czwartek, 18 grudnia 2014

Zrobić coś szalonego

Nieistotny nie żyje tylko ostatnią ziemską podróżą i chociaż głęboko schowana, od czasu do czasu dusza wędrowca pika go boleśnie, powodując ostre kłucie w klatce piersiowej.
Na te okoliczność Jan Maria Nieistotny przeszedł nawet komplet badań na podstawie których domowy doktor zdiagnozował
- Ma pan klasyczny Weltschmerz. To taki zespół nastrojów i emocji typu: depresja, smutek, apatia, melancholia wynikające z myśli o niedoskonałości świata.
- Ból istnienia mówi Pan Doktor? A przecież nie jestem już w wieku Wertera, tym bardziej Wertera młodego
- Ja mówię co widzę. Medycyna a szczególnie jej część dotycząca naszej psychiki co rusz nas zaskakuje. Niech Pan zrobi coś szalonego. Gdzieś pojedzie, z kimś zabaluje. Czy ja wiem co dla pana oznacza szaleństwo?
- A nie wystarczy gdybym się tak raz lud dwa spóźnił do pracy? Po tylu latach punktualności to byłoby szalone.
- I widzi Pan, to właśnie tak dusi i przytłacza, to poczucie obowiązku. Ktoś to ostatnio docenił?
- No...
- No właśnie. Nie namawiam do podróży dokoła świata. Ale takie na przykład Indie?
- Indie mówi Pan?
- Indie mówię. Na przykład.
- Z czym szalonym kojarzą mi się Indie? - Zaczął zastanawiać się na tym po drodze z przychodni.
Jak przedstawiciel starszego pokolenia najpierw wymieniłby przyprawy.
Cynamon, gałka muszkatołowa, imbir, kurkuma, kardamon i szafran.
A potem na jednym wdechu:
Bajecznie kolorowe sari
Joga
Święte krowy
Indira Ghandi. O Mahatmie nie zapominając
Świątynia szczurów
Metamorfoza Anny Kalaty
Nie zyskał jego miłości Bollywood ze swoimi roztańczonymi i rozśpiewanymi filmami, ale nawet on wie kto to jest Aishwarya Rai
Indie.
Chyba z dziesięć razy oglądał Indianę Jonesa i Świątynię Zagłady, a więc jego wiedza jest prawie na poziomie eksperckim.
No i to, że miał te biznesowy kontakt ze stalowym imperium Laksmi Mittala, podpowiadało mu po raz kolejny - Indie
Wszystko to co napisał wyżej okazało się nic niewarte wobec tego co zobaczył w ostatnią niedzielę w salonie jednej z sieciówek.
- Wieża Eiffela! - zawołał przedzierając się przez stos bibelotów.
Nieistotny lubi czasem oglądać działy rzeczy niepotrzebnych. Bo czymże by było nasze życie bez rzeczy których przeznaczenia trudno się doszukać poza jednym, że nas urzekły?
Sporych rozmiarów wieża, kusiła swoją bezużytecznością. Podszedł do niej i wziął do rąk.
A może tylko Paryż? Po prostu Paryż z jego szaloną atmosferą?
No w końcu skąd jest „Crazy Hors” szalony z samej choćby nazwy?
To jest chyba wystarczająco szalone i praktycznie niedalekie.
Wzrok jego powędrował na zwisającą na sznurku metkę, czy jak kto woli przywieszkę. 



„A journey to India”
Zwiedzaj Indie, bo tak chyba można to przetłumaczyć. Od tej strony nie znał tego kraju. A więc to inżynier Eiffel bezczelnie skopiował jakiś stary hinduski zabytek? A może jest tylko odwrotnie?
Co ma przysłowiowy piernik do wiatraka? To jakby wizytówką Warszawy był miś Koala, a Berlina duńska Syrenka.
Co innego widzę, co innego czytam
W jakim kraju żyję? Ja Was wszystkich pytam - wyrzucił z siebie wierszem. Bo wiadomo, że wszystko co niej jest prozą jest wierszem.
Odnosił wrażenie, że odebrał solidne przygotowanie w państwowej szkole i to jeszcze przed reformami. Ten widok jednak wywołał w jego pojmowaniu świata pewne zamieszanie.
- Indie - krzyczał napis
- Indie! Indie - starał się słodko szeptać stojący na sąsiedniej półce Budda.
- Indie - mówił doktor od pierwszego kontaktu.
Wszystko mi mówi, że właśnie Indie
Zaraz, zaraz. Doktor mówił żebym zrobił coś głupiego. Ta przywieszka do Wieży Eiffela jest też wystarczająco bez sensu.
Zaraz też zaczął budować swój wykaz głupich rzeczy, które można zrobić za dużo mniejsze pieniądze, a co wykracza poza zwykłe spóźnienie do pracy.
Że miały być szalone a nie głupie? A ileż jest od szaleństwa do głupoty?
Uzbierało się tego.

3 komentarze:

  1. Kto to jest Aishwarya Rai?!
    Czyżby Pan Nieistotny zamierzał zostać laureatem Nagrody Darwina? ;))
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To Aktorka Bollywood
    Nagroda Darwina jest za głupia śmierć, a ja chcę zrobić tylko coś szalonego
    Właśnie się spóźniłem do pracy. Całe 5 minut
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulżyło mi, bo już się obawiałam, że chcesz zaszaleć na całego ;) A tak jedno spóźnienie i znowu spokój... ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń