie biorę dużej gotówki (karty w ogóle nie posiadam- mam większą kontrolę nad forsą.
    W sumie, to większość zakupów robi Jaskół. Ja robię listę, on jedzie i kupuje. Na ogół wszystko gra.
    Coś niedobrego dzieje się z warzywami- ziemniaki straszne(mieszane gatunki, drobniutkie albo wielkie jak słonie i nierzadko nadgnite, sałaty, kapusty podsuszone, ogórki kwaszone nie kiszone, pomidory niedojrzałe itp. No i coraz mniejszy wybór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba kupować "u baby". Ja to robię po sąsiedzku
      Pozxdrawiam

      Usuń
  6. 1. A obok pewnie leżał koper woski.
    2. Twaróg wymiata.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kopru akurat nie zauważyłem
      POzdrawiam

      Usuń
  7. Ser biały twarogowy też pewnie jest z ziemi ... tej Ziemi. I dlatego taka cena! :)
    Podoba mi się zawsze twórczość sprzedawców w odniesieniu do różnych produktów. Także kapusta woska już nigdy nie skojarzy Ci się pewnie inaczej. A nawet jeśli będzie napisana prawidłowo, uśmiechniesz się (i ja pewnie też jeszcze długo) do tej woskiej. ;)
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, już stało się to powiedzeniem domowym.
      Byle tylko nie chlapnąć kiedyś przy ludziach
      Pozdrawiam

      Usuń
  8. Ciekawe, czy czytnik kasy reaguje na takie pomyłki w cenie?
    Powinien, nieprawdaż?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością, bo kod kreskowy to zakodowane informacje o produkcie ale tez o wadze i cenie
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Podziwiam Twoją czujność i przebiegłość Antoni :) Poruszasz się między regałami i chłodniami marketów niczym tajemniczy "Don Pedro szpieg z Krainy Deszczowców" ;) Mnie się nie chce nawet wyciągać okularów bo to co drobnym drukiem jest i tak jest dla mnie nie do odszyfrowania. Wpadam wtedy tylko w frustrację a nawet czasem we wściekłość :) , dlatego mam swoje ulubione i zaprzyjaźnione sklepiki, w których zdobywam na ile to w obecnych czasach możliwe świeże i zdrowe art. żywnościowe i inne. Moje serdeczne relacje z obsługą od lat gwarantują mi dobrą jakość towarów za rozsądną cenę. Nikt też nie chce mnie struć, oszukać, nabrać bo się znamy i wiadomo , że mogą wtedy stracić dobrego klienta i renomę :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyt nerwowy jestem na takie małe sklepiki, szczególnie przy dużych zakupach. Pojedyncze sztuki kupuję w naszym wiejskim sklepiku, ale tu trzeba z kwadrans pogadać o życiu. Pal licho gdy jestem na pierwszego ale być trzecim w kolejce to już tragedia.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. I dlatego tak ważna jest możliwość wyboru ... każdemu to co woli lub lubi :) Pozdrawiam .

      Usuń
  10. Ciekawe czy ktoś by się nie zorientował jeśli za ser by zapłacił ponad 130zł, ciekawe czy na kasie by to przeciągnęli bez mrugnięcia okiem \?
    I właśnie! Kapustę muszę kupić. Gołąbki będą :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy dużym rachunku na pewno nie zauważysz, gdy wrzucasz zeskanowane produkty do koszyka.A sprzedawczyni? Kto to wie. Po ośmiu godzinach piskania czytnika to chyba człowiek ma naprawdę dość. Pozdrawiam

      Usuń
  11. Cześć Antoni
    Kiedyś, lata temu alkohole kupowałem ot tak z półki na wysokości oczu, a teraz moje spojrzenie biega góra-dół, góra-dół. Góra aby wzrok nacieszyć, dół aby kupić i nie pomylić z nalewką za 6,40. Pozdro i żeby winko piątkowe smakowało. JerryW_54

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie oglądam metek, ograniczone zaufanie ograniczam do podliczenia zakupów z dokładnością do dziesiątek, więc pewnie to 130 zł. bym nie przegapiła. Mylić się ludzka rzecz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko to płacenie za cudze błędy boli.
      POzdrawiam

      Usuń
  13. Szkoda, żeś tam gdzie temu Waszmość nie zgłosił, bo jeszcze kto niebaczny tego sera iście wziął i przepłacił... Na kapustę bym nie wybrzydzał, a jeszcze i owszem, radował się, że przez "u' takie jak trzeba...:))
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zgłosił, zgłosił. Nie wspominałem o tym by nie było, że ja zawsze taki akuratny
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. A czegóż tu się wstydzić, skoro to dopiero pełni tego kroku jako rozumnego, roztropnego i bliźnim życzliwego wieńczy? Imaginujże sobie, żeś może kogo przed rozpaczą wydania ostatniego grosza nieświadomie ustrzegł... Nie jestże to pochwały godne? A chyba wszytcy Cię tu mamy za jegomościa przyzwoitego (w rozumieniu Słonimskiego), tandem nie wiem, czego byś uczynić musiał, by tego zdania odmienić, bo samo przepychanie się jednośladem pomiędzy automobilami to za mało...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję za ten bukiet komplementów.
      Zawstydziłem się nawet nieco.

      Usuń
  14. Woskie to nic w porównaniu ze świeżym pisanym przez "rz", słowo ulubione na bazarze.
    A metki należy czytać. Tam jest kopalnia wiedzy o rzeczach niestrawnych i szkodliwych.
    Serdeczności zasyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, też widziałem tak opisaną świeżość.
      POzdrawiam

      Usuń