poniedziałek, 4 lipca 2016

Zero - jeden, ale to nie o futbolu

Czy jest może coś bardziej dołującego w poniedziałkowy poranek niż sama już konieczność zwleczenia się z łóżka ( szczególnie po wczorajszym meczu na  Euro) i wyjście do pracy?
Oczywiście, że jest i sam tego doświadczyłem.
To była chwila zaraz po wejściu do pracy, kiedy świeżo odpalony komputer poinformował mnie, że mam osiemset siedemnaście nieprzeczytanych wiadomości. Osiemset dwanaście pomimo tego, że w piątek na koniec dnia uczciwie sprawdziłem służbową pocztę, chociaż myśli krążyły już wokół sobotniej eskapady do Zakopanego. 

Pierwszy rzut oka wystarczył by zauważyć, że ponad siedemset dotyczyło tak zwanych opcji binarnych.
O co chodzi w tych opcjach? Pamiętam ze szkoły, że w układzie binarnym idzie o system zero jedynkowy. Nikomu jednak nie marzy się chyba mój powrót do średniej szkoły?
 Nie. Idzie tu o inwestowanie w akcje, tak chyba mogę w skrócie powiedzieć, bo nawet Wikipedia zamiast wytłumaczyć, pogmatwała mi wszystko swoim przykładem.
Chodzi więc o pieniądze, pieniąchy pieniądzory. O ich pomnażanie, bo reklamy mówią o 240% zysku. O możliwości straty profilaktycznie się nie wspomina. Po co?
Jak sępy rzucili się na mój kapitał który na dobrą sprawę składa się z tej kasy która pozostaje mi po opłaceniu wszystkich mediów i kredytów. Garna się do tego kapitału którym miesiąc w miesiąc wspomagam fortuny pana Carrefoura, Tesco, Lidla i tego Portugalczyka, co to dla niepoznaki nazwał się swojsko Biedronką.
Od Konga do Kaliningradu ślą do mnie maile ludzie zatroskani stanem mojego kapitału.
Koniecznie muszę go powiększyć.
To znaczy, że co? Że rozmiar mojego penisa przestał ich już martwić?
Pomyślałem chwilę i doszedłem do następujących wniosków.
Jestem po prostu ofiarą własnej popularności. Popełniłem całkiem nie dawno tekst w którym wykazałem za pomocą jednego kolorowego tygodnika, że tak naprawdę najważniejszy jest rozmiar portfela.
Przeczytali i postanowili wzmocnić mi tę ekonomiczną protezę.
Dobrzy ludzie, szansę dali.
Lecz jak nic się w tej sprawie nie zmieni i poczuję się przywalony tą korespondencją mailową, będę musiał publicznie oświadczyć, że ten cały seks jest potwornie przereklamowany, choć codziennie jeszcze proszę Boga by nie skłaniał mnie do formułowania takich wniosków.
Poza tym, czy wtedy będę miał lżej? Rzucą się nam nie prezenterzy cudownych garnków, uzdrawiającej pościeli i pożyczek w parabankach.
I czy wtedy będzie mi rzeczywiście lżej?
Może tylko fizycznie, bo czy psychika wytrzyma to, że zostałem wrzucony do ostatniego koszyka konsumpcji? Wtedy już tylko pozostanie decyzja – jaka urna? W macie czy raczej na wysoki połysk?
I niech ktoś mi powie, że seks nie determinuje naszego życia.
Że determinuje?
To dlaczego ostatnio otrzymałem maila który zaczynał się od słów „Ty mały zboczeńcu !”
Odpowiedziałem tylko jednym zdaniem
Jeżeli już, to dlaczego zaraz mały?


14 komentarzy:

  1. Mnie codziennie namawiaja na pożyczki ( jestem bardzo ciekawa co znaczy termin - pożyczka darmowa??),proponuja jakieś diety i koniecznie chcą mnie namówić na nową miłość. Dawno bym zrezygnowała ze skrzynki na onecie gdyby nie to ,że czasem tam jednak oprócz reklam przychodzą ważne dla mnie wiadomości. Oprócz tego dostałam bana na koncie na onecie. Nie - chyba jednak zrezygnuję z tej skrzynki..Ważne dla mnie wiadomości przeniosę gdzie indziej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam blog tutaj i na Onecie. Sentyment pozostał bo tam zaczynałem
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. 1. Jeśli już, to ja bym optował za matową.
    2. Sam od dawna umawiam się z małżonką, żeby mnie rozsypała ukradkiem nad brzegiem Adriatyku. Chyba tego miejsca nie lubi, bo nie podtrzymuje rozmów.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie liczą się tylko góry, nawet do rozsypania
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Matowa, zdecydowanie matowa. :) Na Onecie przysłała jakaś pani informacje do mnie, że nie zapłaciłam za reklamę, wystarczy otworzyć plik a tam miała być faktura, nie otworzyłam pliku a panią natychmiast wywaliłam całkiem. Firmę zamknęłam lat temu już chyba ze trzy i co chwila mam wiadomości i informacje o potrzebie przedłużenia reklamy którą wczoraj zamówiłam. O telefonie nie wspomnę nawet.
    Antoni mężowski mój odpowiedział Tobie w komentarzu u mnie, chciał pod swoim imieniem ale blog nie pozwolił, ja taka mądra nie jestem i nie umiem wklejać zdjęć. :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Widocznie mało atrakcyjna jestem dla reklamodawców,bo ja praktycznie maili nagabujących nie otrzymuję, chociaż aktywna na onecie jestem, chyba. Pozdrawiam , Hanula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią "chyba" czyni wielką różnicę, albo coś podobnego
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Klik dobry:)
    Ja mam najwięcej maili na temat odchudzania. Ciekawe, dlaczego?

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może z jakiegoś narzekania na forum?, a może z powodu odwiedzanych stron. Cholera ich wie, bo przecież jesteś szczupła.
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Ja mam znikomą ilość reklam - w dodatku bez żadnego wiodącego tematu. Jestem reklamowo nijaka:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Można zablokować reklamy i na jakiś czas ma się odrobinę spokoju . Nie mniej po jakimś czasie pojedynczo, ale i tak się pojawiają :) Nawet na chwasty w ogrodzie wymyślono odpowiednie środki... a wobec nękania za pomocą reklam jesteśmy bezsilni ... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie oferty przeróżnych sklepów i oferty przeróżnych pożyczek :-D

    OdpowiedzUsuń
  9. a mnie za to rozwijać chca na siłę i różne takie propozycje mi ślą całymi garściami, musze widać, na mocno nierozwinięta wyglądać :):):)

    OdpowiedzUsuń