piątek, 2 marca 2018

Uparty jak Byk

Ależ się rozkręciłem.
W lutym opublikowałem 13 postów, to jest o prawie o sto procent więcej niż w styczniu, a luty jest przecież najkrótszym miesiącem w roku.
Dosyć tej statystyki. Bo w końcu nie idzie o ilość a o jakość. O czym jednak świadczy owa aktywność ?
Po pierwsze, że w związku z pogodą miałem trochę więcej wolnego czasu.
W takiej pogodowej scenerii to ani nie chce się ogrodu obrabiać, ani nawet polerować motocykla. Wracam do domu i po obiedzie wykonuję najniezbędniejsze prace.
Przynoszę drewno do kominka, wynoszę popiół i karmię sikorki. Zgodnie ze znaną piosenką Jana Kaczmarka, do serca tulę psa a na kolana biorę kota.
A potem to już mam wolne, a przynajmniej tak uważam.
Nie będę przycinał jabłoni przy minus dwunastu, a wosk do polerowania już w pobliżu zera nie chce współpracować.
W styczniu rzuciłem się na czytanie, a w lutym na pisanie. Ponieważ jestem prawdziwym facetem, a taki to potrafi skoncentrować się na jednej czynności naraz, wyglądam z tym swoim zacięciem jak ci milicjanci z dowcipu. Chodzili   zawsze parami bo jeden umiał pisać, a drugi czytać.
No i co zrobić ?
Nic nie robić, bo powód może być całkiem inny.  Być może miałem tylko przesyt Hrabala?
Zaparłem się i czytam go jak leci.
W porządku, ale żeby wyrzucić z siebie taką ilość postów? Szczególnie, że jak przeczytałem ostatnio w jakimś horoskopie z kobiecego magazynu:
"Byki bywają zamknięte w sobie. Ciężko wywnioskować z ich zachowania, że coś może być nie tak. Nie dają sygnałów, nie próbują rozmawiać o problemie. Kiedy stwierdzą, że coś w relacji im nie pasuje, odchodzą. Bez uprzedzenia, często bez wyjaśnienia i bez szans na powrót."
Trudny ze mnie partner, to widać po samym horoskopie.
Zona czyta przy każdej okazji. Zazdroszczę jej tego samozaparcia, bo potrafi książkę przeczytać i o dom zadbać, normalnie jak całe koło gospodyń wiejskich
     Panowie jesteśmy na wymarciu, a jeszcze tak niedawno nabijaliśmy się z partenogenezy, w ramach oglądania Seksmisji.
Oponenci spytają, dlaczego nie powstał film o tym jak wyglądałby świat bez kobiet?. Ależ o tym wcale nie trzeba kręcić filmu. Wystarczy odwiedzić męski pokój w akademiku. Kto był ten wie, dramat.  
Zastanawiam się czy taki film jak Seksmisja mógłby powstać obecnie, a czy z tamtego nadal wypada się śmiać człowiekowi nowoczesnemu?
Jeśli przyjąć za miarę współczesności brak dystansu, to mogę pozostać jaskiniowcem
Człowiek współczesny też niedługo może zasiedlić mentalną jaskinię.
Galeria w Manchesterze czasowo usunęła ze swoich ścian obraz "Hylas i nimfy", na którym młody mężczyzna zostaje uwiedziony i utopiony przez nagie nimfy. Galeria chce w ten sposób wywołać dyskusję, czy niegdysiejsza sztuka może urazić współczesną publiczność.
Przypomnę, że obraz Johna Williama Waterhouse’a powstał w 1896 roku.
Galeria oceniła, że ta wiktoriańska erotyczna fantazja może urażać współczesnych odbiorców, szczególnie w kontekście wydarzeń związanych z akcją #MeToo, i zdjęło obraz ze ścian instytucji. Ze znajdującego się w galerii sklepu usunięto także pocztówki, będące reprodukcją "Hylasa i nimf".

                                                                    fot Wikipedia
                                                      

Już tak będzie ?
Jak mówił jeden z kuratorów, intencją nie jest cenzurowanie sztuki, a zachęta do debaty. Obraz powrócił na ekspozycję po kilku dniach.
A jeżeli to była tylko próba generalna? I któregoś dnia, z wtorku na środę ...
Przejrzałem galerie obrazów Henri de Toulouse-Lautreca. Mam sentyment bo kiedyś byłem w  jego muzeum. (W paru innych, nie chwaląc się też byłem)
Biorąc jako wzorzec aresztowany obraz, prawie wszystkie obrazy Lautreca nadają się do aresztowania, a  ten cykl który powstał we francuskich lupanarach to już z pewnością. Pozostaną tylko zapięte pod szyję mieszczki, siedzące obowiązkowo przy pianinie, które Lautrec malował dla chleba.
Lauterc tylko jeden przykład, sięgnijcie po albumy z Ermitażu lub Luwru.
Jak napisał kurator wystawy, usunięcie obrazu ma być tylko zachętą do dyskusji. A jak ma wyglądać dyskusja, kiedy każde inne zdanie oprócz potępiającego w czambuł czyni z wypowiadającego, zboczeńca lub w najlepszym razie lewaka.
Tak się złożyło, że znam definicje obu określeń.
To się chyba nazywa zasadą wahadła.
Jak działa wahadło wie każdy ze szkoły, lub z obserwacji zegara w babcinym domu. Stary zegar bujał wahadłem od lewa do prawa. Kupiłem taki zegar do chałupy w Gorcach i pasjami obserwowałem złocony ciężarek kiwający się na obie strony. Wychylenie ograniczone było ściankami obudowy i systematycznością w nakręcaniu sprężyny.
Widzę, że wokół nie brakuje nakręcających sprężynę i dokręcających śrubę, z niepokojem zauważam brak ścianek ograniczających wychylenie.


Postscriptum


Jeżeli ktoś uważa, że to jednostkowy przypadek tak zwanej poprawności to informuję, że już po napisaniu powyższego tekstu przeczytałem znaczącą informację.
Znany ze swej poprawności i wyczulenia na nagość Facebook aresztował inne dzieło sztuki.  Tym razem padło na Muzeum Sztuki Naturalnej w Wiedniu, gdzie cenzorzy z Facebooka  usunęli z profilu muzeum zdjęcie Wenus z Willendorfu. Nie wiadomo dlaczego i kogo oburzył ideał piękna sprzed kilkudziesięciu tysięcy lat.
Wcześniej Facebookowi nie spodobał się m.in. jeden z japońskich drzeworytów, na którym młoda poławiaczka ryb jest pieszczona przez ośmiornice.
Odpryski z tej zadymy lecą na boki i nie wiadomo nawet w co mogą trafić. 

 
                                                                                   fot. Wikipedia








14 komentarzy:

  1. Najpierw mnie zatkało przy czytaniu o "Hylasie i nimfach"
    Wesołość, aczkolwiek podszytą juz lekkim niepokojem wzbudziło we mnie aresztowanie Wenus z Willendorfu.
    Targnęły mną obawy o mój ulubiony obraz "Szał uniesień" Władysława Podkwińskiego będący w zbiorach Muzum Narodowego w Krakowie.
    A potem naszła mnie refleksja, że może sławna Wenus nie odpowiada obowiazującym kanonom urody kobiecej, kobiety patyczaka? W koncu doszłam do przewrotnego wniosku, że nic już z tego nie rozumiem:-)
    Marytka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś odosobniona w nierozumieniu.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. A jeszcze do niedawna moja znana z dowcipu siostra miała tę Wenus na Fejsbuczku ustawioną jako zdjęcie profilowe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje zdjęcie blogowe to też miał być żart. Nie zmieniam bo sam się przyzwyczaiłem.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Cieszę się, że zdążyłam znów być Pana gościem (przed katastrofą z 28 lutego) i jestem nadal na poawaryjnym wybiegu.
    Serdecznie pozdrawiam, Panie Antoni.

    OdpowiedzUsuń
  4. Poprawnosc polityczna ponad wszystko jak jakas choroba ogarnela swiat.
    Zupelnie nie pasuja mi neutralne zwroty, wole slownictwo zdecydowane.
    Kiedy Kaczmarek spiewal "Czego sie boisz glupia" nikogo nie obrazal,
    moze nawet niejedna z nas marzyla byc ta 'glupia'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie.
      Teraz ta piosenka to byłby jeden wielki zarzut do Kaczmarka.
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Tak sobie myślę, że coraz więcej zwyczajnej głupoty przebija się na wierzch i zaczyna mieszkać na salonach. Kiedyś nie do pomyślenia, prawda?
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I okazuje się, że to nie tylko polski problem.
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Klik dobry:)
    Faktycznie dużo publikowałeś. Nie nadążyłam za Tobą. Muszę teraz nadrobić zaległości.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam,
    kliknęłam w link na blogu Pana Wachmistrza i poczytuję czasem.

