26 marca 2018

Nie wiedziałem że tak zdrowo żyję

Jak posiadacz całej kolekcji wątpliwości związanych z podjętymi w swoim życiu decyzjami, desperacko rzucam się na medialne potwierdzenia słuszności swoich niegdysiejszych wyborów.
Z pewnością przeczytam tekst na przykład o tym, że motocykle czynią z mężczyzn twardych facetów albo, że godność własna ważniejsza jest doraźnych sukcesów zawodowych.
Wobec zgłaszanych wątpliwości co do piątkowych rytuałów związanych z winem, z dużą radością zauważyłem tekst zatytułowany:
Naukowcy odkryli kolejny powód, dla którego warto sięgnąć po lampkę tego trunku.
Oczywiście było jak zwykle o antyoksydantach w winie czerwonym. O tym, że składniki wina są zbawienne dla urody, hamują procesy starzenia się skóry, a nawet poprawiają kondycję włosów, bo znajdujący się w winie resweratrol regeneruje je od środka i sprawia, że zyskują głębszy kolor.
Spojrzałem w lustro, skręciłem lekko głowę w lewą a następnie w prawa stronę.
Wygiąłem usta w jedną i drugą stronę, nabrałem powietrza w płuca, wydąłem policzki a potem głośno je wypuściłem. Uśmiechnąłem się do siebie.
Czy ja jestem przystojny? A jeżeli tak, czy to zasługa wyłącznie wina czy raczej genetyki?
Skóra też jakby niezbyt stara, sympatycznie marszcząca się w niektórych miejscach, czym nadaje mi wygląd mężczyzny jeżdżącego na motocyklu a więc twardego faceta. Włosy jakby odżywione od zewnątrz zyskały głęboki i trwały srebrny kolor.
- Rzeczywiście to działa – stwierdziłem – ciesząc się z tej samooceny przez tę krótką chwilę nim znów najdą mnie wątpliwości.
Jakoś nie przepadam za białym winem i naukowcy upewnili mnie, że podświadomie mam racje
Hiszpańscy chemicy doszli do wniosku, że o ile skład Prosecco niszczy szkliwo i prowadzi do osuwania się dziąseł, o tyle czerwone wino wręcz sprzyja uzębieniu.
No proszę zdrowsze zęby, a może i trwalsze plomby jeżeli już tam się znalazły.
Pourquoi ?
Ponieważ uczeni spostrzegli, że polifenole i przeciwutleniacze znajdujące się w czerwonym winie zapobiegają przywieraniu bakterii do dziąseł. To one przyczyniają się do tworzenia się ubytków w zębach czy zniszczenia płytki nazębnej a co za tym idzie chorób dziąseł oraz próchnicy.
- Kochanie umyłeś zęby przed snem
- Nie myłem, wypłukałem je w czerwonym winie
Boże jaki potencjał drzemie w tym rubinowym napoju. Czego jeszcze nie wiemy, a o czym dowiemy się w najbliższej przyszłości ?
Bo jeśli nawet jest tak jak pisze poeta
Kochać nie warto, całować nie warto, bo, po co
Jedno, co warto to upić się warto i fajno jest.
Fajno jest bo przy okazji i zdrowo.
Naukowcy jako ambasadorowie przemysłu farmaceutycznego donoszą co prawda, że trunek sprawdzi się lepiej, jako składnik leków profilaktycznych, a  cząsteczki czerwonego wina mogą ich zdaniem pomóc w ograniczeniu chorób jamy ustnej.  Ja jednak zawsze schylałem głowę przed naturą i raczej na takie metody się nastawię.
Małym zgrzytem okazało się ostatnie zdanie wspomnianego artykułu. Brzmi ono:
Podobne związki znajdują się również w jagodach.
Kto by tam targał z koszyczkiem do lasu, gdzie tylko czyhają na nas niebezpieczne kleszcze. Na pobliskim osiedlu, w bezpiecznej odległości od domu, zawsze znajdzie się jakaś winiarnia "Bierdonki" czy "Lilda".
Nigdy bowiem nie byłem zwolennikiem wydawania na zdrowie jakichś przesadnych kwot.






10 komentarzy:

  1. Ach, jak ja Wam zazdroszczę, mężczyźni tego akceptującego spojrzenia w lustro!
    Ja choćbym hektolitry czerwonego wina wypiła, widzę w lustrze tylko coś przypominającego kształtem Wenus z Willendorfu i cieszę się, że jestem w ubraniu, bo inaczej bałabym się oczy otworzyć:-))))
    Marytka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest taka zasada - jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.
      Trzeba siebie zaakceptować. Mnie pomógł w tym rok pracy na pogotowiu ratunkowym.
      Zrozumiałem że tak naprawdę to nie mam na co narzekać.
      Pozdrawiam świątecznie

      Usuń
  2. W lustro patrzeć nie lubię, za winem też nie przepadam. Wiśnióweczkę wolę, też czerwona. Z okazji Świąt najlepsze życzenia, wszelkiej pomyślności, jadła i napitku, całej Rodzinie składam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze żeby dawała/dawało radość
      Wiśnióweczkę sam zresztą robię.
      Wesołych Świąt
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Niezłą szkołę skończyłeś, skoro potrafisz tak czytać " ze zrozumieniem".Ja tam także ze swojego ulubionego cabernet sauvignon potrafię wiele wycisnąć, dla urody i zdrowia .Pozdrawiam świątecznie .Hanula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się nazywa doświadczenie życiowe. W szkole narzucano interpretacje, a więc zniechęcano do myślenia. Bo jak nazwać to - Co poeta chciał powiedzieć.
      Polecam dla odmiany doświadczenia z Merlotem, zwykle bywa udany.
      Pozdrawiam świątecznie

      Usuń
    2. Merlot zdecydowanie! Bardziej wyrafinowany i lampka może być większa.

      Usuń
    3. Proszę bardzo, już dwa głosy na Merlota
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Też jestem zwolenniczką naturalnych metod prozdrowotnych, ale nie wiedziała,, że akurat czerwone wino może mieć tyle wspaniałych właściwości. Niestety od paru lat źle reaguję na czerwone, więc wybieram białe wytrawne.
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń