środa, 31 grudnia 2014

Wątpliwości

- Nie wiem co o tym wszystkim myśleć – odpowiedziałem teściowej na pytanie o zachowanie zwierząt w Noc Wigilijną.
- To co, nic nie mówiły?
- Wieczorem kot wystawił ogon niczym peryskop i kręcąc koniuszkiem raz w lewo raz w prawo, odszedł schodami w górę by zawracać głowę mamusi. Nic nie szeptała ?
- Ja coraz gorzej słyszę – odpowiedziała – Poza tym, po winie spałam jak małe dziecko.
- No to kot źle obstawił adresata.
- A pies?
- Suka? No właśnie nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć? Jak mama wie, mam czuły sen i to ja wstawałem po nocy do  zmiany pieluch dzieci w wieku niemowlęcym.
- Pamiętam.
- No właśnie. Zaraz jak usłyszałem, że suka wierci się na posłaniu, otwarłem oczy. Na środku pokoju stała ona. Suka miała oczy szeroko otwarte, a w tych ciemnobrązowych ślepiach odbijały się światełka, które kilka dni wcześniej zainstalowałem przed domem. Chwilę zajęło mi rozważanie na temat – myśli toto czy nie? Chwilę też trwał bezruch zwierzęcia
- Masz mi coś do powiedzenia? - zapytałem ośmielony mrokiem nocy i magiczną atmosferą świąt.
Suka spojrzała na mniej jeszcze uważniej a może tylko bardziej krytycznie, po czym zakaszlała i zrzygała się na środku pokoju. Bez słowa też odwróciła się z głośnym szurgotem pazurów i udała na posłanie. Zakręciła się wokół własnego ogona, po czym legła układając głowę na przednich łapach.
Odruchowo wyrwało mi się słowo które nie miało nic wspólnego z duchem Bożego Narodzenia,
bowiem jest powszechne i nadużywane.
- Coś się stało? - spytała rozbudzona światłami żona?
- Spij! Nic się nie stało – odpowiedziałem szybko, a małżonka nadspodziewanie skrupulatnie wykonała polecenie.
- No proszę. Żeby tak z innymi sprawami było – powiedziałem już raczej do siebie.
Rano kiedy Maria pytała o powody nocnego zamieszania, wyrzuciłem z siebie:
- Nie wiem jak ja się mam czuć w tej chwili. Rozumiem, że suka mówi – Nie chce mi się z Tobą gadać. To w końcu cytat z „Psów”, więc jakby tematycznie. Spojrzeć w komuś oczy i zrzygać się? To jest już niepokojące.
- Przypomnę Ci że i Tobie kiedyś zdarzyło się coś takiego – podtrzymała mnie jak zwykle na duchu żona.
- Dawne to i szczeniackie czasy. Pamiętam do dziś, że własny ojciec chyba to samo z siebie wyrzucił co ja tej ostatniej nocy. Ale to były kochanie całkiem inne święta.
Postanowiłem nie wracać wspomnieniami do młodości. W końcu najważniejsze jest tu i teraz.
Tu i teraz, teściowa wzięła winę na siebie. Nakarmiła sukę suszoną wołowiną. Pies wprost wyrwał jej spory kawałek z rąk. Tak suce zasmakował, że łyknęła bez gryzienia, jak to mówią „ niczym młody pelikan”.
- No nie wiem nie wiem ? – wraziłem po raz trzeci wątpliwość w temacie gadających zwierząt
Po trzykroć ? Jak pewien ważny święty? To było by nawet tematycznie, ale nie w te święta.
Niby wiem, że to tylko kłopoty żołądkowe i łatwiej doczekać w świątecznej atmosferze by to teściowa powiedziała coś ludzkim głosem, ale pamiętam tamte oczy w których odbijały się kolorowe lampki.

11 komentarzy:

  1. Vulpian de Noulancourt31.12.2014, 09:48

    Z opisu wynika, że psina chciała Ci coś powiedzieć (wstała, podeszła), ale sytuację zepsuły kłopoty żołądkowe. Trudno, musisz czekać na następną okazję.
    Szczęśliwego Nowego Roku!

    OdpowiedzUsuń
  2. W oczach widać, co w sercu gra. Mowę psinie na chwilę odjęło, ale oczami przekazała, że prądu w przyszłym roku Ci nie zabraknie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. :)... Nastąpiła międzygatunkowa wymiana poglądów :P.

    OdpowiedzUsuń
  4. Telepatii nie nauczonyś, one telepatycznie z nami gadają te zwierzęta a my głuche jak pnie a kto mówi że nie istnieje telepatia, hę? :) Sunia mówiła: wypuść mnie bo sprzątać będziesz. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Stawiam na interpretację elkiblog ;)))
    Szczęśliwego Nowego Roku!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja popieram tezę moich przedmówczyń. Zwierzęta mówią ludzkim głosem jeden raz w roku - w tym przypadku było to stwierdzenie: - No, wreszcie mi ulżyło... My musimy rozumieć ich język we wszystkie dni roku, nie wyłączając wigilii
    Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku dla wszystkich domowników

    OdpowiedzUsuń
  7. Rany.... co to będzie w przyszłą Wigilię? Może którąś należy ewakuować na ten wieczór? Optuję za teściową.
    Wszystkiego dobrego w nowym roku:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakie tam wątpliwości możesz mieć, dobrze wiesz,że nie trzeba słów, aby się porozumieć. Szczególny przekaz niewerbalny wybrała Twoja suka- słowem:"wyrzuciła, co jej leżało na żołądku". Zatem przemówiła. Pozdrawiam, Hanula
    PS Ale, ja to bym się jednak skupiła na interpretacji " treści", tego przesłania jakby, coś jak wróżenie z fusów, z tym,że teraz to już chyba nieco za późno?

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój Julian powiedział: kocham cię! :-D

    OdpowiedzUsuń
  10. Po prostu magiczną miałeś noc. Jaki rok, taka magia ?

    OdpowiedzUsuń
  11. A w jaki sposób suka odeszła? Z podniesioną głową i ogonem, czy też przeciwnie, kuląc ogon pod siebie? Bo po tym da się poznać, czy to był dialog, czy nieszczęśliwy wypadek. ;)

    OdpowiedzUsuń