    Jako kobieta w wieku znacznie ponad średnim, "panna z dobrego domu", wychowana głównie przez babcie (dwie) bo mama wróciła do pracy, kiedy minęło 3 lata, nie mam nic przeciw "poprawności politycznej".
    Która kiedyś się inaczej nazywała, ale w sumie chodziło mniej więcej o to samo. Zawsze i przede wszystkim należy dbać o to, aby nikogo nie tylko nie obrazić, ale i nie urazić.
    Szkoda, że czasem ta zwykła delikatność, stosowana bez wyczucia, zyskuje "poprawności politycznej" przeciwników lub prześmiewców.
    A oczywiście głównie chodzi o to, że kiedy "odgórnie" ustala się normy zachowań, które (niestety) nie zostały wdrożone w procesie wychowania, rodzi to bunt. I nie ma znaczenia, czy normy są słuszne, czy nie.
    Szkoda.
    Co do meritum, nie rozumiem "dyskusji" wokół tego konkretnego obrazu, a już tym bardziej usunięcia Wenus z fejsa. No, ale co do tego drugiego faktu, dla Wenus to korzystne. :p
    Nie mam konta na fejsie, bo mam jak najgorsze zdanie o twórcy, a moja opinia znalazła potwierdzenie przy okazji wyborów prezydenckich w USA. ;)

    Tak jak Pani w komentarzu wyżej, pomyślałam o tym, jak wiele dzieł sztuki, w tym przywołany "Szał uniesień" Podkowińskiego, może być zagrożonych... Nawiasem mówiąc, w "Szale" zawsze widziałam tylko tego wspaniałego rumaka, na małą, białą figurkę nie zwracając uwagi. ;)
    Kossak nie namalował żadnego rumaka aż tak wyrazistego. ;)
    Oczywiście, mężczyźni mogą to widzieć inaczej (były jak najbardziej obrazy malowane NIE do powieszenia w galeriach), ale te, które w galeriach wiszą, moich uczuć kobiecych nie obrażają w żaden sposób (a bardzo jestem przeczulona na tym tle).
    Sztuka, jeśli jest Sztuką, odcieleśnia obiekt przedstawiany. Gołe (prawie) panie na obrazach dla mnie nie są gołe tak samo, jak nieprzyzwoicie gołe ciało. ;) A już rzeźba, nie używająca koloru a wyłącznie kształtu, jest całkiem dla mnie "obojętna erotycznie" a w związku z tym nie bulwersująca.
    A może to zwyczajnie kwestia "opatrzenia"? Nie wiem ile razy byłam w muzeach, galeriach.. dawno to było. ;) Nie wiem, ile mam albumów zawierających zdjęcia z tych miejsc.
    Widziałam tyle "golizny" malowanej i rzeźbionej, że nie robi na mnie żadnego wrażenia - nie widzę golizny, widzę OBRAZ. Oglądam obraz czy rzeźbę i widzę kolory i kształty, które mi się podobają lub nie podobają.
    Ten zbyt długi wywód po to, aby napisać, że może teraz ludzie mają za mało kontaktu "bezpośredniego" ze sztuką? Może do niej nie przywykli od dziecka?
    Może patrzą nie na to, lub nie tak, jak należy patrzeć na sztukę?
    Nie mają czasu, aby sobie usiąść spokojnie na środku sali i "się gapić", zmieniając miejsce co jakiś czas, w celu ogarnięcia wzrokiem innej części ekspozycji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tę obszerną wypowiedź z którą się zgadzam, że wszystko można byle z umiarem.
      Dewizą jednego z bohaterów kultowego serialu Dom było hasło - żyj tak by nikt przez ciebie nie płakał. Chciałbym by mi się tak udało przeżyć życie.
      Szału uniesień nawet jako facet nie postrzegałem erotycznie, była w nim inna moc.
      Kiedyś jednak w pewnym towarzystwie usłyszałem, że znajomi powiesili sobie w salonie akt kobiecy na koniu. Pełen złych przeczuć zajrzałem do salonu. Na honorowym miejscu wisiał ów Szał uniesień.
      Pozdrawiam dziękując za wizytę

      Usuń